Filozofia współczesna Fragment z klasyka

Tadeusz Czeżowski: Ogólne twierdzenia o bycie

Źró­dło: ten­że, O meta­fi­zy­ce, jej kie­run­kach i zagad­nie­niach, Księ­gar­nia Nauko­wa T. Szczę­sny i S‑ka, Toruń 1948, s. 78–87.


1

Meta­fi­zy­ka kla­sycz­na wyli­cza czte­ry ogól­ne twier­dze­nia o bycie, noszą­ce nazwy zasa­dy iden­tycz­no­ści, zasa­dy sprzecz­no­ści, zasa­dy wyłą­czo­ne­go środ­ka i zasa­dy przy­czy­no­wo­ści. Twier­dze­nia te bywa­ją roz­ma­icie for­mu­ło­wa­ne. Przyj­mu­je­my nastę­pu­ją­ce sformułowania:

Z a s a d a  i d e n t y c z n o ś c i: Każ­dy przed­miot, któ­ry ist­nie­je, istnieje.

Z a s a d a  s p r z e c z n o ś c i: Nie­praw­da, że jakiś przed­miot zara­zem ist­nie­je i nie istnieje.

Z a s a d a  w y ł ą c z o n e g o  ś r o d k a: Każ­dy przed­miot ist­nie­je lub nie istnieje.

Z a s a d a  p r z y c z y n o w o ś c i: Każ­dy przed­miot, któ­ry ist­nie­je, posia­da przy­czy­nę, przez któ­rą istnieje.

Powyż­sze sfor­mu­ło­wa­nia w zda­niach egzy­sten­cjal­nych będzie­my uwa­żać za rów­no­waż­ne sfor­mu­ło­wa­niom w zda­niach pod­mio­to­wo-orzecz­ni­ko­wych, a mia­no­wi­cie: dla zasa­dy iden­tycz­no­ści „każ­dy przed­miot jest taki, jaki jest”, dla zasa­dy sprzecz­no­ści „nie­praw­da, że jakiś przed­miot jest taki i zara­zem nie jest taki” (np. jest czer­wo­ny i zara­zem nie jest czer­wo­ny), dla zasa­dy wyłą­czo­ne­go środ­ka „każ­dy przed­miot jest taki lub nie taki”.

Wszyst­kie czte­ry zasa­dy są twier­dze­nia­mi o jakich­kol­wiek przed­mio­tach, tj. o bytach w dys­try­bu­tyw­nym uży­ciu tego ter­mi­nu. Wszyst­kie one doty­czą ist­nie­nia przed­mio­tów, przy czym trzy pierw­sze spo­mię­dzy nich tym róż­nią się od czwar­tej, że zasa­da przy­czy­no­wo­ści wpro­wa­dza jesz­cze nowy ter­min „przy­czy­na”, róż­ny od ter­mi­nów „przed­miot” i „ist­nie­nie”. Dla­te­go nie zawsze są wszyst­kie czte­ry zasa­dy trak­to­wa­ne jed­na­ko­wo. Trzy pierw­sze zasa­dy posia­da­ją odpo­wied­ni­ki w pra­wach logicz­nych (popraw­nie: meta­lo­gicz­nych) tej samej nazwy: logicz­ne (meta­lo­gicz­ne) pra­wa iden­tycz­no­ści, sprzecz­no­ści i wyłą­czo­ne­go środ­ka orze­ka­ją odpo­wied­nio, nie o przed­mio­tach i ist­nie­niu, lecz o zda­niach i ich praw­dzi­wo­ści. Jako odpo­wied­nik dla czwar­tej poda­je się pra­wo racji: każ­de zda­nie praw­dzi­we posia­da rację, przez któ­rą jest prawdziwe.

Twier­dze­nia ogól­ne nauk dzie­lą się na dwa rodza­je, jed­ne wystę­pu­ją w naukach deduk­cyj­nych, dru­gie w naukach empi­rycz­nych; pierw­sze są twier­dze­nia­mi o przed­mio­tach okre­ślo­nych aksjo­ma­tycz­nie lub przez defi­ni­cje, nie doty­czą prze­to bez­po­śred­nio przed­mio­tów empi­rycz­nych, dru­gie są twier­dze­nia­mi o przed­mio­tach empi­rycz­nych; pierw­sze są to bądź aksjo­ma­ty (lub defi­ni­cje), bądź twier­dze­nia deduk­cyj­ne na ich pod­sta­wie udo­wod­nio­ne; dru­gie pod­le­ga­ją nie­ustan­nie pró­bie spraw­dza­nia przez coraz nowe fak­ty empiryczne.

Pew­ne twier­dze­nia ogól­ne nauk empi­rycz­nych nale­żą do pierw­sze­go rodza­ju twier­dzeń ogól­nych, są aksjo­ma­ta­mi lub uwi­kła­ny­mi defi­ni­cja­mi przed­mio­tów, któ­ry­mi zaj­mu­ją się nauki empi­rycz­ne, i nie pod­le­ga­ją spraw­dze­niu empi­rycz­ne­mu jak twier­dze­nia empi­rycz­ne, bo nie­zgod­ność ich z wyni­ka­mi obser­wa­cji roz­wią­zu­je się nie przez ich odrzu­ce­nie, jak by było z twier­dze­nia­mi empi­rycz­ny­mi, lecz przez swo­istą inter­pre­ta­cję danych fak­tycz­nych. Przy­kła­dem są pra­wa ruchu New­to­na, któ­re for­mu­łu­ją związ­ki mię­dzy ruchem cia­ła mate­rial­ne­go i siłą na to cia­ło dzia­ła­ją­cą. Pra­wa te nie są pra­wa­mi empi­rycz­ny­mi w tym sen­sie, jak inne pra­wa mecha­ni­ki, gdyż wystę­pu­je w nich ele­ment, któ­ry nie jest dany w doświad­cze­niu, mia­no­wi­cie siła. Empi­rycz­nie dane są tyl­ko ele­men­ty ruchu i przez nie wyra­ża­my siłę według praw New­to­na. Pra­wa New­to­na nie mogą być oba­lo­ne przez kon­fron­ta­cję z fak­ta­mi, gdyż obser­wu­jąc jakie­kol­wiek ruchy, okre­śla­my dzia­ła­ją­cą siłę wła­śnie w myśl praw new­to­now­skich; dzię­ki temu są one od doświad­cze­nia tak samo nie­za­leż­ne, jak twier­dze­nia mate­ma­ty­ki. Zawie­ra­ją nato­miast uwi­kła­ną defi­ni­cję ter­mi­nu „siła”, są inny­mi sło­wy aksjo­ma­ta­mi mecha­ni­ki kla­sycz­nej, przez któ­re wpro­wa­dza się do niej poję­cie siły. Ten aksjo­ma­tycz­ny cha­rak­ter praw New­to­na nie zosta­je zmie­nio­ny przez oko­licz­ność, że w innych dzia­łach fizy­ki zosta­ją one zastą­pio­ne przez inne twier­dze­nia, wpro­wa­dza­ją­ce tam poję­cie siły ina­czej okre­ślo­ne. Innym przy­kła­dem jest twier­dze­nie „woda pod ciśnie­niem atmos­fe­rycz­nym wrze w tem­pe­ra­tu­rze 1000C”. Gdy­by oka­za­ło się w pew­nym przy­pad­ku, że ciecz, któ­rą okre­śli­li­śmy jako wodę, nie speł­nia tego twier­dze­nia, to następ­stwem było­by nie odrzu­ce­nie twier­dze­nia, lecz orze­cze­nie, że ciecz nie jest wodą.

Zasa­dy meta­fi­zycz­ne są w podob­ny spo­sób aksjo­ma­ta­mi meta­fi­zy­ki kla­sycz­nej, zawie­ra­ją­cy­mi uwi­kła­ną defi­ni­cję ter­mi­nu „przed­miot aktu­al­ny” czy­li „przed­miot, któ­ry ist­nie­je”. P r z e d m i o t  a k t u a l n y jest w myśl zasa­dy iden­tycz­no­ści iden­tycz­ny ze sobą (jeden i ten sam, nie zaś dwo­isty lub tro­isty), jest w myśl zasa­dy sprzecz­no­ści nie­sprzecz­ny czy­li zwar­ty w sobie, bo jego ele­men­ty nie wyklu­cza­ją się, jest w myśl zasa­dy wyłą­czo­ne­go środ­ka zde­ter­mi­no­wa­ny, czy­li nie ma w sobie nie­okre­ślo­no­ści wła­ści­wej bytom nie­zak­tu­ali­zo­wa­nym czy­li poten­cjal­nym, wresz­cie – w myśl zasa­dy przy­czy­no­wo­ści – nie ist­nie­je nie­za­leż­nie od innych przed­mio­tów aktu­al­nych. Cha­rak­ter aksjo­ma­tycz­ny wspo­mnia­nych zasad nie jest bynaj­mniej naru­szo­ny wsku­tek tego, że mia­ły one i mają prze­ciw­ni­ków, któ­rzy odrzu­ca­jąc nie­któ­re z nich, innym ope­ru­ją poję­ciem aktu­al­ne­go przedmiotu.

2

Z a s a d ę  i d e n t y c z n o ś c i łączo­no z zasa­dą sprzecz­no­ści, uwa­ża­jąc je obie za róż­ne sfor­mu­ło­wa­nia jed­nej zasa­dy. Jed­nak­że nie jest to słusz­ne. Według zasa­dy iden­tycz­no­ści stwier­dza­my, że każ­dy przed­miot, któ­ry ist­nie­je, ist­nie­je, lub że każ­dy przed­miot jest taki, jak jest. Gdy­by nie obo­wią­zy­wa­ła zasa­da sprzecz­no­ści, było­by moż­li­we, że jakiś przed­miot zara­zem ist­nie­je i nie ist­nie­je, lub że jest taki, jaki jest, a zara­zem nie jest taki, jaki jest; a zatem, gdy­by nie obo­wią­zy­wa­ła zasa­da sprzecz­no­ści, zasa­da iden­tycz­no­ści pozo­sta­wa­ła­by nadal waż­na, gdyż stąd, że przed­miot zara­zem ist­nie­je i nie ist­nie­je, wyni­ka, że ist­nie­je; a stąd, że przed­miot jest taki, jaki jest, a zara­zem nie jest taki, jaki jest, wyni­ka, że przed­miot jest taki, jaki jest, co wła­śnie stwier­dza zasa­da iden­tycz­no­ści. Zasa­da sprzecz­no­ści wyklu­cza jedy­nie, by przed­miot, będąc taki, jaki jest, zara­zem taki nie był.

Jest rze­czą cie­ka­wą, że cho­ciaż zasa­da sprzecz­no­ści była odrzu­ca­na przez róż­nych filo­zo­fów, to zasa­dę iden­tycz­no­ści nego­wał, o ile wia­do­mo, jeden tyl­ko myśli­ciel K r a t y l o s, uczeń Hera­kli­ta i przez czas jakiś nauczy­ciel Pla­to­na. Kra­ty­los, nawią­zu­jąc do tezy Hera­kli­ta, że nie moż­na dwa razy wstą­pić do tej samej rze­ki (bo ona już sta­ła się inną), gło­sił, że nawet raz nie moż­na tego uczy­nić. Jeden prze­to przed­miot nie jest taki, jaki jest, a stąd w kon­se­kwen­cji wyni­ka, że o żad­nym nie moż­na nicze­go stwier­dzić – każ­de zda­nie jest fał­szy­we. Odrzu­ce­nie zasa­dy sprzecz­no­ści pocią­ga nato­miast w kon­se­kwen­cji, że każ­de zda­nie jest prawdziwe.

3

Przed­miot, któ­ry nie pod­pa­da pod z a s a d ę  s p r z e c z n o ś c i, nazwie­my sprzecz­nym; zasa­da sprzecz­no­ści gło­si prze­to, że żaden przed­miot ist­nie­ją­cy nie jest sprzecz­ny (dla­te­go może lepiej było­by nazy­wać ją zasa­dą nie­sprzecz­no­ści), czy­li że przed­miot sprzecz­ny nie istnieje.

Dys­ku­sję na temat sprzecz­no­ści wsz­czę­li H e r a k l i t  i  P a r m e n i d e s, od razu zaj­mu­jąc w niej prze­ciw­ne sta­no­wi­ska. Obaj stwier­dzi­li, że powszech­na w świe­cie zmy­sło­wym zmien­ność, cią­głe sta­wa­nie się, zawie­ra w sobie sprzecz­ność. Hera­klit wysnuł stąd wnio­sek, że „wal­ka jest ojcem wszyst­kie­go”, czy­li że sprzecz­ność jest istot­ną wła­ści­wo­ścią świa­ta, nato­miast Par­me­ni­des uznał sprzecz­ność za kry­te­rium nie­ist­nie­nia i moż­na prze­to słusz­nie uwa­żać go za twór­cę zasa­dy sprzecz­no­ści. Meta­fi­zy­ka Pla­to­na i Ary­sto­te­le­sa przy­ję­ła sta­no­wi­sko Par­me­ni­de­sa, nie Hera­kli­ta. Ary­sto­te­les nazwał zasa­dę sprzecz­no­ści „naj­sil­niej­szą z zasad”, jed­nak­że nie bra­kło w dal­szym cią­gu histo­rii meta­fi­zy­ki tak­że przed­sta­wi­cie­li sta­no­wi­ska prze­ciw­ne­go. W szcze­gól­no­ści w obrę­bie kie­run­ków reli­gij­no-mistycz­nych wystę­po­wał czę­sto­kroć pogląd, że Bóg nie może być ogar­nię­ty rozu­mem, gdyż rozum napo­ty­ka w pozna­niu Boga na nie­roz­wi­kła­ne sprzecz­no­ści; w tym sen­sie M i k o ł a j  z  K u z y (1401–1464) gło­si o Bogu, że jest coin­ci­den­tia oppo­si­to­rum. Tak zatem dla filo­zo­fii reli­gij­no-mistycz­nej zasa­da sprzecz­no­ści dozna­je ogra­ni­cze­nia, sto­su­je się jedy­nie do bytów skoń­czo­nych, nie sto­su­je się nato­miast do Boga. Pogląd Hera­kli­ta został wzno­wio­ny przez Hegla. H e g e l  sądzi rów­nież, że isto­tą zmia­ny jest tkwią­ca w rze­czach sprzecz­ność (teza i anty­te­za), któ­rej prze­zwy­cię­że­nie wytwa­rza coś nowe­go (syn­te­za). Jako myśl nowa w sto­sun­ku do Hera­kli­ta wystę­pu­je u Hegla twier­dze­nie, iż ów roz­wój w sprzecz­no­ściach zmie­rza do sta­nu osta­tecz­ne­go, w któ­rym sprzecz­no­ści bytu zosta­ną roz­wią­za­ne, a treść jego osią­gnie peł­ne rozwinięcie.

4

Z a s a d a  w y ł ą c z o n e g o  ś r o d k a  zosta­ła wyżej wypo­wie­dzia­na w sło­wach „każ­dy przed­miot ist­nie­je lub nie ist­nie­je”, ina­czej „każ­dy przed­miot jest taki lub nie jest taki”. Wyklu­cza ona przed­mio­ty nie­zu­peł­nie okre­ślo­ne tj. takie, któ­re by pod jakimś wzglę­dem  nie były ani takie ani owa­kie. Przed­mio­ty takie nazy­wa­my nie­zde­ter­mi­no­wa­ny­mi, zasa­dę zaś, któ­ra stwier­dza, że każ­dy przed­miot jest zde­ter­mi­no­wa­ny, nazy­wa­my  z a s a d ą  d e t e r m i n i z m u. Zasa­da wyłą­czo­ne­go środ­ka jest zatem rów­no­waż­na z zasa­dą deter­mi­ni­zmu. Zaprze­cze­niem zde­ter­mi­no­wa­nia jest wol­ność czy­li stan moż­li­wo­ści, w któ­rym przed­miot, nie będąc ani taki ani owa­ki, może aktu­ali­zo­wać się w któ­rej­kol­wiek z wyklu­cza­ją­cych się alter­na­tyw. Prze­ciw­ni­cy deter­mi­ni­zmu, czy­li  i n d e t e r m i n i ś c i  dzie­lą wszyst­kie przed­mio­ty na zde­ter­mi­no­wa­ne i nie­zde­ter­mi­no­wa­ne i uzna­ją zasa­dę wyłą­czo­ne­go środ­ka w poda­nym wyżej sfor­mu­ło­wa­niu tyl­ko w zakre­sie przed­mio­tów zde­ter­mi­no­wa­nych. Uzna­ją jed­nak inde­ter­mi­ni­ści, zarów­no jak deter­mi­ni­ści, zasa­dę wyłą­czo­ne­go środ­ka w innym sfor­mu­ło­wa­niu, któ­re uzy­sku­je­my z poprzed­nie­go przez zasto­so­wa­nie sylo­gi­zmu alter­na­tyw­ne­go, modus tol­len­do ponens, a mia­no­wi­cie: „Jeże­li nie­praw­da, że przed­miot ist­nie­je, to przed­miot nie ist­nie­je”. Ale też „jeże­li nie­praw­da, że przed­miot nie ist­nie­je, to przed­miot ist­nie­je”. To nowe sfor­mu­ło­wa­nie ma tę wła­sność, że dla przed­mio­tów zde­ter­mi­no­wa­nych jest rów­no­waż­ne ze sfor­mu­ło­wa­niem poprzed­nim, dla nie­zde­ter­mi­no­wa­nych zaś pozo­sta­je for­mal­nie praw­dzi­we jako para okre­sów warun­ko­wych, któ­rych poprzed­ni­ki ani następ­ni­ki nie są speł­nio­ne, gdyż przed­mio­ty nie­zde­ter­mi­no­wa­ne są wła­śnie takie, iż nie moż­na o nich orzec, ani że ist­nie­ją, ani że nie ist­nie­ją; oba orze­cze­nia w sto­sun­ku do nich nie są ani praw­dzi­we, ani fałszywe.

Zasa­da wyłą­czo­ne­go środ­ka w sfor­mu­ło­wa­niu ostat­nio poda­nym, uzna­wa­nym zarów­no przez deter­mi­ni­stów, jak i przez inde­ter­mi­ni­stów, może być uwa­ża­na za koniunk­cję obu twier­dzeń warun­ko­wych: 1) jeże­li nie­praw­da, iż przed­miot ist­nie­je, to przed­miot nie ist­nie­je, 2) jeże­li nie­praw­da, że przed­miot nie ist­nie­je, to przed­miot ist­nie­je. Dru­gie z tych twier­dzeń zosta­ło odrzu­co­ne przez pogląd powsta­ły w obrę­bie mate­ma­ty­ki, zwa­ny przez twór­ców i n t u i c j o n i z m e m  l o g i c z n y m (L. E. J. B r o u w e r). Ist­nie­nie w mate­ma­ty­ce zwią­za­ne jest z nie­sprzecz­no­ścią w ten spo­sób, że gdy mamy wyka­zać, że jakiś przed­miot mate­ma­tycz­ny, jakaś licz­ba, jakiś zbiór, nie ist­nie­je, to dzie­je się to przez wyka­za­nie, że był­by on sprzecz­ny. Moż­na wyka­zać, czy przed­miot mate­ma­tycz­ny, zde­fi­nio­wa­ny w pewien spo­sób, jest sprzecz­ny czy nie­sprzecz­ny. Gdy sprzecz­ny, to nie ist­nie­je, ale czy ist­nie­je, gdy nie­sprzecz­ny? Jeże­li sprzecz­ny, to nie­praw­da że ist­nie­je, według prze­to twier­dze­nia 1): jeże­li nie­praw­da, że ist­nie­je, to nie ist­nie­je. Jak zaś ma się rzecz w prze­ciw­nym przy­pad­ku: jeże­li nie­sprzecz­ny, to nie­praw­da, że nie ist­nie­je; czy waż­ny jest wów­czas wnio­sek według twier­dze­nia 2) – jeże­li nie­praw­da, że nie ist­nie­je, to istnieje?

Na tak posta­wio­ne pyta­nie odpo­wia­da­ją jed­ni mate­ma­ty­cy, zwa­ni  i d e a l i s t a m i  lub  f o r m a l i s t a m i mate­ma­tycz­ny­mi (H i l b e r t), twier­dzą­co, gło­sząc tezę, iż jeże­li zosta­ło wyka­za­ne, że jakieś okre­śle­nie nie zawie­ra sprzecz­no­ści, to wol­no stwier­dzić, że ist­nie­ją przed­mio­ty mate­ma­tycz­ne (licz­by, zbio­ry) pod­pa­da­ją­ce pod to okre­śle­nie. Tak np. dowo­dzi się w mate­ma­tycz­nej teo­rii zbio­rów, że zbiór liczb rze­czy­wi­stych jest nie­prze­li­czal­ny, tzn. jest więk­szy od zbio­ru liczb cał­ko­wi­tych, Lecz z dru­giej stro­ny dowo­dzi się, że zbiór liczb rze­czy­wi­stych, dla któ­rych moż­na podać defi­ni­cje i któ­re moż­na według tych defi­ni­cji skon­stru­ować, jest tyl­ko prze­li­czal­ny, a więc nie wszyst­kie licz­by rze­czy­wi­ste dadzą się zde­fi­nio­wać i według tych defi­ni­cji skon­stru­ować czy­li utwo­rzyć. Mimo to – twier­dzą for­ma­li­ści – ist­nie­ją owe nie dają­ce się skon­stru­ować licz­by rze­czy­wi­ste, bo ist­nie­nie ich jest zagwa­ran­to­wa­ne nie­sprzecz­ną defi­ni­cją nie­prze­li­czal­ne­go zbio­ru liczb rzeczywistych.

Prze­ciw­ni­cy ide­ali­zmu zaj­mu­ją sta­no­wi­sko bądź skraj­ne, bądź bar­dziej umiar­ko­wa­ne. Kie­ru­nek skraj­ny bywa nazy­wa­ny  e m p i r y z m e m  lub  p r a g m a t y z m e m  mate­ma­tycz­nym, kie­run­kiem umiar­ko­wa­nym jest intu­icjo­nizm. Empi­ry­cy (H.  P o i n c a r é) zaprze­cza­ją, jako­by wyka­za­nie nie­sprzecz­no­ści defi­ni­cji było rów­no­znacz­ne z dowo­dem twier­dze­nia, że przed­miot defi­ni­cji ist­nie­je; nie­sprzecz­ność defi­ni­cji jest warun­kiem koniecz­nym ist­nie­nia przed­mio­tu defi­ni­cji, nie jest jed­nak warun­kiem wystar­cza­ją­cym. Na to aby wyka­zać, że przed­miot ist­nie­je, trze­ba skon­stru­ować, a więc – w poda­nym wyżej przy­kła­dzie – tyl­ko wte­dy wol­no stwier­dzić, że jakaś licz­ba rze­czy­wi­sta ist­nie­je, jeże­li dany jest prze­pis obli­cze­nia jej z dowol­ną dokładnością.

I n t u i c j o n i z m  przyj­mu­je, że jeże­li przed­miot nie­sprzecz­ny, to nie­praw­da, że nie ist­nie­je; jed­nak­że odrzu­ca zda­nie, że jeże­li nie­praw­da, że coś nie ist­nie­je, to owo coś ist­nie­je. Wyka­za­nie nie­sprzecz­no­ści defi­ni­cji pozwa­la nam prze­to odrzu­cić twier­dze­nie, że przed­miot nie ist­nie­je. Jeże­li jed­nak nie potra­fi­my przed­mio­tu skon­stru­ować, pozo­sta­je ist­nie­nie jego nie­ja­ko w sta­nie zawie­sze­nia, inde­ter­mi­na­cji. Intu­icjo­nizm roz­róż­nia prze­to dwa przy­pad­ki, któ­re empi­ryzm mate­ma­tycz­ny trak­tu­je jed­na­ko­wo. Dla empi­ry­zmu przed­miot nie ist­nie­je, jeże­li nie został skon­stru­owa­ny, zarów­no w przy­pad­ku sprzecz­no­ści jak nie­sprzecz­no­ści defi­ni­cji. Dla intu­icjo­ni­zmu nie ist­nie­je przed­miot sprzecz­ny, nato­miast przed­miot nie­sprzecz­ny jest nie­zde­ter­mi­no­wa­ny w tym sen­sie, że nie jest praw­dą zarów­no, że nie ist­nie­je, jak też że ist­nie­je. Zara­zem zaś jest owo nie­zde­ter­mi­no­wa­nie jak­by bliż­sze ist­nie­nia niż nie­ist­nie­nia przez to, że może przejść w ist­nie­nie (przez kon­struk­cję przed­mio­tu), lecz nie może przejść w nie­ist­nie­nie, bo nie­ist­nie­niem jest tyl­ko sprzecz­ność. Nie­zde­ter­mi­no­wa­nie nato­miast w sen­sie wol­no­ści, o któ­rej mówią inde­ter­mi­ni­ści, może przejść zarów­no w ist­nie­nie jak i w nieistnienie.

5

 Z a s a d ę  p r z y c z y n o w o ś c i  sfor­mu­ło­wa­li­śmy w sło­wach: „każ­dy przed­miot, któ­ry ist­nie­je, posia­da przy­czy­nę, przez któ­rą ist­nie­je”. Nazwij­my sfor­mu­ło­wa­nie to  d y s t r y b u t y w n y m. Ist­nie­je inne, k o l e k t y w n e, sfor­mu­ło­wa­nie tej zasa­dy: „Wszyst­ko, co ist­nie­je, posia­da przy­czy­nę, przez któ­rą ist­nie­je”. Oba sfor­mu­ło­wa­nia nie są rów­no­waż­ne; mia­no­wi­cie gdy przyj­mie­my nie­ogra­ni­czo­ny wstecz ciąg przy­czyn i skut­ków, sfor­mu­ło­wa­nie dys­try­bu­tyw­ne pozo­sta­nie praw­dzi­we, nato­miast sfor­mu­ło­wa­nie kolek­tyw­ne sta­nie się fał­szy­we. W sta­ro­żyt­no­ści zaj­mo­wa­no się prze­waż­nie zasa­dą przy­czy­no­wo­ści w sfor­mu­ło­wa­niu kolek­tyw­nym, pyta­no o przy­czy­nę świa­ta jako cało­ści; w filo­zo­fii nowo­żyt­nej wybi­ja się na plan pierw­szy zasa­da przy­czy­no­wo­ści w sfor­mu­ło­wa­niu dystrybutywnym.

Ter­min „przy­czy­na” przy­bie­rał w roz­wo­ju dzie­jo­wym roz­ma­ite zna­cze­nia. Róż­ne te zna­cze­nia moż­na ująć w prze­ci­wień­stwa  r e a l i s t y c z n e g o  i  i d e a l i s t y c z n e g o  oraz  s u b s t a n c j a l i s t y c z n e g o  oraz  f e n o m e n a l i s t y c z n e g o  poj­mo­wa­nia przy­czy­ny. R e a l i s t y c z n y m  jest wszel­kie poj­mo­wa­nie przy­czy­ny, według któ­re­go jest ona powią­za­na ze skut­kiem przez zwią­zek real­ny, przez real­ne dzia­ła­nie przy­czy­ny, wywo­łu­ją­cej sku­tek. Według poj­mo­wa­nia  i d e a l i s t y c z n e g o  zwią­zek przy­czy­no­wy mię­dzy indy­wi­du­al­ną przy­czy­ną i indy­wi­du­al­nym skut­kiem jest szcze­gól­nym przy­pad­kiem, zasto­so­wa­niem, odbi­ciem pra­wa ogól­ne­go, pra­wa koniecz­no­ści przy­czy­no­wej, któ­re­mu pod­le­ga­ją indy­wi­du­al­ne przy­czy­ny i skut­ki i według któ­re­go nastę­pu­ją po sobie. Pra­wo takie może być rozu­mia­ne roz­ma­icie,  o b i e k t y w n i e  jak Leib­ni­za pra­wo har­mo­nii, lub  s u b i e k t y w n i e  jako pra­wo myśle­nia, łączą­ce idee przed­mio­tów w umy­śle, tak jak u Hume’a, Kan­ta, i wie­lu ich następców.

 Z inne­go punk­tu widze­nia roz­róż­nia­my  s u b s t a n c j a l i s t y c z n e  oraz  f e n o m e n a l i s t y c z n e  poj­mo­wa­nie przy­czy­ny. Według pierw­sze­go przy­czy­na­mi są sub­stan­cje, oso­by lub rze­czy, któ­re dzia­ła­ją na inne sub­stan­cje, a skut­ka­mi są powsta­ją­ce w owych innych sub­stan­cjach zmia­ny. Według poj­mo­wa­nia feno­me­na­li­stycz­ne­go przy­czy­ny i skut­ki są zja­wi­ska­mi, zda­rze­nia­mi, fak­ta­mi; przy­czy­na jest warun­kiem wystar­cza­ją­cym skut­ku, nie jest zara­zem warun­kiem koniecz­nym, ponie­waż róż­ne przy­czy­ny mogą mieć taki sam sku­tek. Zasa­da przy­czy­no­wo­ści w sfor­mu­ło­wa­niu kolek­tyw­nym ope­ru­je zazwy­czaj poję­ciem przy­czy­ny reali­stycz­nym i sub­stan­cja­li­stycz­nym, zasa­da przy­czy­no­wo­ści w sfor­mu­ło­wa­niu dys­try­bu­tyw­nym – poję­ciem przy­czy­ny ide­ali­stycz­nym i fenomenalistycznym.

Pogląd, któ­ry przyj­mu­je zasa­dę przy­czy­no­wo­ści bądź w jed­nym bądź w dru­gim sfor­mu­ło­wa­niu, nazy­wa­my  d e t e r m i n i z m e m  k a u z a l i s t y c z n y m (przy­czy­no­wo­ścio­wym), jego zaprze­cze­niem jest  i n d e t e r m i n i z m  k a u z a l i s t y c z n y. Deter­mi­nizm kau­za­li­stycz­ny trze­ba odróż­nić od deter­mi­ni­zmu, o któ­rym była mowa w związ­ku z zasa­dą wyłą­czo­ne­go środ­ka. Według deter­mi­ni­zmu każ­dy przed­miot, któ­ry ist­nie­je, jest zde­ter­mi­no­wa­ny; deter­mi­nizm kau­za­li­stycz­ny doda­je, że owo zde­ter­mi­no­wa­nie jest przy­czy­no­we, tj. uwa­run­ko­wa­ne przez czyn­ni­ki zewnętrz­ne wzglę­dem przed­mio­tu zde­ter­mi­no­wa­ne­go. Deter­mi­nizm kau­za­li­stycz­ny jest prze­to jed­ną z odmian poglą­du deterministycznego.

 Deter­mi­nizm kau­za­li­stycz­ny w sfor­mu­ło­wa­niu kolek­tyw­nym jest poglą­dem poja­wia­ją­cym się już u począt­ków histo­rii filo­zo­fii. Wcze­śnie też już zary­so­wa­ły się dwie jego odmia­ny: w jed­nej osta­tecz­na przy­czy­na (cau­sa pri­ma) wszech­świa­ta jest poza nim, jest wzglę­dem nie­go trans­cen­dent­na, w dru­giej obej­mu­je ona sobą wszech­świat. Odmia­na pierw­sza, któ­rą spo­ty­ka­my u Anak­sa­go­ra­sa, Pla­to­na, Ary­sto­te­le­sa, dała począ­tek wszel­kim póź­niej­szym sys­te­mom meta­fi­zy­ki  t e i s t y c z n e j, gło­szą­cym, że Bóg oso­bo­wy jest osta­tecz­ną przy­czy­ną wszyst­kie­go. Odmia­na dru­ga, któ­rą spo­ty­ka­my w filo­zo­fii sto­ic­kiej, jest źró­dłem sys­te­mów meta­fi­zy­ki  p a n t e i s t y c z n e j, iden­ty­fi­ku­ją­cej Boga z wszechświatem.

Deter­mi­nizm kau­za­li­stycz­ny w sfor­mu­ło­wa­niu dys­try­bu­tyw­nym poja­wił się w histo­rii filo­zo­fii rów­nie daw­no, jak poprzed­nio omó­wio­na odmia­na, wystą­piw­szy w związ­ku z mate­ria­li­zmem ato­mi­stycz­nym u  D e m o k r y t a. Odtąd bywa­ło zwy­kle tak, że deter­mi­nizm kau­za­li­stycz­ny w odmia­nie kolek­ty­wi­stycz­nej wystę­po­wał w sys­te­mach przyj­mu­ją­cych byt poza­ma­te­rial­ny, nato­miast jego odmia­na dys­try­bu­ty­wi­stycz­na łączy­ła się z meta­fi­zy­ką materialistyczną.

Zasa­da przy­czy­no­wo­ści o wie­le czę­ściej była zaprze­cza­na, ani­że­li wszyst­kie inne zasa­dy meta­fi­zycz­ne. Wspo­mnie­li­śmy już wyżej, że dwa jej sfor­mu­ło­wa­nia nie są ze sobą zgod­ne, albo­wiem kto przyj­mu­je, że każ­dy przed­miot czy każ­dy fakt ma przy­czy­nę, ten przyj­mu­je nie­skoń­czo­ny ciąg przy­czyn i skut­ków, a tym samym odrzu­ca ist­nie­nie przy­czy­ny osta­tecz­nej. Kto zaś przyj­mu­je ist­nie­nie przy­czy­ny cało­ści wszech­świa­ta, ten uwa­ża ją za przy­czy­nę osta­tecz­ną, wyła­mu­ją­cą się z pod pra­wa przy­czy­no­wo­ści. Ale zna­ne są i poza tym sys­te­my meta­fi­zycz­ne inde­ter­mi­ni­stycz­ne, to jest dopusz­cza­ją­ce  p o w s t a w a n i e  b e z p r z y c z y n o w e, przy­pad­ko­we, w szcze­gól­no­ści w zakre­sie ludz­kie­go postę­po­wa­nia. Takim był już w sta­ro­żyt­no­ści sys­tem  E p i k u r a. K a n t  zaś, roz­róż­nia­jąc dwa świa­ty: świat przy­rod­ni­czy „zja­wisk” i świat „rze­czy samych w sobie”, ogra­ni­czał zakres pra­wa przy­czy­no­wo­ści do pierw­sze­go z tych świa­tów. Empi­ry­cy zaś z Humem na cze­le, uwa­ża­jąc pra­wo przy­czy­no­wo­ści za pra­wo empi­rycz­ne, nie waha­ją się twier­dzić, że przy­pusz­cze­nie bez­przy­czy­no­we­go sta­wa­nia się nie zawie­ra sprzecz­no­ści, wol­no je prze­to pomy­śleć jako moż­li­we, tak jak jaki­kol­wiek inny fakt przy­rod­ni­czy, cho­ciaż­by nigdy nie zosta­ło zaobserwowane.


Pobierz tekst w PDF.


Najnowszy numer można nabyć od 1 lipca w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2021 można zamówić > tutaj.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Skomentuj

Kliknij, aby skomentować

55 podróży filozoficznych okładka

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy