Poetycko

O Arystotelesie wierszem

Prezentujemy fragment o Arystotelesie niewydanego jeszcze dzieła pt. Historia filozofii wierszem spisana autorstwa Janusza Kucharczyka i Tomasza Kalisza. Zawiera ono wierszowany opis myślicieli różnych tradycji od czasów antycznych mędrców po filozofów współczesnych podzielonych na pokolenia, które opisane są krótkim wstępem prozą. Dziękujemy Autorom za interesującą reakcję na naszą akcję „Popularyzujemy Arystotelesa”, podjętą z okazji Roku Arystotelesa UNESCO.

Zapisz się do naszego newslettera

rok-arysototelesa Akcja: Popu­la­ry­zu­je­my Ary­sto­te­le­sa! Zachę­ca­my do prze­sy­ła­nia wszel­kich mate­ria­łów zwią­za­nych z życiem i twór­czo­ścią Ary­sto­te­le­sa: tek­stów, ilu­stra­cji, cyta­tów, memów, komik­sów, aneg­dot, lin­ków do audy­cji i fil­mów, rela­cji z wyda­rzeń, a nawet pry­wat­nych obja­wień inte­lek­tu­al­nych. 😉 Moż­na je prze­sy­łać na adres: redakcja@filozofuj.eu.


Do publi­ka­cji będzie dołą­czo­ny słow­ni­czek, w któ­rym zosta­ną obja­śnio­ne wyra­zy zazna­czo­ne gwiazdką.


Poko­le­nie VII

Filo­zo­fia uro­dzo­nych od 415 do 381 p. n. e.

Żyj i myśl prosto!

To gene­ra­cja kon­ty­nu­ato­rów myśli uczniów Sokra­te­sa, żyją­ca w cza­sach domi­na­cji Mace­do­nii rosną­cej, aż do utra­ty nie­pod­le­gło­ści grec­kich państw-miast[1] na rzecz jej kró­la Fili­pa w 337 p. n. e.  Po jego śmier­ci wład­cą zosta­je jego syn Alek­san­der, nazwa­ny Mace­doń­skim i Wiel­kim. Myśl sta­je się znacz­nie uprosz­czo­na w sto­sun­ku do two­rzo­nej  wcze­śniej, ale wie­lu filo­zo­fów się wyróż­nia. Cynik* Dio­ge­nes jest naj­częst­szym boha­te­rem antycz­nych aneg­dot. Mega­rej­czyk* Eubu­li­des two­rzy licz­ne para­dok­sy*,  z tym po dziś słyn­nym: kłam­cy*. Kse­no­ka­ta­tes dzie­li filo­zo­fię na logi­kę*, fizy­kę* i ety­kę*, a do mate­ma­ty­ki* i astro­no­mii*  wkład wno­si inny czło­nek Aka­de­mii* Eudok­sos. Do tego poko­le­nia nale­ży wszak jeden z naj­więk­szych myśli­cie­li wszech cza­sów: Ary­sto­te­les, choć też uczeń Pla­to­na, zało­ży­ciel szko­ły pery­pa­te­ty­ków*, czy­li Lyke­jo­nu*. Jego dok­try­na – bar­dziej zdro­wo­roz­sąd­ko­wa niż mistrza – to genial­na syn­te­za wień­czą­ca dotych­cza­so­wą filo­zo­fię. Ary­sto­te­les – nauczy­ciel Alek­san­dra widząc w świe­cie wie­lość osob­nych rze­czy, zosta­je ojcem reali­zmu* i plu­ra­li­zmu* onto­lo­gicz­ne­go*. Roz­wi­ja wie­le dzie­dzin wie­dzy: fizy­kę*, astro­no­mię*, bio­lo­gię* (zoo­lo­gię), psy­cho­lo­gię*, poli­to­lo­gię*, filo­lo­gię* (poety­kę), reto­ry­kę*, logi­kę*, teo­lo­gię*. W Chi­nach* zaś dzia­ła­ją pierw­si legi­ści*, nauczy­cie­le trzech  nur­tów reali­stycz­nej i refor­ma­tor­skiej myśli politycznej*.

 

  1. Ary­sto­te­les ze Sta­gi­ry (Sta­gi­ry­ta) (384–322 p. n. e.) – Grec­ka Sta­gi­ra, Tra­cja (Grecja)/Grecja:

Oneg­daj uczniem byłem sza­cow­ne­go Pla­to­na,

zostać jed­nak musia­ła jego myśl odrzucona.

Po mistrzu Aka­de­mią* pokie­ro­wać ja miałem,

wole­li wszak Speu­zy­pa, więc z Aten wyjechałem

– z Kse­no­kra­te­sem razem jedzie­my do Troady,

two­rzy­my wła­sną szko­łę – wład­ca ceniąc wykłady,

za żonę cór­kę daje. Ucznia mam – Teo­fra­sta.

Do Mace­do­nii jadę, gdzie ścią­gnął mnie dynasta

– Filip mi Alek­san­dra nauczać proponuje,

ten póź­niej Wiel­ki wład­ca przez lata mnie szanuje,

Per­sów rów­ny­mi czy­ni, czcią boską się otacza

– rady me lek­ce­wa­żąc, moral­nie się tak sta­cza.[2]

Do Aten powró­ciw­szy, wykła­dam w Lykejonie*,

w zupeł­nie nowej szko­le, któ­rą po moim zgonie

Teo­frast pew­nie przej­mie. (Na wygna­niu umieram

każą mnie za bez­boż­ność, bo Mace­do­nię wspieram).

W Liceum na prze­chadz­kach nowa kwit­nie nauka,

tam pod­staw wie­dzy wszel­kiej z wytrwa­ło­ścią się szuka.

 

Filo­zo­fia* wszak moja nie gorz­ka ani słodka,

jej dro­ga bowiem ścież­ką zło­te­go wie­dzie środka

– jed­ni wszyst­ko mate­rii* odda­ją bez wahania,

gdy inni zaś z idei* dyk­tu­ją nam zadania,

a jakim ten świat prze­cież – dla ludzi poznawalne,

co oczy nasze widzą – naj­zu­peł­niej realne,

zatem co jest napraw­dę w kosmo­sie* rzeczywiście,

to ja, on, ty i pies twój, drze­wo na któ­rym liście,

księ­życ, słoń­ce i ów dąb, gdzie swo­je gniaz­do ma ptak.

 

Oczy otwórz, bo praw­dę* wła­ści­wie roz­po­znasz tak!

Nią wszak, że A to jest B, gdy tak się rze­czy mają,

będąc takie jak zda­nia, któ­re je nazywają

– jest, co widać i zmy­sły w pozna­niu prawd się liczą.

A tym, co ludzie widzą w logi­ce nazw się ćwiczą,

dane  bowiem zmy­sło­we pod­da­ne są abstrakcji*

– umysł* praw­dę wyłu­ska ich ogól­nych relacji,

z począt­ku cał­kiem pusty, przez zmy­sły wszak wszyst­ko zna,

co poprzez nie tam wpły­nie, to uogól­nić on ma.

Stąd sylo­gizm*: „Ponie­waż każ­dy czło­wiek śmiertelny,

a Sokra­tes czło­wie­kiem, to umrze” słusz­ny, celny

– ogól­ne, szcze­gó­ło­we twier­dze­nia czy przeczenia,

powią­za­nia wska­zu­ją jakie mają znaczenia*

róż­nych pojęć wza­jem­ne i co z tych­że wynika,

to wła­śnie logi­ka* nazw, czy­li sylogistyka*.

Jed­na rzecz nie jest naraz: i taka i nie taka”,

Praw­dzi­wa lub fał­szy­wa myśl sia­ka czy owaka”,

Ja jestem mną, pies to pies, a ryby zawsze ryby,

dom domem, grzy­by zawsze bez­względ­nie są to grzyby”

– te trzy pew­ne zasa­dy fun­da­men­tem logiki,

efek­tem mej z daw­ny­mi dzie­ła­mi polemiki:

toż­sa­mo­ści* Hera­klit, sprzecz­no­ści* Pro­ta­go­ras,

wyłą­czo­ne­go środ­ka* nie chciał  Anak­sa­go­ras.

Rze­czy z sobą jed­na­kie i nie bywa­ją  sprzeczne,

być albo nie być muszą. Te pra­wa są konieczne.

 

Kate­go­rie* opi­szą, co isto­tą, osobą:

gdzieś jest, jakaś i kie­dyś, cią­gle też będąc sobą,

roz­miar  ma, jakoś dzia­ła, cze­goś rów­nież doznaje,

w rela­cji też z czymś innym bez prze­rwy pozostaje,

a cia­ło każ­dej zawsze w takim czy innym stanie,

też się jakoś poło­ży, usią­dzie czy powstanie.

Obok wła­snej ma zatem swej sub­stan­cji* stałości,

tak­że i cechy zmien­ne, to zna­czy przypadłości*.

 

Lecz wszyst­ko, jasno mówiąc, zupeł­nie bez histerii,

z for­my się pew­nej skła­da, prze­waż­nie też z materii,

ogól­na  bowiem for­ma* jak psa, tak i człowieka*,

w każ­dym jed­nym kon­kret­nym mate­rią się powleka,

cechy jed­nost­kom wspól­ne to for­my wła­śnie sprawa,

może być przy tym róż­na: ta żywio­łów* – podstawa,

gdyż z wody, zie­mi, ognia, powie­trza minerały,

w nie­bie jest eter* jesz­cze – ele­men­tów* zbiór cały.

Każ­dy ma miej­sce swo­je – sam z sie­bie je zajmuje,

tak dłu­go, póki siłą nań się nie oddziałuje.

 

Wyż­sze sub­stan­cje mają jako swą for­mę duszę

z swym celem* – ente­le­chię*, wege­ta­tyw­ne* muszę

w rośli­nach uznać – żyją, w zwie­rzę­tach* zaś czujące

– w nich zmy­sły i emo­cje, ludzie dusze myślące,

rozum­ne sami mają, te im kształ­tu­ją ciała,

gdyż czło­wiek to nie dusza*, któ­ra z nie­ba zleciała,

jed­ność wszak ludz­kiej for­my z mate­rią tak się szerzy.

Ona zaś trwa w jed­nost­kach, do któ­re­go należy

z gatun­ków, te wsze­la­ko w ogó­le nie powstały,

gdyż odwiecz­nie kształ­tu­ją świat taki sam czas cały.

(Róż­ne zwie­rząt rodza­je poklasyfikowałem,

wie­lo­ry­by za ssa­ki to ja wła­śnie uznałem.)

Są też for­my bez cia­ła, umy­sły* to w niebiosach,

ich funk­cją zaś myśle­nie o żywych pla­net losach.

 

Mate­ria* kon­kret two­rzy, ona powo­du­je wszak,

że poszcze­gól­ny bywa nar­cyz, buk, czło­wiek, pies, szpak.

To ona tym, co może tam­tym być albo owym,

gdyż sama w sobie nigdy nie jest czymś już gotowym.

Albo­wiem coś i teraz w swej tkwi aktu­al­no­ści[3],

a coś zaś jesz­cze nie jest, będąc cią­gle w możności*.

Jak drze­wo, któ­re może poju­trze zostać słupem,

tak czło­wiek może prze­cież być prze­stać – stać się trupem.

 

I kosmos* sobie wol­no tak nie­ustan­nie płynie,

rzecz każ­da bywa dzię­ki aż czwo­ra­kiej przyczynie*:

temu z cze­go, oraz czym, a tak­że w jakim celu*

i co ją uczy­ni­ło, wiedz zatem przyjacielu:

Jest Pierw­szy Poru­szy­ciel*: Bóg* – ruchu* cel* – przyczyna,

ciąg tych­że wszak w natu­rze skądś prze­cież się zaczyna.

Źró­dło prze­mian kosmo­su – sens ruchu wśród jego dróg,

bo wszyst­ko ma przy­czy­nę, tą osta­tecz­ną zaś Bóg,

ten Umysł* dosko­na­ły, odwiecz­ny się nie zmieni

ponad księ­ży­cem  trwa­jąc – myśmy Nim zachwyceni,

ponie­waż sam jest dobry – duma o doskonałym,

to myśl o sobie zatem – w Naj­lep­szym –  jest Nim całym.

 

Tyl­ko rozum do szczę­ścia może cię doprowadzić,

uży­waj go, występ­kom wsze­la­kim ma zaradzić!

Mędrzec więc nie­ustan­nie zło­tym środ­kiem wciąż kroczy,

żywot taki szczę­śli­wy, speł­nio­ny[4] i uroczy.

Bądź hoj­ny, uni­ka­jąc skąp­stwa i rozrzutności,

odważ­ny, rów­nie nie chcąc z bra­wu­rą tchórzliwości,

nie dręcz sie­bie opil­stwem ni bez­względ­ną trzeźwością!

Złym: kar­mić się powa­gą i pustą wesołością.

W umia­rze wszak się rodzi każ­da praw­dzi­wa cnota*,

do skraj­no­ści pro­wa­dzi roz­wa­gi brak, głupota.

 

Tak samo być powin­no z wszel­kim na zie­mi państwem.

Tyra­nia*, oli­gar­chia* i demo­kra­cja* draństwem

– wła­dza ludziom potrzeb­na, nie­któ­rym tak­że pana,

któ­ra jest nie­wol­ni­kom* przez cha­rak­ter wskazana –

poli­te­ja* więc lep­sza, czy­li rzeczpospolita*,

wła­dza ary­sto­kra­cji*, monar­chii* wyśmienita

też bywa, lecz naj­le­piej, gdy rzą­dy są mieszane,

te trzy ustro­je naraz w jed­ną całość związane

– niech lud ma tro­chę wpły­wów, nie­co rów­nież elity,

lecz i coś dla czło­wie­ka, któ­ry jest znakomity.

 

Też tra­ge­dia* ze skraj­nych oczysz­cza namiętności,

uczu­cia boha­te­rów przed­sta­wia publiczności.

W sobie je roz­po­zna­jąc, dystan­su widz nabywa,

poprzez kathar­sis*  psy­che* z emo­cji złych obmywa.

Muzy­ka* wraz z poezją lepiej kształ­tu­je duszę

– na fle­cie, bez słów gra­ną gorzej oce­nić muszę.


[1]     Gr. polis, odno­si się do pod­sta­wo­wej jed­nost­ki orga­ni­zu­ją­cej życie pań­stwo­we w grec­kiej epo­ce archa­icz­nej* i kla­sycz­nej. Obej­mo­wa­ło ono mia­sto wraz z całą oko­li­cą, pro­wa­dzi­ło wła­sną poli­ty­kę i kolo­ni­za­cję. Pozo­sta­wa­ło w rów­nych rela­cjach part­ner­skich z inny­mi. Upa­dek tego zja­wi­ska wpły­nął tak­że na filo­zo­fię dając począ­tek myśli hel­le­ni­stycz­nej. Okre­śla­ło spo­sób myśle­nia będąc pod­sta­wo­wym punk­tem odnie­sie­nia w reflek­sji o świe­cie ludz­kim, kształ­tu­jąc mię­dzy inny­mi takie poję­cia jak oby­wa­tel­stwo, patrio­tyzm, cno­ty* publiczne.

[2]     Por. wstęp do tego i następ­ne­go pokolenia.

[3]     Gr. ener­ge­ia, łac. actus, tłu­ma­czo­ne jako akt* lub urzeczywistnienie.

[4]     Uży­ty w ory­gi­na­le grec­ki ter­min euda­imo­nia odpo­wia­dać może nasze­mu poję­ciu szczę­ścia, ale też speł­nie­nia, samo­re­ali­za­cji, dla­te­go czę­sto się go nie tłu­ma­czy, a poda­je w brzmie­niu oryginalnym.

rok-arysototelesa

Akcja: Popu­la­ry­zu­je­my Ary­sto­te­le­sa! Zachę­ca­my do prze­sy­ła­nia wszel­kich mate­ria­łów zwią­za­nych z życiem i twór­czo­ścią Ary­sto­te­le­sa: tek­stów, ilu­stra­cji, cyta­tów, memów, komik­sów, aneg­dot, lin­ków do audy­cji i fil­mów, rela­cji z wyda­rzeń, a nawet pry­wat­nych obja­wień inte­lek­tu­al­nych. 😉 Moż­na je prze­sy­łać na adres: redakcja@filozofuj.eu.

Najnowszy numer można nabyć od 30 października w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2020 można zamówić > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „tutaj”.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

55 podróży filozoficznych okładka

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy