Filozofia współczesna Fragment z klasyka Ontologia

Saul Kripke: O pochodzeniu

Zapisz się do naszego newslettera

Źró­dło: Saul Krip­ke, Nazy­wa­nie a koniecz­ność, przeł. B. Chwe­deń­czuk, War­sza­wa 1988, s. 112–115.


[…] czy mogła­by kró­lo­wa – czy sama ta kobie­ta mogła­by – być zro­dzo­na z innych rodzi­ców niż rodzi­ce, od któ­rych fak­tycz­nie pocho­dzi? Czy mogła­by, powiedz­my, być nato­miast cór­ką pana i pani Tru­man? Nie było­by oczy­wi­ście sprzecz­no­ści w oświad­cze­niu, że […] jest ona w isto­cie, choć może to brzmieć fan­ta­stycz­nie, cór­ką pana i pani Tru­man. […]

Załóż­my jed­nak, że takie odkry­cie fak­tycz­nie nie nastę­pu­je. Załóż­my, że kró­lo­wa rze­czy­wi­ście wywo­dzi się z tych rodzi­ców. Nie wcho­dząc tu w nazbyt licz­ne kom­pli­ka­cje doty­czą­ce tego, czym jest rodzic, załóż­my, że rodzi­ce to ludzie, któ­rych tkan­ki cie­le­sne są bio­lo­gicz­nym źró­dłem sper­my i komó­rek jajo­wych. Może­my więc pomi­nąć takie wyszu­ka­ne moż­li­wo­ści jak wpro­wa­dza­nie sper­my ojca czy komó­rek jajo­wych mat­ki w inne cia­ła, tak że w pew­nym sen­sie inni ludzie mogą być rodzi­ca­mi kró­lo­wej. Jeśli zda­rzy­ło­by się to, w innym sen­sie jej rodzi­ca­mi byli­by jed­nak auten­tycz­ny król i kró­lo­wa. Lecz gdy jest ina­czej niż tak, czy może­my wyobra­zić sobie sytu­ację, w któ­rej zda­rzy­ło­by się, że ta wła­śnie kobie­ta pocho­dzi od pana i pani Tru­man? Mogli­by oni mieć dziec­ko przy­po­mi­na­ją­ce ją co do wie­lu wła­sno­ści. Być może w jakimś moż­li­wym świe­cie pan i pani Tru­man mie­li nawet dziec­ko przy­po­mi­na­ją­ce ją co do wie­lu wła­sno­ści. Być może w jakimś moż­li­wym świe­cie pan i pani Tru­man mie­li nawet dziec­ko, któ­re fak­tycz­nie zosta­ło kró­lo­wą Anglii […]. Nie była­by to jed­nak sytu­acja, w któ­rej ta wła­śnie kobie­ta, któ­rą nazy­wa­my „Elż­bie­tą II”, jest dziec­kiem pana i pani Tru­man – czy­li tak mi się wyda­je. Była­by to sytu­acja, w któ­rej ist­nia­ła jakaś inna kobie­ta mają­ca wie­le wła­sno­ści przy­słu­gu­ją­cych fak­tycz­nie Elż­bie­cie. Otóż zacho­dzi pyta­nie, czy w tym moż­li­wym świe­cie w ogó­le uro­dzi­ła się sama Elż­bie­ta. Załóż­my, że w ogó­le się nie uro­dzi­ła. Ist­nia­ła­by wów­czas sytu­acja, w któ­rej, choć Tru­man i jego żona mie­li dziec­ko o wie­lu wła­sno­ściach Elż­bie­ty, sama Elż­bie­ta w ogó­le nie ist­nia­ła. Moż­na się prze­ko­nać o tym jedy­nie przez namysł, jak opi­sy­wa­li­by­śmy tę sytu­ację. (W wie­lu przy­pad­kach, jak przy­pusz­czam, zna­czy to, że nie będzie­my o tym prze­ko­na­ni, w każ­dym razie nie w danej chwi­li. Ale jest to coś, o czym ja sam jestem przekonany).

Jak oso­ba pocho­dzą­ca od innych rodzi­ców, z cał­ko­wi­cie innej sper­my i komó­rek jajo­wych, mogła­by być tą wła­śnie kobie­tą? Moż­na wyobra­zić sobie, mając daną kobie­tę, że roz­ma­ite rze­czy w jej życiu mogły­by się zmie­nić – że sta­ła­by się ubo­gą, że jej krew kró­lew­ska był­by nie­zna­na itd. Jed­no jest dane, a jest to, powiedz­my, dotych­cza­so­wa histo­ria świa­ta, aż do pew­nej chwi­li, a od tej chwi­li odbie­ga ona znacz­nie od swe­go rze­czy­wi­ste­go prze­bie­gu. To wyda­je się moż­li­we. Moż­li­we jest więc, że choć uro­dzi­ła się z tych rodzi­ców, nigdy nie zosta­ła kró­lo­wą. Choć uro­dzi­ła się z tych rodzi­ców, zosta­ła zamie­nio­na, tak jak boha­ter Mar­ka Twa­ina, z inną dziew­czyn­ką. Ale jej uro­dze­nie z innych rodzi­ców jest wła­śnie trud­niej sobie wyobra­zić. Wyda­je mi się, że cokol­wiek pocho­dzi z inne­go źró­dła, nie jest tym przedmiotem.

W przy­pad­ku tego sto­łu może­my nie wie­dzieć, z jakie­go klo­ca drew­na ten stół pocho­dzi. Czyż ten stół mógł­by być zro­bio­ny z cał­ko­wi­cie inne­go klo­ca drew­na lub nawet z wody zmyśl­nie utwar­dzo­nej do posta­ci lodu – z wody wzię­tej z Tami­zy? Mogli­by­śmy przy­pusz­czal­nie odkryć, że w prze­ci­wień­stwie do tego, co teraz myśli­my, ten stół jest w isto­cie zro­bio­ny z lodu z rze­ki. Ale załóż­my, że nie jest tak. A zatem, choć mogli­by­śmy sobie wyobra­zić zro­bie­nie sto­łu z inne­go klo­ca drew­na czy nawet z lodu, sto­łu o wyglą­dzie takim jak ten, i choć mogli­by­śmy umie­ścić go w tym samym poło­że­niu w poko­ju, wyda­je mi się, że nie jest to wyobra­że­nie sobie tego sto­łu jako zro­bio­ne­go z drew­na lub z lodu, lecz raczej jest to wyobra­że­nie sobie inne­go sto­łu, przy­po­mi­na­ją­ce­go ten co do wszyst­kich zewnętrz­nych szcze­gó­łów, zro­bio­ne­go z inne­go klo­ca drew­na czy nawet z lodu56.

56 Przy­kła­dy te pod­su­wa­ją nastę­pu­ją­cą zasa­dę: Jeśli przed­miot mate­rial­ny pocho­dzi z jakiejś bry­ły mate­rii, nie mógł­by pocho­dzić z jakiejś innej mate­rii. Trze­ba by może sfor­mu­ło­wać pew­ne zastrze­że­nia (na przy­kład nie­ja­sność poję­cia bry­ły mate­rii pro­wa­dzi do pew­nych trud­no­ści), ale w dużej kla­sie przy­pad­ków zasa­da ta pod­da­je się bodaj cze­muś w rodza­ju dowo­du, jeśli posłu­żyć się zasa­dą koniecz­no­ści iden­tycz­no­ści w przy­pad­ku kon­kre­tów. Niech „B” będzie nazwą (ści­słym wyra­że­niem ozna­cza­ją­cym) sto­łu, niech „A” będzie nazwą tego kawał­ka drew­na, z któ­re­go stół fak­tycz­nie pocho­dzi. Niech „C” nazy­wa inny kawa­łek drew­na. Załóż­my zatem, że B został zro­bio­ny z A, tak jak w rze­czy­wi­stym świe­cie, ale zara­zem inny stół D został rów­no­cze­śnie zro­bio­ny z C. (Przyj­mu­je­my, że nie ma żad­nej rela­cji mię­dzy A i C, spra­wia­ją­cej, że moż­li­wość zro­bie­nia sto­łu z jed­ne­go kawał­ka jest zależ­na od moż­li­wo­ści zro­bie­nia sto­łu z dru­gie­go). Otóż w tej sytu­acji B≠D; stąd, gdy­by nawet D został zro­bio­ny sam przez się, a z A nie został­by zro­bio­ny żaden stół, D nie był­by B. Ści­śle mówiąc, „dowód” posłu­gu­je się koniecz­no­ścią odręb­no­ści, a nie iden­tycz­no­ści. Ale tego same­go typu wzglę­dy, jaki­mi moż­na posłu­żyć się, by usta­lić tę ostat­nią, mogą być uży­te do usta­le­nia tej poprzed­niej. (Załóż­my, że X≠Y; jeśli X oraz Y, każ­dy z osob­na, były­by iden­tycz­ne z jakimś przed­mio­tem Z w innym moż­li­wym świe­cie, to X=Z, Y=Z, a stąd X=Y). Ina­czej, zasa­da owa wyni­ka z koniecz­no­ści iden­tycz­no­ści wraz z aksjo­ma­tem „Bro­uwe­row­skim” lub, rów­no­waż­nie, z syme­trii rela­cji dostęp­no­ści mię­dzy moż­li­wy­mi świa­ta­mi. W każ­dym razie ta argu­men­ta­cja sto­su­je się tyl­ko wte­dy, gdy robie­nie D z C nie wpły­wa na moż­li­wość robie­nia B z A i na odwrót.


Pobierz tekst w PDF.


Najnowszy numer można nabyć od 30 października w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2020 można zamówić > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „tutaj”.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

55 podróży filozoficznych okładka

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy