Artykuł Wywiady

Studium etyki antynatalistycznej uczy nas kwestionować przyjęte intuicje – Wywiad z Karimem Akermą

Karim Akerma: Studium etyki antynatalistycznej uczy nas kwestionować przyjęte intuicję — Tekst: Karim Akerma; Grafika: Lubomira Platta
Wywiad z Karimem Akermą, jednym z największych znawców problematyki antynatalizmu.

Tekst ukazał się w „Filozofuj!” 2023 nr 6 (54), s. 26–29. W pełnej wersji graficznej jest dostępny w pliku PDF.


Co twierdzą antynataliści?

Antynataliści postulują zaniechanie prokreacji. Aby uzasadnić ten postulat, starają się wykazać, że cierpienie, którego doświadczamy, jest z etycznego punktu widzenia ważniejsze niż szczęście, którego doświadczamy. Antynataliści nie zaprzeczają, że szczęście istnieje. Podają jednak w wątpliwość, czy na przykład moje obecne szczęście może zrekompensować moje przeszłe lub przyszłe cierpienie lub cierpienie innych ludzi. Podajmy konkretny przykład: antynataliści nie zgadzają się z tym, że rzekome szczęście w czasie niemieckiego cudu gospodarczego w latach 50. XX w. mogło zrekompensować nawet niewielką część cierpienia mającego miejsce w niemieckich obozach koncentracyjnych. Ze względu na nieuchronność cierpienia i jego przewagę nad szczęściem antynataliści opowiadają się za nieposiadaniem dzieci i wzywają do wygaszania gatunku ludzkiego poprzez powstrzymanie się od rodzenia.

Czy nataliści potrzebują dobrych argumentów za stwarzaniem życia? W końcu ich stanowisko jest w pewnym sensie „biologicznie domyślne”. Może ciężar argumentacji leży po stronie antynatalistów? Jakie jest Twoje zdanie na ten temat?

Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że ciężar dowodu spoczywa na antynatalistach. Zwierzęta rozmnażają się, a wiele osób uważa człowieka za swego rodzaju zwierzę. Jednak nasza biologia nie zmusza nas do prokreacji; ludzka seksualność nie jest ściśle związana z prokreacją. Antykoncepcja jest niemal tak stara jak historia ludzkości. To, co „nakazuje” nam prokreację, to raczej instytucje kulturowe, oczekiwania społeczne i intuicje: członkowie rodziny, sąsiedzi, społeczności lub państwa. Ale nadal, nawet mimo tego przytłaczająco pronatalnego tła, wygląda na to, że ciężar dowodu spoczywa na antynatalizmie.

Jednocześnie istnieje podstawowa zasada, która stawia wszystko w zupełnie innym świetle. Nazywam ją Zasadą Nigdy Nie Działaj: „Nigdy nie działaj w taki sposób, że dana osoba umrze z powodu twojego działania”. Obecnie wydaje się, że w większości krajów przyjęto werdykt, iż – z wyjąt­kiem przypadków uzasadnionej obrony – nigdy nie wolno działać w taki sposób, że osoba nieuchronnie umrze w wyniku tego działania. Prokreacja jest natomiast aktem, w wyniku którego jakaś osoba nieuchronnie umrze. Ponieważ więc prokreacja nie jest aktem uzasadnionej obrony, człowiek nie powinien się rozmnażać. Patrząc z tej perspektywy, antynatalizm jest zakorzeniony w naszych najbardziej fundamentalnych wartościach i okazuje się, że ciężar dowodu można odwrócić i przerzucić na pronatalistów!

Chociaż prawdą jest, że antynatalizm nie ma dziś zbyt wielu zwolenników, prawdą jest również, że Zasada Nigdy Nie Działaj, zgodnie z którą nie wolno nam się rozmnażać, jest powszechnie akceptowaną zasadą moralną.

Czy uważasz, że gdyby aksjologiczny postulat antynatalistów został kiedykolwiek powszechnie wprowadzony w życie, doprowadziłby do wyginięcia ludzkości? Czy upowszechnienie tego poglądu miałoby jakikolwiek (pozytywny lub negatywny) wpływ na procesy polityczne lub ekonomiczne?

Niestety, ludzka zdolność do cierpienia wydaje się nieskończona. Gdyby tak nie było, zdecydowana większość ludzi już dawno zdecydowałaby się na doprowadzenie do wymarcia ludzkości przez abstynencję prokreacyjną. Po ludobójstwie Ormian, Holocauście, w obliczu wydarzeń w Kambodży, Rwandzie i wojnach w Kongo przetrwanie ludzkości wydaje się trudne do uzasadnienia. Jednak nie tylko nasza zdolność do cierpienia wydaje się ogromna; egoizm ludzki również musi być bezgraniczny. Jak inaczej wytłumaczyć fakt, że mało kto wzbrania się przed sprowadzeniem dzieci na świat, który będzie również światem wysokich temperatur z setkami milionów ludzi migrujących z powodu globalnego ocieplenia?

Chociaż wydaje mi się niezwykle mało prawdopodobne, że ludzkość wymrze z tego powodu, iż wszyscy staną się przekonanymi antynatalistami, to może się zdarzyć, że w przyszłości na Ziemi będzie znacznie mniej ludzi ze względu na malejący globalny wskaźnik urodzeń. Miałoby to prawdopodobnie poważny wpływ na gospodarkę. Jak wiemy, żyjemy (przynajmniej my, mieszkańcy krajów uprzemysłowionych, gdzie dominuje postawa konsumpcjonistyczna) w społeczeństwach napędzanych wzrostem. Oznacza to, że nasze kapitalistyczne gospodarki nie mogą funkcjonować bez wzrostu. Gwałtowny, długoterminowy spadek liczby urodzeń byłby prawdopodobnie równoznaczny z końcem kapitalizmu. W tym kontekście antynataliści i denataliści są wezwani do myślenia o alternatywnych i niemaksymalistycznych modelach ekonomicznych.

Podczas gdy kapitalizm jest zorientowany na wzrost, antynatalizm jest przeciwny wzrostowi. Wydawać by się mogło, że antynatalizm i kapitalizm nie idą ze sobą w parze. Gdyby poglądy antynatalistyczne zostały kiedykolwiek potraktowane poważnie w skali globalnej, z pewnością spotkałyby się z silną reakcją ze strony obrońców gospodarki zorientowanej na wzrost. Interesującym zadaniem byłoby opisanie modelu ekonomicznego, który umożliwiłby „uporządkowane” wymieranie ludzkości.

Czy możemy powiedzieć, że argumenty wspierające antynatalizm mogą pozytywnie wartościować samobójstwo?

Z pewnością wielu zwolenników antynatalizmu i pozytywnego wartościowania samobójstwa żywi podobne przekonania. Jednak po bliższym przyjrzeniu się zagadnieniu moralna teoria antynatalizmu nie jest per se powiązana z kwestią wartościowania samobójstwa. Celem antynatalizmu jest zminimalizowanie cierpienia. W rzeczywistości akt samobójstwa często powoduje cierpienie bliskich. Być może dałoby się bronić wartości samobójstwa w kontekście antynatalizmu w następujący sposób: antynatalistyczna teoria moralna utrzymuje, że obecność istot ludzkich na ziemi nie jest nadrzędną wartością, dla której wszystko inne musi zostać poświęcone. Odnosi się to również do jednostki – jeśli jej dalsza egzystencja stała się dla niej nie do zniesienia, nie musi się poświęcać, kontynuując istnienie.

W jakim stopniu pogląd antynatalistyczny odnosi się również do zwierząt innych niż ludzie? Czy oprócz sterylizacji gatunków domowych powinniśmy również zaprzestać hodowli zwierząt i dążyć do stopniowego wygaszania innych gatunków?

Antynatalizm jest teorią moralną, która koncentruje się na złym samopoczuciu i cierpieniu. Wzywa ona wszystkie podmioty moralne do zaprzestania wydawania na świat kolejnych istot, które są podatne na doznawanie cierpienia. Zgodnie z tą zasadą ludzie nie powinni mieć dzieci. Nie ma fundamentalnej różnicy między cierpieniem ludzi i zwierząt. W tym kontekście antynatalistyczna teoria moralna wzywa wszystkie podmioty moralne do zmniejszenia ilości cierpienia zwierząt i liczby cierpiących zwierząt tak bardzo, jak to możliwe bez tworzenia nowego cierpienia. Jakie są środki do osiągnięcia tego moralnego celu? Następujące zabiegi wydają się oczywiste:
1. Stosowanie diety i odzieży bez produktów pochodzenia zwierzęcego.
2. Wygaszanie ras zwierząt hodowlanych dzięki sterylizacji.
3. Zmniejszanie cierpienia dzikich zwierząt dzięki sterylizacji. Tam, gdzie środek ten prowadzi do wygaszenia całych gatunków, możemy ubolewać nad tym faktem jako stratą estetyczną, ale nie możemy zapominać, że utrwalenie gatunku jest często źródłem wielkiego cierpienia.

Jaka jest różnica między postulatami antynatalistów a tymi wysuwanymi przez zwolenników projektów eugenicznych?

Już na początku funkcjonowania dyktatury nazistowskiej podejmowano wysiłki eugeniczne, aby zapobiec prokreacji osób obciążonych genetycznie lub „biologicznie gorszych” za pomocą przymusowej sterylizacji. Aby wzmocnić zasoby genetyczne, tylko „wartościowe” kobiety lub „wartościowi” mężczyźni mogli się rozmnażać. Od razu widać, że taki dyktatorski państwowy natalizm nie ma nic wspólnego z antynatalistyczną teorią moralną, która odnosi się do ludzi mających swobodę działania. Jeśli chodzi o obecne projekty ulepszania człowieka, myślę, że są one po prostu ucieczką od antynatalizmu.
Jakie błędne poglądy (stereotypy) na temat antynatalizmu obserwujesz najczęściej?
Oto one:
1. Antynataliści nienawidzą dzieci.
2. Jeśli naszym celem jest, aby nie było więcej ludzi (lub: Jeśli byłoby lepiej, gdyby ktoś nigdy nie zaczął istnieć), to byłoby lepiej, gdybym ja też już nie istniał. Antynataliści pragną więc mojej śmierci!
3. Antynataliści chcą dyktować zachowania reprodukcyjne innym ludziom.
4. Jeśli antynatalistom nie podoba się tutaj, powinni oni udać się do „tamtego świata” i popełnić samobójstwo.
5. Antynataliści chcą zniszczyć ludzkość, zamiast pomagać w rozwiązywaniu jej problemów.
6. Zasadniczo antynataliści musieliby pochwalać wojny, ponieważ ginie w nich wielu ludzi.

Jakie korzyści możemy odnieść (w tym ci z nas, którzy decydują się na wychowywanie dzieci) z filo­zofowania na temat antynatalizmu?

Studium antynatalistycznej teorii moralnej daje nam wgląd w zakres i znaczenie cierpienia na świecie i uczy nas kwestionować przyjęte intuicje.

Z pewnością są ludzie uważający antynatalistyczną teorię moralną za przekonującą, ale jednocześnie mający wyraźne pragnienie posiadania dzieci, które jest silniejsze niż etyczna wnikliwość. Taka osoba może nadal próbować przekonać innych, by nie mieli własnych dzieci.

Jakie założenia ontologiczne uczyniłyby antynatalizm najbardziej przekonującym?

Po pierwsze, gdyby istniała Istota Najwyższa, która cierpiałaby niewypowiedzianie z powodu zniknięcia ludzkości, wówczas obrona antynatalistycznej teorii moralnej byłaby nieco trudniejsza. Dlatego ateistyczny światopogląd sprzyja antynatalizmowi. Jednocześnie przeciwstawiłbym odwołanie do Istoty Najwyższej antyteizmowi, który obwinia odpowiedzialną Istotę Najwyższą za cierpienie obecne w całej historii aż do tego momentu.

Po drugie, to samo dotyczy idealnej sfery wartości. Gdyby istniała taka idealna sfera, „dążąca” do urzeczywistnienia, wówczas obrona antynatalizmu byłaby nieco trudniejsza.

Po trzecie w końcu, naturalistyczno-realistyczna ontologia wydaje się sprzyjać antynatalizmowi. Gdyby za naszym codziennym światem krył się wymiar paranormalny, wówczas mogłoby się okazać, że ludzkość jest osadzona w bardziej złożonej strukturze, tak że nasze zniknięcie mogłoby być postrzegane jako strata. Jednak zakładając, że dotychczasowe ustalenia parapsychologii są prawidłowe – bo dziś parapsycho­logia jest uprawiana głównie jako nauka krytyczna, która próbuje obalić rzekome zjawiska paranormalne [w naszym kręgu językowym jednak termin „parapsychologia” funkcjonuje inaczej – red.] – nie powinniśmy oczekiwać, że istoty ludzkie miałyby być osadzone w głębszej rzeczywistości.

Tłumaczenie: Piotr Biłgorajski


Karim Akerma – badacz prowadzący prywatnie działalność naukową, tłumacz (na j. niemiecki z j. angielskiego, języków romańskich i skandynawskich). Poza antynatalizmem interesuje się głównie ontologią, metafizyką, prawami zwierząt i postkapitalizmem. Hobby: muzyka; pisze własną muzykę – popularną i współczesną, w tym piosenki antynatalistyczne takie jak Never to have been oraz Ancient Egypt – Ipuwer said (www.vegetation.life).

Tekst jest dostępny na licencji: Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska.
W pełnej wersji graficznej jest dostępny w pliku PDF.

< Powrót do spisu treści numeru.

Ilustracja: Lubomira Platta

Skomentuj

Kliknij, aby skomentować

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy