Publicystyka Refleksje

Michał Płóciennik: O współczesnej (bez-)użyteczności mnicha i filozofa

Trudno znaleźć we współczesnej kulturze postawy bardziej oskarżane o bezużyteczność niż postawy filozofa i mnicha. Paradoks stanowi jednak fakt, że ów zarzut jest z jednej strony słuszny, a z drugiej całkowicie chybiony. Bo co począć z postawami, które nadbudowane są na wierze w Nieuwarunkowane, czyli w To, co przekracza dualizm użyteczne-bezużyteczne i kwestionują tym samym możliwość postawienia im zarzutu bezużyteczności?

Współczesny kontekst i prymat użyteczności

W dzisiejszym konsumpcjonistycznie nastawionym świecie, rządzonym przez racjonalność instrumentalną, od filozofii niemal na każdym kroku oczekuje się wykazania swojej przydatności, funkcjonalności w przestrzeni kultury czy biznesu, jednym słowem odpowiedzi na pytanie: „po co filozofia?”. Po co współczesnemu światu, człowiekowi filozofia? Zwróćmy uwagę na pewną kwestię z tym związaną. Zgodnie ze scholastyczną zasadą agere sequitur esse („działanie wynika z istnienia”), „po co?” filozofii zależy od tego, czym ona jest. W perspektywie dzisiejszego człowieka zaś nie tylko, że nie wychodzi się od tego, czym jest istota – w tym przypadku filozofii – ale wydaje się, że w owym „po co?” ten problem jest nieobecny. Być może jest to zbytnie uproszczenie sprawy, ale owa zmiana mentalności jest warta odnotowania, gdyż mocno naznacza dzisiejszy kontekst kulturowy, w którym się poruszamy.

Mnich i filozof w jednym spali domu…

Do podjęcia tytułowego zagadnienia zainspirowała mnie niedawno przeczytana książka – wywiad rzeka z polskim trapistą o. Michałem Zioło – zatytułowana Po co światu mnich?. Na  pytanie: „Czy da się tak po prostu powiedzieć, po co światu mnich?” Zioło udziela następującej odpowiedzi:

Jeśli powiem, że po nic, to świat zaprotestuje, będzie dochodził, chociaż przez parę sekund, źródeł tej kokieterii. Kiedy powiem, że po coś, świat będzie się domagał ogromnych logicznych wyjaśnień. Fotografowaliśmy brata Clementa i to niech wystarczy za odpowiedź. On najpierw kazał zrobić zdjęcie koszykom, które wyplata, a potem z pokorą pozował przed obiektywem. To człowiek z powołaniem monastycznym – ze wszystkimi cierpieniami, których doznał i straszną pracą, którą wykonywał. Hodował całe lata owce, które mu potem odebrano, bo już nie były rentowne i musiał się zająć czymś innym. Zmienił klasztor, bo jego macierzyste opactwo zamknięto. Przeszedł wszystko, czego każdy z nas może doświadczyć. Nigdy się nie skarżył. Gdybyśmy go zapytali, po co to życie jest, to albo by bardzo dużo mówił, albo byłby lekko zdziwiony [M. Zioło, K. Koleska, R. Bielecki, Po co światu mnich?, Poznań 2019, s. 366].

Być może z niczym innym oprócz filozofii współczesna mentalność nie radzi sobie równie źle, jak z życiem mniszym. Bo co właściwie światu z mnicha, co on wnosi, co jego obecność zmienia? Jaki jest sens, cel takiej postawy życiowej? Czemu ma to służyć, jakie są z tego korzyści i dla kogo? Perspektywa skrajnie indywidualistyczna, a więc skoncentrowana na korzyściach i celach jednostki, która wybrała bycie filozofem bądź bycie mnichem wydaje się być z jednej strony przekonywająca – niech sobie każdy rozporządza własnym życiem jak chce (choć nie da się uniknąć przy tym pytań o możliwość radykalnie elitarnych form egzystencji). Z drugiej jednak strony generuje solidne wątpliwości. Wszak elitarność w sensie ilościowym nie przekłada się automatycznie na jej jakość, a poza tym nieobojętna pozostaje kwestia rezonowania tychże postaw w życiu innych jednostek, choćby ze względu na społeczno-kulturowe współzależności. Tu zaś ocieramy się o – nie tylko współczesny – zarzut śmieszności:

Platon przytacza w Teajtecie anegdotę o Talesie, o którym opowiadano ponoć, że zapatrzony w niebo wpadł raz do studni, w związku z czym został wyśmiany przez służącą, która była tego świadkiem. «W ten jednak sposób – pisze Platon – można by wystawić na pośmiewisko wszystkich filozofów». Filozofia bowiem – interpretuje to miejsce z Teajteta Heidegger – nie służy ani teorii ani praktyce; nie pomaga w opanowaniu świata ani w odkrywaniu niezmiennych praw, które by tym światem rządziły. Filozofia nie daje żadnego oparcia, żadnej nici przewodniej. „Niczego nie obiecuje – mówi o myśli Heideggera Jan Patočka – nie daje żadnego dogmatu, uczy tylko pytać i wytrwać w tym pytaniu” [K. Michalski K., Heidegger, w: M. Heidegger, Budować, mieszkać, myśleć. Eseje wybrane, wybrał, opracował i wstępem opatrzył Krzysztof Michalski, Czytelnik, Warszawa 1997, s. 24–25].

A jednak są, bo Jest

Wydaje się jednak, że śmieszność, jak i gruntowne niezrozumienie tychże postaw – filozofa i mnicha, tak różnych, a tak równie pogardzanych ze względu na wspólnie zarzucaną im bez-użyteczność, wynika z zakwestionowania wymiaru, na którym się opierają i do którego się odwołują, a który wyznacza także odmienną perspektywę oglądu rzeczywistości i waloryzacji zajmowanych w niej postaw. Stanowią one radykalne pytanie o ów wymiar bez-użyteczności, pytanie oparte na wierze w istnienie tegoż wymiaru i na zaufaniu jego istnieniu. Być może są także jego symbolem.

Wiemy, komu zaufaliśmy, po co jesteśmy razem w braterstwie. To nasza perspektywa. Trzeba zachować zdrowy dystans do wszelkich definicji, żeby nie być śmiesznym w wymądrzaniu się [Po co światu…, s. 366].

Mogą być symbolem, ale nie samym tymże wymiarem, stąd ostrzeżenie przed wymądrzaniem się i popadnięciem w śmieszność. Wszak tym, o co chodzi w obydwu postawach, jest to, co Nieuwarunkowane, a tym samym przekraczające dialektykę po coś – po nic, użyteczne – bezużyteczne, przydatne – nieprzydatne. Jako niczym Nieuwarunkowane po prostu jest, wykraczając poza wszelkie „po co?” i „dlaczego?”. Zarówno bycie filozofem, jak i bycie mnichem wyrastają z wiary w to Nieuwarunkowane, na Nie są ukierunkowane. Postawy mnicha i filozofa są, bo jest Nieuwarunkowane. Sens tychże postaw jest próbą uczestnictwa, być może najgłębszą do jakiej zdolny jest człowiek, w Nieuwarunkowanym, które po prostu jest.

Niestety, zrozumienie owej próby uczestnictwa człowieka w tym co Nieuwarunkowane, a dochodzącej radykalnie do głosu w postawach mnicha i filozofa, wydaje się być dostępne jedynie od wewnątrz, przez podjęcie tejże próby, a nie jedynie rozprawianie o niej, a więc w procesie konwersji, jako podstawowego aktu zarówno religijnego jak i filozoficznego [P. Hadot, Konwersja, [w:] tenże, Filozofia jako ćwiczenie duchowe, tłum. P. Domański, Wydawnictwo Aletheia, Warszawa 2003, s. 223–235], więcej: ludzkiego. Ta trudność poniekąd tłumaczy zawiłość naszego wywodu. Warto w tym miejscu przywołać słynną, choć być może nieco mi(s)tyczną odpowiedź G.L. Mallory’ego, który na pytanie dlaczego chce zdobyć Mount Everest, odparł: „Bo jest”. Podobną myśl znajdujemy u Anioła Ślązaka, która niech będzie podsumowaniem naszej refleksji:

Róża kwitnie, bo kwitnie, nie pyta: dlaczego

i nie zważa, czy ludzie, że rośnie, dostrzegą

[Angelus Silesius, Pątnik angielski, tłum. A. Szczerbowski, Warszawa-Zamość 1937, s. 14].

Racjonalność instrumentalna – rodzaj, sposób myślenia, dla którego głównym kryterium wyboru jest bilans kosztów, tj. zysków i strat, a więc ostatecznie kryterium korzyści, „opłacalności”, skuteczności.

 


Warto doczytać:

Arystoteles, Zachęta do filozofii, tłum. K. Leśniak, Warszawa 1988.

Angelus Silesius, Pątnik angielski, tłum. A. Szczerbowski„ Warszawa-Zamość 1937.

P. Domański, Fundacja Aletheia, Warszawa 2003, s. 223–235.

P. Hadot, Konwersja, [w:] tenże, Filozofia jako ćwiczenie duchowe, tłum. P. Domański, Wydawnictwo Aletheia, Warszawa 2003, s. 223–235.

J. Leclercq, Miłość nauki a pragnienie Boga, tłum. M. Borkowska, Tyniec-Kraków 1997.

K. Michalski , Heidegger, [w:] M. Heidegger, Budować, mieszkać, myśleć. Eseje wybrane, wybrał, opracował i wstępem opatrzył K. Michalski, Warszawa 1997.

P. Tillich, Pytanie o Nieuwarunkowane, tłum. J. Zychowicz, Znak, Kraków 1994.

M. Zioło, K. Koleska, R. Bielecki, Po co światu mnich?, Poznań 2018.


Michał Płóciennik – filozof i teolog, doktorant filozofii UŁ, pracownik Katedry Filozofii Uniwersytetu Humanistyczno-Przyrodniczego im. Jana Długosza w Częstochowie; zainteresowania naukowe: filozofia religii, dialog międzyreligijny i międzykulturowy, filozofia człowieka, edukacja filozoficzna; twórca cyklu konferencji Górskie Filozofowanie, któremu patronowało „Filozofuj!”.

Najnowszy numer można nabyć od 4 maja w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2022 można zamówić > tutaj.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

2 komentarze

Kliknij, aby skomentować

  • Jednak i to może być prawdą, mimo oczywistej prowokacji retorycznej w tytule!
    Dlaczego?! Ponieważ w nihilistycznej demokracji totalitarnej, jaką teraz niewątpliwie obserwujemy /i jej destrukcyjne, choćby uliczne, skutki/, zarówno jeden fach oraz drugi są w zaniku; czego głębszym powodem może być to, iż dziś każdy może być zarówno jednym jak i drugim: lecz dla siebie, sąsiada, społeczności bliższej czy dalszej, niestety. Ale właściwie po co?!
    Dodatkowo wymagałoby to przecie pewnego wysiłku, wyrzeczenia i poświęcenia /się/, a to właśnie współczesny hedonizm świadomie i zdecydowanie odrzuca a nawet przeklina!

  • Sądzę, że filozof może być wysoce wartościową jednostką dla społeczeństwa. Choćby jako publiczny intelektualista, który przedstawia mądre rozwiązanie istotnych problemów.