Myślenie krytyczne

Piotr Lipski: #4. Jak Pluton przestał być planetą? O różnych funkcjach definicji [Myślenie krytyczne]

Gdyby ktoś w latach 90. minionego stulecia na zadane w czasie szkolnej klasówki z astronomii pytanie o Plutona odpowiedział, że jest on planetą, dostałby ocenę pozytywną. Gdyby na to samo pytanie udzielił takiej samej odpowiedzi w roku 2022, otrzymałby notę negatywną.

Cóż w tym dziwnego?” – zapyta ktoś. Wielokrotnie przecież zdarzało się, że nawet powszechne przekonania naukowe w świetle nowych odkryć okazywały się fałszywe i należało je zmieniać. Przypadek Plutona nie jest jednak taki prosty. Zdanie „Pluton jest planetą” było w latach 90. nie tylko powszechnie akceptowane, ale po prostu prawdziwe, podczas gdy współcześnie jest ono fałszywe. Ponieważ w ciągu ostatnich 30 lat to odległe ciało niebieskie nie uległo żadnym istotnym zmianom (nie zmieniła się jego orbita, skład ani masa), jedynym rozsądnym wytłumaczeniem zmiany wartości logicznej wspomnianego zdania jest zmiana znaczenia słowa „planeta”. Zanim opiszę pokrótce, jak do niej doszło, przedstawię najpierw podstawowe funkcje, które spełniać mogą definicje.

Trzy rodzaje definicji

Aby poznać znaczenie nieznanych nam terminów albo uzupełnić lub uściślić wiedzę na temat pojęć, które znamy tylko pobieżnie, sięgamy zwykle do słowników i encyklopedii. Sprawdzają się one w tej funkcji znakomicie. Składające się na nie definicje dostarczają zwięzłych objaśnień tego, jak używane i rozumiane są słowa danego języka. Przyjęło się nazywać takie definicje sprawozdawczymi. Ponieważ zdają one po prostu sprawę z tego, jak faktycznie funkcjonują w języku poszczególne wyrazy, można je oceniać pod względem prawdziwości. Przykładowo definicje nieadekwatne, którym poświęcony był drugi odcinek obecnego cyklu, niepoprawnie opisują funkcjonowanie definiowanego terminu, a więc są po prostu fałszywe.

Jeśliby zasób słów jakiegoś języka był dany raz na zawsze, a znaczenia i sposoby używania tych słów nie ulegały zmianom, wówczas wszystkie definicje takiego języka byłyby definicjami sprawozdawczymi. Języki naturalne (takie jak polski, angielski, ukraiński itp.) podlegają jednak ciągłym przemianom i to co najmniej dwojakiego rodzaju.

Po pierwsze, zmienia się sam zasób słownictwa. Z jednej strony niektóre terminy przestają być z czasem używane, z drugiej strony pojawiają się nowe. Odkrycia, wynalazki albo zmiany dokonujące się w świecie wymuszają wprowadzanie nowych określeń. Formuły wprowadzające takie nowe określenia nazywamy definicjami projektującymi.

Po drugie, zmianom ulegają znaczenia oraz sposoby używania słów od dawna obecnych już w słowniku danego języka. Zdarza się, że pewien termin funkcjonuje wśród użytkowników języka, ale z różnych względów jest w jakimś sensie nieprecyzyjny. Definicje mające uściślać takie terminy, przy jednoczesnym zachowaniu oryginalnego ich znaczenia, zwane są definicjami regulującymi.

W przeciwieństwie do definicji sprawozdawczych definicje projektujące i regulujące nie mogą być oceniane pod względem prawdziwości. Należy je traktować jako pewnego rodzaju propozycje bądź to przyjęcia pewnego nowego terminu, bądź uściślenia starego. Jako takie mogą być dobre lub złe, kuszące albo odpychające, ale nie są ani prawdziwe, ani fałszywe. Mogą być natomiast przyjęte lub odrzucone. Zaakceptowana definicja, czy to projektująca, czy regulująca, staje się z czasem definicją sprawozdawczą.

Zajrzyjmy do Internetowej Encyklopedii PWN. Znaleźć możemy tam takie hasło: „COVID-19, […] atypowe zapalenie płuc wywoływane przez koronavirus SARS-CoV‑2 pochodzenia odzwierzęcego”. Ponieważ termin „COVID-19” na dobre przyjął się już w każdym chyba języku świata, powyższa definicja jest dzisiaj definicją sprawozdawczą. Pod koniec 2019 r. sytuacja przedstawiała się inaczej. W tamtym czasie choroba, o której mowa, dopiero się pojawiła i nie miała jeszcze nazwy. Ktoś, kto zaproponował, aby określić ją mianem „COVID-19”, sformułował wówczas definicję projektującą, a definicja ta szybko zyskała powszechną akceptację.

W tej samej encyklopedii znajduje się również następująca definicja: „woda, tlenek diwodoru, […] H2O”. Ta definicja również jest dzisiaj definicją sprawozdawczą. W czasach poprzedzających odkrycie składu chemicznego wody substancję te definiowano zwykle, odwołując się do zewnętrznych jej własności, takich jak przezroczystość, bezbarwność, bezwonność itp. Takie określenia były nieprecyzyjne. Kiedy po raz pierwszy przedstawiano definicję wody jako H2O, była to definicja regulująca. Uściślała ona owe nieprecyzyjne określenia, respektując jednak dotychczasową praktykę językową – termin ten wciąż odnosił się do tej bezwonnej i bezbarwnej cieczy.

Czym jest planeta?

Obserwując nocne niebo, starożytni Grecy zauważyli frapujące zjawisko. Większość gwiazd pozostawała względem siebie nieruchoma, ale było też kilka obiektów, które przemieszczały się na tle pozostałych. Choć nieznane są dokładne tego okoliczności,  wiadomo, iż pojawił się pomysł, aby te ruchome obiekty nazwać planetami, co po grecku oznaczyło wędrowców. Sugestia ta była pierwszą, wtedy projektującą, definicją planety. Świat starożytny zaakceptował tę propozycję i wyróżnił 7 planet: Merkurego, Wenus, Marsa, Jowisza, Saturna, Księżyc i Słońce. Te dwa ostatnie ciała niebieskie, choć wyraźnie różne od pozostałych, też przecież wędrowały na tle gwiazd stałych, a więc zasługiwały na nazwę „planeta”.

Poważna zmiana w rozumieniu terminu „planeta” nastąpiła wraz z pojawieniem się kopernikańskiego modelu Układu Słonecznego. Ponieważ model ten zmienił przyjmowany układ odniesienia, zmienił także katalog kosmicznych wędrowców. Do grona planet dołączyła Ziemia, natomiast opuściły go Słońce, które zajęło nieruchome centrum, oraz księżyc, który co prawda dalej wędrował, ale nie wokół Słońca, a wokół Ziemi. Wskutek tych wszystkich zmian planetę zaczęto rozumieć jako ciało niebieskie okrążające bezpośrednio Słońce. Niemożliwe jest, aby wskazać jakiś jeden dokładny moment, kiedy postanowiono tak właśnie rozumieć planetę, niemniej w tym okresie przejściowym przytoczone właśnie określenie planety funkcjonowało jako definicja regulująca, propozycja modyfikacji i uściślenia znaczenia terminu „planeta” w celu dostosowania go do nowo poczynionych odkryć.

Z czasem grono planet powiększało się. W XVIII w. odkryto Urana, a w XIX Neptuna. Poza tym między orbitami Marsa i Jowisza odkryto Ceres oraz inne niewielkie ciała niebieskie. Początkowo je także zaliczano do planet. Kiedy odkryto, iż stanowią one dość liczną grupę stosunkowo niewielkich obiektów poruszających się po zbliżonych orbitach, ukuto dla nich odrębny termin – planetoidy (nazywa się je także asteroidami). Pierwotnie definicja tego terminu była oczywiście definicją projektującą. Za planety, mniej lub bardziej świadomie, wciąż uważano odpowiednio duże obiekty orbitujące bezpośrednio wokół Słońca.

Kiedy zatem w 1930 r. odkryto Plutona, liczba planet znów się powiększyła. Dość szybko zaczęto jednak poznawać nietypowe własności dziewiątej planety. Ponadto w 2005 r. odkryto Eris. Okazało się, że Eris, Pluton i inne jeszcze obiekty znajdujące się poza orbitą Neptuna są do siebie nawzajem dużo bardziej podobne aniżeli do jakichkolwiek innych obiektów w Układzie Słonecznym. Coraz głośniejsze stawały się żądania wprowadzenia nowej taksonomii ciał niebieskich naszego układu planetarnego.

Cała sprawa wzbudziła spore emocje i uzyskała niemały rozgłos medialny (Czytelnika zainteresowanego szczegółami odsyłam do książki Witamy we Wszechświecie, a właściwie do rozdziału tej pozycji napisanego przez Neila de Grasse Tysona, a poświęconego naturze Plutona). Ostatecznie kwestia została rozstrzygnięta przez Międzynarodową Unię Astronomiczną (IAU), która 24 sierpnia 2006 r. przyjęła nową definicję planety. Za planetę uznano ciało niebieskie, które: 1) orbituje wokół Słońca, 2) jest na tyle masywne, że przyjmuje pod wpływem własnej grawitacji kształt w przybliżeniu kulisty, 3) oczyściło sąsiedztwo własnej orbity z kosmicznych śmieci. W momencie przyjęcia definicja ta pełniła rolę definicji regulującej. Nie zrywała zupełnie z dotychczasowym sposobem rozumienia omawianego terminu, nie była zatem definicją projektującą. Raczej modyfikowała zastane znaczenie w celu uzgodnienia go z najnowszymi odkryciami. Niemniej jednak definicja IAU zmieniła sens terminu planeta. Od momentu jej przyjęcia Pluton stracił status planety, ponieważ podobnie jak Eris, Ceres i inne jeszcze ciała niebieskie nie spełnia warunku 3. Wszystkie tego typu obiekty uznano za planety karłowate, który to termin IAU wprowadziła tego samego dnia, tym razem w drodze definicji projektującej (wcześniej termin ten nie był używany; na marginesie mówiąc, według przyjętych definicji, a wbrew intuicjom językowym, planety karłowate nie są szczególnym rodzajem planet, nie są w ogóle planetami).

Przytoczone fakty są dobrym przykładem tego, jak dzięki definicjom projektującym i regulującym zmianie ulega język. Zdanie „Jowisz jest planetą” wypowiadane w starożytności, w wieku XIX i współcześnie, choć brzmi tak samo, za każdym razem znaczy trochę co innego, bo inne w każdej z tych epok było rozumienie terminu „planeta”. Zmiana statusu Plutona nie polegała na odkryciu, iż nie posiada on pewnych cech, które planeta posiadać musi, ale raczej na przeróbce zestawu cech, które uznajemy za konstytutywne dla bycia planetą, czyli na przeróbce samego terminu „planeta”. Myliłby się jednak ktoś, kto sądziłby, iż była to przeróbka arbitralna. Zupełnie arbitralne definicje projektujące i regulujące są zwykle mało przydatne. Wprowadzane na przestrzeni wieków zmiany w sposobie rozumienia terminu „planeta” odzwierciedlały poziom naszej wiedzy na temat tych fascynujących ciał niebieskich. Mimo iż stan wiedzy astronomicznej jest współcześnie imponujący, nikt nie sądzi, że wiadomo już wszystko. Wciąż oczekujemy nowych odkryć. Wraz z nimi jednak spodziewać się możną nowych definicji regulujących i to nie tylko terminu „planeta”.


Piotr Lipski – dr, adiunkt w Katedrze Teorii Poznania KUL, absolwent MISH UJ. Rodzinny człowiek (mąż Żony i ojciec gromadki dzieci), od dawna cyklista, bibliofil i miłośnik fantastyki naukowej, od niedawna ogrodowy astroamator i introligator.

Najnowszy numer można nabyć od 2 listopada w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2023 można zamówić > tutaj.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Skomentuj

Kliknij, aby skomentować

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy