Filozofia dla dzieci Popularyzacja

Wywiad z dr Catherine McCall, pionierką filozoficznych dociekań z dziećmi w Stanach Zjednoczonych i Europie

Współczesny brak zdolności logicznego i krytycznego myślenia jest zatrważający. Potrzebujemy takich zajęć jak filozoficzne dociekania bardziej niż kiedykolwiek wcześniej.

Łukasz Krzy­woń: W latach 1994 i 1996 odwie­dzi­łaś Pol­skę. To były cza­sy, gdy Phro­ne­sis – sto­wa­rzy­sze­nie pro­mu­ją­ce w Pol­sce docie­ka­nia filo­zo­ficz­ne z dzieć­mi meto­dą Lip­ma­na – było bar­dzo aktyw­ne. Jaki był cel two­ich wizyt? Czy spo­tka­łaś kogoś z tej grupy?

Cathe­ri­ne McCall: Moim kon­tak­tem w Pol­sce był Robert Piłat (jeden z zało­ży­cie­li PHRONESIS), któ­re­go pozna­łam dzię­ki orga­ni­za­cji SOPHIA, w któ­rej peł­nił rolę skarb­ni­ka. Był wte­dy pro­fe­so­rem Pol­skiej Aka­de­mii Nauk. Zapro­sił mnie do popro­wa­dze­nia modu­łu dla stu­den­tów ze spe­cja­li­za­cji nauczy­ciel­skiej na stu­diach magi­ster­skich na KUL. Już wte­dy spo­ro podró­żo­wa­łam, by uczyć meto­dy­ki, ale zawsze odby­wa­ło się to w języ­ku angiel­skim. Było tak z oczy­wi­ste­go powo­du, jakim jest powszech­na zna­jo­mość tego języ­ka. Ku moje­mu zasko­cze­niu zaję­cia, któ­re wte­dy prze­pro­wa­dzi­li­śmy, odby­ły się w języ­ku pol­skim. Mia­łam wte­dy wspa­nia­łą tłu­macz­kę, któ­ra tłu­ma­czy­ła mi wszyst­ko na ucho, a ja pro­wa­dzi­łam dys­ku­sję w sty­lu CoPI (Com­mu­ni­ty of Phi­lo­so­phi­cal Inqu­iry – Wspól­no­ta Filo­zo­ficz­nych Docie­kań) w opar­ciu o jed­ną z moich pierw­szych ksią­żek. Ponie­waż bar­dzo dobrze zna­łam jej treść, mogłam prze­wi­dzieć, jak może się roz­wi­nąć dia­log. Po pew­nym cza­sie mogłam się domy­ślić, o czym roz­ma­wia­ją uczest­ni­cy, nawet bez pomo­cy tłu­ma­cza. Roz­po­zna­wa­łam, kie­dy ktoś miał nową ideę oraz kie­dy inni się z nią nie zga­dza­ją. Chwi­lę póź­niej tłu­ma­cze­nie to potwier­dza­ło. To było fascy­nu­ją­ce przeżycie. 

Pod­czas tej dys­ku­sji ludzie mie­li oka­zję po raz pierw­szy pra­co­wać według meto­dy CoPI, gdzie każ­da uwa­ga, opi­nia jest mile widzia­na i jest uzna­wa­na za wkład we wspól­ne docie­ka­nie filo­zo­ficz­ne. Wszy­scy byli zachwy­ce­ni tą wol­no­ścią, zwłasz­cza że było to dopie­ro kil­ka lat po prze­mia­nach ustro­jo­wych. Pod­czas jed­nej z dys­ku­sji inspi­ro­wa­nej opa­ko­wa­niem, na któ­rym uśmiech­nię­ta kura wysia­du­je jaja (mają­ca suge­ro­wać, że pocho­dzą one z wol­ne­go cho­wu), dys­ku­to­wa­li­śmy m.in. na temat tego, czy ilu­stra­cje mogą kła­mać. W więk­szo­ści uwa­ża­no, że tak. Dys­ku­sja mia­ła kom­plet­nie inny prze­bieg niż te, któ­re pro­wa­dzi­łam na ten sam temat na Zacho­dzie czy w USA

Pod­czas mojej dru­giej wizy­ty w Pol­sce prze­pro­wa­dzi­li­śmy kolej­ne warsz­ta­ty z inną gru­pą nauczy­ciel­ską. Byłam pod wiel­kim wra­że­niem pozio­mu edu­ka­cji w Pol­sce, któ­ry był znacz­nie wyż­szy niż na przy­kład w Sta­nach Zjednoczonych.

W filo­zo­fii zawsze obec­ny był dia­log mię­dzy poje­dyn­czy­mi filo­zo­fa­mi. Czę­sto odby­wał się w for­mie listow­nej albo jako komen­tarz do prac inne­go filo­zo­fa. W docie­ka­niach filo­zo­ficz­nych, o któ­rych tu chce­my roz­ma­wiać, mamy do czy­nie­nia z żywą wspól­no­tą pro­wa­dzą­cą docie­ka­nia. Na czym pole­ga rola takiej wspól­no­ty i jaka jest jej wartość?

By praw­dzi­wy dia­log mógł posu­wać się do przo­du, potrzeb­na jest żywa roz­mo­wa. To praw­da, że filo­zo­fo­wie wymie­nia­li wza­jem­ną kry­ty­kę, choć­by wte­dy, gdy Kant odpo­wia­dał na pra­ce Hume’a, ale kie­dy ocze­ku­je się na list i zaczy­na roz­my­ślać nad odpo­wie­dzią, panu­je wte­dy zupeł­nie inna dyna­mi­ka niż pod­czas filo­zo­ficz­nych docie­kań na żywo. To dru­gie jest bar­dziej kre­atyw­ne. Jest to pew­ne­go rodza­ju impro­wi­za­cja, w któ­rej czę­sto poja­wia się wię­cej ory­gi­nal­ne­go myśle­nia. W tym pro­ce­sie nasze wstęp­nie sfor­mu­ło­wa­ne myśli, zanim zdą­żą jesz­cze zostać przed­sta­wio­ne resz­cie uczest­ni­ków, mogą ulec zmia­nie pod wpły­wem wypo­wie­dzi innych.

Czy myślisz, że histo­ria filo­zo­fii wyglą­da­ła­by ina­czej, gdy­by filo­zo­fo­wie mie­li szan­sę na uczest­ni­cze­nie w docie­ka­niach filo­zo­ficz­nych w szkole?

W rze­czy­wi­sto­ści filo­zo­fo­wie bra­li udział w podob­nych przed­się­wzię­ciach. W epo­ce szkoc­kie­go oświe­ce­nia David Hume, Tho­mas Reid czy Fran­cis Hut­che­son nie pra­co­wa­li samot­nie – spo­ty­ka­li się w klu­bach filo­zo­ficz­nych i dys­ku­to­wa­li. Takie klu­by mia­ły swo­je sie­dzi­by w całej Szko­cji, kie­ro­wa­ły się swo­imi zasa­da­mi regu­lu­ją­cy­mi, jak roz­ma­wiać i jak się zacho­wy­wać. Zało­żo­ne w celu pro­wa­dze­nia docie­kań filo­zo­ficz­nych, mia­ły dzia­łać na rzecz ulep­sza­nia spo­łe­czeń­stwa. W tych dys­ku­sjach bra­li udział róż­ni ludzie, nie tyl­ko filo­zo­fo­wie. Pro­fe­so­ro­wie filo­zo­fii byli sta­ły­mi bywal­ca­mi w mia­stach uni­wer­sy­tec­kich, ale bywa­li tam rów­nież kup­cy, far­me­rzy i inni. Myślę, że postę­py w filo­zo­fii, naukach przy­rod­ni­czych, inży­nie­rii oraz we wszyst­kich innych dzie­dzi­nach, wie­le zawdzię­cza­ją wła­śnie dys­ku­sjom w tych klubach.

Współ­cze­sne spo­łe­czeń­stwo mogło­by wie­le sko­rzy­stać z podob­nych dzia­łań.

Wła­śnie. Dla­te­go też ja, zanim prze­szłam na eme­ry­tu­rę, pra­co­wa­łam nie tyl­ko z dzieć­mi, ale i z doro­sły­mi: biz­nes­me­na­mi, ale też w zasa­dzie z każ­dą gru­pą. Kie­dy pod­ję­łam pra­cę jako filo­zof, mia­łam inne podej­ście niż Mat­thew Lip­man. Chcia­łam udo­stęp­nić filo­zo­fię wszyst­kim, a nie, jak to było w jego przy­pad­ku, refor­mo­wać sys­tem edu­ka­cji. Filo­zo­fia z dzieć­mi była pro­wa­dzo­na w szko­łach, bo tam były dzie­ci, ale pra­co­wa­li­śmy z naj­młod­szy­mi też poza szko­łą, w klu­bach filo­zo­fii, a tak­że z rodzi­ca­mi. Chcia­łam przy­wró­cić ten ide­ał szkoc­kie­go oświe­ce­nia i upo­wszech­niać upra­wia­nie filo­zo­fii na rzecz ulep­sza­nia społeczeństwa.


W tym roku ukazała się książka Filozofuj z dziećmi. Poradnik do prowadzenia filozoficznych dociekań z dziećmi i młodzieżą autorstwa Łukasza Krzywonia > tutaj można zamówić książkę, tutaj więcej informacji o książce.


Czy wte­dy wła­śnie pozna­łaś Mat­thew Lipmana?

Tak, to był mój kole­ga, któ­ry zapro­sił mnie na Uni­wer­sy­tet Sta­no­wy Montc­la­ir w New Jer­sey, gdzie zatrud­nił mnie do stwo­rze­nia pro­gra­mu tre­no­wa­nia nauczy­cie­li jego meto­dą. Miał on zawie­rać filo­zo­fię i logi­kę. Mimo że pro­gram Lip­ma­na, odpo­wied­nio wdra­ża­ny, roz­wi­jał umie­jęt­ność rozu­mo­wa­nia u dzie­ci, nie przy­no­sił jed­nak zado­wa­la­ją­cych rezul­ta­tów. Lip­man miał roz­pi­sa­ny pro­gram dla nauczy­cie­li, ale zauwa­żo­no, że ci, wpro­wa­dza­jąc go do swo­ich szkół, po pro­stu omi­ja­li nie­któ­re tema­ty zwią­za­ne z rozu­mo­wa­niem i logi­ką, bo sami ich nie rozu­mie­li. Do tego wła­śnie mnie zatrud­nił. Mia­łam stwo­rzyć kurs, któ­ry przy­bli­żył­by im ele­men­ty filo­zo­fii i logi­ki, któ­rych potrze­bo­wa­li, by poczuć się bar­dziej kom­for­to­wo w póź­niej­szej pra­cy z jego pro­gra­mem. Zosta­łam tam przez 6 lat, tre­nu­jąc przy­szłych nauczy­cie­li i stu­den­tów pody­plo­mo­wych. Czę­sto spie­ra­li­śmy się z Mat­tem. Byłam jed­ną z nie­wie­lu osób, któ­ra się na to odwa­ży­ła. Robił wiel­kie wra­że­nie na innych i wzbu­dzał ogól­ny zachwyt u swo­ich naśla­dow­ców. Nikt z nim nie dys­ku­to­wał ani na filo­zo­ficz­ne, ani też na żad­ne inne tematy. 

Kie­dy się o nim czy­ta, moż­na odnieść wra­że­nie, że był bar­dzo cha­ry­zma­tycz­ną posta­cią. Czy byli przed nim inni, któ­rzy pod­ję­li się filo­zo­fo­wa­nia z dziećmi?

Lip­ma­na uwa­ża się za ojca zało­ży­cie­la Filo­zo­fii z Dzieć­mi (P4C). Wcze­śniej jakieś pró­by były podej­mo­wa­ne w Niem­czech i Danii, ale nigdy nie w tak zaawan­so­wa­ny i sys­te­ma­tycz­ny spo­sób, jak to zro­bił Mat­thew, dosto­so­wu­jąc pro­gram do wyma­gań szkol­nych i zakła­da­jąc spe­cjal­nie do tego powo­ła­ny insty­tut itd. Spo­tka­łam się z jego zało­że­nia­mi po raz pierw­szy, kie­dy wykła­da­łam na uni­wer­sy­te­cie w Man­che­ste­rze. Zło­ży­łam wte­dy poda­nie o pra­cę w pro­jek­cie roz­wo­ju zdol­no­ści inte­lek­tu­al­nych u doro­słych. Pro­fe­sor, któ­ry pro­wa­dził ten pro­jekt, korzy­stał ze skryp­tów Lip­ma­na. Byłam bar­dzo pod­eks­cy­to­wa­na tym, że moż­na będzie w ten spo­sób udo­stęp­nić filo­zo­fię wszyst­kim, a tak­że, że gdy nawet dzie­ci zaczną filo­zo­fo­wać, zmie­ni­my ten świat na lepszy.

Ty też póź­niej roz­wi­nę­łaś swój wła­sny pro­gram. Czym wyróż­nia się Two­ja meto­da CoPI? Czym róż­ni się od meto­dy Lipmanowskiej?

Gdy byłam stu­dent­ką Tri­ni­ty Col­le­ge w Dubli­nie w 1974 roku zaczę­łam pra­co­wać nad wła­sną meto­dą pro­wa­dze­nia dia­lo­gu filo­zo­ficz­ne­go. Głów­ną róż­ni­cą jest posta­wa filo­zo­ficz­na leżą­ca u pod­staw tych metod. Lip­man był prag­ma­ty­stą podą­ża­ją­cym za ide­ami Joh­na Deweya, co mia­ło wpływ na sam pro­gram i jego spo­sób pro­wa­dze­nia docie­kań. O to prze­waż­nie się sprze­cza­li­śmy. Ja nie jestem prag­ma­tyst­ką, ale realist­ką. Uwa­żam, że rze­czy­wi­stość pozo­sta­je rze­czy­wi­sto­ścią, nie­za­leż­nie od tego, co o niej wie­my, jak jej doświad­cza­my, czy jaki świat sobie kon­stru­uje­my, w prze­ci­wień­stwie do prag­ma­ty­sty, któ­ry w pew­nym sen­sie ją wyne­go­cjo­wy­wu­je i stwa­rza. Nasze meto­dy też się róż­ni­ły. W meto­dzie Lip­ma­na, jak i tych przez nie­go zain­spi­ro­wa­nych, gru­pa dzie­ci wspól­nie kreu­je myśli filo­zo­ficz­ne, co wła­śnie jest wyra­zem wspo­mnia­ne­go wcze­śniej prag­ma­ty­zmu, uświa­do­mio­ne­go bądź nie. W mojej meto­dzie CoPI szu­ka­my nie­zgo­dy, kon­flik­tu, a zwłasz­cza logicz­nych sprzecz­no­ści. Chce­my, by ludzi dostrze­ga­li kon­trast mię­dzy kon­cep­cja­mi filo­zo­ficz­ny­mi, któ­re nie mogą być praw­dzi­we jed­no­cze­śnie – czy­li kon­flikt mię­dzy ide­ami czy róż­ny­mi szko­ła­mi filo­zo­ficz­ny­mi. Na przy­kład w ety­ce mamy podej­ście deon­to­lo­gicz­ne i uty­li­ta­ry­stycz­ne, któ­re się wza­jem­nie wyklu­cza­ją. Kie­dy znaj­du­je­my taką sprzecz­ność, może­my ją zdia­gno­zo­wać. Kolej­ną róż­ni­cą jest też to, że w CoPI, każ­dy może doło­żyć coś od sie­bie w jaki­kol­wiek spo­sób. Nie musi to być tyl­ko wyra­ża­nie swo­jej opi­nii, może być to cokol­wiek, co pogłę­bi dys­ku­sję. Głów­nym zada­niem pro­wa­dzą­ce­go nie jest to, by dzie­ci czy doro­śli roz­wi­ja­li w sobie zdol­ność myśle­nia per se, ale by umie­li pro­wa­dzić docie­ka­nia filo­zo­ficz­ne. Oczy­wi­ście, że wzbo­ga­ca to ich myśle­nie, ale nie jest to głów­nym celem, jak w przy­pad­ku Lip­ma­na, u któ­re­go pra­cu­je się ze spo­so­bem myśle­nia dzie­ci i pró­bu­je się je kory­go­wać. Dla Lip­ma­na pod­sta­wą była logi­ka i popraw­ność toku rozu­mo­wa­nia. To smut­ne, że ten akcent na rze­tel­ność myśle­nia znikł ze współ­cze­snych pro­gra­mów dydak­tycz­nych, na przy­kład w Wiel­kiej Bry­ta­nii, a zastą­pi­ła go zwy­kła wymia­na opinii. 

Wyda­je się, że dzie­ci napraw­dę potra­fią filo­zo­fo­wać. Pod­czas zajęć pro­wa­dzo­nych róż­ny­mi meto­da­mi może­my zaob­ser­wo­wać, że dzie­ci potra­fią kry­tycz­nie myśleć i zasta­na­wiać się nad filo­zo­ficz­ny­mi pro­ble­ma­mi. Zasta­na­wiam się jed­nak, czy dzie­ci są w sta­nie zro­zu­mieć ideę samej filo­zo­fii. Trze­ba jed­nak wpierw zde­fi­nio­wać to pojęcie.

Nie jestem pew­na, czy tak jest i rze­czy­wi­ście zale­ży to od tego, jak zde­fi­niu­je­my filo­zo­fię. Mój syn brał udział w zaję­ciach meto­dą CoPI od czwar­te­go roku życia i kie­dy dorósł, dostał się na stu­dia filo­zo­ficz­ne. Pew­ne­go razu przy­szedł i powie­dział: „To strasz­ne. Mówią nam, że mamy myśleć samo­dziel­nie, ale tak napraw­dę wca­le tego od nas nie ocze­ku­ją.” Oczy­wi­ście to nie były zaję­cia w sty­lu CoPI. Był tym bar­dzo roz­cza­ro­wa­ny. Potem przy­zwy­cza­ił się do inne­go try­bu. Poka­zu­je to, jak docie­ka­nia filo­zo­ficz­ne róż­nią się od filo­zo­fii aka­de­mic­kiej, gdzie przy­swa­ja­my poglą­dy innych filozofów.

Wróć­my do filo­zo­fo­wa­nia z dzieć­mi. Czy moż­na robić to na róż­ne spo­so­by? Czy moż­na robić to źle?

Są róż­ne sty­le upra­wia­nia filo­zo­fii z dzieć­mi. Po to mię­dzy inny­mi powsta­ła SOPHIA, by zachę­cić do roz­wi­ja­nia róż­nych metod pro­wa­dze­nia takich zajęć, nie tyl­ko w sty­lu Lip­ma­na i jego naśla­dow­ców, ale też zupeł­nie innych. Mia­ła ona sprzy­jać róż­no­rod­no­ści i wymia­nie doświad­czeń. Wśród wie­lu prak­ty­ku­ją­cych filo­zo­fo­wa­nie z dzieć­mi są i tacy, któ­rzy nie zna­ją filo­zo­fii, bo się jej nie uczy­li. W jaki spo­sób mają więc roz­po­znać, czy dzie­ci pro­wa­dzą filo­zo­ficz­ny dia­log czy nie? Tu powsta­je nie­bez­pie­czeń­stwo, że będzie się to robić nie­po­praw­nie. Dla­te­go w przy­pad­ku np. CoPI jed­nym z wyma­gań dla pro­wa­dzą­ce­go jest zna­jo­mość filo­zo­fii i logiki. 

Co jest isto­tą docie­kań filo­zo­ficz­nych z dzieć­mi? Co musia­ło­by się wyda­rzyć pod­czas takich zajęć, żeby­śmy mogli powie­dzieć, że to były uda­ne zajęcia?

W meto­dzie CoPI jest to pew­ne­go rodza­ju doświad­cze­nie, ale aby mogło się ono poja­wić, potrze­ba cza­su. W przy­pad­ku CoPI jest to mini­mum 20 godzin zajęć. Wszy­scy w gru­pie muszą roz­wi­nąć w sobie pew­ną posta­wę, co nie­któ­rym przy­cho­dzi szyb­ciej, a innym wol­niej. Ta posta­wa to przede wszyst­kim umie­jęt­ność słu­cha­nia i nie przy­wią­zy­wa­nia się do wła­snych myśli. Na począt­ku wie­le osób nie potra­fi znieść kry­ty­ki i zmie­niać swo­je­go zda­nia. A jest to wła­śnie ten decy­du­ją­cy czyn­nik. To moment, w któ­rym dziec­ko mówi na przy­kład „O, nie zga­dzam się z samym sobą!”. Innym waż­nym aspek­tem jest to, żeby pro­wa­dzą­cy utrzy­my­wał roz­mo­wę na filo­zo­ficz­nych torach. Pra­cu­je z tym, co daje mu gru­pa, bez wła­sne­go wkła­du w dys­ku­sję. Upew­nia się też, żeby dys­ku­sja szła do przo­du. Cza­sem to będą dłu­gie momen­ty ciszy, a cza­sem powsta­nie burz­li­wa dys­ku­sja. Nie ma to zna­cze­nia, nie cho­dzi tu bowiem o socjal­ny, ale o filo­zo­ficz­ny wymiar zajęć.

Jesteś jed­ną z pierw­szych osób w Euro­pie, któ­ra wpro­wa­dzi­ła do edu­ka­cji docie­ka­nia filo­zo­ficz­ne. Z jaki­mi wyzwa­nia­mi musia­łaś zmie­rzyć się na samym początku?

Pierw­szym trud­nym zada­niem było prze­ko­na­nie ludzi, że dzie­ci mogą w ogó­le upra­wiać filo­zo­fię. Myślę, że dzi­siaj jest to już powszech­nie akcep­to­wa­ne. Dru­gą spra­wą jest teo­ria eta­pów roz­wo­ju inte­lek­tu­al­ne­go dziec­ka Jeana Pia­ge­ta. Do teraz w wie­lu miej­scach uczy się jej i uzna­je ją za fakt, a w rze­czy­wi­sto­ści jest to tyl­ko teo­ria, z któ­rą z resz­tą zawsze się nie zga­dza­łam. Kie­dy poje­cha­łam do USA, Matt Lip­man, któ­ry był jej zwo­len­ni­kiem, pro­wa­dził swo­je zaję­cia dopie­ro z gru­pą wie­ko­wą od 11, 12 lat wzwyż. Wła­śnie z powo­du teo­rii Pia­ge­ta. Gdy zaczę­łam pro­wa­dzić zaję­cia z młod­szy­mi dzieć­mi, musia­łam wszyst­kich do tego prze­ko­ny­wać. Kolej­ną prze­szko­dą jest samo wykształ­ce­nie, zna­jo­mość filo­zo­fii i logi­ki jest jed­nym z warun­ków pro­wa­dze­nia zajęć z docie­ka­nia­mi filo­zo­ficz­ny­mi, a to wią­że się dodat­ko­wy­mi nakła­da­mi cza­so­wy­mi i finan­so­wy­mi. Ale to jak z sza­cha­mi: jeśli chcesz w nie grać, musisz naj­pierw nauczyć się zasad gry. Jeśli chcesz być leka­rzem, musisz stu­dio­wać medycynę.

Jak myślisz, czy coś zmie­ni­ło się w tej kwe­stii w Euro­pie od lat 80-tych?

Na pew­no. Wie­le przy­czy­ni­ło się do tego mię­dzy inny­mi sto­wa­rzy­sze­nie SOPHIA*, wspo­ma­ga­jąc swo­imi dzia­ła­nia­mi róż­no­rod­ność prak­tyk. Nie­któ­re rze­czy jed­nak zmie­ni­ły się na gor­sze. Nie mie­li­śmy wte­dy pro­ble­mów ze swo­bo­dą wypo­wie­dzi i poli­tycz­ną popraw­no­ścią. Teraz nie­ste­ty mamy. Wdar­ła się nawet do filo­zo­ficz­nych docie­kań z dzieć­mi. Jest wszę­dzie. Nie­ste­ty taka posta­wa jest nie­bez­piecz­na dla kry­tycz­ne­go myśle­nia. Nigdy nie pomy­śla­ła­bym 30, 40 lat temu, że taka pra­ca będzie potrzeb­na jesz­cze bar­dziej niż wte­dy. Współ­cze­sny brak zdol­no­ści logicz­ne­go i kry­tycz­ne­go myśle­nia jest zatrwa­ża­ją­cy. Potrze­bu­je­my takich zajęć jak filo­zo­ficz­ne docie­ka­nia bar­dziej niż kie­dy­kol­wiek wcześniej.

Jak może­my prze­ko­nać do filo­zo­fo­wa­nia z dzieć­mi nauczy­cie­li i edukatorów?

Przy­czy­ną naszych dzia­łań jest to, jak osą­dza­my rze­czy­wi­stość. To wyma­ga myśle­nia, a myśle­nie ma swo­je zało­że­nia, te z kolei są ze swej natu­ry filo­zo­ficz­ne. Dla­te­go waż­ne jest, by ludzie w każ­dym wie­ku mie­li oka­zję poznać zało­że­nia, któ­re leżą u pod­staw wszyst­kie­go, co robią. W ten spo­sób przej­mu­je­my kon­tro­lę nad swo­im życiem. Oprócz tego dla nauczy­cie­li w świe­cie, gdzie oce­ny i wyni­ki sta­ły się wyznacz­ni­kiem w edu­ka­cji, prze­ko­nu­ją­ce może być, że dzie­ci, któ­re wspól­nie filo­zo­fu­ją, radzą sobie lepiej z języ­ka­mi, mate­ma­ty­ką i inny­mi przed­mio­ta­mi. Wie­le osób narze­ka, że trud­no zna­leźć czas na poza­pro­gra­mo­we zaję­cia w szko­le. Już i tak jest tak wie­le do prze­ro­bie­nia. Jed­na nauczy­ciel­ka, a teraz nawet pro­fe­sor­ka, któ­rą szko­li­łam, zwy­kła mówić, że te zaję­cia zawsze oszczę­dza­ły jej cza­su, bo dzię­ki nim dzie­ci chęt­niej się uczy­ły i lepiej sobie radzi­ły z nauką na dłuż­szą metę. War­to to wziąć pod uwagę.

Wywiad prze­pro­wa­dził Łukasz Krzywoń


Dr Cathe­ri­ne C. McCalluzy­ska­ła filo­zo­ficz­ne wykształ­ce­nie na Tri­ni­ty Col­le­ge (Irlan­dia) i uni­wer­sy­te­cie w Man­che­ste­rze (Wiel­ka Bry­ta­nia). Dodat­ko­wo ukoń­czy­ła stu­dia psy­cho­lo­gicz­ne na Uni­ver­si­ty of Wales Insti­tu­te of Scien­ce and Tech­no­lo­gy (Wiel­ka Bry­ta­nia). Pio­nier­ka filo­zo­ficz­nych docie­kań z dzieć­mi, któ­ra poma­ga­ła roz­wi­jać wraz Mat­thew Lip­ma­nem na Uni­wer­sy­te­cie Sta­no­wym Montc­la­ir (Sta­ny Zjed­no­czo­ne) w latach 1985–86, któ­re potem przy­wio­zła ze sobą do Euro­py. Od 1990 roku do teraz jest prze­wod­ni­czą­cą EPIC — The Euro­pe­an Phi­lo­so­phi­cal Inqu­iry Cen­tre (Euro­pej­skie Cen­trum Filo­zo­ficz­ne­go Docie­ka­nia), któ­re zało­ży­ła, by wdra­żać filo­zo­ficz­ne docie­ka­nia w życie dzie­ci, rodzi­ców, ludzi biz­ne­su, arty­stów, wię­zień i róż­nych wspól­not spo­łecz­nych. W latach 1996–2014 była też prze­wod­ni­czą­cą sto­wa­rzy­sze­nia SOPHIA — The Euro­pe­an Foun­da­tion for Doing Phi­lo­so­phy with Chil­dren, któ­re poma­ga roz­wi­jać prak­ty­kę filo­zo­fo­wa­nia z dzieć­mi w Euro­pie.   Pod­czas serii tre­nin­gów pomo­gła wpro­wa­dzić P4C, Filo­zo­fię dla dzie­ci, w Anglii, Irlan­dii, Fran­cji, Hisz­pa­nii a tak­że w Pol­sce. W 1990 roku BBC nakrę­ci­ło doku­ment pt. „Socra­tes for six year olds” (Sokra­tes dla sze­ścio­lat­ków), któ­ra uka­zy­wa­ła pra­cę dr McCall wypra­co­wa­ną przez nią meto­dę CoPI – Com­mu­ni­ty of Phi­lo­so­phi­cal Inqu­iry (Wspól­no­ta Filo­zo­ficz­ne­go Docie­ka­nia) z dzieć­mi w Sta­nach Zjed­no­czo­nych. W tym samym roku stwo­rzy­ła rów­nież kie­ru­nek stu­diów magi­ster­skich i dok­to­ranc­kich w zakre­sie filo­zo­ficz­nych docie­kań na uni­wer­sy­te­cie Glas­gow, Szko­cja. W roku 2005 zapre­zen­to­wa­ła swo­ją meto­dę CoPI szkoc­kie­mu par­la­men­to­wi. Była też gościn­nym pro­fe­so­rem na uni­wer­sy­te­tach w Sor­bo­nie, Bar­ce­lo­nie, Połu­dnio­wej Karo­li­nie, Mal­cie, Islan­dii, Nij­me­gen, a tak­że dla Pol­skiej Aka­de­mii Nauk.

Łukasz Krzy­woń – magi­ster filo­zo­fii, absol­went Uni­wer­sy­te­tu Ślą­skie­go. Autor pod­ręcz­ni­ka do pro­wa­dze­nia filo­zo­ficz­nych docie­kań z dzieć­mi i mło­dzie­żą pt. Filo­zo­fuj z dzieć­mi, któ­ry uka­zał się stycz­niu 2019 w Wydaw­nic­twie Aca­de­mi­con. Arty­sta, muzyk, edu­ka­tor, od 2004 roku żyją­cy w Irlan­dii. Od wie­lu lat pra­cu­je tam z dzieć­mi i z mło­dzie­żą, pro­wa­dząc min. docie­ka­nia filo­zo­ficz­ne w szko­łach. Spe­cja­li­sta od filo­zo­fii dla dzie­ci z The Phi­lo­so­phy Foun­da­tion w Lon­dy­nie i aktyw­ny czło­nek euro­pej­skie­go sto­wa­rzy­sze­nia SOPHIA pro­mu­ją­ce­go filo­zo­fo­wa­nie z dzieć­mi. Obec­nie uczy o ochro­nie śro­do­wi­ska w szko­łach dla Gre­en-Scho­ols Ire­land. Orga­ni­zu­je też kół­ka bęb­niar­skie, męskie krę­gi, uczy poli­ne­zyj­skie­go Sasa, chiń­skie­go Tai Chi, malu­je arty­stycz­ne mura­le, wraz z róż­ny­mi gru­pa­mi two­rzy arty­stycz­ne man­da­le, uczy prak­ty­ki uważ­no­ści i relak­sa­cji. Lubi podró­żo­wać i uwiel­bia kine­ma­to­gra­fię. Jego pra­ca magi­ster­ska Ukry­ty Blask uka­za­ła się dru­kiem w roku 2005.

*Corocz­ne spo­tka­nie orga­ni­za­cji SOPHIA odbę­dzie się w tym roku w maju w Galway.

Najnowszy numer można nabyć od 5 maja w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2021 można zamówić > tutaj.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

1 komentarz

Kliknij, aby skomentować

  • Nauczy­cie­li moż­na prze­ko­nać pod warun­kiem że potra­fią u dzie­ci roz­róż­nić wpływ tyl­ko roz­wo­ju zmy­sło­we­go od metodyki
    roz­wo­ju czte­rech wyż­szych umie­jęt­no­ści umy­sło­wych a narzę­dziem roz­wo­ju jest sło­wo i róż­no­rod­ne nada­wa­nie jemu zna­cze­nia co sprzy­ja ogrom­ne­mu zain­te­re­so­wa­niu poznaw­cze­mu każ­de­go z uczniów. Gdy widzia­łam jak ucznio­wie w gim­na­zjach (głów­nie uczen­ni­ce) kry­ty­ku­ją wza­jem­nie swój wygląd tak jak­by tyl­ko kry­te­rium obra­zo­we mia­ło naj­waż­niej­sze w ich roz­wo­ju! Takie sytu­acje zabi­ja­ją komu­ni­ka­cję w rela­cjach spo­łecz­nych bo nie­ste­ty nikt z nauczy­cie­li nie zaj­mu­je się meto­dy­ką roz­wo­ju czte­rech wyż­szych umie­jęt­no­ści umy­sło­wych (Myśle­nia, Pozna­nia , Woli Wybo­ru i Sądze­nia o tych pod­mio­to­wych wyborach)

55 podróży filozoficznych okładka

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy