Artykuł

Robert Audi: Filozofia może nam pomóc w wyeliminowaniu nierozsądnych oczekiwań wobec życia

Wywiad z prof. Robertem Audim, jednym z najbardziej wpływowych obecnie filozofów amerykańskich.

Zapisz się do naszego newslettera

Tekst uka­zał się w „Filo­zo­fuj!” 2015 nr 2, s. 30–33. W peł­nej wer­sji gra­ficz­nej jest dostęp­ny w pli­ku PDF.


Czy życie ma sens? Jeśli tak, to jaki?

Angiel­skie sło­wo meaning, wcho­dzą­ce w skład zwro­tu ozna­cza­ją­ce­go sens życia (the meaning of life), ma kil­ka zna­czeń. Może na przy­kład odno­sić się do celu, zna­cze­nia lub inten­cji. Pyta­jąc o sens życia, zazwy­czaj mamy na myśli coś, cze­mu moż­na by przy­pi­sać osta­tecz­ne zna­cze­nie lub donio­słość. Donio­słość ta może, ale nie musi, być uję­ta teo­lo­gicz­nie. Wypo­wia­dam się tutaj jako filo­zof, nie chcę zakła­dać żad­nej kon­kret­nej teo­lo­gii. Wie­rzę, że i filo­zof może wnieść coś war­to­ścio­we­go do dys­ku­sji na temat sen­su życia.

Załóż­my, że w tym pyta­niu cho­dzi o to, czy dobre życie musi być sen­sow­ne. Nie widzę, w jaki spo­sób dobre życie mogło­by nie mieć sen­su. Ktoś wio­dą­cy dobre życie mógł­by uwa­żać je za pozba­wio­ne sen­su, był­by jed­nak naj­zwy­czaj­niej w błę­dzie. Nie jest czymś roz­sąd­nym uwa­żać swo­je życie za dobre, a jed­no­cze­śnie za pozba­wio­ne sen­su, tyl­ko dla­te­go, że np. nie dzie­je się w nim nic szcze­gól­nie waż­ne­go. Oczy­wi­ście takie podej­ście do pro­ble­mu sen­su życia wyma­ga reflek­sji nad tym, co kon­sty­tu­uje dobre życie. Filo­zo­fo­wie (i nie tyl­ko) napi­sa­li dużo i prze­waż­nie war­to­ścio­wych rze­czy na ten temat. Prze­ko­nu­ją­ca i czę­sto udzie­la­na odpo­wiedź brzmi: dobre życie zawie­ra dosta­tecz­nie dużą ilość wsob­nie war­to­ścio­wych (dobrych) doświad­czeń. Dla mnie doświad­cze­nia te obej­mu­ją rela­cje mię­dzy­oso­bo­we, takie jak miłość, zarów­no jej oka­zy­wa­nie, jak i bycie jej adre­sa­tem. Pośród dóbr wsob­nych wyróż­nił­bym tak­że dobra moral­ne i este­tycz­ne. Są i inne, w tym dobra ducho­we.

W jakich okolicznościach człowiek stawia sobie pytanie o sens życia?

Nie­któ­rzy zada­ją sobie to pyta­nie w obli­czu decy­zji o swo­jej przy­szło­ści. Czy dać pierw­szeń­stwo rodzi­nie, czy karie­rze? Czy war­to się tym przej­mo­wać? Jak pozo­sta­wić po sobie jakiś trwa­ły ślad? Itd. Moż­na też wyobra­zić sobie sta­wia­nie tego pyta­nia w sytu­acji roz­pa­czy, np. na pro­gu decy­zji o samo­bój­stwie. Tak­że ktoś poru­szo­ny tym, że dobrym ludziom przy­tra­fia się zły los, może pytać, czy życie ma sens. Pytać o to mogą rów­nież filo­zo­fo­wie i wie­le innych osób. I to nie tyl­ko z czy­stej cie­ka­wo­ści. Odpo­wiedź ma prze­cież wpływ na to, jak postę­pu­je­my, jakie mamy rela­cje z inny­mi, cze­go uczy­my naszych dzie­ci, w co wie­rzy­my.

Czy istnieje uniwersalna odpowiedź na pytanie o sens życia, czy też jest ona uzależniona od tego, kogo się o to pyta? Czy wystarczy mieć poczucie sensowności życia, aby było ono sensowne?

Jeśli sens życia spro­wa­dza­my do kwe­stii war­to­ści życia, wów­czas może­my powie­dzieć, że życie wie­lu ludzi ma war­tość. Nie jest to jed­nak odpo­wiedź na pyta­nie, czy ludz­kie życie w ogól­no­ści (ludzi żyją­cych w prze­szło­ści, teraź­niej­szo­ści i przy­szło­ści) i z koniecz­no­ści ma war­tość. Przyj­mu­jąc to, co wie­my o prze­szło­ści i teraź­niej­szo­ści, mogli­by­śmy zapy­tać, czy to, co dobre w ludz­kim doświad­cze­niu, takim jakim je zna­my, prze­wa­ża nad tym, co złe. Skła­niam się ku myśle­niu, że tak wła­śnie jest – w pew­nym sen­sie poma­ga mi w tym fakt, że wie­le doświad­czeń, i tych prze­szłych, i przy­szłych, jest zakry­tych przed nami – wąt­pię jed­nak, aby moż­na było tego dowieść. Jeśli cho­dzi o przy­szłość, moż­na, jak sądzę, roz­sąd­nie zało­żyć, że w ogól­nym bilan­sie ludz­kie­go życia nadal będzie prze­wa­żać to, co pozy­tyw­ne. Wia­ra reli­gij­na może obej­mo­wać wizję nasze­go życia po śmier­ci, i jeśli jest to życie nie­skoń­czo­ne (albo nawet jeśli skoń­czo­ne, ale o okre­ślo­nym cha­rak­te­rze), wów­czas wzię­te jako całość (obej­mu­ją­cą tak­że życie po śmier­ci) może w osta­tecz­nym roz­ra­chun­ku oka­zać się dobre i sen­sow­ne bez wzglę­du na to, według jakich roz­sąd­nych kry­te­riów sen­sow­no­ści byśmy je mie­rzy­li.

Czy wystarczy, że nasze życie jest wypełnione przyjemnymi doświadczeniami, aby było sensowne?

Sama przy­jem­ność nie czy­ni życia sen­sow­nym. Może­my sobie wyobra­zić maszy­nę, któ­ra tak sty­mu­lo­wa­ła­by mózg, że ten gene­ro­wał­by czy­ste dozna­nia przy­jem­no­ści. Może­my też wyobra­zić sobie sady­stę zada­ją­ce­go ból swo­jej ofie­rze. Zgod­nie z moją kon­cep­cją war­to­ści, nawet gdy­by ilość przy­jem­no­ści, jakiej dozna­wał­by sady­sta, była wiel­ka, nadal była­by to zła przy­jem­ność. Ten przy­kład poka­zu­je nie tyl­ko, że sama przy­jem­ność nie jest w sta­nie nadać nasze­mu życiu sen­su, ale poka­zu­je rów­nież, że przy­jem­ność może być czymś złym i że osta­tecz­na oce­na doty­czą­ca war­to­ści dane­go doświad­cze­nia – obej­mu­ją­ca war­to­ści moral­ne, a tak­że tzw. anty­war­to­ści – może być ujem­na, nawet pomi­mo tego, że gdy­by brać pod uwa­gę samo dozna­wa­nie przy­jem­no­ści, oce­na ta była­by bar­dzo pozy­tyw­na.

Czy życie przepełnione złem moralnym bądź pozbawione miłości może być życiem sensownym?

Przyj­mij­my, że sady­sta wspo­mnia­ny powy­żej nie­wie­le cier­pi, za to ma dużo sady­stycz­nej przy­jem­no­ści. Czy powin­ni­śmy wobec tego uznać, że jego życie nie ma sen­su? Jest to do pomy­śle­nia – skła­niam się jed­nak do inne­go poglą­du, wedle któ­re­go życie takie­go sady­sty mia­ło­by sens, tyle że nega­tyw­ny. W życiu pozba­wio­nym miło­ści ma miej­sce poważ­ny brak war­to­ści, co nie zna­czy, że miłość jest jedy­nym źró­dłem war­to­ści w życiu. Ponad­to, cho­ciaż powie­dzia­łem, że dobre życie ma sens z koniecz­no­ści, nie suge­ro­wa­łem przez to, że dobro życia jest jedy­nym ele­men­tem nada­ją­cym życiu sens. Skła­niam się ku myśle­niu, że moral­na jakość życia jest istot­na dla jego sen­su; war­to też wziąć pod uwa­gę oso­bi­ste osią­gnię­cia jed­no­stek. Mogą być one róż­ne­go rodza­ju – być wyra­za­mi miło­ści, akta­mi two­rze­nia pięk­na, wycho­wa­nia dzie­ci, pole­gać na oka­zy­wa­niu cier­pią­cym tro­ski.

Moż­na zatem mieć sen­sow­ne życie, któ­re dobre nie jest, a przy­naj­mniej nie bez zastrze­żeń. Moż­na wnieść wie­le war­to­ści, np. w dzie­dzi­nie sztu­ki, filo­zo­fii, dobro­by­tu ludzi, dostrze­gać war­tość tego wszyst­kie­go, a mimo to cią­gle cier­pieć i nie zre­ali­zo­wać więk­szo­ści swo­ich ide­ałów. Cho­ciaż bez wąt­pie­nia takie życie przy­czy­nia się do dobra, to fakt ten nie czy­ni tego życia dobrym w sobie. Z powyż­szej uwa­gi wyni­ka jed­nak coś waż­ne­go: życie jest sen­sow­ne w odnie­sie­niu do dobra, na przy­kład dzię­ki temu, że jest wewnętrz­nie (samo w sobie) dobre, albo w istot­ny spo­sób wno­si wkład w coś inne­go, co jest dobre.

Czy fakt nieuniknioności śmierci nie przekreśla sensowności życia?

To, co dobre, nie musi trwać wiecz­nie. Z dru­giej jed­nak stro­ny, jest czymś natu­ral­nym uwa­żać, że im dłu­żej trwa to, co dobre, tym lepiej (cho­ciaż nie zawsze oka­zu­je się to praw­dą). Zarów­no chrze­ści­jań­stwo, jak i wie­le innych reli­gii obie­cu­ją życie wiecz­ne. To wspa­nia­ła obiet­ni­ca, ale nie musi­my, nie powin­ni­śmy sądzić, że przyj­mu­jąc skoń­czo­ność ludz­kie­go życia, musi­my je uwa­żać za pozba­wio­ne sen­su. Też sam teizm nie doma­ga się takie­go myśle­nia. Skoń­czo­ne życie może być dobre, miłe Bogu, nazna­czo­ne twór­czo­ścią, obda­ro­wy­wa­niem i byciem obda­ro­wa­nym miło­ścią.

Jakie znaczenie dla sensu życia ma istnienie bądź nieistnienie Boga?

Załóż­my, że w tym pyta­niu cho­dzi o Boga kocha­ją­ce­go, takie­go, któ­ry jest przed­mio­tem czci w reli­gii chrze­ści­jań­skiej. Jeśli uzna­my, że tak rozu­mia­ny Bóg jest wszech­wie­dzą­cy, wszech­moc­ny, a tak­że dosko­na­le dobry, wów­czas może­my też zało­żyć, że Bóg nie stwo­rzył­by nas, nie trosz­cząc się o nas, nie dba­jąc bez­in­te­re­sow­nie o nasze dobro. Moż­na jed­nak pytać, jak to moż­li­we, że zosta­li­śmy stwo­rze­ni przez tak opi­sa­ne­go Boga, a mimo to znaj­du­je­my się w świe­cie zawie­ra­ją­cym zło, jakie­go tutaj zazna­je­my. Na tym pole­ga pro­blem zła, o któ­rym pisa­łem w jed­nej z moich ksią­żek (zob. pole­ca­ną publi­ka­cję auto­ra: Ratio­na­li­ty and Reli­gio­us Com­mit­ment, Oxford: Oxford Uni­ver­si­ty Press, 2011) i któ­re­mu poświę­co­na jest sze­ro­ka lite­ra­tu­ra. Tutaj ogra­ni­czę się do stwier­dze­nia, że nie uwa­żam, aby ten pro­blem był nie­roz­wią­zy­wal­ną prze­szko­dą dla racjo­nal­ne­go teizmu. Nie sądzę też, aby zło w ludz­kiej histo­rii musia­ło pro­wa­dzić nas do kon­klu­zji, że życie nie ma sen­su. Jeśli ktoś jest przy­bi­ty ist­nie­niem zła, powi­nien uznać, że źró­dło sen­su w życiu leży wła­śnie w zwal­cza­niu zła, zwal­cza­niu igno­ran­cji, cier­pie­nia czy pozba­wia­ją­ce­go nadziei ubó­stwa.

Co życiu Pana Profesora nadawało sens?

W moim życiu, mówię to z rado­ścią, jest wie­le źró­deł sen­su. Kocham i jestem kocha­ny. Piszę i jestem czy­ta­ny. Nauczam i uczę się od innych. Życzę ludziom dobrze i spo­ty­kam się z życz­li­wo­ścią. Mógł­bym tak wyli­czać dłu­go. Mam też nadzie­ję, że podob­ne źró­dła sen­su w swo­im życiu mogło­by wska­zać wie­le osób, i że coraz wię­cej z tych źró­deł będzie udzia­łem coraz więk­szej licz­by ludzi. Ist­nie­je wie­le moż­li­wo­ści, któ­rych nie wymie­ni­łem. Nie­ste­ty, nie­któ­re z rze­czy nada­ją­cych sens moje­mu życiu dla wie­lu osób nie są nawet dostęp­ne. Dla­te­go też dąże­nie do tego, aby doświad­cze­nia nada­ją­ce sens uczy­nić czę­ścią życia każ­dej oso­by, samo w sobie jest dla mnie źró­dłem sen­su. I mam nadzie­ję, że dąże­nie to może stać się źró­dłem sen­su dla coraz więk­szej licz­by innych osób.

Jaką rolę odgrywa filozofia w poszukiwaniu sensu życia, a może też w przeżywaniu sensownego życia?

Filo­zo­fia potra­fi wyja­śniać nasze poję­cie sen­su, nasze ide­ały, nasze meto­dy, i wie­le innych rze­czy. Może nam też pomóc w wyeli­mi­no­wa­niu nie­roz­sąd­nych ocze­ki­wań. Pozwa­la nam opi­sy­wać licz­ne źró­dła sen­su i roz­pra­wiać o nich z inny­mi oso­ba­mi. Filo­zo­fia to waż­ny i sta­no­wią­cy dro­go­wskaz ele­ment w dąże­niu, któ­re opi­sa­łem powy­żej.

Jak ważna jest popularyzacja filozofii?

Popu­la­ry­za­cja filo­zo­fii, jeśli prze­pro­wa­dza­na na dobrym pozio­mie, jest war­to­ścio­wą czę­ścią kul­tu­ry. Filo­zo­fia ma wpływ na moral­ność, poli­ty­kę, reli­gię, sztu­kę, na idee i kwe­stie wszel­kie­go rodza­ju. Pod­cho­dzi do bada­nych w jej ramach kwe­stii w spo­sób nie­spo­ty­ka­ny w innych dys­cy­pli­nach; uży­wa­jąc swo­istych metod badaw­czych, ana­li­zy i wyja­śnie­nia, któ­re znaj­du­ją zasto­so­wa­nie w wie­lu aspek­tach życia.

Mam nadzie­ję, że dzię­ki popu­la­ry­za­cji filo­zo­fii powsta­nie wie­le war­to­ścio­wych tek­stów, dają­cych praw­dzi­wą przy­jem­ność w trak­cie lek­tu­ry, że popu­la­ry­za­cja przy­czy­ni się do powsta­nia wie­lu cie­ka­wych dys­ku­sji oraz że nie­któ­re z osób, któ­re w ten spo­sób zain­te­re­su­ją się filo­zo­fią, zaczną ją stu­dio­wać na uni­wer­sy­te­tach.


Robert Audi – Pro­fe­sor Uni­wer­sy­te­tu Notre Dame, wśród licz­nych dzie­dzin jego zain­te­re­so­wań moż­na wymie­nić epi­ste­mo­lo­gię, ety­kę, teo­rię war­to­ści, filo­zo­fię spo­łecz­ną, teo­lo­gię natu­ral­ną. Jeśli cho­dzi o jego poza­fi­lo­zo­ficz­ne pasje, uwiel­bia muzy­kę kla­sycz­ną, któ­rej słu­cha przy każ­dej moż­li­wej oka­zji.

Tekst jest dostęp­ny na licen­cji: Uzna­nie autor­stwa-Na tych samych warun­kach 3.0 Pol­skaW peł­nej wer­sji gra­ficz­nej moż­na go prze­czy­tać > tutaj.

< Powrót do spi­su tre­ści nume­ru 2/2015: Sens życia.

Najnowszy numer można nabyć od 2 września w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2020 można zamówić > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „tutaj”.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

55 podróży filozoficznych okładka

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy