Artykuł Historia filozofii starożytnej

Platon: Początek świata

Timajos to jeden z późniejszych dialogów Platona, dotyczący powstania i natury kosmosu. Zarysowana w nim wizja dobrego twórcy, którzy urządził świat w najlepszy możliwy sposób, odegrała istotną rolę w intelektualnej tradycji starożytności i średniowiecza. Nic dziwnego: istnienie stwórcy i początek wszystkich rzeczy należą do tych zagadnień, które, nawet jeśli nierozstrzygalne rozumowo, nie przestają fascynować w równej mierze filozofów, teologów, uczonych i artystów.

Tekst uka­zał się w Sokra­tes i syre­ny. 55 podró­ży filo­zo­ficz­nych po świe­cie pod­księ­ży­co­wym i nad­księ­ży­co­wym, s. 18–19. W peł­nej wer­sji gra­ficz­nej jest dostęp­ny w pli­ku PDF.


TIMAJOS: Według moje­go zda­nia, nale­ży wyróż­nić nastę­pu­ją­ce pro­ble­my: czym jest to, co zawsze trwa i nie zna uro­dzin; czym jest to, co się zawsze rodzi i nigdy nie ist­nie­je. Pierw­szą rzecz może pojąć tyl­ko inte­lekt za pomo­cą rozu­mo­wa­nia, bo ist­nie­je zawsze jako ta sama (iden­tycz­na). Prze­ciw­nie, dru­ga jest przed­mio­tem mnie­ma­nia w połą­cze­niu z nie­ro­zu­mo­wym pozna­niem zmy­sło­wym, bo rodzi się i umie­ra, lecz nie ist­nie­je nigdy real­nie. Ponad­to wszyst­ko, co się rodzi, rodzi się z koniecz­no­ści pod wpły­wem jakiejś przy­czy­ny, bo jest nie­moż­li­we, by się coś rodzi­ło bez przyczyny.

Ile razy ten, co coś two­rzy z oczy­ma nie­ustan­nie utkwio­ny­mi w to, co ist­nie­je samo w sobie, i posłu­gu­je się takim mode­lem, ile razy sta­ra się wywo­łać w swej kre­acji jego for­mę i jego cechy, tyle razy wszyst­ko to, co tak two­rzy, jest z koniecz­no­ści pięk­ne. Prze­ciw­nie, jeśli wpa­tru­je się w to, co jest zro­dzo­ne, jeśli posłu­gu­je się mode­lem zro­dzo­nym, jego kre­acja nie będzie pięk­na. Zatem gdy cho­dzi o całe nie­bo lub świat (lub daj­my mu inne imię, gdy­by mogło być tu odpo­wied­niej­sze), nale­ży naj­pierw roz­wa­żyć pro­blem (bo nale­ży to uczy­nić w każ­dej rze­czy, jak mówi­li­śmy wyżej), czy świat ist­niał zawsze i nie miał począt­ku, czy też zro­dził się i zaczął od cze­goś począt­ko­we­go? Jest zro­dzo­ny, bo jest widzial­ny, doty­kal­ny i posia­da cia­ło, a wszyst­kie tego rodza­ju rze­czy są przed­mio­tem zmy­słów, te zaś są z kolei przed­mio­tem mnie­ma­nia za pośred­nic­twem postrze­że­nia zmy­sło­we­go; jak widzie­li­śmy wyżej, są w pro­ce­sie rodze­nia, są zro­dzo­ne. Utrzy­mu­je­my, że to, co jest zro­dzo­ne, musi pocho­dzić od jakiejś przy­czy­ny. Zna­leźć Twór­cę i Ojca tego całe­go Wszech­świa­ta jest wiel­kim przed­się­wzię­ciem. Lecz gdy się go odkry­ło, jest nie­moż­li­we obja­wić go wszystkim.

Nale­ży zatem zba­dać, według któ­re­go z dwóch mode­li budow­ni­czy świa­ta zbu­do­wał go: czy według tego, któ­ry jest zawsze tym samym, czy według tego, któ­ry jest zro­dzo­ny. Jeśli ten świat jest pięk­ny, a jego kon­struk­tor jest dobry, jasno stąd wyni­ka, że patrzył na model wiecz­ny. W prze­ciw­nym bowiem razie – tego nawet przy­pu­ścić nie moż­na – patrzył­by był na model zro­dzo­ny. Świat bowiem jest rze­czą naj­pięk­niej­szą spo­śród zro­dzo­nych, a jego budow­ni­czy jest naj­do­sko­nal­szą z przy­czyn. Kon­se­kwent­nie, świat zro­dzo­ny w tych warun­kach został utwo­rzo­ny według mode­lu, któ­ry jest przed­mio­tem rozu­mu i myśli, i jest tym samym. Jeśli tak się rze­czy mają, jest abso­lut­nie koniecz­ne, aby ten świat był obra­zem jakie­goś inne­go świa­ta. Otóż w każ­dym bada­niu jest rze­czą naj­waż­niej­szą zaczy­nać od począt­ków natu­ral­nych: taką zatem róż­ni­cę nale­ży zało­żyć mię­dzy obra­zem a jego mode­lem, jaka jest wyma­ga­na, jaka jest wyma­ga­na, aby dys­ku­sje mia­ły jakieś pokre­wień­stwo z rze­cza­mi, któ­re tłu­ma­czą. Dla­te­go jeśli doty­czą tego, co trwa, jest nie­zmien­ne i jasne dla rozu­mu, powin­ny i one być trwa­łe, pew­ne i, o ile to moż­li­we, nie­od­par­te i nie­wzru­szo­ne – żad­nej z tych cech nie powin­no im bra­ko­wać. Gdy zaś cho­dzi o dys­ku­sje nad tym, co jest tyl­ko kopią tej rze­czy­wi­sto­ści, a w kon­se­kwen­cji jest tyl­ko jej obra­zem, powin­ny być praw­do­po­dob­ne i w pro­por­cji do przed­mio­tów. W jakim bowiem sto­sun­ku jest sub­stan­cja do pro­ce­su rodze­nia się, w takim jest praw­da do wia­ry. Jeśli zatem, Sokra­te­sie, po mnó­stwie tego, co inni powie­dzie­li o bogach i powsta­niu świa­ta, nie jeste­śmy w moż­no­ści ofia­ro­wać ci rozu­mo­wań pod każ­dym wzglę­dem zgod­nych ze sobą i ści­słych, nie dziw się temu. Lecz jeśli ci ofia­ru­je­my rozu­mo­wa­nia, któ­re nie ustę­pu­ją żad­nym innym co do praw­do­po­do­bień­stwa, nale­ży się nam za to powin­szo­wa­nie, gdy zwró­ci­my uwa­gę na to, że ja, któ­ry prze­ma­wiam, i wy, któ­rzy sądzi­cie, jeste­śmy tyl­ko ludź­mi i że dla­te­go wystar­czy nam się zado­wo­lić praw­do­po­do­bień­stwem i nie szu­kać nic wię­cej poza tym.

SOKRATES: Bar­dzo dobrze, Tima­jo­sie. Powin­ni­śmy się tak zacho­wać, jak mówisz. Przy­ję­li­śmy twój wstęp z wiel­ką przy­jem­no­ścią. A teraz idź dalej, byśmy słu­cha­li z tą samą przy­jem­no­ścią two­je­go wykładu.

TIMAJOS: Pró­buj­my wytłu­ma­czyć, dla­cze­go Stwór­ca spra­wił, że i ten świat się naro­dził. Odpo­wia­da­my: był dobry! A kto jest dobry, nie odczu­wa nigdy żad­nej zazdro­ści wobec niko­go. Wol­ny zatem od niej bar­dzo pra­gnął, aby wszyst­ko było, ile moż­no­ści, podob­ne do nie­go. Jeśli ktoś przyj­mu­je od mądrych ludzi to zda­nie za głów­ną przy­czy­nę powsta­nia świa­ta, postę­pu­je bar­dzo rozum­nie. Ponie­waż Bóg chciał, aby wszyst­ko było dobre, a nie był żad­ne­go zła, o ile to moż­li­we, dla­te­go ujął cały zasób rze­czy widzial­nych, któ­re nie były w sta­nie poko­ju lecz w bez­ład­nym i cha­otycz­nym ruchu, i wypro­wa­dził je z nie­po­rząd­ku do porząd­ku, bo uwa­żał, że porzą­dek jest bez porów­na­nia cen­niej­szy od nie­po­rząd­ku. Otóż nie było ani wów­czas, ani kie­dy­kol­wiek dozwo­lo­ne, aby naj­lep­sza isto­ta robi­ła coś, co nie jest naj­pięk­niej­sze. Po zasta­no­wie­niu się zauwa­żył, że spo­śród rze­czy natu­ral­nie widzial­nych, roz­pa­try­wa­nych w swej cało­ści żad­na rzecz pozba­wio­na rozu­mu nie może nigdy być pięk­niej­sza od tej, któ­ra jest obda­rzo­na rozu­mem; i że, z dru­giej stro­ny, jest nie­moż­li­we, aby jakaś rzecz mogła mieć rozum bez duszy. Pod wpły­wem tej reflek­sji utwo­rzył świat, łącząc rozum z duszą, a duszę z cia­łem, aby dzie­ło przez nie­go doko­na­ne było natu­ral­nie naj­pięk­niej­sze i moż­li­wie naj­lep­sze. Kon­se­kwent­nie zatem w myśl rozu­mo­wa­nia praw­do­po­dob­ne­go nale­ży powie­dzieć, że ten świat żyje, jest obda­rzo­ny duszą i rozu­mem, jest zro­dzo­ny przez  Opatrz­ność Boga.

Prze­ło­żył Paweł Siwek


Tekst jest dostęp­ny na licen­cji: Uzna­nie autor­stwa-Na tych samych warun­kach 3.0 Pol­ska.

Najnowszy numer można nabyć od 1 września w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2021 można zamówić > tutaj.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

1 komentarz

Kliknij, aby skomentować

  • Nie­tz­sche nazwał chrze­ści­jań­stwo “pla­to­ni­zmem dla ludu”, ten frag­ment poka­zu­je, że był bli­ski praw­dy. W każ­dym razie frag­ment jest bar­dzo interesujący.

55 podróży filozoficznych okładka

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy