Opinie

Paweł Pijas: Patriotyzm epistemologiczny?

Określenie „patriotyzm epistemologiczny” na pierwszy rzut oka nie wydaje się szczególnie spójne. „Patriotyzm” to określenie postawy moralno-politycznej, opartej na miłości do ojczyzny, z kolei „epistemologia” to nazwa dyscypliny filozoficznej zajmującej się refleksją nad wiedzą i poznaniem. Według potocznego przekonania te ostatnie nie są zależne od polityki, w nauce bowiem kierujemy się wyłącznie kryterium prawdy. Rzeczywistość jest jednak nieco bardziej skomplikowana.

Najnowszy numer: Nowy człowiek?

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2017 można zamówić > tutaj.

Magazyn można też nabyć od 2 października w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „TUTAJ”.

W książce Kul­tur­owe funkc­je filo­zo­fowa­nia (s. 28–34) Krzysztof Abriszews­ki, pro­fe­sor filo­zofii Uni­w­er­syte­tu Mikoła­ja Koperni­ka w Toruniu, szkicu­je ideę patri­o­tyz­mu epis­te­mo­log­icznego. Jest ona nie tylko intelek­tu­al­nie intere­su­ją­ca, lecz może także rzu­cić nieco światła na różno­rakie prob­le­my, z jaki­mi bory­ka się pol­s­ka nau­ka i pol­skie środowisko aka­demick­ie. Wnios­ki, jakie może­my wys­nuć z lek­tu­ry książ­ki Abriszewskiego, wyda­ją się doty­czyć przede wszys­tkim nauk human­isty­cznych i nauk społecznych, jed­nak w jakimś stop­niu odnoszą się do każdej dyscy­pliny naukowej.

Centrum, peryferie i polityka nauki

Poję­cie patri­o­tyz­mu epis­te­mo­log­icznego pow­sta­je na grun­cie zestaw­ienia kon­sek­wencji kilku innych i zapewne doskonale znanych czytel­nikom kon­cepcji. Część z nich pomi­jam, aby nie wikłać niepotrzeb­nie mojego tek­stu w dyskusję nad sys­te­mem kap­i­tal­isty­cznym. Chci­ałbym wspom­nieć dwie z nich. Pier­wszą jest pochodzą­cy ze studiów nad kolo­nial­izmem schemat inter­pre­ta­cyjny „centrum–peryferie”, stosowany obec­nie na całym świecie zarówno przez przed­staw­icieli lewicowej, jak i praw­icowej strony debaty pub­licznej do różnorod­nych anal­iz państw i społeczeństw. Pod­sta­wowa idea jest pros­ta i w przełoże­niu na grunt pol­s­ki wyglą­da następu­ją­co. W wyniku przyjętego mod­elu trans­for­ma­cji poli­ty­czno-gospo­dar­czej Pol­s­ka znalazła się w stanie podległoś­ci eko­nom­icznej, poli­ty­cznej i kul­tur­owej wobec hege­monów lokalnych (Franc­ja, Niem­cy, Wiel­ka Bry­ta­nia) oraz glob­al­nych (USA, Ros­ja). Taki sta­tus kra­ju zrodz­ił wśród naszego społeczeńst­wa podzi­ał na dwie grupy, grupę „nami­est­ników”, nagradzanych przez hege­monów, a przez to uprzy­wile­jowanych eko­nom­icznie i kul­tur­owo, ludzi, którzy swo­ją pracą wzmac­ni­a­ją peryfer­yjny sta­tus kra­ju (na przykład poprzez for­mułowanie prawa dającego przy­wile­je eko­nom­iczne zagranicznym pod­miotom), oraz grupę „tubyl­czą”, która ponosi wszelkie kosz­ta związane z podległoś­cią hege­monowi i pracu­je, aby dostar­czyć mu pożą­dane przez niego dobra. Sytu­ac­ja podległoś­ci i wyzysku może spowodować rewoltę „tubyl­ców” prze­ci­wko „nami­est­nikom” i hege­monowi, jeżeli Ci pier­wsi uświadomią sobie niespraw­iedli­wy charak­ter włas­nego położe­nia. Aby prze­ci­wdzi­ałać potenc­jal­nej utra­cie przy­wile­jów i stanu posi­ada­nia w wyniku rewolucji, „nami­est­ni­cy” razem z hege­monem tworzą specy­ficzną kul­turę, której celem jest przed­staw­ie­nie zależnoś­ci od cen­trum w jas­nych barwach, jako czegoś zasad­nic­zo korzyst­nego dla „tubyl­ców”, a przez to zmniejsze­nie ryzy­ka bun­tu tych ostat­nich. W peryfer­yjnej kul­turze opowia­da się na przykład, że tylko pod dom­i­nacją hege­mona może­my się eko­nom­icznie rozwi­jać, wyprzedaż państ­wowego majątku jest koniecz­na dla mod­ern­iza­cji gospo­dar­ki, hege­mon gwaran­tu­je nam bez­pieczeńst­wo mil­i­tarne i hamu­je kon­flik­ty pow­stałe na łonie naszej wspól­no­ty itd.

Drugą kon­cepcją, do której odwołu­je się Abriszews­ki, jest kon­struk­ty­wizm. Upraszcza­jąc, głosi on, że dany fenomen kul­tur­owy X ma nie tylko charak­terysty­czne dla siebie cechy, lecz także, jeżeli moż­na tak powiedzieć, warst­wę poli­ty­czną, służy budowa­niu określonego porząd­ku społeczno-gospo­dar­czego i zarazem sam jest jej ele­mentem. Nie chodzi więc tutaj o prymi­ty­wny redukcjonizm, który widzi­ał­by w danym zjawisku kul­tur­owym jedynie funkcję bazowej relacji władzy i podległoś­ci (eko­nom­icznej, sek­su­al­nej etc.), lecz o świado­mość, że zjawiska kul­tur­owe nie są apoli­ty­czne i ich wpływ na porządek społeczno-gospo­dar­czy powinien być przed­miotem świadomej anal­izy.

Tworzenie” filozoficznych klasyków

Mając na uwadze oby­d­wie kon­cepc­je, Abriszews­ki zas­tanaw­ia się nad przy­czy­na­mi uznawa­nia ośrod­ków naukowych i badaczy za wybit­nych. Biorąc za przykład Lud­wiga Wittgen­steina, stwierdza, że Wittgen­stein nie stał­by się filo­zoficznym klasykiem, gdy­by nie rzesze jego komen­ta­torów, uzna­ją­cych spuś­ciznę Aus­tri­a­ka za wartą bada­nia. Gdy­by nie oni, równie dobrze Wittgen­stein mógł­by być dobrze znany jedynie określonej trady­cji filo­zoficznej, jak jest na przykład z Max­em Schel­erem, albo też w ogóle popaść w zapom­nie­nie, jak wielu innych myśli­cieli znanych jedynie his­to­rykom filo­zofii. Ponown­ie, nie chodzi tutaj o prymi­ty­wny redukcjonizm, bo gdy­by tek­sty Wittgen­steina były bezwartoś­ciowe jako tek­sty filo­zoficzne, nie udało­by się „stworzyć” zeń klasy­ka. Ale moż­na rozsąd­nie zapy­tać, ilu jest/było myśli­cieli na poziomie Wittgen­steina, którym nie udało się osiągnąć podob­nej pozy­cji? Gdy zas­tanaw­iamy się nad różny­mi wymi­ara­mi tego pyta­nia, pojaw­ia się pytanie drugie: co decy­du­je o tym, że ktoś zosta­je klasykiem, a ktoś inny popa­da w zapom­nie­nie?

Odpowiedź Abriszewskiego jest następu­ją­ca. Możli­wość „zosta­nia klasykiem” zależy od sta­tusu społecznoś­ci, która wydała danego myśli­ciela na świat lub umożli­wiła mu rozwój. Jeżeli posi­a­da ona narzędzia, w rodza­ju insty­tucji, środ­ków finan­sowanych i prawnych (na przykład praw autors­kich niezbęd­nych do pub­likacji dzieł i tłu­maczeń), aby pro­mować daną postać, to ma ona szan­sę na osiąg­nię­cie pozy­cji klasy­ka. Jeżeli zaś nie ma takich narzędzi, to klasykiem moż­na zostać tylko z łas­ki hege­mona.

Kooperacja czy bunt?

Wobec takiego stanu rzeczy moż­na przyjąć jed­ną z dwóch zasad­niczych postaw: koop­er­acji z cen­trum lub wal­ki o włas­ną pod­miotowość. Postawa koop­er­acji jest w naszym kra­ju dość dobrze znana, chodzi mianowicie o takie zjawiska jak: pref­er­enc­ja dla pub­likacji w języku ang­iel­skim, nacisk na między­nar­o­dowy charak­ter pro­jek­tów badaw­czych, czy­tanie głównie książek zagranicznych czy też selekc­ja tem­atów badaw­czych, w wyniku której za „poważne tem­aty” zosta­ją uznane jedynie te, które mają apro­batę ośrod­ków naukowych cen­trum (w dziedzinie filo­zofii: bioe­ty­ka, lib­er­al­izm, ety­ka eko­log­icz­na, relaty­wizm, kog­ni­ty­wisty­ka i nat­u­ral­isty­czne teorie umysłu, prawa mniejs­zoś­ci etnicznych i sek­su­al­nych, filo­zofia „Innego” etc.). Na poziomie metodolog­icznym postawa koop­er­acji objaw­ia się z kolei przez akcep­tację ter­mi­nologii, metod i punk­tów wyjś­cia charak­terysty­cznych dla intelek­tu­al­nej trady­cji hege­mona, wraz z ich zobow­iąza­ni­a­mi onto­log­iczny­mi. Te ostat­nie mogą być nawet w otwartym kon­flik­cie z ontologią świa­ta peryfer­yjnego, przykła­dem w jakimś stop­niu zde­ter­mi­nowany his­to­rycznie relaty­wizm moral­ny Anglosasów i ich predylekc­ja do wspier­a­jącego go antyre­al­iz­mu moral­nego, skon­trastowana z częs­to wys­tępu­ją­cym na peryfe­ri­ach przy­wiązaniem do real­iz­mu i obiek­ty­wiz­mu moral­nego. W skra­jnej postaci cały sys­tem insty­tucji naukowych w danym kra­ju peryfer­yjnym zosta­je tak zor­ga­ni­zowany, aby utrzy­mać uprzy­wile­jowany sta­tus kra­ju cen­trum, zaś bada­nia i spory naukowe doty­czą niemal wyłącznie prob­lematy­ki prefer­owanej przez hege­mona. Zauważmy w tym wypad­ku, że to społeczność kra­ju peryfer­yjnego ponosi najwięcej kosztów związanych z wyk­sz­tałce­niem badacza, pod­czas gdy hege­monowi przy­pa­da rola benefic­jen­ta, zbiera wyni­ki badań i prze­j­mu­je do nich prawa, wyty­cza nowe kierun­ki reflek­sji wedle włas­nych potrzeb, zna­j­du­je odpowiedzi na intere­su­jące go zagad­nienia itd. Postawa wal­ki o włas­ną pod­miotowość pole­ga na próbach tworzenia suw­eren­nych szkół badaw­czych i jest oczy­wiś­cie trud­niejsza, ponieważ oznacza rezy­gnację z korzyś­ci pry­wat­nych, jak i z łas­ki hege­mona, wyk­lucza lub utrud­nia uczest­nict­wo w sze­rok­iej, między­nar­o­dowej wspól­no­cie badaw­czej, nie gwaran­tu­je sukce­su, wyma­ga prom­e­te­jskiego zapału i poświę­ca­nia się, rodzi ryzyko kon­flik­tu z cen­trum, który może zni­weczyć indy­wid­u­al­ną kari­erę i pod­jęte na rzecz suw­eren­noś­ci wysił­ki.

O ile jed­nak w przy­pad­ku nauk ścisłych i tech­nicznych kosz­ty wydźwig­nię­cia się z pozy­cji peryfer­yjnej są rzeczy­wiś­cie duże oraz wyma­ga­ją prze­myślanej i wielo­let­niej strate­gii, o tyle w przy­pad­ku nauk społecznych i human­isty­cznych tak nie jest. Doda­jmy, że jeżeli rozu­miemy nau­ki społeczne i human­isty­czne jako for­mułowanie odpowiedzi na prob­le­my naszej społecznoś­ci, to sytu­ac­ja podległoś­ci jest swoistą postacią alien­acji: aby osiągnąć odpowied­nią pozy­cję w nauce, należy zaj­mować się prob­le­ma­mi cud­zej wspól­no­ty i jeszcze łożyć na to ze środ­ków finan­sowych włas­nej. Przykła­dem może być tutaj współczes­na filo­zofia poli­ty­cz­na, gdzie bard­zo łat­wo o kari­erę, gdy zajmiemy się bada­ni­a­mi nad trady­cją lib­er­al­iz­mu. Czy­ta­jąc jed­nak teo­re­tyków lib­er­al­iz­mu, zauważymy, że for­mułu­jąc swo­ją dok­trynę prag­ną oni odpowiedzieć na pyta­nia trapiące ich własne społeczeńst­wo: jak może­my utworzyć spraw­iedli­we i sta­bilne państ­wo, jeżeli jego oby­wa­tele stanow­ią różnorodne grupy o odmi­en­nej religi­jnoś­ci, moral­noś­ci, kul­turze i pochodze­niu etnicznym? Ale co to ma wspól­nego z prob­le­ma­mi pol­skiej wspól­no­ty? Czy są to pyta­nia intere­su­jące dla nas?

Patriotyzm na peryferiach

Abriszews­ki deklaru­je, że ponieważ chce się przy­czynić do roz­wo­ju i wzmoc­nienia włas­nej (tj. pol­skiej) wspól­no­ty naukowej, w swoich pra­cach będzie prefer­ował korzys­tanie z pol­skiej myśli i pol­sko­języ­cznych pub­likacji. Właśnie taką postawę nazy­wa on patri­o­tyzmem epis­te­mo­log­icznym. Wyda­je się to rzecz god­na prze­myśle­nia, ale też nie moż­na ukry­wać jej rewolucyjnego charak­teru. Wnios­ki Abriszewskiego uderza­ją bowiem w przeko­nanie żywione przez wielu pol­s­kich filo­zofów, brzmiące, że poważną filo­zofię upraw­ia się „na Zachodzie”. Moje uwa­gi doty­czą filo­zofii, ale sądzę, że wnios­ki są znacznie szer­sze. Zdroworozsąd­kowo patrząc, jeżeli założymy, że nau­ki społeczne i human­isty­czne nie wyma­ga­ją wiel­kich nakładów finan­sowych ze strony państ­wa, zaś poziom wstęp­nego treningu nie odb­ie­ga w naszym kra­ju od poziomu zachod­niego, to powin­niśmy byli mieć w XX wieku około jed­nej dziesiątej licz­by „współczes­nych klasyków” w porów­na­niu do Stanów Zjed­noc­zonych i Zjed­noc­zonego Królest­wa, tak bowiem mniej więcej przed­staw­ia się pro­por­c­ja licz­by lud­noś­ci Pol­s­ki i świa­ta anglosask­iego. Trud­no prze­cież wierzyć, że Bóg jakoś szczegól­nie upodobał sobie obdarzanie tal­en­tem filo­zoficznym aku­rat Anglosasów. (Należy oczy­wiś­cie wziąć tutaj pod uwagę trag­iczne kon­sek­wenc­je II wojny świa­towej. Potenc­jał filo­zofii pol­skiej został znacznie pom­niejs­zony w wyniku śmier­ci i emi­gracji wybit­nych pol­s­kich uczonych oraz prz­er­wa­nia insty­tucjon­al­nej trady­cji Szkoły Lwowsko-Warsza­wskiej. Niem­niej, ma to w moim przeko­na­niu dru­gorzędne znacze­nie dla argu­men­tacji o charak­terze nor­maty­wnym, którą staram się tutaj nasz­ki­cow­ać.) Może­my więc zapy­tać, ilu myśli­cieli pol­s­kich moż­na prze­ci­w­staw­ić niekończącej się grupie współczes­nych anglosas­kich klasyków, takich jak Bertrand Rus­sell, Lud­wig Wittgen­stein, a bardziej współcześnie John Rawls, Don­ald David­son, John Sear­le, Richard Rorty, Alis­dair Mac­In­tyre, Thomas Nagel, Bernard Williams itd.? Udało się to może w wypad­ku Karo­la Woj­tyły, ale raz, że jego odd­zi­ały­wanie ogranic­zone jest do filo­zofii chrześ­ci­jańskiej, dwa, że Woj­tyła został wypro­mowany raczej siła­mi insty­tucjon­al­ny­mi Koś­cioła Katolick­iego, niż mocą pol­skiej nau­ki. Pewną między­nar­o­dową pozy­cję osiągnęli też Leszek Kołakows­ki oraz ks. Michał Heller, ale posta­cie te mają niewielkie znacze­nie dla filo­zofii upraw­ianej przez cen­trum. Nieco inaczej było­by w przy­pad­ku Alfre­da Tarskiego, ale został on nie­jako „zaanek­towany” przez filo­zofię amerykańską. Zapy­ta­jmy dalej o to, ile tek­stów napisanych przez Polaków stanowi obow­iązkowy punkt odniesienia dla lit­er­atu­ry przed­mio­tu w takiej czy innej dziedzinie filo­zofii? Ilu pol­s­kich filo­zofów zasługu­je na podob­ną, co Rawls czy Nagel, estymę, ale nigdy się jej nie doczeka ze wzglę­du na słabość insty­tucjon­al­ną pol­skiej nau­ki i pol­skiego państ­wa?

Stwierdz­iłem nieco wcześniej, że wobec relacji podległoś­ci może­my przyjąć dwie postawy, postawę koop­er­acji i postawę sprze­ci­wu, wal­ki o włas­ną pod­miotowość. Zakłada­jąc jed­nak, że powin­na nam leżeć na ser­cu raczej wal­ka o włas­ną pod­miotowość, niż chęć koop­er­acji, chci­ałbym na koniec postaw­ić następu­jące pytanie: Czy warto – zarówno pod wzglę­dem moral­nym, jak i intelek­tu­al­nym – odpowiadać na cud­ze pyta­nia?

Warto doczy­tać:

Krzysztof Abriszews­ki, Kul­tur­owe funkc­je filo­zo­fowa­nia, Toruń 2011.


Paweł Pijas – dok­tor filo­zofii, asys­tent w Insty­tu­cie Filo­zofii, Socjologii i Dzi­en­nikarst­wa Uni­w­er­syte­tu Gdańskiego, absol­went Kolegium MISH KUL i Wydzi­ału Filo­zofii KUL. Zain­tere­sowa­nia badaw­cze: ety­ka, epis­te­molo­gia, his­to­ria filo­zofii (M. Schel­er, F. Niet­zsche, B. Williams), metafilo­zofia.

Fot.: Grafikę opar­to na obra­zie Witkacego portre­tu­jącego Romana Ingar­de­na, CCo. Zas­trzegamy, że nie ma ona na celu przyp­isy­wanie Romanowi Ingar­de­nowi określonych poglądów. Jest jedynie prowoku­jącą ilus­tracją do tek­stu, który prowoku­je do dyskusji.

Tekst jest dostęp­ny na licencji: Uznanie autorstwa-Na tych samych warunk­ach 3.0 Pol­s­ka.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.