Popularyzacja

Susanna Siegel: Jak śmierć nadaje kształt życiu

Życie i śmierć to przeciwieństwa, które wzajemnie się definiują. Oznacza to, że śmierć nadaje kształt życiu. Jak to się dzieje? Gdy sprawy układają się pomyślnie, śmierć kształtuje życie, pozostając w tle świadomości. Ma to daleko idące konsekwencje dla każdej sfery życia: polityki i zarządzania, relacji międzyosobowych oraz wszystkich form ludzkiej świadomości.

Download (PDF595KB)


Błękitny odwar

Chcesz przyrządzić lasagne z sosem beszamelowym? Zacznij od sosu, odstaw go z ognia, następnie przygotuj pozostałe składniki. Gdy przyjdzie czas, by połączyć wszystko w całość, sos będzie zawiesisty i kremowy.

W myśl takich kulinarnych porad należy przygotować pewną część dania, a następnie odstawić ją na bok i zająć się innymi czynnościami przewidzianymi w przepisie.

Z perspektywy życia śmierć jest trochę jak ta część dania, którą trzeba na jakiś czas odstawić na bok. Jak pisze Rainer Maria Rilke w swoim krótkim, ale poruszającym wierszu Śmierć:

Tu stoi śmierć, błękitnawy odwar
w filiżance bez podstawki
(Rainer Maria Rilke, Poezje. Wybrał, przełożył i posłowiem opatrzył Mieczysław Jastrun, Kraków: Wydawnictwo Literackie 1987, s. 345).

Co za początek wiersza! Śmierć znieruchomiała jak płyn w naczyniu. Stoi i czeka, aż uporasz się z tym, co cię akurat zaprząta. Będzie tu w trakcie twoich zajęć i po ich zakończeniu – na swój sposób przez cały czas pozostaje w ich cieniu. Błękitnawy odwar lepiej obrazuje śmierć niż sos beszamelowy – jest niebieski, oddzielony w filiżance, pozbawiony wsparcia; do tego nie zostanie włączony do żadnej większej całości, takiej jak smakowita i upragniona lasagne’a.

Parę linijek dalej czytamy w wierszu Rilkego, że dawno temu „przy odległym śniadaniu” ktoś zobaczył zakurzoną, pękniętą filiżankę – tę, w której stoi błękitnawy odwar – i odczytał słowo „nadzieja” wypisane wyblakłymi literami na jej boku. Nadzieja jest uczuciem skierowanym ku przyszłości, zaś w wierszu słowo to napisane jest na powierzchni, pod którą kryje się śmierć. Tak oto śmierć tworzy horyzont życia.

Ale jak to się dzieje? Jak śmierć nadaje kształt życiu?

Śmierć jako horyzont

Zacznijmy od tego, że śmierć kształtuje życie, pozostając w tle świadomości. Nawet gdy dzień przebiega bez zakłóceń, widmo śmierci – również własnej – jest w jakimś sensie na wyciągnięcie ręki, jak sos stygnący w rondelku, który odstawiliśmy na bok, czy błękitnawy odwar Rilkego. Oto bardzo elementarna prawda: wszystko, co robimy, możemy robić tylko dlatego, że żyjemy. W głębi duszy możesz zadawać sobie pytanie: jaki byłby świat beze mnie? Wszystko, co czynisz i kim jesteś, odpowiada na to pytanie: w świecie zabrakłoby twojego, jedynego w swoim rodzaju, sposobu istnienia.

Kiedy stawiamy te pytania – a czynimy to od najmłodszych lat, gdy z troską myślimy, jaki byłby świat bez naszych najbliższych – porównujemy świat zawierający daną osobę ze światem bez niej. Takie porównania to pierwszy krok do uzmysłowienia sobie, czym jest śmierć. To także sposób, by zrozumieć, jakie znaczenie mają dla nas nasze działania czy inni ludzie. Zauważmy, że zadanie takich pytań kieruje naszą uwagę na powrót ku życiu, odsuwając śmierć w cień. Świadomość śmierci jest jak odskocznia, która pozwala nam ponownie włączyć się w nurt życia.

Søren Kierkegaard, Jean-Paul Sartre i Martin Heidegger – każdy z tych filozofów na swój sposób widzi śmierć jako horyzont, który niezauważalnie kształtuje naszą świadomość. To właśnie on sprawia, że odczuwamy presję przyszłości. Horyzont jest czymś, co normalnie pozostaje w tle – co ogranicza, po części definiuje i przygotowuje grunt pod to, na czym skupiamy uwagę. Wspomniani filozofowie pomagają nam dostrzec nie tylko to, jak śmierć pozostaje w tle naszej świadomości, ale również to, że tam właśnie jest jej właściwe miejsce.

Heidegger spostrzegł, że w naszych postawach często pojawia się pewna asymetria: łatwiej jest nam zmierzyć się z tym, że umrze ktoś inny (ktokolwiek by to nie był), niż z tym, że śmierć czeka nas samych. Powieściopisarz George Saunders opisał kiedyś tę asymetrię jako wrodzoną usterkę poznawczą: „śmierć jest prawdziwa, ok, jasne – ale twoja, nie moja”. Nawet wówczas, gdy podejmujemy temat śmierci, szczególnie trudno jest nam zgłębić możliwość własnej śmierci.

Jednak również perspektywa śmierci innych, jeśli wysunie się na plan pierwszy, może wywołać dyskomfort, wprawić w stan rozkojarzenia albo wytrącić z równowagi. Śmierć może wywrzeć taki efekt bez względu na to, czy ma charakter masowy, czy też dotyczy konkretnych, ale nieznanych nam bliżej osób bądź osób tak nam bliskich, że ich odejście wywraca nasz świat do góry nogami.

Gdy wszystko idzie jak z płatka, śmierć pozostaje w cieniu. Ma to daleko idące konsekwencje dla każdego aspektu życia: polityki i zarządzania, relacji międzyosobowych, a także wszystkich form ludzkiej świadomości. Zarówno w polityce, jak w życiu codziennym, jedną z najgorszych rzeczy byłoby przyzwyczajenie się do śmierci i pomniejszenie związanej z nią straty.

Eksponowanie śmierci

Jak wiemy, uświadomienie komuś perspektywy śmierci może go rozzłościć, porazić lub wytrącić z równowagi. Skrajnym przykładem są osoby cierpiące na zespół Cotarda, które twierdzą, że już umarły. Uznaje się to za urojenie „monotematyczne”, ponieważ owej dziwnej reakcji towarzyszą inne przekonania cierpiących nań osób. Wprost przyznają one, jak dziwacznie jest być martwym, a zarazem móc o tym opowiadać. Zazwyczaj są pogrążone w głębokiej depresji i przeświadczone, że nie mają absolutnie żadnego wyjścia. Pozbawione poczucia przyszłości i najmniejszej chęci działania, w naturalny sposób opisują swój stan jako bycie martwym za życia.

Zespół Cotarda to skrajny przykład tego, jak umieszczenie śmierci w centrum świadomości może wywołać poczucie zupełnej bezsilności. Ma to skutki polityczne, łatwo dostrzegalne w kulturze, która traktuje każdy rodzaj śmiercionośnej przemocy jako coś, czego należy się spodziewać i na co trzeba być gotowym. Jaskrawym przykładem jest przemoc z użyciem broni palnej – szkolenie dzieci na wypadek ataków, powtarzający się schemat wydarzeń – jak gdyby na ten rodzaj śmierci można było reagować jedynie wzruszeniem ramion i westchnieniem, ponieważ stanowi cenę, jaką płacimy za wolność innych.

Eksponowanie śmierci przez tworzenie atmosfery przemocy jest nie tylko przygnębiające, ale wręcz niebezpieczne. Każdy porządek polityczny, który pozwala na masową śmierć ludzi, tematyzuje śmierć, czyniąc śmiercionośną przemoc czymś widocznym, częstym, wyrazistym, stale obecnym w rozmowach i społecznie tolerowanym. Takie akcentowanie śmierci wytwarza, a następnie wykorzystuje poczucie egzystencjalnego zagubienia, które z kolei emocjonalnie przygotowuje masy ludzi do uznania przemocy za środek zdobywania władzy politycznej. W Stanach Zjednoczonych regularnie dochodzi dziś do wjeżdżania samochodami w protestujących, zastraszania wyborców i członków komisji wyborczych oraz do ataków na budynki rządowe i znajdujących się w nich ludzi. W takiej atmosferze przedstawia się przemoc jako obronę przed deprecjacją życia i jako narzędzie sprawowania kontroli.

Oczywiście nie każdy daje się wciągnąć w tę grę. Taka atmosfera przesuwa jednak świadomość śmierci z niewidocznego tła życia na pierwszy plan, skutecznie odwracając naszą uwagę od codziennych zajęć. Polityka powinna wiązać się z takimi formami rządzenia, które tworzą struktury niezbędne do utrzymywania śmierci na jej właściwym miejscu, czyli na marginesie tego, co w wierszu Rilkego nazwano „tą niebezpieczną strawą” („dieses Essen voller Hinderniss”).

Może się wydawać, że nie ma to bezpośredniego związku z polityką. Gdy jednak w obliczu przedwcześnie wygasłego życia myślisz: „Jeśli ten koszmar mógł przytrafić się im, to może spotkać i mnie”, taka reakcja stanowi podstawową formę troski o innych członków społeczności i o wspólne dobro. Jest ona delikatna i może zmienić się pod wpływem sposobu, w jaki śmierć przedstawia się i opisuje w życiu publicznym. Gdy jednak zbagatelizuje się takie ulotne chwile zatroskania, ustępują one miejsca czemuś znacznie gorszemu – przedstawieniom śmierci w sposób skłaniający do pytań w stylu: „Co oni nabroili, że ściągnęli na siebie takie kłopoty?”, podejrzeń w rodzaju: „Pewnie sami się o to prosili” lub cynicznej rezygnacji w duchu: „Śmierć była im pisana”. Zetknęliśmy się z takimi reakcjami w czasie pierwszej pandemii XXI wieku i widujemy je w czasie wojny. Sprzyja im faszyzm, czyli polityka, który przekłada różnice polityczne na różnice w wartości ludzkiego życia, świętując klęskę przeciwników politycznych, nawołując do ich egzekucji lub promując politykę świadomie narażającą rzesze ludzi na śmiertelne niebezpieczeństwo. Wszystkie te postawy usabiają odmowę uznania grozy śmierci.

Śmierć może wydać się jeszcze bardziej złowróżbna, gdy nie traktuje się jej jako rzeczywistej straty. Dlatego niebagatelne znaczenie ma to, jak rządy i media przedstawiają zgony. Nekrologi istnieją właśnie po to, by ukazać stratę, jaką śmierć powoduje we wspólnocie. W latach dwudziestych XXI wieku ruch w obronie życia czarnych osób w Stanach Zjednoczonych, akcentując przypadki śmierci spowodowanych przez system sprawiedliwości, unaocznił wszystkim coś, co od dawna wiedziano i przeczuwano: gdy śmierć przestaje być postrzegana jako strata dla społeczeństwa, następuje zanik obywatelskiej troski o dobro wspólne.

Powinniśmy więc traktować śmierć z należną jej powagą – i dotyczy to zarówno relacji międzyludzkich, jak sytuacji polityków, którzy znaleźli się w sytuacji kryzysu publicznego. Takie podejście do śmierci jest charakterystyczne dla życia, które stara się utrzymać „błękitnawy odwar” na właściwym miejscu.

Przełożyli Marcin Iwanicki i Joanna Klara Teske


Pierwodruk: “Think” 24 (70) 2025, s. 5–8. Przekład za zgodą Autorki.


Susanna Siegel – filozof pracująca na Uniwersytecie Harvarda. Interesują ją wszystkie filozoficzne zagadnienia, szczególnie te związane z percepcją. Lubi rozmowy z ludźmi podczas spacerów po mieście oraz rowerowe wypady za miasto.

Skomentuj

Kliknij, aby skomentować

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy