Filozofia dla dzieci Wywiady

Filozofowanie z dziećmi – wywiad z Peterem Worleyem

Specjalnie dla Czytelników magazynu „Filozofuj!” wywiad z Peterem Worleyem – założycielem The Philosophy Foundation w Londynie i wieloletnim nauczycielem filozofii w szkołach podstawowych i średnich, autorem wielokrotnie nagradzanych podręczników do nauczania filozofii – przygotował, przeprowadził i przetłumaczył Łukasz Krzywoń. Gorąco zachęcamy do lektury!

Najnowszy numer: Zagadka tożsamości

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Numery drukowane można zamówić online> tutaj. Prenumeratę na rok 2017 można zamówić > tutaj.

Magazyn można też nabyć od 7 marca w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „TUTAJ”.

Pierwszy raz spotkałem się z Peterem Worleyem na południowych przedmieściach Londynu, aby zobaczyć na własne oczy, jak uprawia się filozofię z dziećmi. Była to część praktyki w ramach kursu, który robiłem z The Philosophy Foundation. Peter przyjechał na rowerze, przywitaliśmy się i weszliśmy do miejscowej szkoły podstawowej, gdzie dzieci były już gotowe. Peter prowadzi tu cotygodniowe zajęcia od wielu lat. Krzesła ułożone w kółko i prawie 30 dzieci ciekawych i oczekujących nowego problemu do rozważenia. Wszyscy ucichli, kiedy Peter wyciągnął ludka Lego i wsadził go do metalowej puszki. „Wyobraźcie sobie więźnia, który może dostać wszystko, czego zapragnie, ale musi pozostać w swojej celi… Czy może być wolny?” – rozpoczął.

Dziś rozmawiamy z Peterem o uprawianiu filozofii z dziećmi – specjalnie dla polskich czytelników „Filozofuj!”.


Cieszy mnie fakt, że żyjemy w dobie technologii. Dziś rozmawiamy przez Skype’a, Ty w Londynie, ja na zachodzie Irlandii, a za chwilę nasza rozmowa będzie opublikowana w Polsce. Żyjemy w czasach, w których Google natychmiast odpowiada na nasze pytania. Jak myślisz, Peter, czemu nauczanie filozofii jest ważne właśnie teraz?

Można różnie podejść do odpowiedzi na to pytanie, ale dla mnie kluczowa jest jedna sprawa. Podczas gdy technologia wyręcza nas w wielu sprawach, są czynności, o których zapominamy, że trzeba je robić samodzielnie jedną z nich jest myślenie. Coraz rzadziej jesteśmy aktywnymi podmiotami myślenia o różnych sprawach. Następna kwestia, której na pewno czytelnicy są świadomi, to ta cała kontrowersja związana z informacjami, jak na przykład „fake news”. Zamiast alternatywnej wersji wydarzeń mamy przekształcane fakty. Następny problem, który w ostatnich latach był nagłośniony przez raport grupy Demos (UK) kilka lat temu, to niemożność rozróżnienia przez studentów prawdziwych i nieprawdziwych informacji. A to jest właśnie kluczowy aspekt myślenia za siebie, sztuka rozróżniania dobra od zła i od szpetoty.

Ja też często borykam się z tą całą dezinformacją i wprowadzaniem nas w błąd za pomocą nieprawdziwych informacji umieszczanych w internecie. Ale co Ciebie zainspirowało, by zająć się filozofią z dziećmi? Jak doszło do tego, że uprawiasz filozofię z dziećmi?

Pracowałem w szkole jako nauczyciel gry na gitarze, a w tym samym czasie kontynuowałem moje filozoficzne wykształcenie, kilka lat wcześniej zrobiłem dyplom. Wtedy też zainteresowałem się terapią filozoficzną. Studiowałem u Tima LeBona, by zostać terapeutą przy użyciu filozofii, byłem głównie zainteresowany praktyką wykraczającą poza wieżę z kości słoniowej, poza akademię. Wierzyłem, że filozofia może być przydatna w życiu i chciałem znaleźć taki obszar. Zacząłem się zastanawiać, czy filozofia może działać podobnie jak muzyka – jest kilkoro dzieci, każde z nich gra na swoim poziomie umiejętności, ale razem brzmią całkiem nieźle; całość brzmi lepiej niż jej części. Zastanawiałem się, czy z filozofią może być podobnie, czy filozofowanie na tematy, które mogą być trudne dla poszczególnego dziecka, będzie łatwiejsze w grupie. Okazało się, że tak to właśnie działa. Kiedy pojawiła się okazja, by popracować z ośmioosobową grupą dzieci przez 1 godzinę w tygodniu, moje przypuszczenia się sprawdziły. Jak tylko dzieci zaczęły dyskutować i rozumować razem, pojawił się efekt zbiorowy „ensemble”. Jeśli wyobrazisz sobie dzieci jako struny liry – metafora, jakiej używał sam Platon – wtedy filozofia jest muzyką, która powstaje, gdy uderzymy we wszystkie struny na raz.

Czy pamiętasz swoją pierwszą sesję?

Pierwszej sesji jako takiej nie pamiętam, ale za to dobrze pamiętam niektóre rzeczy, które robiłem na samym początku, a które teraz wydają mi się co najmniej dziwne i naiwne. Na przykład, kiedy próbowałem przekazać dzieciom metaforę filozofii i jej zasad jako budynku, dzieci się w tym od razu pogubiły. Próbowałem mówić o ścianach, dachu, strukturze, grupa nic nie zrozumiała, co pokazuje tylko, jak naiwny wtedy byłem i jak wiele miałem się jeszcze nauczyć.

Czego nauczyłeś się od dzieci?

Poznałem własne pedagogiczne ograniczenia, a poza tym ciągle się czegoś od dzieci uczę. Mój ulubiony przykład: podczas dyskusji o tym, co by było, gdybyśmy nie mieli żadnych zmysłów, ktoś powiedział, że przecież wciąż moglibyśmy czuć uderzenia naszego serca. Pomyślałem sobie wtedy, że przecież jeżeli byśmy nie mieli zmysłu dotyku, nie czulibyśmy uderzeń serca, ale też wtedy uzmysłowiłem sobie fakt, że przecież uderzenia serca nie mają do czynienia z zewnętrznymi sensorami dotyku, jak skóra rąk czy stóp, i zaczęło mnie to frapować. Zacząłem o tych zagadnieniach czytać w literaturze naukowej i odkryłem, że nauka o zmysłach wybiega daleko poza pięć zmysłów, o których uczą się dzieci w szkole. Istnieje coś takiego jak zmysły wewnętrzne (intraception), które pomagają nam odczuwać na przykład głód i pracę organów wewnętrznych. A więc dzieci miały rację i szły w dobrym kierunku, kiedy mówiły, że bez zmysłu dotyku moglibyśmy jeszcze odczuwać w ciele inne sensacje. Wtedy pomyślałem: Wow! To dzieci popchnęły mnie w kierunku zrozumienia mojego własnego ograniczenia co do wiedzy o zmysłach.

Dzieci często zaskakują nas podczas tych sesji. Co było dla Ciebie najbardziej zaskakujące, co zapadło Ci w pamięć?

Zależy, co rozumiesz przez pojęcie „zaskakujące”, żeby zaryzykować tu bycie filozofem. Jedną z takich rzeczy dla mnie to swojego rodzaju nieludzka okrutność, kiedy dzieci po raz pierwszy podejmują jakiś temat. Na przykład, rozważając decyzję w sprawie dystrybucji dóbr w społeczeństwie, któreś z dzieci powie, że trzeba pozbyć się ludzi upośledzonych, i wtedy ogarnia cię przerażenie. Zaraz potem łapiesz się na tym, że to przecież tylko dzieci i nie mówią one tego z pozycji bycia okrutnym, ale raczej z pozycji niewinności. To niewinność często uruchamia w nich takie pomysły. Ale, co ciekawe, kiedy coś takiego się zdarza, natychmiast ktoś inny wkracza do akcji, powstaje las rąk w klasie. I mimo moralnego oburzenia często opieram się przed powiedzeniem im czegoś, co miałoby skorygować ich etyczną postawę. I to wychodzi na dobre, reszta grupy jest poruszona, oburzona i zaczyna kontestować na ten temat. Wtedy zaczyna formułować się dyskusja i do głosu dochodzą argumenty „przeciw” i „za” taką opinią, bo nawet argumenty „za” muszą zostać przecież rozważone, choćby były oburzające. To bardzo interesujące, kiedy grupa dzieci sama formułuje różne stanowiska moralne, jeśli da się im taką możliwość. Rozważają je samodzielnie, zamiast sytuacji, kiedy nauczyciel mówi im, co mają lub czego nie mają myśleć.

Są też momenty, kiedy dzieci mówią coś, co przypomina słowa filozofów. Na przykład podczas dyskusji o tym, czy da się odróżnić sen od rzeczywistości, Kieran (szósta klasa, czyli nasza ósma) powiedział mi, że jesteśmy świadomi i to naprawdę jest jasne, że mamy świadomość tego, że jesteśmy. To oczywiście przypomina kartezjańskie cogito ergo sum.

Jakie są główne korzyści z P4C?

Warto zadać sobie pytanie, po co robimy filozofię z dziećmi, zanim zadamy pytanie o korzyści z tego płynące. Więc jeśli robimy to po to, by wspomóc umiejętność rozumowania u dzieci, to z tych sesji może płynąć właśnie taka korzyść. Osobiście uważam, że takie zajęcia wzbogacają u dzieci ich zdolności metapoznawcze (metakognitywne), ale tylko wtedy, kiedy te zajęcia są przeprowadzone w odpowiedni sposób. Rozwijane są wówczas zdolności monitorowania i wartościowania procesu myślenia czy uczenia się. Filozofia może pomóc rozwinąć obiektywny, „spoza siebie”, stosunek do własnej osoby i własnego uczenia się. Podejście, które trudno być może rozwinąć podczas innych zajęć szkolnych. Ale warto nadmienić, że te metapoznawcze zdolności nie przychodzą z siedzenia razem w kółku i po prostu dyskutowania na różne tematy. To prowadzący te zajęcia musi mieć na uwadze, by te właśnie zdolności w uczestnikach rozwinąć. To on kontroluje, jak ta dyskusja się rozwija, czy odpowiedzieliśmy na pytanie, jakich metod czy narzędzi należy użyć, aby na dane zagadnienie znaleźć odpowiedź. Czy zbliżamy się do rozwiązania, czy odpowiadamy kategorycznie na zadane pytanie?

Tak doszliśmy do kolejnego mojego pytania. Kiedy uczestniczyłem w Twoim kursie z The Philosophy Foundation, duży nacisk kładłeś na samoocenę prowadzącego i jego ewaluację zajęć. Dlaczego jest to takie ważne?

To jest właśnie klucz, by zajęcia filozofii z dziećmi były prowadzone we właściwy sposób. Zresztą nie tylko z dziećmi, z każdą grupą, dla której filozofia jest nowością, znaną pobieżnie z popularnych źródeł. Wyspecjalizowany nauczyciel prowadzący tego typu zajęcia jest bardzo ważny, upewnia się, że grupa uprawia filozofię, a nie terapię czy psychologię na przykład, albo czy też grupa tylko ogólnie dyskutuje na jakiś temat.

Powiedz nam, jakie są trzy najważniejsze rzeczy, o których prowadzący takie zajęcia z filozoficznych dociekań musi pamiętać?

Po pierwsze: Zamknij się! W większości przypadków prowadzący nic nie komentuje, milczy albo mówi takie niezobowiązujące słowa jak: „dziękuję”, „to interesujące”. Neutralnie  i minimalistycznie. Prosi innych w grupie, by to oni odpowiadali, i zazwyczaj to wystarczy. A więc po pierwsze – milcz!

Kolejna rzecz, to nie ulec pokusie interpretacji tego, co zostało powiedziane. Chcemy nie tyle to całkowicie wykluczyć, co ograniczyć – interpretację, parafrazowanie czy wskazywanie kierunku rozmowy. Im więcej tego robimy, tym bardziej nadajemy osobisty tor dyskusji, podkreślając, co nas interesuje, co sami sobie przemyśleliśmy wcześniej.

Równie ważne jest też, by nie dać dzieciom do zrozumienia, że nie ma właściwych i niewłaściwych odpowiedzi w filozofii. Ten problem dotyka właściwie nas wszystkich uprawiających filozofię. W jakim stopniu to, co robimy, jest konstruktywną, postępującą naprzód procedurą, a w jakim jest to kręcenie się w kółko, wymiana opinii, by potem po prostu iść do domu. Prawdziwe filozoficzne przedsięwzięcie powinno być dialektyczne. Mam na myśli dialektykę jako próbę dochodzenia do różnych opinii i ich oceny. W systematyczny sposób, przy użyciu argumentacji i zadawaniu odpowiednich pytań. Nie chodzi nam o zwykłą wymianę poglądów, ale o poddanie ich systematycznej próbie i zakwestionowanie ich wartości. Dlatego też, kiedy ktoś zadaje pytanie, musimy zacząć od tego, że próbujemy na te pytanie odpowiedzieć albo przynajmniej zbliżyć się do tej odpowiedzi w naszych dociekaniach. Może niekoniecznie znajdziemy kategoryczną odpowiedź, ale przynajmniej poczynimy w tym kierunku jakiś postęp. Na przykład: kiedy rozważamy, czy Bóg istnieje, prawdopodobnie nie dojdziemy do rozstrzygającej odpowiedzi po godzinnej dyskusji. Ale być może poczynimy jakiś postęp, rozwiniemy pojęcia, znajdziemy ważne rozróżnienia, które pomogą nam odrzucić pewne rozwiązania. To tu pojawia się eliminujący aspekt filozofii – kiedy możemy odrzucić pewne odpowiedzi. Niektóre z nich  będą odrzucone na gruncie logiki, niektóre z powodu definicji użytych pojęć, a niektóre z powodów moralnych.

Temat właściwych i niewłaściwych odpowiedzi często się powtarza. Ostatnio, gdy prowadziłem dyskusję w liceum o etyce zmiany klimatu, obecna pani nauczycielka chciała zachęcić nieśmiałych uczniów słowami: No dalej, nie bójcie się mówić, tu nie ma złych czy dobrych odpowiedzi!”.

Złe albo dobre odpowiedzi. Ciekawe. Może podlegać dyskusji właściwość, poprawność czy też niepoprawność odpowiedzi w filozofii. Ale na pewno są dobre i gorsze czy złe odpowiedzi. Są przecież odpowiedzi, które są po prostu sprzeczne same w sobie, i to jest dobry przykład złej odpowiedzi. W ten sposób filozofowie w zachodniej tradycji posuwali się do przodu, jeśli jakaś koncepcja prowadziła do sprzeczności, można było ją wykluczyć i pójść dalej.

Kiedy mówimy o zajęciach filozofii z dziećmi, mówimy o sokratycznej metodzie. Czy był ktoś po Sokratesie, a przed Lipmanem, kto próbował uprawiać filozofię z dziećmi?

Zachęcam Cię do zbadania tego tematu samemu. Nie jestem pewien, w jakim stopniu sam wiem cokolwiek na ten temat. Z takich ciekawostek, są dowody, że sam John Locke ma na ten temat coś do powiedzenia. Musiało to wynikać z jego osobistego doświadczenia, ponieważ często trafia on w samo sedno sprawy. Mówi, że dzieci potrafią rozumować od kiedy zaczynają porozumiewać się językiem. Z naszych doświadczeń wynika, że tak w rzeczywistości jest: dzieci mogą zaangażować się w filozoficzną rozmowę, od kiedy tylko poznają słowa, takie jak „dlaczego” czy „ponieważ”, i zaczynają tymi słowami operować. Już jakiś rok później mogą uprawiać filozofię we właściwym sensie. Także w wieku 5 czy 6 lat mogą posługiwać się filozoficznymi ideami i posuwać się do przodu w ich rozumieniu. Wydaje się więc, że John Locke musiał spędzić jakiś czas z dziećmi, zadawać im pytania, żeby z taką ideą wyjść w tamtych czasach. Nawet obecnie niektórzy nauczyciele są zaskoczeni, że dzieci w tym wieku potrafią uprawiać filozofię.

Jedna z pań prowadzących zajęcia w Polsce prosiła mnie, aby Cię zapytać, czy rodzice i nauczyciele zauważają jakieś zmiany w rozwoju dzieci, które biorą udział w filozoficznych dociekaniach.

Tak, oczywiście. Robiliśmy nawet na ten temat badania jakościowe, pytając rodziców i nauczycieli, co myślą o rozwoju tych dzieci. Nauczyciele często mówią o procesach mentalnych wyższego rzędu (HOTS) w klasie, gdzie zajęcia z filozoficznych dociekań są prowadzone, a których nie da się łatwo zauważyć w innych klasach. Dzieci dogłębniej patrzą na zadany temat, oceniają go, analizują i syntezują idee, co jest klasycznym przejawem myślenia wyższego rzędu. Dzieci często same z siebie odpowiadają w bardziej rozbudowany sposób, zamiast mówić półsłówkami. Na takie rzeczy zwracają uwagę nauczyciele. Rodzice z kolei mówią raczej o tym, jak dzieciom zajęcia takie się podobały, bo np. często kontynuowały tematy w domu. Jeden z rodziców powiedział, że ich dziecko rzadko mówi o tym, co działo się w szkole, ale zawsze opowiada o filozofii.

Moja ulubiona historia to historia dziewczynki, u której zdiagnozowano selektywny mutyzm, także bardzo rzadko coś mówiła, a właściwie prawie w ogóle w klasie, jak poinformowała mnie później pani nauczycielka. Ale odzywała się podczas zajęć z filozofii. Być może pomogło, że o tym nie wiedziałem, więc zaangażowałem ją w dyskusję, a ona zaczęła brać w niej czynny udział. Dowiedziałem się potem, że rodzice bardzo cieszyli się, że ich córka miała w szkole zajęcia z filozofii, bo zaczęła o tym opowiadać w domu, co na dziecko z selektywnym mutyzmem jest już samo w sobie niesamowite. Przychodząc ze szkoły, prosiła: „Mamo, tato, czy możecie mi zadać jakieś filozoficzne pytanie, bo bardzo takie lubię!”.

To wspaniała historia. Dzięki Peter. Jesteś autorem kilku książek, publikacji wygrywających różne nagrody. Sam mam kilka Twoich pozycji w swojej biblioteczce i bardzo je sobie cenię. Co wyjątkowego jest w Twoim podejściu do P4C? Co charakteryzuje The Philosophy Foundation?

Warto wspomnieć, że jest trochę kontrowersyjne, czy to, co robimy z The Philosophy Foundation, powinniśmy nazywać P4C. Pojęcie P4C zostało ukute przez Matthew Lipmana i rozwinięte przez Ann Sharpe w późnych latach 60. i na początku lat 70. ubiegłego stulecia. Jest to pewne, konkretne podejście do uprawiania filozofii z dziećmi w szkole, które też miało wiele odmian. Nie ma jakiegoś jedynego na to sposobu. Nawet jeślibyśmy chcieli zidentyfikować metodę, jaką używali sam Lipman i Sharpe, już w ich podejściu było wiele zmian, ich metoda stale się rozwijała. Dla niektórych P4C bardziej oznacza pewien ruch w pedagogice czy edukacji niż w filozofii. Dla innych odwrotnie. Niektórzy kładą nacisk na filozofię, niektórzy na pedagogikę. My raczej nie mówimy o sobie, jako o uprawiających P4C – my po prostu prowadzimy filozofię z dziećmi w szkołach. Nasz główny cel to przekazywać filozofię młodszemu pokoleniu. Jesteśmy oczywiście zainteresowani pedagogiką – jeśli chce się czegoś dzieci nauczyć, trzeba mieć na uwadze pedagogikę.

Co wyróżnia The Philosophy Foundation? Wyjątkowe w naszym przypadku jest to, że pracujemy z ludźmi o filozoficznym wykształceniu i takie osoby właśnie trenujemy i przygotowujemy pod względem pedagogicznym. Od jakiegoś czasu coraz więcej pracujemy też z nauczycielami, wyposażając ich w konieczne umiejętności, które mogą być przekazywane dalej uczniom, jak dociekanie, zadawanie pytań. Ale prawdopodobnie najważniejszą dla nas rzeczą jest to, że znajomość i biegłość w filozofii jest kluczem do przeprowadzenia udanej filozoficznej debaty czy to z dziećmi, czy z dorosłymi. Nauczyciele, z którymi pracujemy, szkolą się w sztuce zadawania pytań i dociekania, by lepiej prowadzić dialog w swoich klasach. Aby jednak poprawnie przeprowadzić sesję filozoficznego dociekania, polecamy, jeśli to tylko możliwe, by robił to ktoś z wykształceniem filozoficznym oraz pedagogicznym. Jeśli to nauczyciele mieliby prowadzić te sesje w jakiejkolwiek formie, musieliby przejść odpowiedni trening, żeby po pierwsze sesja była możliwie najlepiej przeprowadzona, po drugie, żeby wiedzieli, czym jest, a czym nie jest filozofia, i nie pomylili jej na przykład z psychologią. A po trzecie, żeby nie nadużywali filozofii, intencjonalnie bądź też nieintencjonalnie, by promować czy wręcz wymuszać jakieś wartości bez elementu jej problematyczności.

No właśnie. Pamiętam, kiedy zapisywałem się na kurs z The Philosophy Foundation, jednym z wymagań było wykształcenie filozoficzne, co miało dla mnie sens. Powiedz nam krótko jeszcze, czym jest SOPHIA?

SOPHIA to Europejska Fundacja Na Rzecz Postępu Uprawiania Filozofii z Dziećmi, która została założona jakieś 20 lat temu przez m.in. panią Catherine McCall, która również zapoczątkowała CoPI. Jestem obecnie przewodniczącym tej fundacji. Główna idea, która nam przyświeca, to promocja i wspieranie tych, którzy uprawiają filozofię z dziećmi w każdej formie oraz pod każdą nazwą. Zajmujemy się tym, by wszyscy mogli współpracować, promujemy dobrą praktykę i informujemy o niej innych. Warto też wspomnieć o naszych corocznych zlotach. W tym roku spotykamy się 3–4 lipca w Portugalii.

Przygotował, przeprowadził i przetłumaczył
Łukasz Krzywoń


Objaśnienia

DEMOSEdukacyjna Organizacja Charytatywna w UK prowadząca ciekawe badania, publikująca innowacyjnych autorów i organizująca imprezy prowokujące myślenie.

Tim LeBon – egzystencjalistyczny terapeuta poznawczo-behawioralny, który używa filozofii jako terapii, prowadzący obecnie gabinet w Londynie, autor książki „Wise Therapy”.

Mathew Lipman (1922–2010) i Ann Margaret Sharp (1942–2010) – zapoczątkowali ruch P4C czyli Philosophy For Children pod koniec lat 60. w USA. Lipman, pracując z młodzieżą, zwrócił uwagę na brak samodzielności studentów w myśleniu. Edukację nazwał papugową, uczniowie zamiast myśleć ślepo powtarzają, co mówią im nauczyciele. Przy użyciu logiki, chciał rozwijać w dzieciach zdolność krytycznego myślenia. W roku 1972 założył IAPC, Institute for the Advancement in Philosophy for Children, który do teraz rozwija metodę P4C i publikuje literaturę na ten temat.

John Locke (1632–1704) – jeden z najbardziej wpływowych filozofów i teoretyków politycznych XVII wieku, stworzył własną koncepcję dotyczącą ludzkiego rozumu, która stała się jego pracą doktorską („An Essay Concerning Human Understanding”). Obok filozofii ważne miejsce w jego edukacji zajmowała medycyna, w tej dziedzinie uzyskał stopień magistra. Jest też uważany za założyciela Brytyjskiego Empiryzmu.

CoPI (Community of Philosophical Inquiry) – metoda zapoczątkowana w 1984 w USA przez Catherine McCall do prowadzenia filozoficznych zajęć z dziećmi, przedstawiona m.in. w dokumencie BBC „Socrates for six year olds”.

Procesy mentalne wyższego rzędu czyli HOTS (higher order thinking skills) – pojęcie często przytaczane w dyskusji o cel edukacji. W poznawczej taksonomii Blooma i innych zdolności takie jak analiza, ewaluacja i tworzenie nowych rozwiązań uważane są za najwyższe procesy poznawcze. Te zdolności mogą być trudniejsze do nabycia, ale są też bardzo cenne i potrzebne w nowych sytuacjach. Można mówić o 3 kategoriach tych procesów:

  1. Transfer wiedzy – konstruktywne uczenie się, tworzenie nowej wiedzy z przekazanych informacji.
  2. Krytyczne myślenie – refleksyjne i racjonalne uczenie się, rozważające krytycznie to czego dana osoba się uczy oraz ocena wartości i wiarygodności źródła tej wiedzy (coraz ważniejsza zdolność w dobie informacji i fake news).
  3. Rozwiązywanie problemów – zdolność zidentyfikowania problemu i kreatywne myślenie prowadzące do nowatorskich rozwiązań.

Opracowane na podstawie: http://www.ascd.org/publications/books/109111/chapters/Introduction.aspx


Peter Worley jest magistrem filozofii współpracującym w badaniach z King’s College w Londynie. Od 15 lat uczy filozofii w szkołach podstawowych i średnich, prowadzi cotygodniowe zajęcia. Napisał kilka podręczników, wielokrotnie nagradzanych, do prowadzenia filozoficznych dyskusji z dziećmi. Założyciel The Philosophy Foundation w Londynie, organizacji charytatywnej, trenującej adeptów filozofii w prowadzeniu dociekań filozoficznych z dziećmi. Wraz z żoną Emmą i kilkoma specjalistami tego kierunku przeszkolili już wiele osób. Worley jest też przewodniczącym SOPHIA (Europejskiej Fundacji Na Rzecz Postępu Uprawiania Filozofii z Dziećmi). Często przemawia na rzecz filozofii w szkołach na konferencjach, publicznych odczytach (TEDx talk) czy w też w radiu (BBC) i telewizji.

Łukasz Krzywoń – magister filozofii, absolwent Uniwersytetu Śląskiego, od 13 lat żyjący w Irlandii. Jego książka Ukryty Blask, W świecie Carlosa Castanedy ukazała się drukiem w roku 2005. Artysta, muzyk. Od wielu lat pracuje z dziećmi i z młodzieżą, prowadząc m.in. dociekania filozoficzne w szkołach. Specjalista z The Philosophy Foundation w Londynie. Uczył też ekologii w szkołach dla Green-Schools Ireland. Organizuje kółka bębniarskie, męskie kręgi, uczy polinezyjskiego Sasa, chińskiego Tai Chi, maluje edukacyjne murale, wraz z różnymi społecznościami tworzy artystyczne mandale, uczy praktyki uważności i relaksacji. Lubi podróżować.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

1 komentarz

Kliknij, aby skomentować

  • Wszystko fajnie, ale gość który od dzieci dowiaduje się, że istnieje doświadczenie szerzej zrozumiałe niż zmysły zewnętrzne, jest cokolwiek nieprzygotowany. Wystarczy wspomnieć przywołanego w tej rozmowie Locke`a, by nie musieć koniecznie sięgać do jakiejś nowoczesnej literatury.

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy