Artykuł

Marek Aureliusz: Twierdza wewnętrzna

Filozofia Epikteta zainspirowała ostatniego wielkiego stoika, cesarza Marka Aureliusza. Tym sposobem wyzwolony niewolnik stał się wzorem dla władcy największego imperium świata, jakim było wówczas Cesarstwo Rzymskie. Trudno się dziwić, iż cesarz wybrał taką właśnie filozofię: za jego panowania wzmacnia się inwazja plemion germańskich, wylewa Tyber, wybucha epidemia dżumy i zaczyna panować głód. Same Rozmyślania to rodzaj notatnika duchowego, spisywanego w trakcie działań wojennych. Warto jeszcze wspomnieć, że w czasie pobytu w Atenach w roku 175 n.e. Marek Aureliusz upaństwowił cztery znane nam szkoły filozoficzne i ustanowił wysokie pensje dla ich kierowników.

Zapisz się do naszego newslettera

Tekst ukazał się w Sokrates i syre­ny. 55 podróży filo­zoficznych po świecie pod­księży­cowym i nad­księży­cowym, s. 154–156. W pełnej wer­sji graficznej jest dostęp­ny w pliku PDF.


II

1. Zaczy­na­jąc dzień, powiedz sobie: Zetknę się z człowiekiem natręt­nym, niewdz­ięcznym, zuch­wałym, pod­stęp­nym, złośli­wym, niespołecznym. Wszys­tkie te wady pow­stały u nich z powodu braku rozez­na­nia złego i dobrego. Mnie zaś, którym zbadał naturę dobra, że jest piękne, i zła, że jest brzy­d­kie, i naturę człowieka grzeszącego, że jest mi pokrewnym, nie dlat­ego, że ma w sobie krew i pochodze­nie to samo, ale że ma i rozum, i bos­ki pier­wiastek, nikt nie może wyrządz­ić nic złego. Nikt mnie bowiem nie uwikła w brzy­dotę. Nie mogę też czuć gniewu wobec krewnego ani go nien­aw­idz­ić. Zrodzil­iśmy się bowiem do wspól­nej pra­cy, tak jak nogi, jak ręce, jak brwi, jak rzędy zębów górnych i dol­nych. Wza­jemne więc szkodze­nie sobie jest prze­ci­wne naturze, wza­jem­nym zaś szkodze­niem jest uczu­cie gniewu i nien­aw­iś­ci.

2. To, czym jestem, skła­da się z ciała, tch­nienia i woli. Precz z książka­mi! Już nie dawaj się im pociągnąć! Nie wol­no! Ale jak gdy­by już na łożu śmier­ci popa­trz ze wzgardą na ciało: Oto kupa krwi i gnatów, tkan­i­na, ple­cionka ścięgien, żył, tęt­nic. Rozważ ter­az, czym też jest tch­nie­nie? Wia­trem. I to nie zawsze jest on tym samym, lecz każdej chwili wyrzu­ca się go i znowu wcią­ga. Trze­cią częś­cią skład­ową jest wola. Zas­tanów się. Jesteś starcem, nie pozwól już, by sługą była, by szła jak mar­i­onet­ka za dzikim popę­dem, by była niezad­owolona z losu ter­aźniejszego lub chci­ała uniknąć losu, który cię czeka w przyszłoś­ci.

3. Dzieła boskie są pełne opa­trznoś­ci. Ale w dziełach przy­pad­ku widać także albo dzi­ałanie praw natu­ry, albo dzi­ałanie praw wynikłych z pow­iąza­nia i splo­tu tak­tów, które są dziełem opa­trznoś­ci. Wszys­tko stamtąd płynie, ale z tym łączy się konieczność i pożytek całoś­ci wszechświa­ta, którego jesteś cząstką. To zaś jest dobre dla każdej cząst­ki natu­ry, co przynosi z sobą natu­ra wszechświa­ta i co służy do jej zachowa­nia. Czyn­nika­mi zaś zachowa­nia świa­ta są przemi­any pier­wiastków i ciał złożonych. To niech ci wystar­czy, niech ci zawsze służy jako pewnik. Łaknie­nie zaś książek precz od siebie odrzuć, byś nie umier­ał wśród narzekań, lecz spoko­jnie, a bogom szcz­erze i serdecznie wdz­ięczny.

4. Pom­nij, od jak daw­na to odracza­sz i ile też sposob­noś­ci otrzy­małeś od bogów, a z nich nie korzys­tasz. Raz już należy odczuć, jakiego świa­ta jesteś cząstką i jakiemu to wład­cy swój początek zawdz­ięcza­sz. I że mamy wymier­zony kres cza­su. A jeżeli go nie uży­jesz dla uzyska­nia pogody ducha, zniknie on i ty znikniesz, a po raz dru­gi nie powró­ci?

IV

3. Ustroni sobie szuka­ją na wsi, nad morzem lub w górach. I ty zwycza­jnie bard­zo za tym tęsknisz. Wszys­tko to jest bard­zo niemą­dre, bo prze­cież moż­na usunąć się, kiedykol­wiek zechcesz, w głąb siebie. Nigdzie bowiem nie schroni się człowiek spoko­jniej i łatwiej, jak do duszy włas­nej, zwłaszcza ten, kto ma taką ustroń wewnętrzną, że się naty­ch­mi­ast zupełny zna­jdzie spokój, jeżeli w nią się wpa­trzy. A nic innego nie nazy­wam spoko­jem, jak wewnętrzny ład. Jak najczęś­ciej więc dostar­czaj sam sobie tej ustroni i odświeżaj sam siebie. A krótkie to niech będą i ele­men­tarne zasady, które ci wystar­czą do naty­ch­mi­as­towego otwar­cia tej ustroni i spowodu­ją, że opuś­cisz ją w usposo­bi­e­niu gotowym do cier­pli­wego znoszenia sto­sunków, do których wracasz. Z czegóż bowiem jesteś niezad­owolony? Z przewrot­noś­ci ludzi? Zas­tanowi­wszy się jeszcze raz nad tym – co jest rzeczą rozstrzyg­niętą – że stworzenia rozumne ist­nieją dla wza­jem­nej pomo­cy i że wyrozu­mi­ałość jest częś­cią spraw­iedli­woś­ci i że błądzą wbrew swej chę­ci i nad tym, ilu to ludzi zmarło i w proch się rozsy­pało, którzy z sobą nawza­jem wal­czyli, nawza­jem się pode­jrze­wali, nien­aw­idzili, szli z sobą na noże – o tym pomyśl i odpocznij wresz­cie! Może jesteś niezad­owolony z losu? Przy­pom­nij sobie alter­naty­wę: albo opa­trzność, albo ato­my i dowody twierdzenia, że świat – to państ­wo. Może popędy cielesne cię trapią? Pomyśl, że dusza nie ule­ga żad­ne­mu wpły­wowi ani łagod­ne­mu, ani gwał­towne­mu, sko­ro się tylko sama w sobie zamknie i włas­ną moc uświado­mi, i przy­pom­nij sobie to wszys­tko, coś słyszał i przys­woił sobie z nau­ki o przykroś­ci i przy­jem­noś­ci. Może cię żądza sławy marnej niepokoi? Popa­trz, jak szy­bko wszys­tko ule­ga zapom­nie­niu! Popa­trz na ogrom niezmier­zonego przed sobą cza­su i po tobie, jak próżny jest ten brzęk sławy, jak są zmi­en­ni w sądzie i jak go nie mają ci, którzy ci się zda­ją sławę twą głosić, jak szczupłe miejsce, do którego się ta sława ogranicza. Cała bowiem ziemia – to punkcik, a w niej jakimże kącikiem część zamieszkana! A w niej iluż jest i co za jed­ni ci, co cię chwal­ić mają! Pamię­taj więc o tym, że możesz cofnąć się do tej włas­nej ustroni, a przede wszys­tkim nie daj się pocią­gać tu i tam, nie upier­aj się przy niczym, lecz bądź wol­nym i patrz na rzeczy jako mąż, jako człowiek, jako oby­wa­tel, jako stworze­nie śmiertelne. Dwa zaś pewni­ki niech będą wśród podręcznych, na których się oprzesz: jeden, że wypad­ki zewnętrzne duszy nie dotyka­ją, lecz sto­ją spoko­jnie poza nią, a wszel­ki niepokój jest jedynie skutkiem wewnętrznego sądu, i dru­gi, że wszys­tko, co widzisz, wnet ule­ga zmi­an­ie i wnet zniknie. I zawsze miej w pamię­ci, ilu już zmi­an sam byłeś świad­kiem. Świat – to zmi­ana, życie – to wyobraże­nie.

49. Podob­ny bądź do skały, o którą się cią­gle fale rozbi­ja­ją. A ona stoi, a koło niej usyp­i­a­ją bałwany wody. „O ja nieszczęśli­wy, że mię to spotkało”. — Ależ nie tak! Lecz: „O ja szczęśli­wy, że cho­ci­aż mię to spotkało, żyję bez smutku, nie gnębi mnie ter­aźniejs­zość ani nie boję się przyszłoś­ci”. To bowiem każde­mu przy­darzyć się mogło, a nie każdy potrafił­by żyć z tym bez smutku. Dlaczegóż więc owo jest bardziej nieszczęś­ciem, jak to szczęś­ciem? Czyż w ogóle nazwiesz to nieszczęś­ciem człowieka, co nie jest odstąpi­e­niem od natu­ry człowieka? Czy odstąpi­e­niem od natu­ry ludzkiej zda­je ci się być to, co nie jest niez­godne z wolą jego natu­ry? Jakżeż więc? Wolę znasz. Czyż więc to, co ci się zdarzyło, wzbra­nia ci być spraw­iedli­wym, wielko­dusznym, roztrop­nym, rozum­nym, ostrożnym, szcz­erym, oby­cza­jnym, wol­nym i inne mieć cechy, przy których natu­ra ludz­ka swą właś­ci­wość zachowu­je? Pamię­taj zresztą przy każdym zdarze­niu, które cię do smutku przy­wodzi, o zasadzie: To nie jest nieszczęś­ciem, owszem szczęś­ciem jest znosić to wzniośle.

VII

9. Wszys­tko jest nawza­jem pow­iązane, a węzeł to świę­ty. A zgoła nic nie ma, coby nawza­jem było sobie obce. Ułożone to bowiem zostało we wspól­ny ład i współt­worzy porządek w porząd­ku tego samego świa­ta. Jeden bowiem jest świat, a skła­da się nań wszys­tko, i Bóg jeden we wszys­tkim i jed­na isto­ta i jed­no pra­wo, jeden rozum wspól­ny wszys­t­kich stworzeń rozum­nych i praw­da jed­na. I jeden wresz­cie ideał doskon­ałoś­ci stworzeń o wspól­nym pochodze­niu i wspól­nym rozu­mie.

22. Jest właś­ci­we człowiekowi miłować nawet tych, którzy błądzą. A dzieje się to, gdy się rozważy, że są to pokrewni, a grzeszą wskutek nieświado­moś­ci i wbrew chę­ci i że wnet i ty i on pom­rze­cie, a przede wszys­tkim dlat­ego, że ci nic złego nie zro­bił. Woli twej bowiem nie uczynił gorszą, niż była przedtem.

Przełożył Mar­i­an Reit­er


Tekst jest dostęp­ny na licencji: Uznanie autorstwa-Na tych samych warunk­ach 3.0 Pol­s­ka.

Najnowszy numer można nabyć od 2 lipca w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2020 można zamówić > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „tutaj”.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

2 komentarze

Kliknij, aby skomentować

  • …pewien zartow­n­is i hul­taj, bohater “Kobi­ety trzy­dziesto­let­niej” H. de Balza­ca, na popolud­ni­ach i wiec­zorkach lit­er­ac­kich zawsze pow­tarzał “czy­tam tylko dwie książ­ki w roku”.=-O 😉 🙂 :-! :O 😀 O:-)

  • Stan/chaos ówczes­nego ich/jego świa­ta przy­pom­i­na nasz obec­ny…
    MA?! Cóż za nad­mi­ar i moc żywych cza­sown­ików! Plus ten pesymizm egzys­tenc­jal­ny…
    Depresja/dystymia?!

Sklep

55 podróży filozoficznych okładka

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy