Epistemologia Felieton Filozofia umysłu

Przemysław Czuma: W kadzi Putnama, czy skrzyni Lema? Czyli o tym, jak przechowywać mózg

Lem
Nim poszukamy odpowiedzi na tytułowe pytanie, padnie inne: czy można wykluczyć, że platońskie cienie tańczące na ścianach antycznej jaskini rzucał ten sam zdradziecki demon, który zwodził zmysły Kartezjusza? 

Zagadnienie owo, poza niepokojem poznawczym, stwarza również możliwość wysnucia przypuszczenia, iż kwestionowanie natury rzeczywistości sięga tych zamierzchłych wieków, gdy postawienie „sapiens” tuż obok „homo” nie było aż tak jednoznaczne.  Trudno uniknąć wrażenia, iż w czasach nam współczesnych – błyskawicznego postępu, burzliwego rozwoju „sztucznej inteligencji” oraz rzeczywistości wirtualnej – pytania o realność otaczającego świata stają się coraz bardziej niepokojąco natrętne.

By rozprawić się z narastającą falą tego rodzaju sceptycyzmu, w 1981 roku Hilary Putnam w artykule Mózg w kadzi (oryg. Brain in the vat) przedstawił obrazowy eksperyment myślowy, który w pełni zasługuje dziś na przydomek: klasyczny. Klasyczny, a mimo to wciąż świeży, pobudzający zarówno ośrodki odpowiedzialne za emocje, jak i analizę logiczną. Między innymi dzięki obrazowi Matrix, który z błyskiem i hukiem przeniósł sceptyczną niepewność do kultury masowej lub, lepiej, z sal wykładowych pod strzechy. 

Owo „włożenie mózgu do kadzi” miało posłużyć Putnamowi – nieustępliwemu realiście – w rozprawieniu się z „powątpiewaczami” w twardą, materialną strukturę wszechświata. W zgoła przewrotny sposób, zapewne wbrew pierwotnemu zamiarowi, stało się jednak symbolem wniosków wręcz przeciwnych, nadymając żagle solipsystycznej negacji. Choć jednocześnie, co należy odnotować, dla tego, czy innego „lubującego się w mądrości” zyskało rangę dowodu na przewagę – przynajmniej czasową – świata filozofii nad wyobraźnią pop-kulturową. 

Pozostawiając bez dalszego wnikania niezbyt chlubną dla ludzkości konkluzję o przewadze prowokacyjnego tytułu, pstrokatego obrazu, chwytliwego wstępu nad nawet najsensowniejszą treścią na stronach kolejnych, posłużymy się cytatem, by jak najtrafniej zobrazować zalety umieszczania ośrodkowego układu nerwowego poza czaszką – Putnamowski przyczynek do rozmyślań: 

Bo nasze mózgi […] podłączone są do świata zewnętrznego – za pośrednictwem zmysłowych odbiorników – oczu, uszu, nosa, skóry i  tak dalej. Natomiast te, tutaj […] mają swój „świat zewnętrzny” tam, w  środku… […]  Te skrzynie mają receptory – organy, działające analogicznie do naszego wzroku, węchu, słuchu, dotyku i  tak dalej. A druty od tych receptorów – jak gdyby nerwy – zamiast do świata zewnętrznego, jak nasze, podłączone są do tego bębna, tam, w kącie. To jest ich los, ich świat, ich byt – wszystko, czego mogą dostąpić i  doznać. Znajdują się tam specjalne taśmy z  zarejestrowanymi bodźcami elektrycznymi, takimi, które odpowiadają tym stu czy dwustu miliardom zjawisk, z jakimi człowiek może się spotkać – w najbardziej bogatym we wrażenia życiu. Te skrzynie […] są podłączone do sztucznego świata”. * 

Tych niezaznajomionych z twórczością Hilarego Putnama zdziwić może ów kwiecisty styl przytoczonego fragmentu. Ci, którzy czytali oryginał, już spostrzegli, że nie z niej zaczerpnięto cytat.  Pochodzi on z opowiadania opublikowanego ponad dwie dekady przed Mózgiem w kadzi – w 1960 roku, w szacownym czasopiśmie „Przekrój”, zatytułowanego: Dziwne skrzynie profesora Corcorana, będącego częścią cyklu o przygodach kosmicznego pilota Ijona Tichego. Autor utworu to – nasuwa się „rozumie się samo przez się”, ale dla porządku podamy – Stanisław Lem. 

Główny bohater, Corcoran to naukowiec-odludek, który „poobrażał śmiertelnie swoich profesorów, kolegów, i zamknęły się przed nim wszystkie drzwi” oraz, co być może okaże się bardziej istotne, solipsysta, który „wierzył tylko we własne istnienie, wszystkich innych miał za fantomy”.  Odziedziczywszy spadek, schował się przed światem w laboratorium, gdzie otoczony robotami stworzył cybernetyczne mózgi w stalowych skrzyniach: 

Tej – [Corcoran] wskazał na pierwszą z brzegu – wydaje się, że jest siedemnastoletnią dziewczyną, zielonooką, o rudych włosach, o ciele godnym Wenery. […] Ta tutaj, druga, to pewien uczony. Jest już bliski ogólnej teorii grawitacji, obowiązującej w jego świecie – w tym świecie, którego granicą są żelazne ściany bębna […]”.* 

Nie chcąc pozbawić przyjemności osobistego obcowania z tym drobnym, ale jeszcze bardziej niezwykłym niż inne, wyrywkiem twórczości Stanisława Lema czytelników, którzy go jeszcze nie znają, należy chyba powstrzymać się od dalszego cytowania i przejść do clue – najbardziej oczywistego, choć tylko jednego z tak wielu płynących z lektury. 

Nie sposób nie dostrzec, że oto zostaliśmy wyposażeni w możliwość wyboru między dwoma szalenie podobnymi, różniącymi się jedynie w drobiazgach pojemnikami na narzędzia myślące. Od przybytku, jak się okazuje, nie zawsze głowa nie boli…  Pierwsze z naczyń – kadź Putnama – niewątpliwie zyskało większy rozgłos. Jest być może z pozoru bardziej poręczne, gdyż a priori przystosowane do przechowywania ludzkiego układu nerwowego; kryje jednak w swej istocie przewrotną pułapkę, o której innym razem, jeśli będzie nam dane.  Gdy zatem najdzie kogoś mniej lub bardziej nagła chęć wyjęcia mózgu z własnego ciała i pozastanawiania się nad prawdziwością świata, nie lepiej zaopatrzyć się w sprawdzony, równoważny wyrób istniejący na intelektualnym rynku ponad dwa dziesięciolecia dłużej niż kadzie? 

Decyzja, oczywiście, należy do każdego z osobna Czytelnika, ze skromną prośbą, by pamiętał, że skrzynie  Corcorana-Lema są nie mniej atrakcyjnym i skutecznym miejscem na przechowywanie skupisk neuronów – czy biologicznych, czy krzemowych. Przynajmniej jeśli chodzi o kwestię nomenklatury pojemników. 

 

* wszystkie cytaty pochodzą z opowiadania Stanisława Lema pt. Dziwne skrzynie profesora Corcorana, które ukazało się w numerze 808 czasopisma „Przekrój” w 1960 roku.

Zdjęcie: Wikimedia Commons


Przemek Czuma – człowiek,  lekarz, specjalista Ortopedii i Traumatologii Narządu Ruchu, zajmujący się endoprotezoplastyką stawów z wykorzystaniem najnowszych osiągnięć w implantologii oraz rekonstrukcją złożonego mechanizmu ludzkiej stopy. Aktywny uczestnik i prelegent konferencji medycznych oraz dotyczących zastosowań nowych technologii w opiece zdrowotnej. Organizator Polskiego Stowarzyszenia „Sztuczna Inteligencja w Medycynie” — platformy wymiany myśli i doświadczeń na temat zastosowania A.I. w tej dziedzinie. Futurysta, bezkrytyczny wielbiciel prozy Stanisława Lema. Umiarkowany zwolennik hipotezy symulacji… vel skrzynia leżąca na uboczu pracowni Corcorana.

Najnowszy numer można nabyć od 4 maja w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2022 można zamówić > tutaj.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

2 komentarze

Kliknij, aby skomentować