Artykuł Filozofia w filmie

Piotr Lipski: Wehikuł czasu

Wiara w postęp nigdy nie miała się tak dobrze jak w XIX stuleciu. Nauki ścisłe święciły ogromne triumfy, a wysyp coraz to nowszych wynalazków zapoczątkował rewolucję przemysłową. Wielu żywiło nadzieję, iż niebawem ostatnie tajemnice przyrody zostaną w pełni poznane, a maszyny całkowicie zastąpią ludzi w wykonywaniu uciążliwych obowiązków. Sądzono nawet, iż sukcesy te wpłynął pozytywnie na polityczną i etyczną kondycję człowieka, że ludzie będą coraz sprawiedliwiej organizować życie społeczne i coraz lepiej postępować w życiu prywatnym.

Tekst uka­zał się w „Filo­zo­fuj!” 2020 nr 6 (36), s. 52–53. W peł­nej wer­sji gra­ficz­nej jest dostęp­ny w pli­ku PDF.


Nie dzi­wi, że rów­nież sys­te­my filo­zo­ficz­ne tego okre­su prze­ja­wia­ły powszech­ne prze­ko­na­nie o roz­wo­ju. Ide­ali­sta Hegel, jak i mate­ria­li­sta Marks nie tyl­ko otwar­cie gło­si­li, iż histo­ria jest are­ną postę­pu, ale zgod­nie pod­kre­śla­li, iż jest to postęp koniecz­ny, nie­da­ją­cy się powstrzymać.

Wła­śnie u schył­ku XIX wie­ku roz­po­czy­na się akcja wyre­ży­se­ro­wa­ne­go przez George’a Pala Wehi­ku­łu cza­su. W ostat­ni dzień 1899 roku, pię­ciu dżen­tel­me­nów spo­ty­ka się w salo­nie wik­to­riań­skie­go domu, aby być świad­ka­mi eks­pe­ry­men­tu. Eks­pe­ry­ment ma doty­czyć cza­su. Gospo­darz spo­tka­nia – przed­sta­wio­ny widzo­wi tyl­ko z imie­nia – wyna­laz­ca Geo­r­ge ini­cju­je iście filo­zo­ficz­ną dys­ku­sję na temat natu­ry cza­su. Pró­bu­je prze­ko­nać swo­ich gości, iż czas – podob­nie jak głę­bo­kość, sze­ro­kość i wyso­kość – jest wymia­rem, tym jedy­nie róż­nią­cym się od pozo­sta­łych, iż nie moż­na się w nim swo­bod­nie poru­szać. Oto jed­nak uda­ło mu się skon­stru­ować wehi­kuł cza­su, urzą­dze­nie, dzię­ki któ­re­mu moż­li­we sta­nie się wresz­cie podró­żo­wa­nie poprzez czwar­ty wymiar. Nie­do­wie­rza­ją­cym roz­mów­com pre­zen­tu­je minia­tu­ro­wy model wehi­ku­łu. Na ich oczach wpra­wia go w dzia­ła­nie wysy­ła­jąc bez­pow­rot­nie w przy­szłość, tym samym powo­du­jąc jego znik­nię­cie. Jak­kol­wiek zasko­cze­ni, goście wciąż nie dowie­rza­ją, kwe­stio­nu­jąc przy oka­zji uży­tecz­ność wehikułu.

Poże­gnaw­szy przy­ja­ciół, Geo­r­ge wyru­sza w podróż w cza­sie, tym razem peł­no­wy­mia­ro­wym już egzem­pla­rzem wehi­ku­łu. Sce­ny przed­sta­wia­ją­ce jego wędrów­kę w przy­szłość są jed­ny­mi z naj­bar­dziej pamięt­nych w całym fil­mie. Nagro­dzo­ne Osca­rem efek­ty spe­cjal­ne, dzię­ki któ­rym oglą­da­my w coraz bar­dziej przy­spie­sza­ją­cym tem­pie roz­kwi­ta­ją­ce i więd­ną­ce rośli­ny, nastę­pu­ją­ce po sobie pory dnia i roku, zmie­nia­ją­ce się kre­acje nie­za­po­mnia­ne­go mane­ki­na wysta­wo­we­go, urze­ka­ją sub­tel­nym cza­rem daw­ne­go kina.

Geo­r­ge zatrzy­mu­je się w roku 802 701. Świat odle­głej przy­szło­ści wyda­je się rajem. Zamiesz­ku­ją­cy go potom­ko­wie ludzi zwa­ni Elo­ja­mi wio­dą życie pozba­wio­ne pozor­nie jakich­kol­wiek trosk. Wca­le nie pra­cu­ją a cały czas spę­dza­ją na zaba­wie i wypo­czyn­ku. Pręd­ko oka­zu­ją się jed­nak mało ludz­cy. Dłu­gie deka­dy bez­tro­skiej egzy­sten­cji zabi­ja­ją w nich wszel­kie potrze­by wyż­sze. Niczym się nie mar­twią, ale też niczym się nie inte­re­su­ją ani do nicze­go nie dążą. Są jak bez­myśl­ne bydlę­ta. Geo­r­ge szyb­ko odkry­wa maka­brycz­ną dosłow­ność tego porów­na­nia. Pod­zie­mia świa­ta przy­szło­ści zamiesz­ku­ją inni potom­ko­wie ludzi, Mor­lo­ko­wie, odra­ża­ją­ce stwo­ry żywią­ce się mię­sem Elojów.

Prze­wi­du­jąc tra­gicz­ny los wzy­wa­nych do pod­zie­mi Elo­jów, Geo­r­ge wznie­ca bunt. Elo­jo­wie podej­mu­ją wal­kę, w wyni­ku któ­rej Mor­lo­ko­wie odno­szą poważ­ne star­ty. Sam Geo­r­ge musi się rato­wać uciecz­ką w skon­stru­owa­nym przez sie­bie wehi­ku­le. Ponow­nie znaj­du­je się w XIX wie­ku. Nie pozo­sta­je tam jed­nak dłu­go. Opo­wie­dziaw­szy swo­ją histo­rię przy­ja­cio­łom, zabie­ra trzy książ­ki i – powta­rza­jąc za tytu­łem inne­go fil­mu – wra­ca do przyszłości.

Film Pala nie jest jed­nym z wiel­kich arcy­dzieł kina, ale jest naj­lep­szą ekra­ni­za­cją słyn­nej powie­ści Her­ber­ta George’a Wel­l­sa o tym samym tytu­le. We wstę­pie do pol­skie­go tłu­ma­cze­nia powie­ści wyda­ne­go w serii Biblio­te­ki Naro­do­wej, Juliusz Pal­czew­ski wzmian­ku­je obraz Pala jako „bar­dzo dowol­ną adap­ta­cję utwo­ru Wel­l­sa” i wyra­ża pogląd, iż film „spłasz­cza, try­wia­li­zu­je i bana­li­zu­je pro­ble­ma­ty­kę spo­łecz­ną jak i wymo­wę moral­ną lite­rac­kie­go pier­wo­wzo­ru”. Opi­nia Pal­czew­skie­go jest zbyt suro­wa. Film oczy­wi­ście róż­ni się od powie­ści i rze­czy­wi­ście pomi­ja nie­któ­re jej sub­tel­no­ści, ale głów­nie z powo­du odmien­no­ści medium. Jako przy­kład weź­my kwe­stię języ­ka. Powie­ścio­wy podróż­nik w cza­sie, aby poro­zu­mieć się z Elo­ja­mi, musi nauczyć się ich języ­ka, nato­miast jego fil­mo­wy odpo­wied­nik roz­ma­wia z nimi we współ­cze­snej angielsz­czyź­nie. To uprosz­cze­nie razi naiw­no­ścią. Spró­buj jed­nak wyobra­zić sobie, Czy­tel­ni­ku, jak nale­ża­ło­by zmie­nić sce­na­riusz fil­mu, aby uwzględ­nić wspo­mnia­ną róż­ni­cę języ­ków, a zro­zu­miesz dla­cze­go zde­cy­do­wa­no się na takie uprosz­cze­nie. Zmian jest wię­cej. Jed­nak nawet naj­waż­niej­sza z nich, pole­ga­ją­ca na pomi­nię­ciu opi­sa­nych w powie­ści podró­ży w dal­szą jesz­cze przy­szłość, nie prze­ina­cza głów­ne­go prze­sła­nia ory­gi­na­łu. Zarów­no powieść jaki i film pre­zen­tu­ją pesy­mi­stycz­ną wizję przy­szło­ści ludz­ko­ści. Stwo­rzo­na przez Wel­l­sa u schył­ku XIX wie­ku fik­cja jest wyra­zem sprze­ci­wu wobec roz­po­wszech­nio­nej w tym­że XIX wie­ku wia­ry w nie­unik­nio­ny roz­wój ludz­ko­ści. Wia­ry, któ­rą Józef Bocheń­ski kata­lo­gu­je jako zabo­bon szcze­gól­nie szkodliwy.

Postęp tech­no­lo­gicz­ny, któ­ry doko­nał się w wie­ku XX i w pierw­szych deka­dach wie­ku XXI spra­wia, iż osią­gnię­cia wie­ku XIX bled­ną. Ostat­nich 120 lat było jed­nak tak­że cza­sem trau­ma­tycz­nych wyda­rzeń, jakich w poprzed­nich stu­le­ciach nie widzia­no. Razem daje to dość szcze­gól­ną sytuację.

Z jed­nej stro­ny mit postę­pu, choć nie­wąt­pli­we osła­bio­ny, nie został cał­ko­wi­cie wyeli­mi­no­wa­ny. Wie­lu wciąż uwa­ża, iż powsta­nie leków na nie­ule­czal­ne jesz­cze cho­ro­by jest jedy­nie kwe­stią cza­su. Wie­lu jest prze­ko­na­nych o nie­unik­nio­nym dal­szym roz­wo­ju tech­no­lo­gii infor­ma­tycz­nych, pro­wa­dzą­cym do zna­czą­ce­go postę­pu. Wie­lu wie­rzy w rychłą kolo­ni­za­cję kosmo­su. Wie­lu liczy na tech­no­lo­gicz­ne dosko­na­le­nie cia­ła ludz­kie­go, a nawet moż­li­wość trans­fe­ru świa­do­mo­ści rów­na­ją­cą się prak­tycz­nie nieśmiertelności.

Z dru­giej stro­ny rośnie gro­no prze­ko­na­nych o kata­stro­ficz­nej przy­szło­ści cze­ka­ją­cej ludz­kość. Nie­któ­rzy uwa­ża­ją, iż zmia­ny kli­ma­tycz­ne i zanie­czysz­cze­nie śro­do­wi­ska dopro­wa­dzą do rychłej apo­ka­lip­sy. Inni oba­wia­ją się roz­wo­ju tech­no­lo­gii infor­ma­tycz­nych, któ­ry może dopro­wa­dzić do powsta­nia sil­nej sztucz­nej inte­li­gen­cji, któ­ra z kolei sta­no­wić może śmier­tel­ne zagro­że­nie dla ludz­ko­ści. Jesz­cze inni oba­wia­ją się kon­flik­tu nuklearnego.

Jeśli idea nie­unik­nio­ne­go postę­pu jest zabo­bo­nem, to czy prze­ko­na­nie o nie­uchron­nym regre­sie nie jest nim tak­że? W swo­im kata­lo­gu zabo­bo­nów Bocheń­ski wymie­nia histo­rio­zo­fię. Rozu­mie ją jako filo­zo­fię dzie­jów (taką jak u Hegla, czy Mark­sa), dają­cą wgląd w rze­ko­me pra­wa histo­rii. Tak jak zna­jo­mość praw fizy­ki i wie­dza na temat sta­nu jakie­goś ukła­du fizycz­ne­go przy zało­że­niu bra­ku inge­ren­cji zewnętrz­nych w ten układ umoż­li­wia­ją prze­wi­dze­nie przy­szłych sta­nów tego ukła­du (w ten spo­sób astro­no­mo­wie potra­fią przy­kła­do­wo prze­wi­dzieć przy­szłe poło­że­nia ciał nie­bie­skich), tak samo zna­jo­mość pocho­dzą­cych z histo­rio­zo­fii praw histo­rii oraz zna­jo­mość kon­kret­nych oko­licz­no­ści histo­rycz­nych przy zało­że­niu ich względ­nej sta­bil­no­ści mają umoż­li­wić prze­wi­dze­nie przy­szło­ści. O ile jed­nak pro­gno­zy fizycz­ne są uza­sad­nio­ne, o tyle histo­rio­zo­ficz­ne mają cha­rak­ter mitycz­ny, głów­nie dla­te­go, iż wciąż nie­zna­ne są ogól­ne pra­wa histo­rii, a zało­że­nie o sta­bil­no­ści warun­ków jest zwy­kle fałszywe.

Nie zna­czy to, iż na temat przy­szło­ści nie da się zupeł­nie nic powie­dzieć. Komu­na­ły gło­szą­ce cał­ko­wi­tą nie­zna­jo­mość przy­szło­ści są w zasa­dzie fał­szy­we. Jeśli pod­ci­nasz gałąź, na któ­rej sie­dzisz, to z dużą dozą praw­do­po­do­bień­stwa możesz prze­wi­dzieć swo­ją naj­bliż­szą przy­szłość. Nawet jed­nak w tym przy­pad­ku nie możesz być tej przy­szło­ści abso­lut­nie pew­ny. Nie samo przy­go­to­wy­wa­nie pro­gnoz jest zabo­bo­nem, ale wia­ra w nie­za­wod­ność tych prognoz.


Piotr Lip­ski –adiunkt w Kate­drze Teo­rii Pozna­nia KUL, absol­went MISH UJ. Rodzin­ny czło­wiek (mąż Żony i ojciec gro­mad­ki dzie­ci), od daw­na cykli­sta, biblio­fil i miło­śnik SF, od nie­daw­na ogro­do­wy astro­ama­tor i introligator.

Tekst jest dostęp­ny na licen­cji: Uzna­nie autor­stwa-Na tych samych warun­kach 3.0 Pol­ska.
W peł­nej wer­sji gra­ficz­nej jest dostęp­ny w pli­ku PDF.

< Powrót do spi­su tre­ści numeru.

Ilu­stra­cja: Kadr z fil­mu Wehi­kuł czasu


Tytuł: Wehi­kuł czasu
reży­se­ria: Geo­r­ge Pal
sce­na­riusz: David Duncan
gatu­nek: przy­go­do­wy / Sci-Fi
pro­duk­cja: USA
pre­mie­ra: 17 sierp­nia 1960

Najnowszy numer można nabyć od 1 marca w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2021 można zamówić > tutaj.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

55 podróży filozoficznych okładka

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy