Artykuł Filozofia nauki

Ryszard Kleszcz: Światopogląd naukowy

Z pojęciem światopoglądu naukowego (scientific worldview, wissenschaftliche Weltanschauung) możemy spotkać się w ramach rozmaitych filozoficznych, światopoglądowych czy częściej jeszcze publicystycznych dyskusji, tak historycznie przebrzmiałych, jak i występujących współcześnie. Wszelka jednak dyskusja dotycząca tego rodzaju światopoglądu, jego cech, winna być poprzedzona wyjściowymi ustaleniami dotyczącymi rozumienia samego terminu „światopogląd”. Takie ustalenie pozwoli nam w następstwie dojrzeć swoistość owego światopoglądu, określanego mianem naukowego, i ocenić, czy i w jakim sensie taki światopogląd jest w ogóle możliwy.

Tekst uka­zał się w „Filo­zo­fuj!” 2020 nr 6 (36), s. 10–12. W peł­nej wer­sji gra­ficz­nej jest dostęp­ny w pli­ku PDF.


Wstęp­ne przyj­rze­nie się temu, jak ter­min ten bywa stan­dar­do­wo rozu­mia­ny, pozwa­la na pró­bę eks­pli­ka­cji ter­mi­nu „świato­pogląd”. Wyj­ścio­wo weź­my, jako przy­kład, pod uwa­gę okre­śle­nie, jakie znaj­du­je­my u J.M. Bocheńskiego:

Świa­to­po­gląd jest zespo­łem poglą­dów na pod­sta­wo­we zagad­nie­nia świa­ta i życia ludz­kie­go wraz z uczu­cio­wą posta­wą zaję­tą w sto­sun­ku do nich przez człowieka.

To przy­to­czo­ne rozu­mie­nie, jak i wie­le innych spo­ty­ka­nych, pozwa­la na pró­bę eks­pli­ka­cji ter­mi­nu. Przyj­mij­my więc, iż świa­to­po­gląd to:

1. Syn­te­tycz­ny obraz całej rze­czy­wi­sto­ści. Ten obraz wyra­ża­ny jest na pozio­mie języ­ko­wym przy pomo­cy zdań, któ­re mają cha­rak­ter opi­so­wy. Jako syn­te­tycz­ny, obraz ma zwy­kle cha­rak­ter ogól­ny, choć poszcze­gól­ne świa­to­po­glą­dy mogą ten obraz mniej lub bar­dziej pró­bo­wać uszczegóławiać.

2. Obraz ten zawie­ra tak­że skład­ni­ki war­to­ściu­ją­ce, a więc wypo­wie­dzi języ­ko­we, któ­re są oce­na­mi lub nor­ma­mi. Dzię­ki tej kom­po­nen­cie war­to­ściu­ją­cej może zwo­len­nik (wyznaw­ca) dane­go świa­to­po­glą­du oce­niać roz­ma­ite aspek­ty świa­ta, a tak­że odwo­ły­wać się do norm doty­czą­cych np. dzia­ła­nia w roz­ma­itych sfe­rach ludz­kiej aktywności.

3. Trze­cim skład­ni­kiem świato­poglądu są zda­nia dostar­cza­ją­ce odpo­wie­dzi na pyta­nia egzy­sten­cjal­ne. Wcho­dzą tutaj w grę kwe­stie doty­czą­ce tego, co nazy­wa się sen­sem życia, sto­sun­ku do takich zda­rzeń nie­unik­nio­nych jak: śmierć, cier­pie­nie, jego sens, tego, czy ist­nie­nie indy­wi­du­al­ne koń­czy się wraz ze śmier­cią orga­ni­zmu, czy ludz­kość i jej ist­nie­nie posia­da­ją jakiś sens i zna­cze­nie. Tutaj poja­wia­ją się tak­że kwe­stie doty­czą­ce sen­su całej rze­czy­wi­sto­ści, a tak­że pyta­nia o Boga, Jego przy­mio­ty i istnienie.

W tym momen­cie może­my zapy­tać, kie­dy jakiś, tak rozu­mia­ny, świa­to­po­gląd moż­na by okre­ślać mia­nem nauko­we­go. Wyda­je się, że świa­to­po­gląd był­by nauko­wym wte­dy, gdy­by każ­dy z jego klu­czo­wych ele­men­tów, wyżej wska­za­nych, był naby­wa­ny tak, jak naby­wa się prze­ko­na­nia w sfe­rze nauki, ści­ślej mówiąc roz­ma­itych nauk, zwa­nych w meto­do­lo­gii nauka­mi szcze­gó­ło­wy­mi. W odnie­sie­niu do każ­dej kom­po­nen­ty świa­to­po­glą­du trze­ba sta­wiać więc pyta­nie o jej naukowość.

Na płasz­czyź­nie pierw­szej opi­so­wej łatwo zauwa­żyć, że sko­ro mamy do czy­nie­nia z syn­te­tycz­nym obra­zem całej rze­czy­wi­sto­ści, to żad­na nauka szcze­gó­ło­wa nie może go dostar­czyć. Taka syn­te­tycz­na wizja jest efek­tem budo­wa­nia uogól­nie­nia, któ­re jest inter­pre­ta­cją danych ze sfe­ry roz­ma­itych nauk. Do świa­to­po­glą­du nie wcie­la się przy tym goto­wych twier­dzeń nauki (nauk), lecz zwy­kle pod­da­je się je inter­pre­ta­cji i nada­je im szer­szy niż w danej nauce szcze­gó­ło­wej zakres. Taki opi­so­wy obraz zawie­rać więc musi twier­dze­nia, któ­rych nie znaj­du­je­my w żad­nej z nauk, trzy­ma­ją­cej się swych metod i obsza­ru. Nawet jeśli­by ele­men­ty skła­do­we tego obra­zu nie wykra­cza­ły poza dane dostar­cza­ne przez poszcze­gól­ne nauki szcze­gó­ło­we, nie się­ga­jąc do reflek­sji meta­fi­zycz­nej czy reli­gij­nej, to i tak była­by to syn­te­za świa­to­po­glą­do­wa, nie zaś stric­te nauko­wy opis świa­ta. Tak­że na płasz­czyź­nie uza­sad­nia­nia te tre­ści świa­to­po­glą­du nie mogę speł­niać wyma­gań, jakie sta­wia się w ramach danej nauki (bio­lo­gii, fizy­ki czy np. astronomii).

W przy­pad­ku skła­do­wej war­to­ściu­ją­cej spra­wa wyda­je się jasna. Nauka i jej model, tak jak jest rozu­mia­ny w świe­cie nowo­żyt­nym, nie dostar­cza odpo­wie­dzi na pyta­nia war­to­ściu­ją­ce, nie dostar­cza kry­te­riów ocen ani ich hie­rar­chii. Nie ma więc nauko­we­go (zgod­ne­go z nauką) zesta­wu war­to­ści ani nauko­wej, for­mu­ło­wa­nej przez naukę, aksjologii.

Wresz­cie w dome­nie pytań i odpo­wie­dzi egzy­sten­cjal­nych sytu­acja jawi się jako podob­na. Nauki, nawet przy sze­ro­kim ich rozu­mie­niu, nie mogą dostar­czyć odpo­wie­dzi na te egzy­sten­cjal­ne zagad­nie­nia, nie mówią bowiem nicze­go, co doty­czy­ło­by sen­sów świa­ta, życia czy też racji spo­ty­ka­ją­ce­go nas roz­licz­ne­go rodza­ju cier­pie­nia. Wska­zu­je na to wybit­ny bry­tyj­ski uczo­ny, lau­re­at Nagro­dy Nobla, Peter Meda­war, udzie­la­jąc nega­tyw­nej odpo­wie­dzi na pyta­nie o to, czy na pew­ne osta­tecz­ne kwe­stie (ulti­ma­te questions) odpo­wie­dzi mogą być udzie­lo­ne przez naukę. W tej sytu­acji takie odpo­wie­dzi muszą mieć cha­rak­ter, jak to mówi Meda­war, trans­cen­dent­ny, co ozna­cza, jego zda­niem, iż mogą one nale­żeć do sfe­ry meta­fi­zy­ki, mitu lub religii.

Te krót­kie uwa­gi poda­ją wystar­cza­ją­ce racje, aby uznać, iż nie ma i być nie może cze­goś, co było­by „nauko­wym świa­to­po­glą­dem”. Dodaj­my, iż jest tak przy tym rozu­mie­niu świa­to­po­glą­du, któ­ry został przy­ję­ty wyżej.

Gdy mówi­my o świa­to­po­glą­dzie, to nasze ana­li­zy uła­twić może wska­za­nie roz­ma­itych spo­ty­ka­nych de fac­to typów świa­to­po­glą­dów. Taki­mi świa­to­po­glą­da­mi mogą być poglą­dy na świat, np.: teistycz­ny, natu­ra­li­stycz­ny, bud­dyj­ski, świec­ko huma­ni­stycz­ny, mark­sistowski, nihi­li­stycz­ny. Już te nie­wy­czer­pu­ją­ce przy­kła­dy pro­wa­dzą nas do pew­nych pytań doty­czą­cych rela­cji świa­to­po­glą­du z filo­zo­fią i religią.

W sto­sun­ku filo­zo­fii do świato­poglądu wyróż­nić moż­na, z grub­sza bio­rąc, dwa podej­ścia. Z jed­nej stro­ny takie, przy któ­rym filo­zo­fia to wyraz świa­to­po­glą­du, z dru­giej zaś takie, przy któ­rym sfe­ra świa­to­po­glą­du i filo­zo­fii są oddzie­la­ne. To pierw­sze podej­ście znaj­du­je­my m.in. u Kar­la Jasper­sa i Lesz­ka Koła­kow­skie­go. Ten dru­gi wska­zu­je na to w zna­nym tek­ście Zakre­so­we i funk­cjo­nal­ne rozu­mie­nie filo­zo­fii:

Inter­pre­ta­cja, z któ­rej sen­su usi­łu­je­my sobie zdać spra­wę spe­cjal­nie, trak­tu­je filo­zo­fię jako dys­kur­syw­ny spo­sób wyra­ża­nia poglą­du na świat… Powie­dze­nie, że rola filo­zo­fii pole­ga na for­mu­ło­wa­niu poglą­dów na świat, nie mówi co praw­da wie­le, nie­mniej zawie­ra pew­ną wska­zów­kę istot­ną: zakła­da, że ta dzie­dzi­na kon­sty­tu­uje się przez szcze­gól­ny rodzaj war­to­ści, jakie z nią bywa­ją wiązane.

To dru­gie podej­ście zazna­cza się u filo­zo­fów ana­li­tycz­nych. Gene­ral­nie ci filo­zo­fo­wie sądzą zwy­kle, że nie tyl­ko nauka, ale i filo­zo­fia, wła­ści­wie poj­mo­wa­na, nie jest kom­pe­tent­na, gdy cho­dzi o wybo­ry świa­to­po­glą­do­we. Stąd odróż­nia­nie, cza­sa­mi prze­ciw­sta­wia­nie, filo­zo­fii z jed­nej, a świa­to­po­glą­du z dru­giej stro­ny. W pol­skiej tra­dy­cji ana­li­tycz­nej przyj­mo­wa­no jed­nak, że tak nauka, jak i filo­zo­fia mogą mieć wpływ na świa­to­po­gląd. Moż­na przy pomo­cy narzę­dzi logicz­nych ana­li­zo­wać budo­wę for­mal­ną poglą­du na świat czy też wska­zy­wać na wymo­gi for­mal­ne jego popraw­no­ści, tak aby zapew­nić jego, czy­li świa­to­po­glą­du, nie­sprzecz­ność. Narzę­dzia logicz­ne (meto­do­lo­gicz­ne) pomoc­ne są tak­że przy ana­li­zie kwe­stii uza­sad­nia­nia świa­to­po­glą­du, dostar­cza­nia racji na jego rzecz. Moż­na tak­że postu­lo­wać, aby świa­to­po­gląd nie zawie­rał tre­ści jaw­nie nie­zgod­nych z dobrze usta­lo­ny­mi teza­mi nauki. W kwe­stii uza­sad­nie­nia powie­dzieć nale­ży, iż świato­pogląd nie może mieć takich uza­sad­nień, jakie win­ny mieć twier­dze­nia nauki, ani nawet takich (słab­szych), jakich wyma­ga się w sfe­rze filo­zo­fii. Świato­pogląd tych warun­ków nie może speł­nić. Zara­zem jed­nak nie powi­nien on być przy­ję­ty i uzna­wa­ny bez jakich­kol­wiek pod­staw (moty­wów) i jakieś racje muszą prze­ma­wiać na jego rzecz. Czy­li nie powi­nien on być li tyl­ko zade­kla­ro­wa­nym (dekla­ra­tyw­nym) obra­zem świa­ta. Te racje, któ­re na rzecz dane­go poglą­du na świat prze­ma­wia­ją, mogą być roz­ma­itej natu­ry tak inte­lek­tu­al­nej, jak i moralnej.

Te roz­wa­ża­nia pozwa­la­ją na pod­su­mo­wa­nie. Jak mówi­li­śmy, świato­poglądu nauko­we­go, w przy­ję­tym powy­żej zna­cze­niu, nie ma i być nie może. Moż­li­wy jest oczy­wi­ście świa­to­po­gląd, któ­re­go część opi­so­wa budo­wa­na jest jedy­nie w opar­ciu o dane nauki. Mówi­my prze­cież o świa­to­po­glą­dzie mate­ria­li­stycz­nym czy natu­ra­li­stycz­nym. Ale taka kon­struk­cja jest jed­nak świato­poglądem, nie zaś czę­ścią jakiejś nauki. War­to tak­że pamię­tać, że gdy­by świa­to­po­gląd zawie­rał tyl­ko kom­po­nen­tę opi­so­wą, to brak w nim było­by tych ele­men­tów (dru­gie­go i trze­cie­go), któ­re świa­to­po­gląd winien zawie­rać, a któ­rych w nauce nie mamy. Sam wybór świa­to­po­glą­du, np. teistycz­ne­go czy natu­ra­li­stycz­ne­go, to osob­na kwe­stia, wyma­ga­ją­ca obszer­nej ana­li­zy i dys­ku­sji. Nie da się jed­nak zasad­nie utrzy­my­wać, iż nauka roz­strzy­ga spór na rzecz jed­ne­go z nich. Filo­zof w tej kwe­stii zda­je się mieć jed­nak spo­ro do powie­dze­nia, wska­zu­jąc na roz­ma­ite moż­li­we spo­so­by uza­sad­nia­nia i argu­men­ta­cji. Jed­nak teza, iż jakiś świa­to­po­gląd może być uza­sad­nio­ny w opar­ciu o meto­dy nauki (któ­rejś z nauk), jest nie­za­sad­na, a Bocheń­ski takie­go typu mnie­ma­nie okre­ślał nawet mia­nem zabo­bo­nu. Jego zda­niem: „nauko­wy świa­to­po­gląd nie ist­nie­je, to jest sprzecz­ność, jak «żela­zne drze­wo» lub «kwa­dra­to­we koło»”. Moż­na w skró­cie powie­dzieć, że świa­to­po­gląd nie jest spra­wą nauki, lecz spra­wą wia­ry, ale takiej wia­ry, na rzecz któ­rej prze­ma­wia­ją jed­nak pew­ne racje.


Ryszard Kleszcz – pra­cow­nik Kate­dry Logi­ki i Meto­do­lo­gii Nauk Uni­wer­sy­te­tu Łódz­kie­go, czło­nek Zarzą­du Głów­ne­go Pol­skie­go Towa­rzy­stwa Filo­zo­ficz­ne­go, czło­nek Komi­te­tu Nauk Filo­zo­ficz­nych PAN. Jego bada­nia kon­cen­tru­ją się obec­nie wokół zagad­nień: epistemologia/metodologia, racjo­nal­ność i jej pod­sta­wy filo­zo­ficz­ne; filo­zo­fia, jej sta­tus i sto­su­nek do nauk szcze­gó­ło­wych i sfe­ry świa­to­po­glą­do­wej; wybra­ne pro­ble­my filo­zo­fii reli­gii; filo­zo­fia Szko­ły Lwow­sko-War­szaw­skiej. Autor ponad 150 publi­ka­cji z zakre­su roz­ma­itych dys­cy­plin filo­zo­ficz­nych, w tym 3 mono­gra­fii, 5 ksią­żek redagowanych.

Tekst jest dostęp­ny na licen­cji: Uzna­nie autor­stwa-Na tych samych warun­kach 3.0 Pol­ska.
W peł­nej wer­sji gra­ficz­nej jest dostęp­ny w pli­ku  PDF.

< Powrót do spi­su tre­ści nume­ru.

Ilu­stra­cja: Mał­go­rza­ta Uglik

Najnowszy numer można nabyć od 1 lipca w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2021 można zamówić > tutaj.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

1 komentarz

Kliknij, aby skomentować

  • Isto­ta spra­wy któ­rą chciał przed­sta­wić autor zawie­ra się w ostat­nim zda­niu. — “Moż­na w skró­cie powie­dzieć, że świa­to­po­gląd nie jest spra­wą nauki, lecz spra­wą wia­ry, ale takiej wia­ry, na rzecz któ­rej prze­ma­wia­ją jed­nak pew­ne racje”. — Być może “racje” tutaj uży­te mają cha­rak­ter subiek­tyw­ny, oso­bi­sty jaki każ­dy z nas ma pra­wo wyzna­wać nie­za­leż­nie od racji obiek­tyw­nych powią­za­nych z racjo­nal­nym myśle­niem i dają­cych się logicz­nie uzasadnić.Np.dla ludzi u schył­ku życia bar­dzo istot­na może być wia­ra w życie po śmier­ci dają­ca im uko­je­nie i psy­chicz­ną rów­no­wa­gę o cha­rak­te­rze terapeutycznym.Trzeba tą wia­rę usza­no­wać i potrak­to­wać jak naj­bar­dziej realistycznie.Natomiast prze­ko­na­nia o cha­rak­te­rze obiek­tyw­nym (nie­za­leż­ne od inten­cji) mają rację bytu i są uza­sad­nio­ne racjonalnie.Informacja gene­tycz­na będą­ca u pod­staw wszyst­kich wyż­szych pozio­mów infor­ma­cji (poprzez narzą­dy zmy­słów) ma ści­słe powią­za­nia z mate­rią i jej cechami.To wła­śnie zmien­ność mate­rii wpły­wa nie tyl­ko na prze­bieg życia ale na to co zda­wa­ło­by się przy­pi­sa­ne jest war­to­ściom duchowym.Tzw.“dobro” i “zło” też muszą być pośred­nio powią­za­ne z tymi warun­ka­mi Wszech­świa­ta na któ­re nie mamy wpływu.Jeżeli ujaw­ni się “cokol­wiek” co uwa­ża­my jako dobre to ono musi się zmienić.Oba prze­ko­na­nia: to subiek­tyw­ne i obiek­tyw­ne mogą współ­ist­nieć ale nie moż­na kwe­stio­no­wać wpły­wu nauki na świa­to­po­glą­dy ludzi.

55 podróży filozoficznych okładka

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy