Filozofia w szkole

Wojciech Rutkiewicz: Filozoficzna swoboda w pruskim rygorze

Jestem zwolennikiem filozofowania w szkole od najwcześniejszych etapów edukacyjnych. Od lat mam przyjemność prowadzić lekcje filozofii dla dzieci i młodzieży i wiem, że nauczycieli, którzy chcą i próbują filozofować w szkole jest w Polsce coraz więcej. Ale, choć nie jest to trend nowy, filozofowanie w szkole jest wciąż innowacją.

Pruska szkoła

Niemal dekadę temu opublikowano książkę Marzeny Żylińskiej, pt.: Neurodydaktyka. Nauczanie i uczenie się przyjazne mózgowi. Autorka, opisując stan polskiej szkoły, posłużyła się terminem „pruskiej szkoły”, aby pokazać analogię między współczesnymi warunkami nauczania w Polsce a systemem nauczania wprowadzonego na terenach Prus w XIX wieku. Od czasu publikacji Neurodydaktyki termin „pruska szkoła” zyskuje na popularności, szczególnie w kontekście popularyzowania alternatywnych metod nauczania. 

Z grubsza ujmując, pruska szkoła charakteryzuje się dużym naciskiem na obowiązkowość, systemem stopni oraz silną hierarchią. Zgodnie z tą analogią, znane nam dzisiaj zręby systemu edukacji w Polsce, czyli konieczność uczęszczania do szkoły, zdawania egzaminów i przechodzenia przez kolejne etapy edukacyjne, mają swoje źródła w archaicznej rzeczywistości państwa pruskiego w XIX wieku. Wówczas jednak reformatorom edukacji przyświecały zupełnie inne cele niż te, które chcemy osiągać współcześnie. A zatem, jeśli obecnie mamy do czynienia ze szkołą w pruskim wydaniu, to system jest niedostosowany do wymogów rzeczywistości. W ten sposób można streścić krytykę pruskiej szkoły. Termin ten rozumie się jednak także w węższym znaczeniu: przyjmowanego systemu dydaktycznego. Pruska szkoła reprezentuje bowiem paternalistyczny model nauczania, w którym to nauczyciel decyduje o całości procesu dydaktycznego. Uczeń stanowi natomiast biernego odbiorcę działań nauczyciela. Za źródło tego modelu często uznaje się pedagogikę Jana Fryderyka Herbarta. Główną zasadą koncepcji Herbarta jest tzw. „nauczanie wychowujące”, czyli podejmowanie takich działań dydaktycznych, które będą jednocześnie dostarczały uczniom wiedzy i kształtowały ich wolę (dziś powiedzielibyśmy: postawy). Do osiągnięcia tych celów służy proces dydaktyczny, który powinien przebiegać według ściśle określonego porządku, dostarczając odpowiednich treści programowych w odpowiedniej kolejności. Z tym porządkiem wiąże się oczywiście potrzeba dyscyplinowania uczniów. Właśnie takiego modelu nauczania dotyczy uwaga Żylińskiej: „Wydaje się, że prawdziwa reforma systemu edukacji wymaga odpowiedzi na pytanie, czy proces uczenia się chcemy traktować jako akt woli, czy przymusu; czy szkoła ma uczniów formować, bazując na tkwiącym w nich indywidualnym potencjale, czy raczej w mechaniczny sposób formatować wszystkich według z góry przyjętych kryteriów”. 

O jaką aktywność ucznia zabiegać?

Warto zaznaczyć, że krytykę paternalistycznego modelu edukacji uprawiał już Fryderyk Nietzsche, który pisał w Woli mocy: „Nasz niedorzeczny świat wychowawców (…) mniema, iż można poprzestać na „nauczaniu”, tresurze mózgu; brak mu nawet wyobrażenia o tym, że wpierw trzeba czegoś innego – mianowicie wychowania siły woli; składa się egzaminy ze wszystkiego. jeno nie z rzeczy głównej, czy potrafi się chcieć”. Coraz częściej zdajemy sobie sprawę, że aktywność ucznia ma fundamentalne znaczenie dla powodzenia procesu dydaktycznego. I nie chodzi tu o aktywność w postaci wykonywania poleceń nauczyciela i odtwarzania nabytej wiedzy w trakcie sprawdzianów. W ten sposób kształtuje się gotowość do reagowania. I przez to, że uczeń ma za zadanie jedynie reagować, radykalnie ograniczona zostaje przestrzeń do działania. Pozostawia się niewiele opcji do wyboru. Aktywność, której oczekuje się współcześnie, polega na zdolności do podejmowania decyzji. Sądzę, że na wzmacnianiu potencjału do decydowania polegają ambicje metod nauczania spoza głównego nurtu edukacji powszechnej. Wybrzmiało to szczególnie w okresie zdalnego nauczania. Dla wielu uczniów, rodziców, nauczycieli i edukatorów ten czas stanowi żywy dowód na to, że możliwa jest edukacja bez nadzoru (bardzo istotnego w modelu Herbarta). Wielu znanych mi uczniów szuka takich alternatyw dla panującego systemu edukacji, ponieważ nie są w stanie odnaleźć się w formule nauczania polegającego w dużej mierze na reagowaniu na polecenia. Uczniowie chcą podejmować decyzje już na etapie szkoły. I potrzebują, by pokazano im, jak to robić. 

Mówi się, że filozofia uczy myślenia. Sądzę, że uczy także wiele na temat podejmowania decyzji, bo przede wszystkim zapewnia przestrzeń do wykazania inicjatywy. Zdziwienie, które rozpoczyna filozofowanie, wyrażane jest w formie pytania. Udostępniając uczniom forum, na którym zadają pytania, daje się im możliwość do swobodnego zinterpretowania określonej sytuacji. Dla przykładu, przypomnijmy sobie Heraklita z Efezu, który zainspirowany upływem wody w rzece stwierdza, że wszystko płynie. Przedstawiłem tę historię swoim uczniom, a oni zadali następujące pytanie: „Czy wszystko płynie?”. Wygląda na to, że mamy do czynienia raczej z wąskim zakresem odpowiedzi. Można stwierdzić, że tak, wszystko płynie lub nie, nie wszystko. A jednak pierwsze stwierdzenie, jakie padło podczas tej lekcji brzmiało: „Nie zmienia się prawda”. Zauważmy, że podczas tych zajęć uczniowie podejmowali szereg decyzji. Zdecydowali bowiem o tym, co jest ważne w obserwacjach Heraklita. Zdecydowali, w jaki sposób należy rozumieć słowa Heraklita. W końcu, jeden z uczniów zdecydował, że przy tym rozumieniu nie można się zgodzić z tezą filozofa, bo istnieje coś, co według niego nie podlega zmianom – prawda. Nie są to spektakularne decyzje, za którymi pójdą jakieś poważne działania. Ale są to decyzje ich – uczniów. 

Na rozpiętej linie

Wróćmy jeszcze na chwilę do Nietzschego. Zaraz na początku jego słynnego utworu pt. Tako rzecze Zaratustra otrzymujemy opis, jak mędrzec Zaratustra bezskutecznie zachęca gawiedź do zgłębiania z nim „wiedzy radosnej” i porzucenia starych przekonań. Kulminacją opisu jest wywołanie linoskoczka przez spragnionych rozrywki ludzi. Wówczas to pada słynne zdanie: „Człowiek jest liną rozpiętą między zwierzęciem i nadczłowiekiem”. Linoskoczek porusza się na tej linie niepewnie. Z jednej strony krzyczą na niego podekscytowani ludzie, z drugiej on musi skupić się na sobie. Zachowuje się, jakby znajdował się w osłupieniu, aż w końcu spada i umiera. Linoskoczek próbuje wykonać przedstawienie pod wpływem nacisków zgromadzonej publiczności, choć sam nie jest pewny, czego chce. Bierność wobec wpływów innych ludzi i własna indolencja doprowadzają go do tragicznego końca. Można odnaleźć w tej historyjce pewną przestrogę. Nie podejmując własnych decyzji jesteśmy bowiem podatni na to, że inni będą je podejmować za nas. 

Jeśli rzeczywiście polska edukacja tkwi w modelu pruskiej szkoły, to zapewnienie warunków do swobody myślenia i podejmowania rozeznanych decyzji może zmniejszyć jej demobilizujący wpływ na młodych ludzi. W ten sposób filozofowanie wbije klin w pruski rygor.


Wojciech Rutkiewicz – dr, nauczyciel filozofii i etyki w w Niepublicznej Szkole Podstawowej im. Juliusza Verne’a w Warszawie, gdzie pełni również obowiązki wychowawcy. Praca wychowawcza i dydaktyczna wpłynęły na jego zainteresowania edukacją filozoficzną w Polsce. W wolnym czasie podróżuje, biega, czyta poezję i słucha muzyki alternatywnej.

 

Najnowszy numer można nabyć od 1 lipca w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2022 można zamówić > tutaj.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Skomentuj

Kliknij, aby skomentować

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy