Fragment z klasyka

Prodikos z Keos: Herakles na rozstajach dróg

Jaką drogą podążać przez życie? Drogą cnoty czy drogą przyjemności? Obie obrazowo przedstawia Prodikos z Keos w kolejnym odcinku Fragmentu z Klasyka.

Zapisz się do naszego newslettera

Źródło: Kseno­font, Pis­ma Sokraty­czne, przeł. L. Joachi­mow­icz, Warsza­wa: PWN 1967, s. 76–81.


Prodikos, sofista, w swo­jej rozpraw­ie o Her­ak­le­sie […] powia­da mianowicie, że kiedy Her­ak­les z dziec­ka wyrósł już na młodzień­ca, a więc w cza­sie kiedy młodzi ludzie sta­ją się samodziel­ni i muszą jas­no zdać sobie sprawę, czy pójdą przez życie drogą cno­ty, czy też wys­tęp­ku, udał się na miejsce samotne, usi­adł i zaczął się wodz­ić z myśla­mi, którą z dwóch dróg ma wybrać. W pewnej chwili wydało mu się, że zbliża­ją się do niego dwie piękne kobi­ety. Jed­na z nich była wspani­ała z wyglą­du, szla­chet­nej natu­ry, jej ciało zdo­biła czys­tość, spo­jrze­nie wsty­dli­wość, a całą postać – skrom­ność i biała sza­ta. Dru­ga, dobrze odży­wiona i praw­ie opasła, o bujnych ksz­tał­tach, miała twarz uszminkowaną w ten sposób, by się wydawała bardziej biała i bardziej różowa, niż była w rzeczy­wis­toś­ci; postawę zaś taką, żeby wyglą­dała bardziej wypros­towana, niż była z natu­ry, oczy sze­roko otwarte, suknię tak przy­s­tro­joną, by jak najsil­niej promieniowała z niej uro­da młodoś­ci. Raz po raz przy­pa­try­wała się sobie i uważnie wzrok­iem śledz­iła dokoła, czy ktoś nie patrzy na nią z podzi­wem, częs­to spoglą­dała także na włas­ny cień. W miarę jak się zbliżały do Her­ak­le­sa, pier­wsza szła nadal wol­no, nie przyśpiesza­jąc kroku, dru­ga nato­mi­ast, chcąc ją wyprzedz­ić, szy­bko pod­biegła i przemówiła do niego:

– Widzę, Harak­le­sie, jak się wodzisz z myśla­mi, którą drogę masz obrać w życiu. Jeżeli mnie weźmiesz za przy­jaciółkę, poprowadzę cię drogą najprzy­jem­niejszą i najłatwiejszą, zakosz­tu­jesz wszel­kich rozkoszy, a do koń­ca życia nie doz­nasz żad­nych przykroś­ci. Przede wszys­tkim nie będziesz się martwił ani o wojnę, ani o trudy, ani o inne sprawy, ale jedyną twą troską będzie na to tylko zwracać całą uwagę, w jakim jedze­niu i piciu mógłbyś znaleźć najwięk­szą przy­jem­ność, z czego twe oczy, uszy, powonie­nie lub dotyk mogły­by doz­nać najwięk­szej rozkoszy, z jaki­mi młodzień­ca­mi obcu­jąc mógłbyś mieć najwięk­szą uciechę, jak byś najprzy­jem­niej się wys­pał na jak najmięk­szym posła­niu i jak byś te wszys­tkie rozkosze potrafił zdobyć bez żad­nego wysiłku. Jeśli cię kiedyś oga­r­nie niepokój, że zabraknie ci rzeczy, z których się rodzą owe rozkosze, nie bój się, nie dopuszczę do tego, abyś je musi­ał zdoby­wać za cenę trudów i męki, zarówno duszy, jak i ciała. Bądź pewny, że co tylko inni wypracu­ją, ty z tego będziesz korzys­tał, będziesz miał wszys­tko, z czego mógłbyś ciągnąć korzyś­ci. Ja bowiem swoim miłośnikom daję możność czer­pa­nia ze wszys­tkiego rozkoszy.

Wysłuchawszy jej słów Her­ak­les zapy­tał:

– Niewias­to, a jak ci na imię?

– Moi przy­ja­ciele – odrzekła – nazy­wa­ją mnie Szczęś­ciem, moi wro­gowie, aby mnie znieważyć – Niepra­woś­cią.

W tej chwili przys­tąpiła do niego dru­ga kobi­eta i rzekła:

– Ja także, Her­ak­le­sie, przy­chodzę do ciebie. Znam twoich rodz­iców, a two­ją naturę poz­nałam już, kiedy byłeś dzieck­iem. Dlat­ego też mam nadzieję, że jeśli pójdziesz drogą, która prowadzi do mnie, na pewno w pra­cy i trudzie dokonasz pięknych i chwaleb­nych czynów i jeszcze bardziej mnie wsław­isz, tak że dzię­ki twoim dobrym uczynkom okażę się jeszcze wspanial­sza. Nie będę cię zwodz­ić obiet­ni­ca­mi rozkoszy, ale zgod­nie z prawdą przed­staw­ię ci rzeczy­wis­tość, tak jak ją urządzili bogowie. Wiedz zatem, że żad­nej rzeczy, które są dobre i piękne, nie uży­cza­ją bogowie ludziom za dar­mo – bez pra­cy i starań. Jeśli chcesz, aby bogowie byli dla ciebie łaskawi, musisz odd­awać cześć bogom, jeśli chcesz, aby przy­ja­ciele cię kochali, musisz przy­ja­ciołom wyświad­czać dobrodziejst­wa, jeśli chcesz mieć poważanie w jakimś kra­ju, musisz być pożyteczny dla tego kra­ju, jeśli uważasz za punkt hon­oru, aby two­ją cnotę podzi­wiała cała Hel­la­da, musisz się starać, abyś się dobrze zasłużył Hel­ladzie, jeśli chcesz, aby ziemia rodz­iła obfite plony dla ciebie, musisz upraw­iać ziemię, jeśli uważasz za rzecz potrzeb­ną, abyś się doro­bił majątku na trzodzie, musisz doglą­dać trzody, jeśli dążysz do chwały wojen­nej i chcesz zdobyć potęgę, a wyzwalać przy­jaciół i gromić wrogów, musisz nie tylko uczyć się samej sztu­ki wojskowej u znaw­ców, lecz także przez ćwicze­nie nabier­ać wprawy, jak z tej sztu­ki czynić prak­ty­czny użytek, jeśli wresz­cie chcesz mieć silne i zdrowe ciało, musisz je przyzwycza­jać do uległoś­ci wzglę­dem rozu­mu i ćwiczyć w tru­dach i zno­ju.

– W tym momen­cie – opowia­da dalej Prodikos – Niepra­wość prz­er­wała jej i rzekła:

– Widzisz, Her­ak­le­sie, jak daleką i trud­ną drogę do radoś­ci ukazu­je ci ta niewias­ta? Ja jed­nak zaprowadzę cię łatwą i krótką drogą do szczęś­cia.

Odpowiedzi­ała jej Cno­ta:

– O, nieszczęs­na isto­to! Jakie właś­ci­wie masz dobro? Jaką możesz mieć prawdzi­wą przy­jem­ność, jeśli nic nie chcesz uczynić, aby ją zdobyć? Nie potrafisz nawet poczekać na prag­nie­nie przy­jem­noś­ci, ale zan­im się jeszcze obudzi, już się wszys­tkim w pełni nasy­casz, bo zan­im poczu­jesz głód, już się najadłaś, zan­im prag­nie­nie, już się napiłaś, aby bardziej smakowały ci potrawy, wyszuku­jesz spec­jal­nych kucharzy, abyś miała więk­szą przy­jem­ność w piciu, z dale­kich kra­jów sprowadza­sz dro­go­cenne gatun­ki wina i nawet w lecie za pomocą śniegu starasz się chłodz­ić napo­je; abyś zaś spała spoko­jnie, przy­go­towu­jesz nie tylko miękkie posłanie, lecz nad­to łoża, a pod łóż­ka pod­staw­iasz kolebiące pod­kłady. W rzeczy­wis­toś­ci bowiem prag­niesz snu nie z powodu zmęczenia, lecz dla zabi­cia cza­su i z braku zaję­cia. Do rozkoszy zmysłowej pobudza­sz się sztucznie, zan­im obudzi się żądza, i w tym celu wymyślasz wszelkie możli­we sposo­by, bez różni­cy nasy­casz swą żądzę, zarówno z mężczyzną, jak i z niewiastą. W ten sposób wychowu­jesz swych miłośników, że w nocy upraw­iasz roz­pustę, a najważniejsze godziny dzi­enne spędza­sz we śnie. Choć jesteś nieśmiertel­na, bogowie jed­nak wyłączyli cię ze swego grona, a dobrzy ludzie żywią dla ciebie pog­a­rdę. Najprzy­jem­niejszym ze wszys­tkiego dźwiękiem dla człowieka jest pochwała włas­nej oso­by, lecz ty jej nigdy nie słyszysz; najprzy­jem­niejszego widoku dla oka nie oglą­dasz, bo nigdy nie widzi­ałaś swego pięknego uczynku. I kto by dał wiarę twym słowom? Kto by ci pomógł w potrze­bie? Kto rozum­ny miał­by odwagę należeć do twego sza­le­jącego grona? Twoi miłośni­cy mają w młodoś­ci słabe i wycieńc­zone ciała, w późniejszym zaś wieku zgas­zone dusze i otępi­ałe umysły. W próż­ni­actwie, w wyk­win­cie, w tłustym dobroby­cie upły­wa im młodość, w nędzy i zanied­ba­n­iu doży­wa­ją staroś­ci; muszą się wsty­dz­ić, kiedy pomyślą o tym, co dawniej czynili, i ciężarem przyg­ni­a­ta ich to, co czynią obec­nie. Lekko wprawdzie przewinęli się przez uciechy młodoś­ci, ale na starość zachowali dla siebie same zgry­zo­ty. Ja nato­mi­ast obcu­ję z boga­mi, obcu­ję z dobry­mi ludź­mi i ani wiek, ani żadne piękne dzieło na zie­mi nie dochodzi do skutku beze mnie. Jak nikt inny mam poszanowanie u bogów, mam je także u ludzi ucz­ci­wych. Jestem ulu­bioną towarzyszką artys­tów w ich twór­czej pra­cy, dla panów – wierną strażniczką domów, łaskawą opiekunką dla niewol­ników, dobrą pomoc­nicą w dziełach poko­ju, nieza­wod­ną sojuszniczką w dzi­ała­ni­ach wojen­nych, najlep­szą z przy­jaciółek. Moi miłośni­cy zna­j­du­ją przy­jem­ność w prostych, niewyszukanych potrawach i napo­jach, ale też wstrzy­mu­ją się od jedzenia i picia, dopó­ki nie czu­ją potrze­by, sen mają słod­szy niż ludzie nieu­trudzeni i ani z niechę­cią nie budzą się ze snu, ani dla snu nie zanied­bu­ją swych obow­iązków. Młodzi się cieszą z pochwały starszych, star­si są dum­ni z sza­cunku, jaki okazu­ją im młod­si, z przy­jem­noś­cią przy­pom­i­na­ją sobie swe dawne uczyn­ki i z prawdzi­wym zad­owole­niem wykonu­ją prace bieżące. Za moim pośred­nictwem zna­j­du­ją łaskę u bogów, dzię­ki mnie zasługu­ją na miłość przy­jaciół, na cześć w ojczyźnie. Kiedy zaś nade­jdzie przez­nac­zony losem kres życia, nie leżą w gro­bie zapom­ni­ani i pozbaw­ieni hon­orów, ale po wieczne cza­sy pamięć ich kwit­nie w pochwal­nych hym­nach. Jeśli więc, Her­ak­le­sie, potomku znakomi­tych rodz­iców, niezłom­nie wytr­wasz w takich tru­dach, zdobędziesz w nagrodę doskon­ałą pod każdym wzglę­dem szczęśli­wość.


Pobierz tekst w PDF.

Najnowszy numer można nabyć od 17 maja w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2019 można zamówić > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „tutaj”.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy