Artykuł Kognitywistyka

Robert Kryński, Monika Wojciechowicz: Ex_Machina czyli test Turinga w filmowej fabule

Czym jest sztuczna inteligencja? Dlaczego dążymy do jej stworzenia? Jak poznać, czy artefakt wykazuje inteligencję podobną do ludzkiej? Dlaczego poznanie tego jest ważne? Jakie mogą być konsekwencje stworzenia ducha w maszynie? Pytania te podejmuje film Ex machina, którego światowa premiera miała miejsce w styczniu tego roku.

Zapisz się do naszego newslettera

Tekst uka­zał się w „Filo­zo­fuj!” 2015 nr 3, s. 48–49. W peł­nej wer­sji gra­ficz­nej jest dostęp­ny w pli­ku PDF.


To miał być test Turin­ga. Wła­ści­wie coś wię­cej. W kla­sycz­nym teście Turin­ga czło­wiek nie widzi, czy jego roz­mów­ca jest czło­wie­kiem, czy maszy­ną. Sama roz­mo­wa ma to roz­strzy­gnąć. Czło­wiek ma spo­re pole manew­ru. Podej­rze­wa­jąc, że ma do czy­nie­nia z maszy­ną, może pró­bo­wać zapę­dzić ją w kozi róg, ser­wu­jąc cały arse­nał chwy­tów języ­ko­wych: alu­zje, pyta­nia pod­chwy­tli­we, sub­tel­ne wie­lo­znacz­no­ści, grę słów, może też użyć wyra­żeń emo­cjo­nal­nie nace­cho­wa­nych, by spraw­dzić, jaką reak­cję wywo­ła­ją. Co by było, gdy­by odpo­wie­dzi były tak traf­ne, sub­tel­ne i wywa­żo­ne, że czło­wiek miał­by sil­ne prze­ko­na­nie, że kon­wer­so­wał z dru­gim czło­wie­kiem, że w trak­cie roz­mo­wy pozna­wał jego cha­rak­ter, oso­bo­wość, tem­pe­ra­ment, poglą­dy, nasta­wie­nia, emo­cje, jego filo­zo­fię życia itp., a po zakoń­cze­niu testu oka­za­ło­by się, że jego roz­mów­cą było pudeł­ko z ukła­da­mi sca­lo­ny­mi i miga­ją­cy­mi dio­da­mi? Mógł­by wów­czas powie­dzieć: „Psia­krew, kto by pomy­ślał, że to pudeł­ko ma jakąś psy­chi­kę, że mam do czy­nie­nia z czymś inte­li­gent­nym!”. Jed­nak kon­wer­su­ją­ce pudeł­ko to sła­ba imi­ta­cja natu­ral­nej inte­li­gen­cji. Cze­go mu bra­ku­je? Pró­bu­ją to poka­zać twór­cy fil­mu Ex machi­na, pro­po­nu­jąc o wie­le bogat­szą, a momen­ta­mi trzy­ma­ją­cą w napię­ciu wer­sję testu Turinga.

Na ekra­nie mło­dy, zdol­ny pro­gra­mi­sta, któ­ry wygry­wa kil­ku­dnio­wy pobyt w posia­dło­ści swe­go sze­fa, od począt­ku wie, że ma do czy­nie­nia z maszy­ną. Szef, genial­ny miliar­der, poka­zu­je mu bowiem swój naj­now­szy wyna­la­zek – Avę, andro­id­kę o syl­wet­ce balet­ni­cy i pięk­nej, dziew­czę­cej twa­rzy. Na czym w takim razie miał­by pole­gać test? Odpo­wiedź pozna­je­my dopie­ro w samej koń­ców­ce fil­mu, ale od same­go począt­ku wia­do­mo, że nie na samej kon­wer­sa­cji. Kolej­ne sesje mię­dzy czło­wie­kiem a maszy­ną zamie­nia­ją się w romans. Jeśli sztucz­na inte­li­gen­cja win­na umieć nawią­zy­wać rela­cje tego typu, to Ava zda­je test. Twór­cy fil­mu uzna­li jed­nak – i słusz­nie – że to nie wystar­czy. Sztucz­na inte­li­gen­cja w wer­sji kobie­cej jako dama do towa­rzy­stwa (tę rolę gra Kyoko, któ­ra nie umie nawet mówić) nie odzwier­cie­dla z pew­no­ścią tego, co istot­ne w byciu obda­rzo­nym umy­słem. Co zatem jest istot­ne? Nie­wąt­pli­wie jed­ną z takich cech jest posia­da­nie inten­cji i celów, do któ­rych się dąży, i umie­jęt­ność orga­ni­zo­wa­nia środ­ków, kon­stru­owa­nia narzę­dzi, aran­żo­wa­nia sytu­acji i instru­men­ta­li­za­cja wła­sne­go zacho­wa­nia (włącz­nie z kłam­stwem, uda­wa­niem) – wszyst­ko po to, by cele te osią­gać. Rewo­lu­cja infor­ma­tycz­na, któ­ra umoż­li­wi­ła two­rze­nie coraz bar­dziej wyra­fi­no­wa­nych testów Turin­ga, to ema­na­cja tej wła­śnie cechy czło­wie­ka. Czło­wiek uży­wa maszyn do swo­ich celów. Czy mia­rą inte­li­gen­cji maszyn mia­ła­by być umie­jęt­ność uży­wa­nia np. ludzi? Była­by to nie­zbyt miła per­spek­ty­wa, któ­ra skąd­inąd zosta­ła efek­to­wa­nie poka­za­na w fil­mie Matrix. Uży­wa­nie cze­goś zakła­da poza tym, że moż­na to wyrzu­cić lub – jeśli zawa­dza – znisz­czyć, gdy prze­sta­nie być potrzeb­ne. To jesz­cze mniej miła per­spek­ty­wa, przed któ­rą prze­strze­ga­ją tacy naukow­cy, jak Ste­phen Haw­king, czy biz­nes­me­ni, jak Bill Gates. Ex machi­na wpi­su­je się w tę per­spek­ty­wę. Ava zda­je test.

Czy sztucz­na inte­li­gen­cja była­by nam wro­ga? Mogło­by się wydać, że tak. Dla­cze­go? Jeśli ma imi­to­wać ludz­kie cechy, a ludzie bywa­ją wro­dzy nawet wobec sie­bie nawza­jem, to przy­pusz­czal­nie sztucz­na inte­li­gen­cja rów­nież odzie­dzi­czy cechy swych twór­ców. Świet­nie jest to uka­za­ne w fil­mie. Twór­ca Avy to postać – naj­de­li­kat­niej mówiąc – mało sym­pa­tycz­na. W isto­cie jest to gbur, któ­ry nie zauwa­żył, że jego pra­cow­nik jest spe­szo­ny i zestre­so­wa­ny nie tyle jego bogac­twem i „maje­sta­tem”, ile spo­so­bem przy­ję­cia. Oble­śny moczy­mor­da, któ­ry spo­co­ny kła­dzie się na łóż­ku swo­je­go gościa. Wyra­cho­wa­ny bufon z roz­dmu­cha­nym do gigan­tycz­nych roz­mia­rów ego, któ­ry dru­gie­go czło­wie­ka trak­tu­je nie­mal tak samo instru­men­tal­nie jak maszy­ny. Odra­ża­ją­cy typ wypo­sa­żo­ny w mózg o nie­prze­cięt­nej mocy obli­cze­nio­wej. Ktoś taki musi zigno­ro­wać to, że w momen­cie, gdy w maszy­nie zapło­nie świa­do­mość, prze­sta­je ona być po pro­stu obiek­tem, narzę­dziem, maszy­ną, a sta­je się pod­mio­tem, part­ne­rem, oso­bą. Ktoś o takim pro­fi­lu moral­nym sta­je się ojcem sztucz­nej inte­li­gen­cji. Kon­se­kwen­cje są łatwe do prze­wi­dze­nia… Może pesy­mizm co do posta­wy sztucz­nej inte­li­gen­cji (o ile taka powsta­nie) wobec nas pły­nie stąd, że ci, któ­rzy stwo­rzą ducha w maszy­nie, też nie­mal na pew­no zigno­ru­ją ten moment? W tak wraż­li­wej struk­tu­rze jak psy­chi­ka może wystar­czyć zale­d­wie moment…


Robert Kryń­ski – Absol­went filo­zo­fii, redak­tor, wydaw­ca. Hob­by: zaba­wa z syna­mi – Karo­lem i Adamem.

Tekst jest dostęp­ny na licen­cji: Uzna­nie autor­stwa-Na tych samych warun­kach 3.0 Pol­skaW peł­nej wer­sji gra­ficz­nej moż­na go prze­czy­tać > tutaj.

< Powrót do spi­su tre­ści.



Wła­ści­wie każ­dy z nas mógł­by nim być. Inte­li­gent­ny, sym­pa­tycz­ny rudzie­lec odbie­ra gra­tu­la­cje na smart­fo­nie, gdy jak z nie­ba spa­da na nie­go głów­na wygra­na w fir­mo­wym kon­kur­sie. Kolej­ne uję­cie to lot heli­kop­te­rem, a potem moż­na delek­to­wać się już każ­dym dniem. Skon­cen­tro­wa­ny na emo­cjach, wzru­sza­ją­cy i prze­ra­ża­ją­cy obraz Ex Machi­na to tak­że film lirycz­ny. Suro­we, pano­ra­micz­ne kola­że wol­nej i bez­kre­snej natu­ry (gór­skie poto­ki, lodo­wiec, lasy) współ­gra­ją z kame­ral­nym kli­ma­tem asce­tycz­nych wnętrz (szkło, beton, stal, elek­tro­ni­ka), w któ­rych roz­gry­wa się nar­ra­cja. Jeśli doda­my do tego zmy­sło­wą i powścią­gli­wą kobie­cą syl­wet­kę (gustow­nie skon­stru­owa­ną z twa­rzy, dło­ni i stóp ludz­kich) uwię­zio­nej andro­id­ki, to w takim antu­ra­żu pyta­nie o isto­tę czło­wie­czeń­stwa i samo­świa­do­mo­ści nabie­ra odpo­wied­nie­go klimatu.

Para­fra­zu­jąc Koper­ni­ka, moż­na by powie­dzieć, że inte­li­gen­cja lep­sza wypie­ra gor­szą. Przy­kład moż­na by zna­leźć cho­ciaż­by w wygi­nię­ciu homo nean­der­tha­len­sis w wyni­ku roz­prze­strze­nie­nia się homo sapiens. Czy w przy­pad­ku sztucz­nej inte­li­gen­cji i nas cze­ka ten sam los? Czy trak­to­wa­ni jak pry­mi­tyw­ne homi­ni­dy, poro­zu­mie­wa­ją­ce się pry­mi­tyw­nym języ­kiem i narzę­dzia­mi, rze­czy­wi­ście będzie­my musie­li wygi­nąć? Jeśli pod­sta­wą samo­świa­do­mo­ści była­by wyobraź­nia i empa­tia, roko­wa­nia nie musia­ły­by być tak złe, ale gdy doda­my do tego zdol­ność mani­pu­la­cji i kłam­stwa, opty­ka zmie­nia się dra­stycz­nie. A prze­cież jasna i ciem­na stro­na prze­pla­ta­ją się nieustannie.

Spój­na ukła­dan­ka Ex Machi­ny poru­sza i pobu­dza do myśle­nia, ide­al­nie bowiem doty­ka tema­tów, któ­re nas nur­tu­ją: od pytań o isto­tę czło­wie­czeń­stwa ze smacz­ka­mi nawią­zu­ją­cy­mi do Wit­t­gen­ste­ina, testu Turin­ga, poko­ju „czar­no-bia­łej” Mary czy ewo­lu­cji samo­świa­do­mo­ści, po ochro­nę danych oso­bo­wych w świe­cie wir­tu­al­nym. Oszczęd­ność słów i potę­gu­ją­ca napię­cie ścież­ka dźwię­ko­wa (elek­tro­nicz­ne basy) dopeł­nia­ją dys­to­pij­ne­go prze­sła­nia. Prze­ni­ka­nie się dwóch świa­tów, wysu­bli­mo­wa­na i bez­względ­na sztucz­na inte­li­gen­cja – fani scien­ce fic­tion powin­ni być zado­wo­le­ni. W koń­cu kto wie, dokąd zmierzamy…


Moni­ka Woj­cie­cho­wicz – Mene­dżer — absol­went­ka MBA, praw­nik, autor­ka wie­lu publi­ka­cji w dzie­dzi­nach zarzą­dza­nia i huma­ni­zmu w ekonomii.

Tekst jest dostęp­ny na licen­cji: Uzna­nie autor­stwa-Na tych samych warun­kach 3.0 Pol­skaW peł­nej wer­sji gra­ficz­nej moż­na go prze­czy­tać > tutaj.

< Powrót do spi­su tre­ści.


Zachę­ca­my do dys­ku­sji pod tek­stem lub na naszym fanpage’u.


czas: 1 godz. 48 min.
reży­se­ria: Alex Garland
sce­na­riusz: Alex Garland
gatu­nek: Thril­ler, Sci-Fi
pro­duk­cja: Wiel­ka Brytania
pre­mie­ra: 20 mar­ca 2015 (Pol­ska) 21 stycz­nia 2015 (świat)

Najnowszy numer można nabyć od 30 października w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2020 można zamówić > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „tutaj”.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

55 podróży filozoficznych okładka

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy