Artykuł Ontologia

Tomasz Błaszczyk: Żyć intensywnie, umrzeć dwa razy

Żyjemy w świecie pełnym medialnych odniesień, za pomocą których relacjonujemy, opowiadamy nas samych. Kreujemy własny wizerunek, ale nie tylko – dzięki mediom elektronicznym pracujemy, robimy zakupy, dbamy o relacje rodzinne. Nasz świat stał się bardzo skomplikowany: wydarzenia i decyzje podejmowane w wirtualnej rzeczywistości mają coraz częściej najrealniejsze w świecie konsekwencje. Tak żyjemy, a jak to jest z umieraniem?

Zapisz się do naszego newslettera

Tekst uka­zał się w „Filo­zo­fuj!” 2020 nr 4 (34), s. 59–61. W peł­nej wer­sji gra­ficz­nej jest dostęp­ny w pli­ku PDF.


Współ­cze­śnie podział prze­strze­ni ludz­kiej aktyw­no­ści na świat real­ny i tzw. rze­czy­wi­stość wir­tu­al­ną jest już chy­ba wszyst­kim bar­dzo dobrze zna­ny. To utar­te i głę­bo­ko zako­rze­nio­ne w potocz­no­ści użyt­kow­ni­ków mul­ti­me­diów prze­ko­na­nie jest jed­nak dość płyt­kie – w powszech­nym mnie­ma­niu spro­wa­dza się bowiem do opo­zy­cji „naturalny”/„sztuczny” lub „prawdziwy”/„fikcyjny”. Taki zaś podział jest błęd­ny i z grun­tu nie­upraw­nio­ny! Zamie­sza­nie wpro­wa­dza oczy­wi­ście poję­cie wir­tu­al­no­ści – dużo star­sze niż mul­ti­me­dia, inter­net czy sztucz­na inte­li­gen­cja – któ­re… No wła­śnie, łaciń­skie (sic!) sło­wo vir­tus ozna­cza męstwo i cno­tę, ale tak­że poten­cjal­ność, moż­li­wość. Wir­tu­al­ność odno­si się więc do świa­ta moż­li­we­go: do tego, „co ist­nie­je na pod­sta­wie dys­po­zy­cji lub moż­li­wo­ści” – prze­ko­nu­je Ger­hard Ban­se. A prze­cież to, co moż­li­we (nawet jeśli nie ist­nie­je jesz­cze real­nie), osa­dzo­ne jest w real­no­ści i z nią nie­ro­ze­rwal­nie zwią­za­ne! Jak wska­zu­je nie­miec­ki badacz, „wir­tu­al­ność jest moż­li­wą (myślo­wo, kon­struk­cyj­nie) rze­czy­wi­sto­ścią i wraz z tym okre­ślo­ną real­no­ścią”. Na wstę­pie roz­wiej­my więc wszel­kie wąt­pli­wo­ści: rze­czy­wi­stość wir­tu­al­na jest real­na! To w koń­cu – nomen omen – rze­czy­wi­stość właśnie.

Czło­wiek jest jeden, a świa­ty dwa”

Pogłę­bio­ny sens opo­zy­cji „realne”/„wirtualne” nada­je Sidey Myoo, któ­ry wska­zu­je, że media elek­tro­nicz­ne kreu­ją oso­bli­we realis, nie mniej praw­dzi­we niż świat fizycz­ny. Według auto­ra 10 Prawd o świe­cie elek­tro­nicz­nym świat elek­tro­nicz­ny to rze­czy­wi­stość imma­te­rial­na zdol­na przy­jąć wszel­ką ludz­ką aktyw­ność: rze­czy­wi­stość, któ­ra jest źró­dłem poszu­ki­wań, kre­acji oraz śro­do­wi­skiem wybo­rów egzy­sten­cjal­nych. Takie posta­wie­nie spra­wy odwra­ca uwa­gę od owej utar­tej, acz nie­wła­ści­wie sfor­mu­ło­wa­nej binar­nej opo­zy­cji, a kie­ru­je ją na moż­li­we dzię­ki mediom elek­tro­nicz­nym skom­pli­ko­wa­nie i wie­lo­wy­mia­ro­wość ludz­kiej rze­czy­wi­sto­ści. „Czło­wiek jest jeden, a świa­ty dwa” – prze­ko­nu­je Sidey Myoo. Oba te świa­ty są w podob­ny spo­sób (gdy mamy na myśli np. spraw­czość) real­ne, choć świat elek­tro­nicz­ny warun­ko­wa­ny jest tech­no­lo­gią wytwo­rzo­ną w świe­cie rze­czy­wi­stym. Oba świa­ty ewo­lu­ują – choć ten elek­tro­nicz­ny zde­cy­do­wa­nie szyb­ciej: z jed­nej stro­ny ze wzglę­du na – jak się przy­ję­ło – wykład­ni­cze tem­po roz­wo­ju tech­no­lo­gii, z dru­giej – z uwa­gi na niczym nie­ogra­ni­czo­ne wewnętrz­nie jego moż­li­wo­ści. Oba są zatem prze­strze­nia­mi ewo­lu­cji czło­wie­ka. Wyda­je się, że prak­ty­ki spo­łecz­ne i komu­ni­ka­cyj­ne, gospo­dar­cze i poli­tycz­ne potwier­dza­ją te tezy. Uzus mediów elek­tro­nicz­nych wska­zu­je, że istot­nie żyje­my obec­nie na sty­ku dwóch róż­nych świa­tów: świat elek­tro­nicz­ny jest coraz czę­ściej śro­do­wi­skiem naszej pra­cy zawo­do­wej, jeste­śmy pod­mio­ta­mi demo­kra­cji elek­tro­nicz­nej, mamy moż­li­wość nie­mal natych­mia­sto­we­go spo­tka­nia się z przy­ja­ciół­mi z Ame­ry­ki Połu­dnio­wej w rze­czy­wi­sto­ści wir­tu­al­nej (na przy­kład w Second Life), a bit­co­in jest real­ną walu­tą. Ozna­cza to nie­spo­ty­ka­ną dotąd inten­sy­fi­ka­cję życia: żyje­my szyb­ko i wielowymiarowo.

Świat elektroniczny a symulacje

Sidey Myoo stwier­dza w dzie­wią­tym punk­cie 10 Prawd o świe­cie elek­tro­nicz­nym, że ten dru­gi świat – świat elek­tro­nicz­ny – „nie jest symu­la­cją i nie ma w nim miej­sca na symu­la­cję”. Peł­na zgo­da, nie jest symu­la­cją – jest do bólu real­ny. Tyle tyl­ko, że przy­naj­mniej nie­któ­re ele­men­ty świa­ta kre­owa­ne­go elek­tro­nicz­nie są… nie­ja­ko mniej auto­no­micz­ne od innych. Spójrz­my na przy­kład na pro­fi­le w ser­wi­sach spo­łecz­no­ścio­wych. Śro­do­wi­sko opar­te na Web 2.0 to świat wtór­ni­ków, symu­la­cji wła­śnie. Jak stwier­dza Bau­dril­lard, w dobie mediów elek­tro­nicz­nych „infor­ma­cja poże­ra wła­sną treść. Pochła­nia komu­ni­ka­cję i sfe­rę spo­łecz­ną, (…) wyczer­pu­je się w insce­ni­zo­wa­niu komu­ni­ka­cji”. Mamy do czy­nie­nia z symu­la­cją, czy­li spo­so­bem „gene­ro­wa­nia – za pomo­cą mode­li – rze­czy­wi­sto­ści pozba­wio­nej źró­dła”. Web 2.0 to prze­strzeń takich wła­śnie nar­ra­cji funk­cjo­nu­ją­cych w opar­ciu o medial­ne zapo­śred­ni­cze­nie infor­ma­cji odno­szą­cych się pier­wot­nie – i tyko pier­wot­nie, bo odnie­sie­nie to zani­ka (co jest isto­tą symu­la­cji) – do rze­czy­wi­sto­ści fizycz­nej. Tre­ści obec­ne w social mediach usi­łu­ją „uda­wać”, że są czymś innym – albo że są zamiast tego cze­goś. Postaw­my spra­wę bar­dziej obra­zo­wo: o ile świat przed­sta­wio­ny gier kom­pu­te­ro­wych jest ory­gi­nal­ny, bo (związ­ków funk­cjo­nal­nych) z zało­że­nia pozba­wio­ny jest odnie­sień do świa­ta fizycz­ne­go, nie łączy się z nim w spo­sób koniecz­ny i jako taki sta­no­wi spe­cy­ficz­ne realis, o tyle pro­fil na Face­bo­oku, z całą jego zawar­to­ścią, jest mul­ti­me­dial­nym wtór­ni­kiem jego użyt­kow­ni­ka (i jego doświad­czeń) – symu­la­cją wła­śnie. Cho­dzi tu o pier­wot­ny zwią­zek z tą rze­czy­wi­sto­ścią, nad któ­rą pro­fil taki jest nad­bu­do­wa­ny. Inna rzecz, że ów świat symu­la­cji eman­cy­pu­je się i nie­ja­ko żyje wła­snym życiem. Na tym wła­śnie pole­ga symu­la­cja: wyda­je się czę­sto bar­dziej atrak­cyj­na, bar­dziej rze­czy­wi­sta niż to, do cze­go się pier­wot­nie odno­si. W isto­cie swej symu­la­cje są rze­czy­wi­ste! Współ­two­rzą tym samym wir­tu­al­ne realis – sta­ją się czę­ścią alter­na­tyw­nej rze­czy­wi­sto­ści, alter­na­ty­wą prze­strze­nią dla ludz­kich aktyw­no­ści. Świat elek­tro­nicz­ny z całą pew­no­ścią nie jest więc symu­la­cją – symu­la­cje są tyl­ko ele­men­ta­mi tej skom­pli­ko­wa­nej układanki.

Druga śmierć

Żyje­my inten­syw­niej, bo funk­cjo­nu­je­my w dwóch świa­tach: fizycz­nym i elek­tro­nicz­nym. Ale jak to jest z umie­ra­niem? Śmierć to w koń­cu przede wszyst­kim fakt bio­lo­gicz­ny – i rozu­mia­ny był dotąd ści­śle w związ­ku z real­no­ścią fizycz­ną. Pamię­tać trze­ba jed­nak, że rów­no­le­gle do fizycz­ne­go zgo­nu bar­dzo istot­na jest infor­ma­cja o śmier­ci, któ­ra przed roz­po­wszech­nie­niem mediów elek­tro­nicz­nych docie­ra­ła zwy­kle ze zna­czą­cym opóź­nie­niem. Infor­ma­cja o śmier­ci ma zna­cze­nie o tyle, że dopó­ki do nas nie docie­ra, nie uzna­je­my danej oso­by za zmar­łą – mimo że prze­cież fak­tycz­nie już nie żyje. Przy­spie­sze­nie komu­ni­ka­cyj­ne zaofe­ro­wa­ne przez media elek­tro­nicz­ne daw­no już zni­we­lo­wa­ło ten pro­blem, ale poja­wie­nie się elek­tro­nicz­ne­go realis impli­ku­je kolej­ne, trud­niej­sze kwestie.

W śro­do­wi­sku mediów elek­tro­nicz­nych może­my mieć bowiem do czy­nie­nia zarów­no ze śmier­cią, któ­ra nie ma żad­ne­go związ­ku ze świa­tem fizycz­nym (jak śmierć awa­ta­ra czy likwi­da­cja kon­ta), jak i ze śmier­cią użyt­kow­ni­ka mediów zapo­śred­ni­czo­ną i – koniec koń­ców – symu­lo­wa­ną w rze­czy­wi­sto­ści wir­tu­al­nej. Wik­tor Rorot – w opar­ciu o ana­li­zę śmier­ci zapro­po­no­wa­ną przez Rosi Bra­idot­ti – nazy­wa te zja­wi­ska odpo­wied­nio: śmier­cią wir­tu­al­ną (nie­oso­bo­wą) oraz śmier­cią real­ną (oso­bo­wą). Pierw­sza z nich ozna­cza wyco­fa­nie się z użyt­ko­wa­nej dotąd prze­strze­ni świa­ta elek­tro­nicz­ne­go, jak usu­wa­nie postów, zdjęć, wyga­sze­nie aktyw­no­ści. Dru­ga to fizycz­na śmierć użyt­kow­ni­ka mediów elek­tro­nicz­nych, któ­ry sta­je się odtąd fore­ver off. Zauwa­żyć trze­ba, że oba te rodza­je śmier­ci są real­ne – i oba powo­du­ją okre­ślo­ne reak­cje w świe­cie elek­tro­nicz­nym. Reak­cje, po któ­rych nie zawsze może­my roz­róż­nić, z któ­rym rodza­jem śmier­ci mamy do czy­nie­nia. Jeśli bowiem świat elek­tro­nicz­ny – w tym tak­że rozu­mia­ne po Bau­dril­la­drow­sku symu­la­cje – nie posia­da odnie­sień do rze­czy­wi­sto­ści fizycz­nej, jeśli w real­no­ści elek­tro­nicz­nej infor­ma­cja jest auto­no­micz­na i nie­ja­ko „waż­niej­sza” od fak­tu pocho­dzą­ce­go z alter­na­tyw­nej, fizycz­nej rze­czy­wi­sto­ści, to jak z pozio­mu użyt­kow­ni­ka mediów elek­tro­nicz­nych okre­ślić (zwe­ry­fi­ko­wać) real­ność śmierci?

Wła­ści­we nowym nowym mediom elek­tro­nicz­nym (i opar­tym na tej samej tech­no­lo­gii usłu­gom) przy­god­ność, frag­men­ta­rycz­ność i nie­bez­po­śred­niość rela­cji sie­cio­wych na to nie pozwa­la­ją. Stąd reak­cje na oba rodza­je śmier­ci są podob­ne – a nazy­wać je moż­na „wtór­nym oswo­je­niem” śmier­ci. Cho­dzi o to, że oswa­ja­my się obec­nie nie tyle z fizycz­ną stra­tą, ile z jej (multi)medialnymi nar­ra­cja­mi. Śmierć – i tra­dy­cyj­nie towa­rzy­szą­ce jej w kul­tu­rze Zacho­du oby­cza­je – w rze­czy­wi­sto­ści fizycz­nej jest naj­czę­ściej albo tabu­izo­wa­na, mar­gi­na­li­zo­wa­na, albo też ule­ga kar­na­wa­li­za­cji. Prze­strze­nią, w któ­rej powszech­nie cele­bru­je się dziś śmierć, skła­da kon­do­len­cje, wyra­ża żal po stra­cie bli­skich i dale­kich zna­jo­mych, w któ­rej wresz­cie prze­ży­wa się żało­bę, jest świat elek­tro­nicz­ny. Wyda­je się, że nie ma zna­cze­nia, czy jest to śmierć wir­tu­al­na, czy real­na – istot­ne jest to, że poja­wia się w świe­cie elek­tro­nicz­nym. „Wtór­ne oswo­je­nie” to kul­tu­ro­we zja­wi­sko cha­rak­te­ry­stycz­ne dla… no wła­śnie – dla dru­giej śmierci.


Tomasz Błasz­czyk – Dok­tor nauk huma­ni­stycz­nych, lite­ra­tu­ro­znaw­ca, medio­znaw­ca. Stu­dio­wał na Uni­wer­sy­te­cie im. Ada­ma Mic­kie­wi­cza w Pozna­niu oraz na Uni­wer­sy­te­cie Miko­ła­ja Koper­ni­ka w Toru­niu. Zain­te­re­so­wa­nia badaw­cze sku­pia na zagad­nie­niach zwią­za­nych z kul­tu­ro­wym postrze­ga­niem śmier­ci i śmier­tel­no­ści czło­wie­ka. Entu­zja­sta filo­zo­fii kawiar­nia­nej, miło­śnik gór i podró­ży (przede wszyst­kim autostopowych).

Tekst jest dostęp­ny na licen­cji: Uzna­nie autor­stwa-Na tych samych warun­kach 3.0 Pol­ska.

< Powrót do spi­su tre­ści numeru.

Ilu­stra­cja: geralt

Najnowszy numer można nabyć od 30 października w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2020 można zamówić > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „tutaj”.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

2 komentarze

Kliknij, aby skomentować

  • Pro­ble­ma­ty­ka życia /człowieka, świa­ta, istnienia/ takie­go, czy inne­go, może już wkrót­ce stać się… ana­chro­nicz­na i archa­icz­na, a to ze wzglę­du na powszech­ne, coraz gło­śniej­sze nawo­ły­wa­nia samych kobiet do moż­li­wo­ści i łatwo­ści wyko­ny­wa­nia tzw. abor­cji tj. usu­wa­nia cią­ży, akcep­ta­cji tego czy­nu, a nawet jego nie­zby­wal­nej, praw­nej… konieczności!
    Quel­le absur­de! Para­dox! Blasfemia!

  • Wybrań­cy bogów umie­ra­ją młodo.”
    /choć nie zawsze/
    A
    “Świat wir­tu­al­ny jest nie­re­al­ny i absur­dal­ny, czę­sto banal­ny, afron­tal­ny, nazbyt komer­cjal­ny i zbyt mało konceptualny…”

55 podróży filozoficznych okładka

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy