Artykuł

Tomasz Placek: Przyczynowość a indeterminizm

„Czym są przyczyny i jak działają w fizycznym świecie?” – to jedno z ważniejszych pytań metafizyki. Aby ustalić terminologię, będę mówił o przyczynach, skutkach i relacjach między nimi, które nazywam „powodowaniem”. Aby dać przykład: wystrzelenie kuli armatniej jest przyczyną powstania w ziemi leja, a ten lej w ziemi jest skutkiem wystrzelenia kuli. Wystrzelenie kuli spowodowało wytworzenie leja w ziemi.

Zapisz się do naszego newslettera

Tekst ukazał się w „Filo­zo­fuj” 2019 nr 3 (27), s. 6–9. W pełnej wer­sji graficznej jest dostęp­ny w pliku PDF.


Przykłady z życia codzi­en­nego sugeru­ją, że uży­wamy wielu pojęć przy­czyny. Mówimy, że uderze­nie (tego właśnie) kamienia spowodowało rozbi­cie (tej właśnie) szy­by. To sugeru­je, że powodowanie zachodzi między konkret­ny­mi poje­dynczy­mi zdarzeni­a­mi, w tym wypad­ku między konkret­nym rzuce­niem kamienia i konkret­nym rozbi­ciem szy­by. Zapewne się zgodz­imy, że po (tym konkret­nym) uderze­niu kamienia musi­ało nastąpić rozbi­cie szy­by. Jeśli tak, to zakładamy, że w tym przy­na­jm­niej przy­pad­ku przy­czy­na ma aspekt koniecznoś­ciowy: po zajś­ciu przy­czyny musi zajść zdarze­nie będące jej skutkiem. Mówiąc nieco dokład­niej: że przy­czy­na jest warunk­iem wystar­cza­ją­cym zajś­cia skutku.

Zapewne słyszeli państ­wo, że mieszkanie w Krakowie powodu­je nieży­ty górnych dróg odd­e­chowych. Ta infor­ma­c­ja wskazu­je jed­noz­nacznie na relację powodowa­nia między typa­mi zdarzeń: między przy­pad­ka­mi mieszka­nia w Krakowie a przy­pad­ka­mi nieżytów górnych dróg odd­e­chowych. W tym przy­pad­ku nie zakładamy jed­nak aspek­tu koniecznoś­ciowego. Sam mieszkam w Krakowie i (na szczęś­cie) nie cier­pię na nieży­ty górnego układu odd­e­chowego.

Aspek­tu koniecznoś­ciowego nie zakładamy też w kon­tekś­cie inde­ter­min­isty­cznym. Dla przykładu rozważmy zdanie mówiące, że obec­ność radioak­ty­wnej cząst­ki spowodowała zacz­ernie­nie kliszy. Roz­pady radioak­ty­wne uważane są za paradyg­maty­czne przykłady pro­cesów inde­ter­min­isty­cznych. To znaczy, że obec­na we wskazanym miejs­cu radioak­ty­w­na cząst­ka mogła była się nie roz­paść w danym cza­sie. Ale się roz­padła. Mimo inde­ter­miniz­mu powiadamy, że jej obec­ność spowodowała zacz­ernie­nie kliszy. Ale obec­ność cząst­ki nie była wystar­cza­ją­cym warunk­iem zacz­ernienia kliszy: mogła pozostać nieza­cz­erniona mimo obec­noś­ci cząst­ki w pobliżu. Proszę zauważyć, że mamy tutaj powodowanie między konkret­ny­mi zdarzeni­a­mi, ale bez aspek­tu koniecznoś­ciowego. Powyższe przykłady pokazu­ją, że powin­niśmy oczeki­wać wielu kon­cepcji przy­czynowoś­ci: dla konkret­nych zdarzeń, dla typów zdarzeń, dla kon­tek­stów deter­min­isty­cznych, dla kon­tek­stów inde­ter­min­isty­cznych i zapewne dla innych przy­pad­ków też. Należy więc oczeki­wać plu­ral­iz­mu w spraw­ie przy­czyn.

Analiza przyczynowości

Zabier­a­jąc się do anal­izy przy­czynowoś­ci, trze­ba sobie odpowiedzieć na dwa pyta­nia. Pier­wsze brz­mi: jaka relac­ja odpowia­da powodowa­niu? W tej spraw­ie filo­zo­fowie są raczej zgod­ni, że jest to relac­ja dwuar­gu­men­towa, choć niek­tórzy argu­men­tu­ją, że powin­na mieć ich więcej, gdyż powin­na uwzględ­ni­ać pewne dodatkowe infor­ma­c­je. Na przykład załóżmy, że pewien pożar został spowodowany rzuce­niem zapał­ki na suchą ściółkę. Jed­nak potrze­ba tylko krótkiej reflek­sji, aby spostrzec, że do tego, by wybuchł pożar, konieczne były pewne warun­ki, m.in. obec­ność tlenu w otocze­niu. Zwolen­ni­cy tró­jar­gu­men­towej relacji powodowa­nia dokłada­ją więc trze­ci argu­ment, mianowicie: warun­ki tła. Inny, bardziej pop­u­larny sposób radzenia sobie z tym pole­ga na przyję­ciu, że anal­izu­je­my częś­ciowe przy­czyny zdarzeń. Rzuce­nie płonącej zapał­ki jest częś­ciową przy­czyną pożaru, ale są też inne częś­ciowe przy­czyny, takie jak choć­by obec­ność tlenu w otocze­niu. Badacz przy­czynowoś­ci musi zde­cy­dować, czy chce anal­i­zować cząstkowe, czy całoś­ciowe przy­czyny.

Naprawdę kon­trow­er­syjne jest drugie pytanie: czym mają być argu­men­ty relacji przy­czynowej? Powołu­jąc się na podane wyżej przykłady, moż­na by odpowiedzieć, że konkret­ny­mi zdarzeni­a­mi albo typa­mi zdarzeń. Ale filo­zo­fowie udziela­ją też innych, niespodziewanych dla początku­jącego badacza, odpowiedzi – na przykład: sądy lub tranzy­c­je.

W tej mapie prob­lemów z przy­czynowoś­cią warto jeszcze przy­wołać kwest­ię relacji między przy­czynowoś­cią a deter­minizmem. His­to­rycznie patrząc, do lat 50. XX wieku anal­i­zowano przy­czyny w kon­tekś­cie deter­min­isty­cznym, czyli podob­nie jak w powyższym przykładzie z kamie­niem i szy­bą. Ale czy rzeczy­wiś­cie w deter­min­isty­cznym świecie (albo deter­min­isty­cznie dzi­ała­ją­cym układzie) jest miejsce na przy­czyny? Za tym, że nie, argu­men­towali między inny­mi Eliz­a­beth Anscombe i Georg von Wright, wychodząc od podobieńst­wa między spraw­czym dzi­ałaniem a przy­czynowoś­cią. Mówiąc o dzi­ała­niu, nie ma sen­su zaz­naczać, że ktoś zrzu­cił wazę z para­petu, jeśli ta waza dokład­nie w tym samym cza­sie i w ten sam sposób spadła­by sama z para­petu, bez udzi­ału tego człowieka (na przykład za sprawą wia­tru lub kota). Jeśli podobieńst­wo między dzi­ałaniem spraw­czym a przy­czynowoś­cią fak­ty­cznie zachodzi, to nie ma miejs­ca na przy­czyny w proce­sach, w których wszys­tko jest zde­ter­mi­nowane. Namaw­iam czytel­ni­ka, aby sam spróbował sobie wyro­bić pogląd w tej spraw­ie. Dobrze w tym celu rozważyć jak­iś „paradyg­maty­cznie deter­min­isty­czny” układ, na przykład wahadełko w mechan­ice klasy­cznej. Jak wiemy z fizy­ki, dzię­ki rów­nan­iom mechani­ki położe­nie i pręd­kość układu w jed­nej chwili deter­min­u­je położe­nie i pręd­kość tego układu w dowol­nej innej chwili. Należy zapy­tać, co jest przy­czyną położe­nia i pręd­koś­ci wahadeł­ka w danej chwili. Z jed­nej strony moż­na odpowiedzieć, że jest nią dowol­ny (wcześniejszy lub późniejszy) momen­tal­ny stan wahadeł­ka, albo z drugiej strony moż­na powiedzieć, że nie dzi­ała­ją tu żadne przy­czyny, bo ruch wahadeł­ka jest w pełni zde­ter­mi­nowany przez prawa fizy­ki. Na razie pogląd, że powodowanie wyma­ga inde­ter­miniz­mu, jest poglą­dem mniejs­zoś­ciowym, ale wierzę, że to się zmieni.

Aspekt koniecznościowy

Napisałem już sporo o tym, jak zabier­ać się do anal­i­zowa­nia przy­czynowoś­ci, czas napisać, w czym tkwi najwięk­szy (jak sądzę) prob­lem. Wiąże się on z nazwiskiem Davi­da Hume’a. Przyp­isy­wany jest mu argu­ment zmierza­ją­cy do pokaza­nia, że relac­ja przy­czynowoś­ci nie ma aspek­tu koniecznoś­ciowego. Wyda­je się to przeczyć zdrowe­mu rozsąd­kowi. Gdy mówimy, że uderze­nie kamienia spowodowało rozbi­cie szy­by, chodzi nam o coś więcej niż o następst­wo, że po pier­wszym zdarze­niu nastąpiło drugie. Nawet w inde­ter­min­isty­cznym przy­pad­ku (ilus­trowanym przez radioak­ty­wny roz­pad) potrze­ba czegoś więcej niż samo następst­wo. W tym przy­pad­ku wskazanie, co powin­niśmy dodać, jest dużo trud­niejsze: nie może­my odwołać się do koniecznoś­ci. Ale już w deter­min­isty­cznym przy­pad­ku (który rozważał Hume) stoimy przed dużą trud­noś­cią, stara­jąc się scharak­tery­zować, czym jest ów koniecznoś­ciowy aspekt.

Hume miał dwa argu­men­ty prze­ci­wko ist­nie­niu aspek­tu koniecznoś­ciowego w poję­ciu przy­czyny. Tutaj skupię się tylko na pier­wszym z nich, przed­staw­ia­jąc go we współczes­nym języku. Wszelkie poję­cia są wyt­warzane w naszym zmysłowym kon­tak­cie ze światem zewnętrznym lub psy­chicznym. Aby dowiedzieć się, co jakieś poję­cie znaczy, należy zbadać jego pochodze­nie. Zas­tanówmy się ter­az za Humem, skąd pochodzi poję­cie przy­czyny. Jak mówi Hume, nasze dane zmysłowe infor­mu­ją nas jedynie o następst­wie zdarzeń. Dla przykładu widok i dźwięk uderzenia kija w bilę poprzedza­ją widok i dźwięk bili wpada­jącej do łuzy. Jed­nak żadne dane zmysłowe pochodzące ze świa­ta zewnętrznego nie mówią nam nic na tem­at koniecznoś­ci tego pro­ce­su.

Hume odkrył genezę poję­cia koniecznoś­ci w danych z życia psy­chicznego, mianowicie w naszym nawyku albo oczeki­wa­niu, że po zdarze­niu pier­wszego typu (uderze­niu kijem) nastąpi zdarze­nie drugie (wpad­nię­cie bili do łuzy). Rzecz jed­nak w tym, że dane te doty­czą życia psy­chicznego, a nie relacji zachodzącej w zewnętrznym świecie.

Wprawdzie dziś Humows­ki mod­el naby­wa­nia pojęć uważa się za niead­ek­wat­ny i nie wiąże się treś­ci pojęć z ich genealogią, dla wielu filo­zofów empirysty­cz­na motywac­ja Hume’a pozosta­je nadal atrak­cyj­na. Jest to motywac­ja epis­temicz­na. Mówi ona, że moż­na pos­tu­lować ist­nie­nie tylko tego, co mamy szan­sę poz­nać. A poz­na­je­my jedynie to, co zachodzi w świecie, gdyż dla empirysty­cznie nastaw­ionego filo­zo­fa dys­pozy­c­je, esenc­je czy potenc­jal­noś­ci nie są dostęp­ne poz­na­niu. Chy­ba że uda się te poję­cia przeanal­i­zować bez odwoły­wa­nia się do modal­noś­ci (koniecznoś­ci i możli­woś­ci).

Sto­sunek do poglą­du Hume’a wyz­nacza pod­sta­wowy dziś podzi­ał wśród badaczy przy­czynowoś­ci. Jego zwolen­ni­cy stara­ją się anal­i­zować przy­czynowość bez odwoły­wa­nia się do koniecznoś­ci i innych pojęć modal­nych. Prze­ci­wny obóz zaś uży­wa tych pojęć w anal­izach. Ten krót­ki artykuł nie jest miejscem na przegląd tego sporu – wyma­gało­by to dłuższego wprowadzenia potrzeb­nej „maszyner­ii poję­ciowej”. Zakończę więc wypowiedze­niem pewnych intu­icji leżą­cych u pod­staw dwóch konkuren­cyjnych anal­iz: Davi­da Lewisa (zwolen­ni­ka poglą­du Hume’a) i Nuela Bel­na­pa (prze­ci­wni­ka poglą­du Hume’a).

Prawa i konieczność

Anal­iza Lewisa odwołu­je się do pewnego szczegól­nego okre­su warunk­owego, zwanego nierzeczy­wistym okre­sem warunk­owym (albo – z ang­iel­s­ka – okre­sem kon­tr­fak­ty­cznym). Ma on postać „gdy­by A nie zaszło, to nie zaszło­by również B”. Wraca­jąc do naszego przykładu z kamie­niem: uważamy, że rzu­cony kamień jest przy­czyną rozbi­cia szy­by, bo jeśli­by nie zaszło rzuce­nie kamienia, to nie zaszło­by rozbi­cie szy­by. Wprawdzie w tym przykładzie sły­chać pewien aspekt koniecznoś­ci, to jed­nak w anal­izie Lewisa go nie ma – zosta­je on zre­dukowany do relacji między pewny­mi obiek­ta­mi nazy­wany­mi możli­wy­mi świata­mi. Kluc­zowa dla okresów kon­tr­fak­ty­cznych jest relac­ja podobieńst­wa między możli­wy­mi świata­mi, która jest wyz­nac­zona przede wszys­tkim przez to, czy mają wspólne prawa przy­rody, czy nie. Moż­na by oczeki­wać, że prawa przy­rody mają jak­iś aspekt koniecznoś­ci – czu­je­my intu­icyjnie, że pra­wo graw­itacji New­tona nie tylko mówi, że ciała przy­cią­ga­ją się siłą odwrot­nie pro­por­cjon­al­ną do kwadratu odległoś­ci, ale co więcej, że muszą się tak przy­cią­gać. Lewis anal­izu­je jed­nak prawa przy­rody, iden­ty­fiku­jąc je z twierdzeni­a­mi najlep­szego sys­te­mu aksjo­maty­cznego uch­wytu­jącego prawdzi­wy opis naszego świa­ta. Cho­ci­aż należę do prze­ci­wnego obozu filo­zoficznego niż David Lewis, to chylę czoło przed jego anal­izą, widząc, jak dobrze sobie radzi z różny­mi paradok­sa­mi, z który­mi konkuren­cyjne kon­cepc­je mają trud­noś­ci.

Zakończę kilko­ma zda­ni­a­mi na tem­at opozy­cyjnej wzglę­dem poglą­du Hume’a anal­izy przy­czynowoś­ci Nuela Bel­na­pa, którą rozwi­jam i bronię w swych artykułach. Dzi­ała ona w kon­tekś­cie inde­ter­min­isty­cznym. Przyj­mu­je bowiem, że w świecie są zdarzenia mające więcej niż jed­ną alter­naty­wną przyszłą możli­wą kon­tynu­ację. Proszę pomyśleć o rzu­cie mon­etą i dwóch takich kon­tynu­ac­jach: wypad­nię­ciu orła i wypad­nię­ciu resz­ki. W świecie inde­ter­min­isty­cznym nie jest łat­wo dopiąć swoich celów. Świat na szczęś­cie cza­sa­mi okazu­je się przy­jazny, dziś na przykład zdążyłem na zaję­cia. Nie zaszło bowiem wiele real­nie możli­wych pro­cesów, które by wyk­luczyły moje punk­tu­alne przyjś­cie na zaję­cia. Aby wspom­nieć tylko jeden, kierow­ca auto­busu 103 mógł na mnie nie poczekać, zamyka­jąc mi drzwi przed nosem. W świecie jest wiele takich kry­ty­cznych pro­cesów, które mają struk­turę alter­naty­wnych tranzy­cji. Jedne tranzy­c­je wyk­lucza­ją rozważane zdarze­nie, a przy innych jest ono nadal możli­we. Teo­ria Bel­na­pa iden­ty­fiku­je częś­ciowe przy­czyny danego zdarzenia (np. mojego przyjś­cia na zaję­cia) ze wszys­tki­mi tranzy­c­ja­mi, które tego zdarzenia nie wyk­lucza­ją.

Tyle na tem­at pod­staw kon­cepcji przy­czynowoś­ci. Ale może poję­cie przy­czyny nie jest w ogóle potrzeb­ne, jak argu­men­tował Bertrand Rus­sell, bo zaawan­sowane nau­ki odwołu­ją się do funkcji matem­aty­cznych, a nie do przy­czyn? Nie odpowiem na to pytanie, zostaw­ia­jąc z nim czytel­ni­ka sam na sam. Gdy nie ma intelek­tu­al­nego niepoko­ju, to nie ma filo­zofii.


Tomasz Placek – Prof. dr hab., kierown­ik Zakładu Epis­te­mologii w Insty­tu­cie Filo­zofii Uni­w­er­syte­tu Jagiel­lońskiego. Zain­tere­sowa­nia naukowe: filo­zofia fizy­ki, ontolo­gia, teorie spraw­st­wa, epis­te­molo­gia. Autor książek: Intu­ition­ism and Inter­sub­jec­tiv­i­ty. An Expo­si­tion of Argu­ments for Math­e­mat­i­cal Intu­ition­ism (1999) oraz Is Nature Deter­min­is­tic? A Branch­ing Per­spec­tive on EPR Phe­nom­e­na (2000).

Tekst jest dostęp­ny na licencji: Uznanie autorstwa-Na tych samych warunk­ach 3.0 Pol­s­ka.

< Powrót do spisu treś­ci numeru.

Ilus­trac­ja: Mał­gorza­ta Uglik

Najnowszy numer można nabyć od 10 lipca w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2019 można zamówić > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „tutaj”.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy