Artykuł Filozofia języka

Wojciech Żełaniec: #17. Urodzaj na rodzaje

Tekst uka­zał się w „Filo­zo­fuj!” 2020 nr 6 (36), s. 34–36. W peł­nej wer­sji gra­ficz­nej jest dostęp­ny w pli­ku PDF.


Etno­graf z mia­sta: „Z jaką naro­do­wo­ścią iden­ty­fi­ku­je się pan i inni miesz­kań­cy tych oko­lic? Bia­ło­ru­ską, pole­ską, litew­ską, polską?”.

Infor­mant miej­sco­wy: „My panie, my pro­sto tutejsze”.

Etno­graf z mia­sta: „A! Tutejsi?”.

Infor­mant miej­sco­wy: „Tak, panie, tutejsze”.

Etno­graf z mia­sta zapi­su­je, cedząc syla­by do sie­bie: „miej­sco­wi mówią, że są tutej­si” (Już nie zapi­su­jąc: „jak miej­sco­wi, to chy­ba i tutej­si, coś to nielogiczne”).

Nagle na nie­opo­dal znaj­du­ją­cym się przy­stan­ku auto­bu­so­wym zatrzy­mu­je się wóz, a z nie­go wysia­da gru­pa uro­czy­ście, choć nie bez ele­men­tów ludo­wych, ubra­nych pań.

Etno­graf z mia­sta (wska­zu­jąc na te panie): „A te panie to skąd przyjechały?”.

Infor­mant miej­sco­wy: „Oni, panie, to nie­ad­kúl, niskąd, oni też tutej­sze. One na kon­cert poje­cha­ły do M*, zna­czy oni śpie­wać a ubra­ny też tutej­sza, tyl­ko tro­cha prze­ty­ka­ne miej­skim adzjen­niem, coby nie zda­ły się tym mia­sto­wym taka dzyłna…”

Wra­ca­my do naszych rodza­jów (gra­ma­tycz­nych, po łaci­nie gene­ra, skąd fran­cu­skie gen­re i angiel­skie gen­der). Ile ich więc tam było, w języ­ku pol­skim? Oprócz męskie­go i żeń­skie­go doli­czy­li­śmy się jesz­cze dwóch, mia­no­wi­cie męsko­oso­bo­we­go i nie­mę­sko­oso­bo­we­go, przy czym stwier­dzi­li­śmy, że są to rodza­je cza­sow­ni­ków; rzecz nie­zna­na gre­ce ni łaci­nie, ani tym współ­cze­snym języ­kom zachod­nim, któ­re w ogó­le mają rodzaj gra­ma­tycz­ny. Rodza­je cza­sow­ni­ków są nato­miast zna­ne (mię­dzy inny­mi) języ­kom semic­kim. By to zilu­stro­wać jakimś przy­kła­dem: oto for­my „tego same­go” cza­sow­ni­ka ktb w cza­sie prze­szłym, licz­bie poje­dyn­czej, obu rodza­jów, męskie­go i żeń­skie­go (jedy­ne rodza­je, jakie zna­ją języ­ki semickie):

                  Hebraj­ski  Arabski

2. oso­ba, licz­ba pojedyncza
r. m.         kata­vta     katabta
r. ż.           katavt       katab­ti

3. os.
r. m.          katav      kataba
r. ż.            katva     kata­bat

Sys­tem ten nie jest cał­ko­wi­cie ana­lo­gicz­ny do pol­skie­go, bo np. nie ma w licz­bie mno­giej jakichś zupeł­nie innych rodza­jów niż w poje­dyn­czej, np. męsko­oso­bo­we­go, ale zacho­wu­ją się te same dwa, jakie ist­nia­ły w licz­bie poje­dyn­czej, tj. męski i żeń­ski. W tym sen­sie moż­na by powie­dzieć, że sys­tem semic­ki jest „logicz­niej­szy” od pol­skie­go. Nie­mniej są to sys­te­my w więk­szej mie­rze podob­ne; nie ozna­cza to jed­nak, że język pol­ski jest spo­krew­nio­ny z języ­ka­mi semic­ki­mi. Jeśli pokre­wień­stwo jed­nak zacho­dzi, cze­go nie potra­fi­my ani dowieść ani dowieść na „nie”: wspól­ny przo­dek pol­skie­go i języ­ków semic­kich, jeśli ist­niał, to dużo przed 8000 laty przed Chry­stu­sem, a więc dużo za głę­bo­ko w „stud­nię prze­szło­ści”, aby­śmy mogli go przy­naj­mniej zre­kon­stru­ować. A szko­da…! Ale bez wzglę­du na sto­pień pokre­wień­stwa języ­ki „wpa­da­ją” nie­za­leż­nie od sie­bie na podob­ne „pomy­sły” i wte­dy moż­na mówić tyl­ko o para­le­li­zmie (rów­no­le­gło­ści) rozwoju.

Ale wróć­my do pol­sz­czy­zny. Jak stwier­dzi­li­śmy, ist­nie­ją rodza­je cza­sow­ni­ków; ści­ślej nale­ża­ło­by powie­dzieć, że nie cza­sow­ni­ki jako takie mają rodzaj, ale ich okre­ślo­ne for­my. Na przy­kład „śpie­wa­ła” jest for­mą 3. oso­by l. poj. rodza­ju żeń­skie­go cza­su prze­szłe­go cza­sow­ni­ka „śpie­wać”, pod­czas gdy „śpie­wa­li­ście” jest tegoż same­go cza­sow­ni­ka for­mą 2. oso­by l. mn. rodza­ju męsko­oso­bo­we­go. Takie for­my cza­sow­ni­ka mogą być zda­nia­mi same, bez żad­nych dodat­ków, ale zwy­kle są w zda­niach lub gru­pach nomi­nal­nych oto­czo­ne inny­mi sło­wa­mi, a jeśli nie­któ­re z ota­cza­ją­cych je słów mają rodzaj, jest to ten sam rodzaj, co rodzaj tej oto­czo­nej przez nie for­my cza­sow­ni­ka. Taka zgod­ność rodza­jów sta­no­wi o uży­tecz­no­ści samej kate­go­rii rodza­ju gra­ma­tycz­ne­go. Jak powie­dzie­li­śmy w poprzed­niej gawę­dzie, zgod­ność rodza­jów uprasz­cza odbior­cy pra­wi­dło­we rozu­mie­nie wypo­wie­dzi, uła­twia­jąc mu pra­wi­dło­we połą­cze­nie jed­nych jej ele­men­tów z inny­mi (zob. przy­kład z „to jest grząd­ka w…” z poprzed­niej gawę­dy). Np. „dziew­czy­na śpie­wa­ła” i „cała sala śpie­wa­ła” itp. Na tym dru­gim przy­kła­dzie widać po raz kolej­ny, że rodzaj żeń­ski (przy­naj­mniej on) jest cał­ko­wi­cie kon­wen­cjo­nal­ny: sale nie są wypo­sa­żo­ne w żad­ne cechy płcio­we żeń­skie (nie­miec­kie sło­wo Saal, sala, jest rodza­ju męskie­go!), a jeśli wypeł­nia­ją­ca je publicz­ność może w czę­ści lub cało­ści takie cechy posia­dać, to nie wno­si to nic ani do zna­cze­nia, ani do warun­ków praw­dzi­wo­ści zda­nia „cała sala śpie­wa­ła”. Rów­nie dobrze publicz­ność ta skła­dać może się w 100% z męż­czyzn albo z istot o jakiejś trze­ciej płci, albo w ogó­le bezpłciowych.

A jak to będzie w l. mn., z tymi jej dziw­ny­mi rodza­ja­mi: męsko- i nie­męskoosobowym? Weź­my jako przy­kład znów „śpie­wa­li­ście”, for­mę cza­sow­ni­ka „śpie­wać” rodza­ju męsko­oso­bo­we­go. „Wy męż­czyź­ni śpie­wa­li­ście” to w zupeł­no­ści popraw­ne pol­skie zda­nie. Albo „wy stra­ża­cy śpie­wa­li­ście”, „wy nie­wol­ni­cy śpiewaliście”(np. nie­wol­ni­cy ze słyn­ne­go chó­ru nie­wol­ni­ków z Nabuc­ca Ver­die­go). Zbu­duj­my jesz­cze n takich przy­kła­dów, a oka­że się, że pomię­dzy „wy” a „śpie­wa­li­ście” moż­na wsta­wić tyl­ko takie rze­czow­ni­ki w licz­bie mno­giej, któ­re ozna­cza­ją isto­ty oso­bo­we (cokol­wiek to może bli­żej zna­czyć) płci męskiej. Teraz zaczy­na­my rozu­mieć, dla­cze­go ten rodzaj rze­czow­ni­ków i towa­rzy­szą­cych im cza­sow­ni­ków nazy­wa się wła­śnie męsko­oso­bo­wym. Pobaw­my się jesz­cze tro­chę, a stwier­dzi­my, że do takie­go rze­czow­ni­ka pasu­je tyl­ko cza­sow­nik męsko­oso­bo­wy; przy oka­zji stwier­dzi­my może jesz­cze, że do takich rze­czow­ni­ków pasu­je tyl­ko zaimek „oni” i „ci”, „tacy” itp., ale nie „one” czy „te”, „takie” itp., oraz przy­miot­ni­ki z okre­ślo­ną serią koń­có­wek, np. „odważ­ni stra­ża­cy”, „nie­szczę­śni nie­wol­ni­cy”, a nie „odważ­ne…”, „nie­szczę­sne…”.

Bar­dzo to pięk­ne. Był­że­by więc rodzaj męsko­oso­bo­wy pierw­szym nie kon­wen­cjo­nal­nym, lecz raczej takim, któ­ry zga­dza się z pew­nym rodza­jem natu­ral­nym, tj. kla­są osób męskich? Nie­ste­ty, czę­sto, ale nie zawsze! Nie wte­dy, kie­dy rze­czow­nik jest nie­ule­czal­nie „inklu­zyw­ny”, np. „świad­ko­wie” albo „skar­bow­cy” (jest wpraw­dzie kolo­kwial­na „skar­bów­ka”, ale zna­cze­niem jej nie jest „skar­bo­wiec kobie­ta’’). Jesz­cze gorzej, gdy ozna­cza wpraw­dzie gru­pę osób płci męskiej, ale mimo to jest nie­mę­sko­oso­bo­wy, np. „chło­pię­ta” czy „pacho­lę­ta”: „wy chło­pię­ta śpie­wa­ły­ście”, a nie „…śpie­wa­li­ście”. Nawet „chło­pa­ki”, co naj­le­piej widać w 3. oso­bie: „Chło­pa­ki zro­bi­ły”, nie „…zro­bi­li”. A co z nie­do­łę­ga­mi, łazę­ga­mi itp.? Są to prze­cież na ogół męż­czyź­ni, a jed­nak zda­nie „łazę­gi przy­szli” brzmi jakoś niepoprawnie.

A co z wil­ka­mi? Na pozór nic; mogą być męskie, czy­li sam­cze, lecz oso­ba­mi raczej nie są, sło­wo „wil­ki” zali­czyć więc nale­ży do rodza­ju nie­mę­sko­oso­bo­we­go. I tak jest: „wil­ki prze­mie­rzy­ły knie­ję”, „wil­ki cza­iły się, goni­ły” itp. Zawsze „-ły”, nigdy „-li”. Ale Czytelnik/Czytelniczka koja­rzy może zespół roc­ko­wy Wil­ki zło­żo­ny wyłącz­nie z męż­czyzn. Do jakie­go rodza­ju gra­ma­tycz­ne­go licz­by mno­giej ta nazwa nale­ży? To jest, jaki rodzaj, męsko- lub nie­mę­sko­oso­bo­wy, ma mieć cza­sow­nik w for­mie cza­su prze­szłe­go, jeśli dołą­cza się w zda­niu do „Wil­ków”? Pol­ska pra­sa muzycz­na nie jest pew­na: nie­któ­rzy piszą: „Wil­ki […] debiu­to­wa­li”, co brzmi jed­nak nie­po­praw­nie i może z tego wła­śnie powo­du „Wil­ki” i „debiu­to­wa­li” prze­dzie­lo­ne są zwy­kle pew­ną licz­bą słów mają­cych odwró­cić uwa­gę czy­tel­ni­ka od gra­ma­ty­ki; inni z kolei wolą pisać tak, jak­by nazwa kape­li była rze­czow­ni­kiem nie­mę­sko­oso­bo­wym: „Wil­ki […] wystę­po­wa­ły (np. na roc­ko­wych sce­nach pół­noc­nej Pol­ski)”, co brzmi nie­co dwu­znacz­nie, bio­rąc pod uwa­gę, że przez wie­ki wil­ki wystę­po­wa­ły w lasach całej Pol­ski. Mowa o wystę­po­wa­niu Wil­ków na sce­nach takich czy innych robi wra­że­nie lek­ko komicz­ne i może się koja­rzyć z obra­zem sce­ny poza­sta­wia­nej mikro­fo­na­mi, instru­men­ta­mi itp., na któ­rą wcho­dzi nagle gru­pa przed­sta­wi­cie­li gatun­ku Canis lupus, tro­chę zdez­o­rien­to­wa­nych nie­zna­ną sce­ne­rią, obwą­chu­ją­cych nie­uf­nie instru­men­ty, pró­bu­ją­cych je nad­gry­zać i wzbu­dza­ją­cych w nich swy­mi pazu­ra­mi dźwię­ki nie bar­dzo ukła­da­ją­ce się w jakąś tona­cję dur czy moll. Może więc jed­nak lepiej „Wil­ki […] wystę­po­wa­li”? Pró­ba (tro­chę roz­pacz­li­wa) roz­wią­za­nia tego waż­kie­go pro­ble­mu zosta­nie przed­sta­wio­na w następ­nej gawędzie.


Woj­ciech Żeła­niec – Filo­zof gene­ra­li­stai filo­zof spo­łecz­ny, sty­pen­dy­sta Hum­bold­ta (Würz­burg 1995–1997), kie­row­nik Zakła­du Ety­ki i Filo­zo­fii Spo­łecz­nej w Insty­tu­cie Filo­zo­fii, Socjo­lo­gii i Dzien­ni­kar­stwa Wydzia­łu Nauk Spo­łecz­nych Uni­wer­sy­te­tu Gdań­skie­go (wnswz.strony.ug.edu.pl). Redak­tor nume­ru spe­cjal­ne­go wło­skie­go cza­so­pi­sma „Argu­men­ta” poświę­co­ne­go tłu reguł kon­sty­tu­tyw­nych (https://www.argumenta.org/issue/issue‑7/). Hob­by: czy­ta­nie i recy­to­wa­nie poezji.

Tekst jest dostęp­ny na licen­cji: Uzna­nie autor­stwa-Na tych samych warun­kach 3.0 Pol­ska.
W peł­nej wer­sji gra­ficz­nej jest dostęp­ny w pli­ku PDF.

< Powrót do spi­su tre­ści numeru.

Ilu­stra­cja: Nata­lia Biesiada-Myszak

Najnowszy numer można nabyć od 1 września w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2021 można zamówić > tutaj.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Skomentuj

Kliknij, aby skomentować

55 podróży filozoficznych okładka

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy