Artykuł Historia filozofii nowożytnej

Steven Nadler: Spinoza o wolności przekonań i wypowiedzi

Jakie argumenty przemawiają za wolnością przekonań i wypowiedzi, a jakie przeciwko niej? Czy powinny istnieć granice takiej wolności, a jeśli tak, to kto i jak ma je wyznaczać? Steven Nadler przedstawia stanowisko, jakie w tych sprawach zajął Baruch Spinoza, i zastanawia się nad jego aktualnością.

Najnowszy numer: Nowy człowiek?

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2017 można zamówić > tutaj.

Magazyn można też nabyć od 23 listopada w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „TUTAJ”.

Down­load (PDF, 889KB)


Baruch Spin­oza, XVII-wieczny myśli­ciel holen­der­s­ki, należy zapewne do najbardziej enig­maty­cznych i mitol­o­gi­zowanych filo­zofów w dzie­jach myśli Zachodu. Pozosta­je zarazem jed­ną z najważniejszych postaci nie tylko swoich cza­sów, ale również współczes­noś­ci. Spin­oza należał do błyskotli­wych zwolen­ników świeck­iego społeczeńst­wa demokraty­cznego, a także do gor­li­wych obrońców wol­noś­ci i tol­er­ancji we wczes­nym okre­sie nowożyt­nym. Opub­likowany w r. 1670 Trak­tat teo­log­iczno-poli­ty­czny wzbudz­ił takie zaniepoko­je­nie, że jeden z licznych kry­tyków nazwał go nawet „dziełem spisanym w piek­le przez samego dia­bła”. Głównym celem tego dzieła, wyrażonym w jego pod­ty­tule, było wykazanie, że „nie tylko moż­na dop­uś­cić wol­ność filo­zo­fowa­nia bez niebez­pieczeńst­wa dla moral­noś­ci i spoko­ju pub­licznego, lecz że i zniesie­nie jej pocią­ga za sobą zakłóce­nie spoko­ju pub­licznego i moral­noś­ci”.

Spin­oza postanow­ił napisać Trak­tat, gdy zdał sobie sprawę, że Repub­li­ka Zjed­noc­zonych Prow­incji, a zwłaszcza jego włas­na prow­inc­ja, czyli Holan­dia, zaczy­na odchodz­ić od swych nad­er lib­er­al­nych i sto­sunkowo tol­er­an­cyjnych trady­cji. Obaw­iał się, że wraz ze wzrostem w lat­ach 60. XVII w. poli­ty­cznego znaczenia bardziej ortodoksyjnych i zamknię­tych nurtów Nider­landzkiego Koś­cioła Refor­mowanego oraz wobec gotowoś­ci władz państ­wowych do zjed­ny­wa­nia sobie kazn­odziejów przez zwal­czanie dzieł uważanych za „antyre­ligi­jne”, „rozwiązłe” i „bun­town­icze”, niemal dwudziesto­let­ni okres „prawdzi­wej wol­noś­ci” dob­ie­ga koń­ca. Trak­tat ujaw­nia oso­bistą złość auto­ra – przy­ja­ciel Spin­ozy, autor radykalnego trak­tatu, został krótko wcześniej wtrą­cony do więzienia, gdzie niebawem zmarł. Stanowi on stanowi bard­zo pub­liczny apel do Repub­li­ki Zjed­noc­zonych Prow­incji, aby nie sprze­niewierza­ła się poli­ty­cznym, prawnym i religi­jnym zasadom, które umożli­wiły jej rozk­wit.

Wolność przekonań

W swoim dziele Spin­oza roz­pa­tru­je kwest­ię wol­noś­ci indy­wid­u­al­nej od kilku stron. Zaczni­jmy od pyta­nia o przeko­na­nia, a zwłaszcza o tol­er­ancję państ­wa wobec poglądów jego oby­wa­teli. Spin­oza argu­men­tu­je, że wszys­tkie jed­nos­t­ki powin­ny mieć abso­lut­ną wol­ność w zakre­sie swoich przekon­ań, tak w świ­etle prawa, jak i w prak­tyce. „[N]ie jest to możli­we (…), aby czyjś umysł podle­gał bezwzględ­nie cud­ze­mu prawu; wszak nikt nie może swego prawa nat­u­ral­nego, czyli swej zdol­noś­ci do rozu­mowa­nia wol­nego i sądzenia o rzeczach wsze­la­kich, prze­lać na kogoś innego i nie może być do tego zmus­zony”. Z tego wzglę­du każ­da pod­ję­ta przez rząd pró­ba, by kon­trolować przeko­na­nia i opinie oby­wa­teli skazana jest na porażkę, a ostate­cznie pod­waża jego auto­ry­tet. Nie ule­ga wąt­pli­woś­ci, że wład­ca może dążyć do ograniczenia tego, co ludzie myślą, ale rezul­tat takiej poli­ty­ki, przewidu­je Spin­oza, zrodzi jedynie resen­ty­ment i sprze­ciw wobec jego rządów.

Moż­na by sądz­ić, że tol­er­anc­ja państ­wa wobec poglądów jed­nos­t­ki nie budzi żad­nych zas­trzeżeń. Jak zauważa Spin­oza, jest „niemożli­we”, aby ktoś inny kon­trolował umysł danej oso­by – taka jest twar­da rzeczy­wis­tość, z którą rząd musi się pogodz­ić. Trud­niejszym przy­pad­kiem i prawdzi­wym sprawdzianem tol­er­ancji jest wol­ność oby­wa­teli do wyraża­nia swoich przekon­ań w formie ust­nej lub na piśmie. W tym punkcie Spin­oza posuwa się dalej niż którykol­wiek z jego współczes­nych. „Sko­ro więc nikt nie może odstąpić swej wol­noś­ci sądzenia i myśle­nia, lecz każdy jest panem swych myśli dzię­ki najwyższe­mu prawu nat­u­ral­ne­mu”, pisze, „to wyni­ka stąd, że musi to prowadz­ić do skutków nad­er niepomyśl­nych, gdy dąży się w państ­wie do tego, aby ludzie, myślą­cy roz­maicie i prze­ci­wnie, stosowali się jed­nakże w tym, co mówią, do przepisów władz najwyższych (…) A zatem państ­wo będzie despo­ty­czne, gdy odmówi komukol­wiek wol­noś­ci mówienia i uczenia tego, co myśli, i prze­ci­wnie, będzie rozsądne, gdy wol­ność tę pozostawi każde­mu”.

Argument z prawa naturalnego

Spin­oza poda­je kil­ka przekonu­ją­cych argu­men­tów na rzecz wol­noś­ci wypowiedzi. Pod­stawą jed­nego z nich jest nat­u­ralne pra­wo oby­wa­teli do wypowiada­nia się zgod­nie z włas­nym upodoban­iem, a także rzekomy fakt, iż pró­ba rzą­du zmierza­ją­ca do ograniczenia tej wol­noś­ci obró­ciła­by się (tak jak w wypad­ku przekon­ań) na jego nieko­rzyść. Nieza­leżnie od praw ustanowionych prze­ci­wko wol­noś­ci słowa i innych form wypowiedzi, oby­wa­tele nadal będą mówić to, co myślą (ponieważ mogą), z tą tylko różnicą, że będą to czynić pota­jem­nie. I w tym wypad­ku rezul­tatem stłu­mienia wol­noś­ci jest resen­ty­ment oraz osła­bi­e­nie więzi łączą­cych oby­wa­teli z rzą­dem. Według Spin­ozy nietol­er­an­cyjne prawa prowadzą ostate­cznie do gniewu, zem­sty i bun­tu. Pró­ba ich wprowadzenia „naraża całe państ­wo na wielkie niebez­pieczeńst­wo”. (Z pewnoś­cią taki morał moż­na było wyciągnąć z ówczes­nych wydarzeń his­to­rycznych, ponieważ źródłem rewolty nider­landzkiej były represyjne rządy, jakie korona hisz­pańs­ka narzu­ciła swoim północ­nym tery­to­ri­om).

Argument utylitarystyczny

Argu­men­tu­jąc za wol­noś­cią wypowiedzi, Spin­oza odwołu­je się pon­ad­to do racji utyl­i­tarysty­cznych. Jak twierdzi, wol­ność stanowi konieczny warunek poszuki­wa­nia prawdy, postępu eko­nom­icznego oraz roz­wo­ju sztuk. Bez otwartego rynku idei, rozwój takich dziedzin jak nau­ka i filo­zofia ule­ga zahamowa­niu, co przynosi społeczeńst­wu straty tech­no­log­iczne, finan­sowe, a nawet artysty­czne. Zdaniem Spin­ozy, „taka wol­ność [wyraża­nia włas­nych idei – S.N.] jest nade wszys­tko niezbęd­na dla wzmoże­nia nauk i sztuk, albowiem mogą je upraw­iać z pomyśl­nym skutkiem jedynie ci, którzy posi­ada­ją myśl wol­ną i jak najm­niej uprzed­zoną”.

Granice wolności

Spin­oza nie opowia­da się jed­nak za abso­lut­ną wol­noś­cią wypowiedzi. Stwierdza wręcz, że wład­ca nie powinien tolerować wyraża­nia „bun­town­iczych” idei. Nie należy chronić mowy, która zachę­ca do obale­nia rzą­du, nieposłuszeńst­wa jego pra­wom czy krzy­wdzenia bliźnich. Ludzie mogą argu­men­tować za uchyle­niem praw, które uważa­ją za nierozsądne i opresyjne, ale muszą to czynić w sposób poko­jowy i przy uży­ciu racjon­al­nej argu­men­tacji. Jeśli zaś ich argu­ment nie zdoła przekon­ać wład­cy do zmi­any prawa, to na tym sprawa powin­na się zakończyć. Nie wol­no im „wzbudzać ku niej [zwierzch­noś­ci] nien­aw­iś­ci w masach”.

Abso­lu­tys­tom w kwestii wol­noś­ci wypowiedzi te Spin­oz­jańskie ograniczenia nie przy­pad­ną do gus­tu – i słusznie. Kto bowiem miał­by decy­dować, która mowa jest bun­town­icza? Czy rząd nie mógł­by najzwycza­jniej zadekre­tować, że wichrzy­ciel­skie są wszys­tkie poglądy, których nie pochwala lub które kłócą się z jego poli­tyką? Zapewne po to, aby rozwiać te wąt­pli­woś­ci, Spin­oza defini­u­je „bun­town­icze przeko­na­nia poli­ty­czne”. Są to mianowicie takie przeko­na­nia, „wygłaszanie których pocią­ga za sobą zniesie­nie umowy, w której każdy odstąpił swe pra­wo dzi­ała­nia według swego widz­imisię”. Wyraźnym rysem takich opinii jest „zawarty w nich domyśl­nie akt” – inaczej mówiąc, są one niemal słowną zachętą do dzi­ała­nia prze­ci­wko rzą­dowi i  w związku z tym sprze­ci­wia­ją się bezpośred­nio obow­iązu­jącej w domyśle społecznej umowie oby­wa­teli.

Co ważne, Spin­oza ustanaw­ia (dość płyn­ną) granicę między idea­mi a dzi­ałaniem. Rząd, jak pod­kreśla, może wyjąć spod prawa pewne rodza­je dzi­ałań. Jako strona odpowiedzial­na za dobro pub­liczne, wład­ca musi posi­adać abso­lut­ną i wyłączną moc nad­zorowa­nia i prawnego kon­trolowa­nia ludz­kich dzi­ałań. Spin­oza nie zal­icza jed­nak idei, ani nawet wyraża­nia idei, do kat­e­gorii „dzi­ała­nia”. Z chwilą, gdy ludzie, dzię­ki umowie społecznej, przes­zli od stanu nat­u­ral­nego do stanu oby­wa­tel­skiego, „zobow­iąza­li się (…) do tego, aby na pod­staw­ie wspól­nej uch­wały dzi­ałać, ale nie sądz­ić i rozu­mować”.

W prze­dostat­nim akapicie Trak­tatu Spin­oza zaz­nacza, że „dla bez­pieczeńst­wa społecznego najlepiej jest, gdy moral­ność i religi­jność pole­ga­ją jedynie na prak­tykowa­niu miłosierdzia i spraw­iedli­woś­ci, a pra­wo władz najwyższych zarówno w sprawach koś­ciel­nych, jak i świec­kich, doty­czy wyłącznie postęp­ków, a poza tym pozwala każde­mu myśleć, co mu się podo­ba i mówić, co myśli”. Nic nie wskazu­je na to, że Spin­oza uważał za konieczne, by tę nowa­torską zasadę tol­er­ancji i wol­noś­ci opa­trzyć zas­trzeże­ni­a­mi doty­czą­cy­mi tego, kto mówi, jakie idee wyraża (poza wspom­ni­anym już wyk­lucze­niem wyraźnego nawoły­wa­nia do bun­tu) czy do jakich odbior­ców się zwraca.

Na dłu­go przed Johnem Stu­ar­tem Millem Spin­oza trafnie zauważył, że nieogranic­zona wol­ność wypowiedzi leży w intere­sie samego państ­wa. Rozu­mi­ał, że nie jest konieczny kom­pro­mis między dobrem poli­ty­cznym i społecznym a wol­noś­cią wypowiedzi; prze­ci­wnie, to dobro zależy od wol­noś­ci wypowiedzi.

Przełożył Marcin Iwan­ic­ki

Skró­cona wer­s­ja tek­stu Spinoza’s Vision of Free­dom, and Ours, „The New York Times” 5 lutego 2012. Przekład za zgodą Auto­ra. Wszys­tkie cytaty z Trak­tatu teo­log­iczno-poli­ty­cznego pochodzą z przekładu Ignacego Helpern-Myślick­iego.


Steven Nadler – Pro­fe­sor filo­zofii na Uni­w­er­syte­cie Wis­con­sin-Madi­son, autor m.in. książ­ki biograficznej Spin­oza (Warsza­wa: PIW 2002). Strona inter­ne­towa

Tekst jest dostęp­ny na licencji: Uznanie autorstwa-Na tych samych warunk­ach 3.0 Pol­s­ka

Ilus­trac­ja: www.myjewishlearning.com

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy