Satyra

Piotr Bartula: Okopowe intuicje pacyfisty

głowa i oko
Wzorem sławnego majeutyka szukałem gdzieś porady, czy tekst niniejszy publikować. Tym bardziej że w okopie nigdy nie byłem. Ale przecież być jeszcze mogę. „To u mnie tak już od chłopięcych lat: głos jakiś się odzywa, a ilekroć się zjawia, zawsze mi coś odradza, cokolwiek bym przedsiębrał, a nie doradza mi nigdy” (Platon, tłum. 2002, 31 D). Wewnętrzny głos/intuicja/daimonion druku nie odradził!

Tekst ukazał się w „Filozofuj!” 2025 nr 3 (63), s. 44–45. W pełnej wersji graficznej jest dostępny w pliku PDF.


Kiedy kończy się pokój, milkną dyskusje, zaczynają obowiązywać rozkazy. Do pojęcia rozkazu należy zaś tylko to, że został wydany i obowiązuje; gdyby żołnierz kierował się własnym sumieniem, wówczas przysięga stałaby się bezcelowa, albowiem sensem przysięgi jest ingerencja w sytuacjach wątpliwych.

Kreon miał rację, zakazując pochówku, gdyż Polinik był zdrajcą i nie zasłużył na honorowy pochówek: „Jeśli wśród rodziny / Nie będzie ładu, jak obcych poskromić?” (Platon, tłum. 1920). Rację miał Sokrates, wybierając nakazaną śmierć, a nie ucieczkę: „Czy sądzisz, że potrafi jeszcze istnieć […] państwo, w którym wyroki mocy żadnej nie mają, ale im ludzie prywatni władzę odejmują i ważność?” (Platon, tłum. 2002, XI).

Sokratejskie przesłania do obywatela/żołnierza: w każdych warunkach lepsza jest śmierć niż dezercja/ucieczka; chroń bezpieczeństwo prawne mimo jego niesłuszności; lepsze jakiekolwiek prawo niżeli anarchia. Czyżby rację miał również Adolf Eichmann, biorąc milczenie rzeczników moralności prawa za aprobatę swojego działania? „Dlaczego nikt do mnie nie przyszedł i nie zganił za cokolwiek związanego z wypełnianiem obowiązków ustawowych” (Arendt, tłum. 1987, s. 162).

Sokrates i Eichmann to legaliści (mniejszy i większy), którzy giną na posterunku praw stanowionych. Zalecenie pierwszego brzmi: „Postępuj w taki sposób, aby twoje prywatne zapatrywania nie burzyło porządku prawnego”. Imperatyw drugiego: „Postępuj w taki sposób, aby twoje działania pozostawały w zgodzie z wolą Führera”. Gdy dwóch mówi to samo, nie robi tego samego!

Eichmann, przyjmując bez emocji karę śmierci („decyzję zwycięzców”), uznaje, że istnieją tylko rozkazy równo­znaczne ze słusznością. Raz będzie to wyrok przemawiający przez sąd ateński, innym razem „imperatyw kategoryczny”, wypowiadany przez führera, a jeszcze kiedy indziej – wyrok sądu izraelskiego 1962 roku… Spadający liść czy bomba – jedno i to samo.

Dla filozofa z Aten i „banalnie złego” wykonawcy z Berlina śmierć fizyczna nic nie znaczyła, albowiem należy raczej zginąć, niż odmówić wykonania legalnego polecenia. Sokrates, decydując się na śmierć niemal samobójczą (wybór życia był możliwy), potwierdza wartość bezpieczeństwa prawnego.

Pacyfizm z samej swojej istoty jest likwidacją państwa, sprawia, że każdy musi własnymi siłami zapewnić sobie bezpieczeństwo. Przestroga Thomasa Hobbesa: tam, gdzie wszyscy sądzą, że mają moc rozkazywania, panuje strach. Powstaje sytuacja graniczna: stan natury i wojny każdego z każdym, w którym człowiek staje się wilkiem ściganym z miejsca na miejsce.

Pacyfista europejski w latach 30. i 40. XX wieku był obiektywnie pronazistowski, kto bowiem hamuje wysiłek zbrojny swojego kraju, ten popiera napastnika, a jego subiektywne zapatrywania nie mają znaczenia. Wątpliwość George’a Orwella:

Pewien pacyfista pracujący na stanowisku, które daje mu dostęp do ważnych informacji wojskowych, otrzymuje propozycję współpracy od niemieckiego szpiega. W tej sytuacji jego subiektywne uczucia mają znaczenie. Jeśli obiektywnie jest on zwolennikiem nazizmu, zdradzi swój kraj, nie zrobi tego, jeśli nim nie jest (Orwell, tłum. s. 112).

Działanie na rozkaz i równocześnie w zgodzie z własnym sumieniem tworzy sytuację graniczną – sprawia, że człowiek wierzący, iż przymusza go sumienie, czyni złe środki jeszcze gorszymi lub dobre jeszcze lepszymi. To samo uczucie popychać może na drogę terroru politycznego, z poczuciem słuszności pozwala zabijać i poniżać innych, ale może też wzmagać dążenia do życia czystego moralnie oraz obrony wydziedziczonych i przegranych.

Dylemat powstańca – wypowiadać posłuszeństwo przeciwnikowi silniejszemu militarnie/wzniecać wojnę heroiczną, lecz z góry przegraną; etyka przekonań versus etyka odpowiedzialności. A jednak Dawid pokonał Goliata…

Przykład wojennego rozkazu admirała Karla Doenitza „Triton Null”:

Nie należy podejmować żadnych prób ratowania członków załóg zatopionych statków, włączając wyławianie osób pływających w wodzie i umieszczanie ich w łodziach ratunkowych, podnoszenie wywróconych łodzi ratunkowych i podawanie rozbitkom żywności i wody. Akcja ratownicza pozostaje w sprzeczności z elementarnymi zasadami prowadzenia wojny celem niszczenia nieprzyjacielskich statków i załóg (Pertek, 1966, s. 65).

Dostrzegamy tu konflikt między obowiązywaniem a słusznością rozkazu i – co jeszcze pogarsza sytuację – sprzeczność między słusznością rozkazu ze stanowiska rozkazującego ­i/lub ze stanowiska słuchającego.

W zamian za zwiększenie szans własnego przeżycia musimy przyjąć na siebie ryzyko wykonywania rozkazów, których cel jest zakryty przed naszym wzrokiem. Dylemat rozpatrywany przez Alberta Venna Diceya (Arendt, s. 118): żołnierz może być skazany przez sąd polowy na rozstrzelanie za odmowę wykonania rozkazu, ale sąd cywilny i ławnicy mogą posłać go na szubienicę za jego wykonanie. Rozwiązanie: samobójstwo. Dylemat strzelca z muru berlińskiego: wykonać rozkaz strzelania do ludności cywilnej w „strefie zagrożenia”! Rozwiązanie: nie trafiać.

Dylematy wyboru: między ucieczką a śmiercią (Sokrates), śmiercią a słusznością (Antygona), trafieniem bądź nie (strzelcy z muru berlińskiego), degradacją lub awansem (Eichmann). Do zadań urzędnika/żołnierza nie należy występowanie w roli sędziego swojego zwierzchnika/dowódcy. Kto ma obowiązek słuchania, nie ma prawa badania słuszności polecenia i rozkazu.

Uwaga Gustava Radbrucha: „Można powiedzieć, że w równej mierze do pojęcia rozkazu należy to, że jest wydany, że obowiązuje, jak i to, że zadaniem i celem rozkazu jest to, aby być słusznym co do swojej treści” (Radbruch, tłum. 1938, s. 119).

Trudności. Przysięgałem sumiennie zachować konstytucję, lecz co będzie, gdy moje sumienie nakaże mi jej nie zachować? Przysięgałem sumiennie wykonywać rozkazy, ale co będzie, gdy moje sumienie nakaże mi odmówić wykonania rozkazu? Przysięgałem sumiennie wykonywać polecenia władzy (gdyż pochodzi od Boga), ale co będzie, gdy moje sumienie podpowie, że rozkaz suwerena przeciwny jest woli Boga?

Druga uwaga Radbrucha: „Sumienie indywidualne winno ocenić w większości wypadków odmowę rozkazu jako rzecz gorszą niż ofiarę z własnego przeświadczenia o tym, co jest słuszne; lecz mogą być prawa i rozkazy haniebne, którym sumienie odmawia posłuchu” (Radbruch, tamże, s. 120). Trudno przypuszczać, ażeby w całej rozciągłości i w każdym przypadku słuszność rozkazu pokrywała się z jego obowiązywaniem i celowo­ścią. Gdyby tak było – problem znika.

Racjonalny wniosek
Trybunał Norymberski: „Otrzymanie przez żołnierza rozkazu zabicia lub torturowania, z naruszeniem prawa między­narodowego nie było nigdy uznawane za usprawiedliwienie takich aktów brutalności, choć na rozkaz można się powoływać w celu złagodzenia kary. Prawdziwym kryterium nie jest istnienie rozkazu, ale czy wybór moralny był faktycznie możliwy” (Cyprian, Sawicki, 1948, s. 357–358). Cdn.

Stanowczo odradzam
δαιμονιον (Daimonion)


Warto doczytać:

  • H. Arendt, Eichmann w Jerozolimie, przeł. A. Szostkiewicz, Kraków 1987.
  • T. Cyprian, J. Sawicki, Prawo norymberskie, Warszawa 1948.
  • T. Hobbes, Lewiatan, czyli materia, forma i władza państwa kościelnego i świeckiego, przeł. C. Znamierowski, Warszawa 2023.
  • G. Orwell, Eseje, przeł. A. Husarska, Londyn 1985.
  • G. Radbruch, Zarys filozofii prawa, przeł. C. Znamierowski, Warszawa–Kraków 1938.
  • J. Pertek, Od Reichsmarine do Bundesmarine 1918–1965, Poznań 1966.
  • Platon, Eutyfron. Obrona Sokratesa. Kriton, tłum. W. Witwicki, Kęty 2002.
  • Sofokles, Antygona, przeł. K. Morawski, epeisodion III.

Piotr Bartula – dr hab., prof. UJ, pracownik naukowy Zakładu Filozofii Polskiej Uniwersytetu Jagiellońskiego, eseista. Zajmuje się polską i zachodnią filozofią polityki, twórca tzw. testamentowej teorii sprawiedliwości. Autor książek: Kara śmierci – powracający dylemat, August Cieszkowski redivivus, Liberalizm u kresu historii, Dzieła zebrane, Aspołeczne „my”, Dzieła pośmiertne znalezione za życia. Najczęściej odwiedzane miejsca: uniwersytet i jazz club.

Tekst jest dostępny na licencji: Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 4.0.

W pełnej wersji graficznej jest dostępny w pliku PDF.

< Powrót do spisu treści numeru.

Ilustracja: Ewa Czarnecka


Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury.

Skomentuj

Kliknij, aby skomentować

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy