Artykuł Ontologia

Tadeusz Ciecierski: Czym mogą być światy możliwe?

Co takiego mamy na myśli, gdy stwierdzamy, że Bernie Sanders wygrałby wybory, gdyby był oficjalnym kandydatem demokratów? Jedna z popularnych w filozofii sugestii głosi, że mamy wtedy na myśli to, iż w każdym odpowiednio podobnym do naszego świecie możliwym, w którym partia demokratyczna wystawia Sandersa, ten wygrywa wybory. Czym jednak są te tajemnicze światy możliwe, na które się tu powołujemy?

Zapisz się do naszego newslettera

Tekst ukazał się w „Filo­zo­fuj” 2016 nr 6 (12), s. 9–11. W pełnej wer­sji graficznej jest dostęp­ny w pliku PDF.


Ontologiczny status światów możliwych

Jed­nym z inten­sy­wnie toc­zonych w filo­zofii współczes­nej sporów jest ten doty­czą­cy pyta­nia o „onto­log­iczny sta­tus światów możli­wych”, tj. o to, czy oraz w jakim sen­sie światy możli­we ist­nieją. W lit­er­aturze przed­mio­tu zapro­ponowano przy­na­jm­niej dwie klasy­fikac­je stanowisk w tej spraw­ie. Pier­wsza, pochodzą­ca od Nicholasa Reschera (ur. 1928), zakła­da, że stanowiska w spraw­ie „onto­log­icznego sta­tusu” światów możli­wych (oraz „onto­log­icznego sta­tusu” przed­miotów czys­to możli­wych w ogóle) odpowiada­ją dość ściśle możli­wym stanowiskom w sporze o powszech­ni­ki. Po pier­wsze mamy tu do czynienia ze wzbudza­ją­cym nat­u­ral­ny sprze­ciw stanowiskiem real­isty­cznym, zgod­nie z którym światy czys­to możli­we oraz czys­to możli­we przed­mio­ty ist­nieją w tym samym sen­sie, w jakim ist­nieją nieza­leżnie od umysłu i języ­ka przed­mio­ty rzeczy­wiste. Po drugie mamy także do czynienia ze stanowiska­mi kon­cep­tu­al­isty­czny­mi, które głoszą, że ist­nie­nie czys­to możli­wych przed­miotów zależy od ist­nienia umysłów. Po trze­cie mamy wresz­cie stanowiska nom­i­nal­isty­czne, które zakłada­ją, że dziedz­i­na czystych możli­woś­ci jest zależ­na od języ­ka. Zgod­nie z prost­szą alter­naty­wną tak­sonomią stanowisk w spraw­ie pos­sy­bil­iów, którą upowszech­nił David K. Lewis (ur. 1941, zm. 2001), z jed­nej strony wyróżnić może­my real­izm modal­ny, z drugiej zaś bogatą klasę stanowisk reprezen­tacjon­isty­cznych.

Realizm modalny

Powiedzmy kil­ka słów więcej o drugiej tak­sonomii. W wer­sji ory­gi­nal­nej na stanowisko real­isty­czne (zaj­mowane przez Lewisa) skła­da się kil­ka nieza­leżnych pos­tu­latów. Fun­da­men­tal­na dla real­iz­mu modal­nego teza głosi, że światy możli­we ist­nieją i są tak samo rzeczy­wiste, jak świat aktu­al­ny. Lewis doda­je do tego, że światy możli­we to konkretne przed­mio­ty, które są cza­sowo, przestrzen­nie oraz przy­czynowo odsep­a­rowane. Jaka jest w związku z tym różni­ca między tym, co aktu­alne, a tym, co czys­to możli­we? Odpowiedzi ma dostar­czyć nam tzw. okazjon­alne uję­cie aktu­al­noś­ci. Zgod­nie z nim różni­ca między światem aktu­al­nym a świata­mi czys­to możli­wy­mi jest ana­log­icz­na do różni­cy między tutaj oraz tam lub ter­az oraz wtedy – świat aktu­al­ny to świat, w którym jesteśmy, tak jak tutaj to miejsce, w którym jesteśmy, a ter­az to chwila, w której się właśnie zna­j­du­je­my. To, co nierzeczy­wiste, to, co nie zna­j­du­je się tutaj, oraz czas nieter­aźniejszy to świat, miejsce i czas, w których nas nie ma.

Doda­jmy od razu, że możli­we przed­mio­ty, które nie są świata­mi możli­wy­mi (zarówno te aktu­alne, jak i czys­to możli­we), są w teorii Lewisa ściśle przy­wiązane do światów możli­wych – ist­nieją wyłącznie „w obrę­bie” światów możli­wych, nie wys­tępu­ją też nigdy w więcej niż jed­nym świecie możli­wym (w tym miejs­cu analo­gia z cza­sem i miejscem zawodzi, bo przy­na­jm­niej potocznie zakładamy, że ist­nieje­my w różnych cza­sach i miejs­cach). Swo­ją teorię przed­mio­tu uzu­peł­nia Lewis tzw. teorią odpowied­ników, która wyk­lucza możli­wość międzyświa­towej iden­ty­cznoś­ci przed­miotów: dwa przed­mio­ty, które wys­tępu­ją w dwóch różnych świat­ach, mogą być do siebie tylko podob­ne.

Argu­men­tac­ja Lewisa na rzecz tego stanowiska, które wzbudza nat­u­ral­ny sprze­ciw, jest dość pros­ta:

(1) twierdzi on, że – choć może­my sobie z tego nie zdawać sprawy – mówiąc potocznie o jakiejś możli­woś­ci, fak­ty­cznie wygłasza­my twierdzenia, które głoszą, że ist­nieje świat możli­wy, który zaw­iera opisaną możli­wość. Np. gdy mówimy, że Umber­to Eco mógł otrzy­mać Nagrodę Nobla, stwierdza­my fak­ty­cznie, że ist­nieje świat możli­wy, w którym otrzy­mu­je on Nagrodę Nobla.

(2) powin­niśmy takim deklaracjom lit­er­al­nie zau­fać, o ile mają one pożą­dane kon­sek­wenc­je teo­re­ty­czne, nie są teo­re­ty­cznie kłopotli­we, a ich niedosłowne inter­pre­tac­je nie tylko takich pożą­danych kon­sek­wencji nie mają, ale są filo­zoficznie kłopotli­we.

(3) pod­sta­wowa teza real­iz­mu modal­nego nie jest kłopotli­wa, ma zale­ty teo­re­ty­czne, a jej konkuren­t­ki nie tylko nie posi­ada­ją jej zalet, ale wiążą się z nimi różno­rakie trud­noś­ci. Jej zaletą teo­re­ty­czną jest tzw. reduk­cyj­na anal­iza pojęć takich jak możli­wość (każde twierdze­nie na tem­at możli­woś­ci reduku­je się do twierdzenia o ist­nie­niu obsz­ernych cza­so-przestrzen­nych przed­miotów, w obrę­bie których konkret­na możli­wość się real­izu­je”).

W intere­su­ją­cy sposób Lewis odpowia­da przy tym na wąt­pli­woś­ci związane z nad­miernym onto­log­icznym bogactwem jego teorii. Odróż­nia dwa rodza­je onto­log­icznej oszczęd­noś­ci: jakoś­ciową oraz iloś­ciową. Jego teo­ria nie jest oszczęd­na iloś­ciowo (pos­tu­lu­je wiele konkret­nych przed­miotów zwanych „możli­wy­mi świata­mi”), ale nie jest rozrzut­na jakoś­ciowo – nie pos­tu­lu­je ist­nienia wielu różnych typów lub kat­e­gorii przed­miotów – wszys­tkie światy możli­we są bowiem przed­mio­ta­mi jed­nego rodza­ju – konkret­ny­mi fizy­czny­mi całoś­ci­a­mi.

Reprezentacjonizm

Stanowiska reprezen­tacjon­isty­czne zakłada­ją, że ist­nieje jeden świat, który jest konkret­nym rzeczy­wistym indy­widu­um. Mówie­nie o możli­woś­ci oraz o świat­ach możli­wych należy inter­pre­tować jako mówie­nie o reprezen­tac­jach. Mogą być one np. zbio­ra­mi zdań mają­cy­mi cechy takie jak maksy­mal­ność (zbiór zdań danego języ­ka jest maksy­mal­ny, gdy dla dowol­nego zda­nia Z tego języ­ka do zbioru należy Z lub jego zaprzecze­nie) i niesprzeczność (zbiór zdań danego języ­ka jest niesprzeczny, gdy nie należy do tego zbioru żadne zdanie oraz jego zaprzecze­nie). Mamy wów­czas do czynienia z reprezen­tacjonizmem ling­wisty­cznym. Mogą być także jakim­iś reprezen­tac­ja­mi nie-językowy­mi (Lewis rozważał tu m.in. możli­wość reprezen­tacjoniz­mu obrazkowego).

Reprezen­tacjonizm jest bez wąt­pi­enia bliższy nasze­mu potoczne­mu poglą­dowi na świat. Doczekał się on wielu wybit­nych zwolen­ników, wśród których wymienić moż­na m.in. Rudol­fa Car­na­pa (1891–1970), Jakko Hin­tikkę (1929–2015), Alv­ina Plant­i­ngę (ur. 1932) lub Charlesa Chi­harę (ur. 1932). Lewis jed­nakże twierdzi, że kry­je on poważny prob­lem: nie pozwala odróżnić od siebie pewnych możli­woś­ci, które powin­ny być odróżnione. Nie pozwala mówić o możli­woś­ci­ach, których nie potrafią wyróżnić dostęp­ne dla danej reprezen­tacji środ­ki wyrazu. Nie ofer­u­je też reduk­cyjnej anal­izy pojęć takich jak możli­wość. Moż­na mieć też wąt­pli­woś­ci, czy jest on jakoś­ciowo oszczęd­ny onto­log­icznie (jeśli reprezen­tac­je nie są konkre­ta­mi, jest mniej jakoś­ciowo oszczęd­ny onto­log­icznie od real­iz­mu modal­nego). Last but not least: dowol­na jego rozwinię­ta postać musi dostar­czać nam zad­owala­jącej anal­izy właś­ci­woś­ci reprezen­towa­nia, który przysługi­wać ma
reprezen­tacjom.

Nat­u­ral­nie trud­no jest uznać dyskusję wokół sta­tusu onto­log­icznego czystych możli­woś­ci za rozstrzyg­niętą. Argu­men­ty przed­staw­iane przez obie strony sporu (co ciekawe: stanowiska antyre­al­isty­czne znalazły się tu nie­jako w defen­sy­wie) są z całą pewnoś­cią dalekie od kon­kluzy­wnoś­ci. Nie­jako na obrzeżach opisanego sporu nar­o­dz­iły się stanowiska fikcjon­al­isty­czne, które – bez jawnego odwoły­wa­nia się do reprezen­tacjon­al­iz­mu – próbu­ją dostar­czyć alter­naty­wnej (i niezobow­iązu­jącej onto­log­icznie) anal­izy wypowiedzi modal­nych. Próbu­ją np. anal­i­zować je w kat­e­go­ri­ach infer­en­cyjnych (Gra­ham Forbes) lub trak­tować wypowiedzi modalne, jak­by te zaw­ier­ały ukry­ty oper­a­tor: „Zgod­nie z fikcją światów możli­wych: […]”. Jak to zwyk­le w filo­zofii bywa, zarówno oso­by o umysłowoś­ci twardej i bezkom­pro­misowej, jak i te o umysłowoś­ci łagod­nej i skłon­nej do kom­pro­misów zna­jdą w spo­rach o światy możli­we stanowisko, które najbardziej im odpowia­da. Cała sztu­ka pole­ga tu oczy­wiś­cie na tym, aby zad­bać o jego szczegółową anal­izę oraz zmierzyć się z argu­men­ta­mi przed­staw­iany­mi przez stanowisko konkuren­cyjne.


Tadeusz Ciecier­s­ki – Zaj­mu­je się anal­i­ty­czną filo­zofią języ­ka i umysłu. Pracu­je w Insty­tu­cie Filo­zofii Uni­w­er­syte­tu Warsza­wskiego. Autor książek: Zależność kon­tek­stowa. Wprowadze­nie do prob­lematy­ki (2011) oraz Nastaw­ienia sądzeniowe (2013). Gdy­by nie zaj­mował się filo­zofią, na pewno chci­ał­by się nią zaj­mować.

Tekst jest dostęp­ny na licencji: Uznanie autorstwa-Na tych samych warunk­ach 3.0 Pol­s­kaW pełnej wer­sji graficznej moż­na go przeczy­tać > tutaj.

< Powrót do spisu treś­ci numeru.

Najnowszy numer można nabyć od 10 lipca w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2019 można zamówić > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „tutaj”.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy