Artykuł Filozofia w filmie

Piotr Lipski: Star Trek

Twórcy filmowi chętnie czerpią inspirację z eksperymentów myślowych. Niejeden film jest po prostu ekranizacją jakiegoś konkretnego eksperymentu. Każdy, kto choć trochę zna i kino, i filozofię, bez trudu wskaże przykłady. Czy od filmów tego typu można jednak wymagać, aby były czymś więcej niż tylko ilustracją?

Tekst ukazał się w „Filozofuj!” 2022 nr 3 (45), s. 47–48. W pełnej wersji graficznej jest dostępny w pliku PDF.


8 września 1966 r. w telewizji amerykańskiej wyemitowano pierwszy odcinek serialu, który zapoczątkował jedną z najbardziej znanych franczyz science fiction w historii. W jej ramach powstało dotychczas 8 seriali obejmujących łącznie niemal 800 odcinków podzielonych na 36 sezonów. Liczby te wciąż rosną, gdyż 2 seriale kontynuowane są do dzisiaj, a kolejny – już dziewią­ty – zadebiutuje jeszcze w tym roku. Ponadto nakręcono 13 pełnometrażowych filmów kinowych, a premierę 14. zapowiedziano na rok przyszły. Gier, komiksów i książek nie próbuję nawet zliczyć.

Franczyza, o której mowa, to oczywiście Star Trek. Dla poszukiwaczy filozoficznych wątków w filmie, a szczególnie ekranizacji eksperymentów myślowych, utwory spod znaku Star Treka są prawdziwą skarbnicą. Dzisiaj proponuję przyjrzeć się jednemu okazowi z tego skarbca, a mianowicie Rozdwojeniu, czyli piątemu odcinkowi pierwszego sezonu najstarszego z przytoczonych seriali. Od angielskiego podtytułu – The Original Series – serial znany jest wśród fanów jako TOS. Przedstawia podróże statku kosmicznego Enterprise, którego załodze przewodzi kapitan Jim Kirk, wspierany przez pierwszego oficera, pamiętnego pana Spocka.

We wspomnianym odcinku załoga Enterprise wykonuje misję zbierania próbek z jakiejś niezbadanej dotychczas planety. W czasie powrotu członków załogi na pokład statku uszkodzeniu ulega teletransporter. Jak wiadomo, urządzenie to, będące jednym ze znaków rozpoznawczych uniwersum Star Treka, służy do natychmiastowego przesyłania na odległość obiektów różnego rodzaju, w tym istot ożywionych, a więc w szczególności i ludzi (jego działanie samo w sobie jest źródłem ciekawych pytań filozoficznych). Wskutek usterki teleportacja Kirka przebiega niestandardowo. Chwilę po przesłaniu kapitana z transportera wychodzi drugi… kapitan Kirk. Dość szybko orientujemy się, że duplikacja nie jest idealna. Drugi Kirk jest złym i agresywnym alter ego pierwszego, łagodnego Kirka. Tego z kolei od dawnego Kirka sprzed niefortunnej teleportacji odróżnia go brak zdecy­dowania i silnej woli. Cała sytuacja jest oczywiście źródłem śmiertelnych niebezpieczeństw, z których – równie oczywiście – dzielna załoga wychodzi ostatecznie obronną ręką.

Streszczona fabuła jest dla twórców serialu pretekstem do podjęcia kwestii dwoistej natury człowieka. Morał jest wyraźny: każdy z nas ma w sobie pierwiastki dobra i zła. Otrzymujemy coś na kształt fantastycznonaukowej wariacji na temat motywu doktora Jekylla i pana Hyde’a. Jednocześnie autorzy zdają się nie dostrzegać innego – filozoficznie bardziej doniosłego – zagadnienia, które wyłania się z przedstawionej historii. Otóż dostarcza ona materiału do znanego eksperymentu myślowego.

Myślowe eksperymentowanie przebiega zwykle dwuetapowo. Najpierw należy wyobrazić sobie pewną sytuację, „wczuć się” w nią, jeśli można tak powiedzieć. Następnie należy sprawdzić konsekwencje tej wyobrażonej sytuacji. Może to przykładowo polegać na testowaniu działania naszych intuicji (jak opisalibyśmy ów wyobrażony stan rzeczy, korzystając z intuicyjnie zrozumiałych pojęć?) lub na testowaniu naszych teorii (czy wyobrażona sytuacja obala lub może potwierdza przyjmowane przez nas hipotezy?).

Obejrzenie omawianego odcinka potraktować można jako pierwszy etap eksperymentu myślowego. Dzięki temu „wczuwamy się” w przedstawioną historię. Pozostaje sprawdzić jej konsekwencje. Pamiętając o zekranizowanej sytuacji, wypróbuj zatem, Czytelniku, swoje intuicje dotyczące tożsamości osobowej. Zastanów się, kim jest, w stosunku do oryginalnego kapitana Kirka, ten drugi Kirk, który wychodzi z transportera. A w zasadzie kim są obaj Kirkowie przeteleportowani na Enterprise w relacji do pierwotnego Kirka, który znajdował się na powierzchni badanej planety?

Z całą pewnością i łagodny, i agresywny Kirk są numerycznie dwoma różnymi indywiduami. Nie mogą być zatem obaj identyczni z Kirkiem sprzed teleportacji. Ale czy któryś z nich jest? I – jeśli tak – to który? Pan Spock oraz lekarz pokładowy doktor McCoy zachowują się tak, jakby pierwszy, łagodny Kirk był tym prawdziwym, a drugi – tylko duplikatem. Do tego pierwszego zwracają się bowiem bezpośrednio, korzystając przy tym z imienia „Jim” lub nazwiska „Kirk”. Z tym drugim w ogóle nie rozmawiają. Jeśli natomiast rozmawiają o nim, to odnoszą się do niego, korzystając z zaimka „on” albo nawet określenia „oszust”. (W oryginale pan Spock używa słowa „impostor” oznaczającego kogoś, kto podaje się za kogoś, kim nie jest). Czy jednak Spock i McCoy mają rację? A może ulegają złudzeniu? Przecież zarówno łagodny, jak i agresywny Kirk zachowują wspomnienia oryginalnego Kirka. Każdy z nich uważa się za tego prawdziwego. Dlaczego zatem wyróżniać któregokolwiek z nich?

Eksperyment myślowy, o którym tutaj mowa, to oczywiście słynny eksperyment Dereka Parfita dotyczący duplikacji osób. Podniesione wyżej wątpliwości doprowadziły Parfita do wniosku, że w podobnych sytuacjach oryginalna osoba ginie, a dwie pozostałe jednostki są nowymi osobami, z których każda zachowuje ciągłość psychiczną z oryginałem. Ostatecznie Parfit konkluduje, że pojęcie tożsamości osobowej nie jest tak ważne, jak mogłoby się to wydawać.

Tutaj nie chcę jednak skupiać się na konkretnych wnioskach dających się wyciągnąć z omawianego eksperymentu. Możesz przecież uważać, Czytelniku, że Parfit nie ma racji, i upierać się, że któryś z Kirków musi być tożsamy z oryginałem. Taka możliwość odwrócenia eksperymentu myślowego na własną korzyść jest zresztą wskazywana niekiedy jako charakterystyczna jego własność. Zamiast takich rozważań proponuję kilka refleksji na temat roli filmu jako medium prezentacji eksperymentów myślowych.

Po pierwsze, co jest oczywiste, film może dostarczać materiału do owocnych filozoficznie eksperymentów myślowych, nawet jeśli jego twórcy nie są tego świadomi. Parfit rozpoczyna jeden ze swoich artykułów od dosłownego odwołania się do fantastycznonaukowych historyjek o teletransporterach. Nie wiem, czy faktycznie inspirował się takimi opowieściami czy tylko używa ich jako ilustracji. Mogę sobie jednak wyobrazić, że filmowa historia rzeczywiście pobudza jakiegoś filo­zofa do pełnoprawnej roboty filozoficznej, nawet jeśli było to zupełnie niezamierzone przez autorów filmu.

Po drugie, samo dostarczenie materiału do eksperymentu myślowego nie ma jeszcze wartości filozoficznej. Do historii filozofii przeszedł Parfit, a nie twórcy omawianego odcinka Star Treka, mimo że odcinek ten był wcześniejszy niż teksty Parfita. Aby eksperyment myślowy miał rzeczywiste znaczenie filozoficzne, jego konsekwencje muszą być wyraźnie opisane i skonfrontowane z dotychczasowymi te­oriami. Takiej analizy filmy fabularne nie dostarczają i dostarczyć nie mogą. Niezbędna jest tu typowa dla tekstów filozoficznych obróbka intelektualna.

Po trzecie – i to jest myśl, którą chcę Ci, Czytelniku, pozostawić do rozważenia – między zwykłymi eksperymentami myślowymi a ich filmowymi odpowiednikami zachodzi różnica w stopniu szczegółowości. Filmy prezentują dużo więcej detali, niż dostarcza ich – dość ogólnikowy zwykle – opis podawany w testach filozoficznych. Jakie jest znaczenie tej względnej dok­ładności filmowych eksperymentów myślowych? Czy pomaga ona „wczuć się” w prezentowaną sytuację, czy być może zaburza przebieg eksperymentu, sugerując niepotrzebnie jakieś konkretne rozwiązania?


Piotr Lipski – adiunkt w Katedrze Teorii Poznania KUL, absolwent MISH UJ. Rodzinny człowiek (mąż Żony i ojciec gromadki dzieci), od dawna cyklista, bibliofil i miłośnik SF, od niedawna ogrodowy astroamator i introligator.

Tekst jest dostępny na licencji: Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska.
W pełnej wersji graficznej jest dostępny w pliku  PDF.

< Powrót do spisu treści numeru.

Ilustracja: Kadr z serialu Star Trek


tytuł: Star Trek
twórca: Gene Roddenberry
gatunek: przygodowy, sci-Fi
produkcja: USA
premiera: 8 września 1966

Najnowszy numer można nabyć od 2 listopada w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2023 można zamówić > tutaj.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Skomentuj

Kliknij, aby skomentować

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy