Olimpiada Filozoficzna

Wywiad z Jonatanem Toporowskim, zdobywcą brązowego medalu 30. edycji Międzynarodowej Olimpiady Filozoficznej

„Filozofia z jednej strony daje wyjątkową możliwość całościowego oglądu świata, a z drugiej strony – jeśli nawet ktoś nie ma takich ambicji – obejmuje na tyle szeroki zakres, że coś przydatnego i ciekawego znajdą w niej i chemik, i artysta, i... zwykły człowiek wracający do domu po ciężkiej pracy” – stwierdza w wywiadzie z nami Jonatan Toporowski, laureat 30. edycji Międzynarodowej Olimpiady Filozoficznej, tegoroczny absolwent klasy o profilu matematyczno-geograficznym w XVII Liceum Ogólnokształcącym z Oddziałami Dwujęzycznymi im. Andrzeja Frycza Modrzewskiego w Warszawie.

Przede wszystkim gratulujemy medalu! Jonatanie, czy mieliście w szkole zajęcia z filozofii?

Zajęć z filozofii, co prawda, nie mieliśmy, ale uczniowie zainteresowani np. startem w Olimpiadzie Filozoficznej mogli liczyć na konsultacje z panem Jarosławem Jarszakiem [nauczycielem etyki – przyp. red.] i bardzo ciepłe, przyjazne podejście z jego strony. Ja również korzystałem z jego pomocy, za co jestem bardzo wdzięczny. 

Jak przygotowywałaś się do Olimpiady Filozoficznej? Czy warunki pandemiczne utrudniały naukę?

W moim przypadku opierało się to z jednej strony na czytaniu możliwie największej liczby dzieł i opracowań filozoficznych (i, co równie istotne, myśleniu o tym, co przeczytałem), a z drugiej – przede wszystkim w zeszłorocznej edycji, gdy bardzo duża część absolutnych podstaw historii filozofii była mi wciąż zupełnie obca – na systematycznym przerabianiu programu Olimpiady (głównie w oparciu o Historię filozofii Tatarkiewicza i różne artykuły naukowe).

Mnie osobiście warunki pandemiczne nie utrudniły nauki, lecz w zasadzie mnie do niej zmotywowały – a do tego czas zaoszczędzony na przerwach normalnie spędzanych w szkole i dojazdach, dzięki skróconym lekcjom etc. mogłem wykorzystać na rozwijanie się choćby w zakresie filozofii. 

Czy magazyn „Filozofuj!” był Ci jakoś pomocny podczas przygotowań?

Tak. Na pewno przydatne były artykuły prof. Jadackiego o semantycznej definicji prawdy Tarskiego oraz prof. Derry o grach językowych u Wittgensteina – korzystałem z nich kilka razy.

Jak wyglądała Olimpiada Filozoficzna w okresie pandemicznym? 

W tym i ubiegłym roku wszystkie etapy zawodów (przynajmniej w moim okręgu – w Warszawie) odbywały się zdalnie. W zasadzie jednak podstawowa formuła zawodów została zachowana – główną różnicą było to, że rok temu zamiast testu pisemnego na etapie okręgowym został przeprowadzony egzamin ustny. Dzięki temu – oraz dzięki pracy, cierpliwości i życzliwemu nastawieniu organizatorów – różnica między zawodami stacjonarnymi a zdalnymi nie była chyba bardzo odczuwalna. Przynajmniej dla uczestników – bo organizacja, z tego, co wiem, była pod wieloma względami trudniejsza. 

Jak oceniasz organizację OF?

Organizację oceniam bardzo, bardzo pozytywnie. Oczywiście, zdarzały się pewne problemy, np. opóźnienia, ale dla mnie nie było to najistotniejsze – tym bardziej jeśli wziąć pod uwagę, że organizatorzy zrobili dla nas dużo dobrego. Pamiętam choćby, jak w zeszłym roku przed etapem okręgowym odbyło się kilka naprawdę pomocnych warsztatów przygotowujących do pisania eseju. Oprócz tego w przypadku Olimpiady bardzo dużo odpowiedzialności spoczywa na barkach pojedynczych osób (np. pani dr Magdaleny Gawin), których praca, by wszystko przebiegało sprawnie, jest bardzo ciężka i imponująca. Można odpowiedzieć, że właśnie to, że pojedyncze osoby są odpowiedzialne za tak wiele, to wada organizacyjna. Coś w tym jest, ale – o ile mi wiadomo – od nadchodzącej edycji ma to ulec zmianie.

Na czym polega specyfika konkursu międzynarodowego? 

Same zawody polegają na napisaniu eseju podobnego do tego znanego z II etapu olimpiady krajowej lub – tym bardziej – z eliminacji do olimpiady międzynarodowej. Piszemy więc pracę na wybrany przez nas temat – jeden z czterech zaproponowanych cytatów filozofów i – podobnie jak na polskim konkursie – oczekuje się od nas przede wszystkim zaprezentowania własnej, spójnej, przekonującej, ciekawej argumentacji. Co istotne, pracę piszemy po angielsku, francusku, hiszpańsku lub niemiecku. (Jeśli ktoś czuje taką potrzebę, może przynieść słownik i korzystać z niego podczas zawodów). Wymagania są, rzecz jasna, większe niż na etapie okręgowym OF. Oprócz tego mamy więcej czasu – cztery godziny. Należy też raczej spodziewać się, że przynajmniej jeden z czterech tematów będzie cytatem myśliciela niezachodniego. Uspokajam: nikt nie będzie od nas oczekiwał znakomitej znajomości chińskiej czy perskiej filozofii (choć przy takim cytacie byłby to duży atut); chodzi raczej o twórcze rozwinięcie samej myśli. Zaletą jest też to, że – choć zawody odbywają się normalnie, stacjonarnie – prace pisze się na komputerach, więc nie trzeba się martwić np. o czytelność pisma. 

Inna sprawa, że pisanie eseju, choć jest kluczową częścią MOF, to nie wszystko. Organizatorzy dbają o to, żeby było to wspaniałe wydarzenie pełne wykładów, rozrywki i międzynarodowej integracji – i faktycznie tak jest. Trudno byłoby to wszystko tu opisać, więc zainteresowanych zachęcam do przeczytania mojego i Antka (jeśli ktoś jeszcze nie wie – srebrnego medalisty tegorocznej edycji) tekstów na ten temat, które niedługo powinny się znaleźć na stronie Polskiego Towarzystwa Filozoficznego.

Na jaki temat pisałaś esej podczas zawodów międzynarodowych i dlaczego właśnie na taki?

W moim przypadku był to jeden z fragmentów Heraklita, po angielsku brzmiący „Although the logos is common, most people act as though they had their own thought”. Temat był dla mnie bardzo ciekawy choćby z uwagi na wieloznaczność słowa logos. Ponieważ w grece znaczy ono m. in. „język”, piszący – biorąc pod uwagę całość cytatu – może rozważyć kwestie, które ostatnio bardzo mnie interesowały, a więc np.: zagadnienie wpływu języka na myślenie (problem determinizmu językowego) czy pytanie o to, jakie cechy języka czy zdolności językowe (np. gramatyka uniwersalna Chomsky’ego) są faktycznie common – wspólne wszystkim ludziom. Oczywiście nie można było ograniczyć się tu do zagadnień językowych – temat dawał możliwość rozpatrzenia bardzo szerokiej problematyki myślenia w ogóle i to także stanowiło jego zaletę.

W jakim języku pisałeś esej podczas zawodów międzynarodowych?

Esej, podobnie jak większość uczestników, pisałem po angielsku. 

Skąd Twoje zainteresowanie filozofią?

To dobre pytanie, bo trzeba tu chyba rozważyć dwie sprawy. Z jednej strony można to powiązać z tym, że już jakieś sześć-siedem lat temu zacząłem się interesować polityką i ekonomią – i wcale nie satysfakcjonowało mnie pozostawanie przy śledzeniu wiadomości politycznych, sporów partii etc., ale zastanawiał mnie głębszy sens tego, co dzieje się w życiu społecznym. Prawie od razu postawiłem więc pierwsze kroki w czytaniu prac teoretycznych, m. in. tych z filozofii polityki – a od tego już tylko jeden krok do czytania dzieł z innych dziedzin filozofii. Z drugiej strony coś musiało mnie uczynić nieusatysfakcjonowanym z samego śledzenia działań polityków, co jest przecież bardzo powszechne. Myślę, że było to pewne dążenie do wiedzy – i myślę, że gdybym nie zainteresował się filozofią w ten sposób, to stałoby się to jakoś inaczej. Swoją drogą niemałą rolę w tym, że postanowiłem czytać więcej o filozofii, odegrały też liczne dyskusje z moimi przyjaciółmi, podczas których przekonywałem się, jak wiele wiedzieli oni, jak mało wiedziałem ja i jak słabo były uzasadnione moje – słuszne czy niesłuszne – przekonania. 

Jaki jest Twój ulubiony filozof lub nurt filozoficzny i dlaczego?

Od początku mojego poważniejszego zainteresowania filozofią fascynował mnie Kant. Czy nazwałbym go moim „ulubionym filozofem”? Chyba nie, ale to też dlatego, że mam wciąż znaczne braki w znajomości jego myśli. Kant w każdym razie naprawdę mnie zainteresował. Podobnie było z Hansem Vaihingerem (silnie inspirującym się Kantem), którego prac nie czytałem, ale który wydaje mi się bardzo niedocenianym myślicielem. Sama lektura monografii o nim (Na granicy neokantyzmu Agaty Janaszczyk) wywarła na mnie duże wrażenie. Jeśli chodzi o nurty filozoficzne, w ostatnich miesiącach czytałem wiele interesujących prac autorstwa językoznawców kognitywnych – na poziomie wielu ogólnych twierdzeń i koncepcji językoznawstwo kognitywne można traktować albo jako mające treść filozoficzną, albo – co najmniej – bardzo doniosłe implikacje filozoficzne. I ten jego filozoficzny aspekt jest niezwykle ciekawy. Osobiście wyjątkowo cenię sobie też filozofów, którzy propagują inspirowanie się wzorcami stworzonymi przez myśl dawnych epok, np. „ćwiczeniami duchowymi”. 

Czy planujesz pójść na studia filozoficzne?

Odpowiedź będzie bardzo krótka – planuję. 

Czy Twoim zdaniem filozofia jest potrzebna w życiu? Dlaczego?

Filozofia w jakiejkolwiek formie na pewno nie jest niezbędna do przeżycia. Przeciwnie, myślę, że wielu osób, które w życiu wydają się radzić sobie najlepiej, nie da się „oskarżyć” o nadmierną refleksyjność. Sądzę jednak, że refleksyjność jest czymś bardzo istotnym, a jej brak zdaje się charakterystyczny dla naszych czasów. Myślę, że większe zainteresowanie filozofią jest teraz potrzebne w tym sensie, że ludzie dziś bardzo wiele zyskaliby na kontakcie np. z dziełami Platona, Konfucjusza i św. Augustyna – i na tym, żeby zawarte w tych dziełach treści potraktować naprawdę poważnie, wziąć sobie do serca i stosować.  Ale to chyba jeszcze nie stanowi konsekwentnego, systematycznego uprawiania filozofii rozumianego jako próba racjonalnego dojścia do ostatecznego wykazania tego, jaka jest natura otaczającej nas rzeczywistości, jakie mamy powinności etyczne etc. 

Zainteresowanie filozofią będzie komuś potrzebne, jeśli to, by cel był słuszny i uzasadniony jest dla niego co najmniej równie ważne, jak skuteczne osiągnięcie celu. Tylko filozofia może w ogóle aspirować do tego, żeby wykazać, co jest słuszne, nawet jeśli nie jest powiedziane, że da nam poszukiwaną jednoznaczną odpowiedź. Jest to też bardzo istotne w życiu społecznym. Tak rozumiana filozofia może tu powstrzymać nas od podejmowania potencjalnie szkodliwych dla innych, a niewytrzymujących próby racjonalnych kryteriów, decyzji, czyli może powstrzymać nas od traktowania innych jako środków do realizacji arbitralnie wybranych celów. Uprawianie filozofii w pełni racjonalnej, szukającej przyczyn wszystkiego, może też mieć kilka negatywnych skutków: rozbudowana refleksja może utrudnić sprawne działanie, a poza tym takie podejście może nie dać pewnych odpowiedzi, przez co bylibyśmy i tak skazani na jakieś arbitralne wybory. Jednak nawet gdyby uznać wyższość życia „sprzed filozofii”, życia „naiwnego”, jak to czyniło np. wielu niemieckich romantyków (co również rodzi istotne problemy), nie wydaje mi się, żeby dało się obecnie jakoś od filozofii „uciec”. Mam wrażenie, że słuszne jest zdanie Poppera, na które natrafiłem podczas przygotowań do Olimpiady: „Z chwilą gdy zaczynamy polegać na rozumie i posługiwać się władzami krytycznymi (…) nie możemy już wrócić do stanu magii trybalnej. Dla tych, którzy zeszli z drzewa poznania, raj jest utracony”. Tak chyba jest, czy się to komuś podoba, czy nie.

A uprawianie filozofii, w którym nie poświęcamy się w całości racjonalnemu poszukiwaniu ostatecznych przyczyn i uzasadnień wszystkiego, tylko np. ocenie stanu kultury? Ono może nie będzie niezbędne czy nie będzie pełniło tak oczywistych (ale kto wie, czy nie równie istotnych) funkcji społecznych, lecz, podobnie jak filozofia tych przyczyn szukająca, może uczynić nasze życie dużo ciekawszym, bogatszym, bardziej świadomym i piękniejszym. Czy jest to potrzebne każdemu? Pewnie nie. Czy każdy może na tym coś zyskać? Tak mi się wydaje.

 

Czy nie uważasz, że filozofowanie to marnowanie czasu?

Często ostatnio myślę o tezie 6.53 Wittgensteina z Traktatu: „Poprawna metoda filozofii byłaby właściwie taka: Nie mówić nic poza tym, co da się powiedzieć, czyli poza zdaniami nauk przyrodniczych – a więc nic poza tym, co z filozofią nie ma nic wspólnego; a gdyby potem ktoś chciał powiedzieć coś metafizycznego, wykazać mu, że pewnym znakom nie nadał w swoich zdaniach żadnego znaczenia”. Nie chcę tu oceniać jej słuszności, ale faktycznie wydaje mi się, że dotarcie do jakiegoś ostatecznego metafizycznego ugruntowania twierdzeń filozoficznych – szczególnie normatywnych – siłami filozofii może być niemożliwe. Ale czy to znaczy, że filozofowanie to marnowanie czasu? Moim zdaniem zdecydowanie nie. Nawet jeśli tym sposobem nie dojdziemy do obiektywnej prawdy na temat rzeczywistości zewnętrznej, to przecież filozofia ma jeszcze wiele innych zadań. Może tworzyć pojęcia służące do opisu naszego doświadczenia, może zajmować się wyznaczaniem granic ludzkiego poznania, może przeprowadzać analizę języka. Najważniejsza wydaje mi się jednak rzecz następująca: to, że jakąś drogą możemy nie dojść do ugruntowania pewnych metafizycznych prawd o świecie zewnętrznym, nie znaczy, że nie dowiemy się tym sposobem czegoś na temat nas samych i naszego świata – czy to np. świata kultury, który tworzymy, czy to świata naszego doświadczenia, na które skazuje nas fakt bycia ludźmi. A to – dogłębne zbadanie tego, jak my przeżywamy świat i jaki jest nasz świat, do którego my mamy dostęp – może czasem okazać się mniej więcej tak wartościowe jak dotarcie do obiektywnej struktury rzeczywistości. 

Czy czytasz „Filozofuj!”? Czy śledzisz portal filozofuj.eu? Masz jakieś refleksje na ten temat, wskazówki?

Nie jestem stałym czytelnikiem ani pisma, ani portalu, ale przed chwilą przeczytałem kilka artykułów z różnych numerów (Istota rzeczy, Tajemnica życia, Wady poznawcze), żeby móc je ocenić. Muszę przyznać, że stoją na wysokim poziomie. Tematyka jest ambitna, mamy ciekawe teksty uznanych autorów i z Polski, i z innych krajów, podobają mi się też np. sugestie bibliograficzne dołączone do wielu artykułów. Wszystko wygląda na tyle dobrze, że chyba nie mam wskazówek. 

Która z akcji, które podjęliśmy w ostatnim czasie jako magazyn i portal jakoś Cię zainteresowała? Jakie inne przedsięwzięcia przez nas organizowane chciałbyś zobaczyć?

Idea Klubów „Filozofuj!” wydaje mi się ciekawa. Na nowe przedsięwzięcia chyba nie mam pomysłu, ale zawsze lubię czytać o bardzo interesujących, choć niedocenianych myślicielach i nurtach. W tej sytuacji jest przynajmniej kilku polskich filozofów, więc może dobrze byłoby poświęcić im np. numer?

Jak mógłbyś zachęcić innych do czytania „Filozofuj!”?

Od czegoś przygodę z filozofią trzeba zacząć, a najlepiej, żeby to, co widzimy na początku, było ciekawe, przystępne i merytorycznie stało na wysokim poziomie. Wydaje mi się, że teksty w magazynie są właśnie takie. Zresztą to nie dotyczy tylko osób niemających do tej pory żadnego kontaktu z filozofią – filozofia tak się rozrosła, że niemal każdy z nas może być w jakiejś jej dziedzinie „początkujący”. 

Jak byś mógł zachęcić innych do filozofowania?

Fizyka, ekonomia czy archeologia to fascynujące nauki, ale żadna z nich nie daje nam wglądu w całość ludzkiego doświadczenia. Fizyka nie przyczyni się za bardzo do zrozumienia kultury, ekonomia powie nam niewiele na temat świata przyrody, a archeolodzy mogą być zbyt zajęci wykopaliskami, by rozważać o muzyce. Oczywiście filozofia również nie da nam wiedzy dotyczącej wszystkiego – ale pozwoli nam przynajmniej dać jakieś spojrzenie na w zasadzie wszystkie dziedziny życia, pozwoli nam całościowo zinterpretować otaczający nas świat. Czy nie może tego zrobić też sztuka, np. literatura? W jakimś zakresie tak, ale – ponieważ artyści często formułują swoje myśli w sposób bardzo ogólny pod względem treści, a wielu zagadnień nie poruszają prawie nigdy – wydaje mi się, że jest to zakres dużo mniejszy. W każdym razie nie chciałem tu tworzyć pamfletu przeciwko sztuce i nauce, bo zdecydowanie nie uważam, żeby filozofia była „lepsza” od sztuki i nauki. Natomiast faktycznie jest tak, że filozofia z jednej strony daje wyjątkową możliwość całościowego oglądu świata, a z drugiej strony – jeśli nawet ktoś nie ma takich ambicji – obejmuje na tyle szeroki zakres, że coś przydatnego i ciekawego znajdą w niej i chemik, i artysta, i… zwykły człowiek wracający do domu po ciężkiej pracy.

Czy lektura „Filozofuj!” mogłaby w tym pomóc?

Myślę, że tak. Jak już wspomniałem, magazyn wydaje się taki, że mógłby zainteresować osobę „niewtajemniczoną”. 

Czym interesujesz się poza filozofią?

Staram się zdobywać wiedzę z różnych dziedzin sztuki, nauki czy kultury w ogóle. Jeśli chodzi o sztukę, najważniejsze są dla mnie literatura (a w szczególności twórczość Juliusza Słowackiego) i muzyka (muzyka poważna oraz jazz). Co do nauki, ostatnio najbardziej zajmowało mnie językoznawstwo. Ciekawią mnie też tradycje różnych kultur (np. wielkie religie) i chciałbym poszerzyć swoją wiedzę na ich temat. 


Zob. wywiady z Mirą Zyśko, Karoliną Bassą, Olgą ŻyminkowskąDawidem GórasemKatarzyną Kubik – zwycięzcami poprzednich edycji OF.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2024 można zamówić > tutaj.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Skomentuj

Kliknij, aby skomentować

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy