Antropologia Artykuł Filozofia kultury

Anne Fausto­-Sterling, Alex Byrne: Dwugłos o płci

Zapisz się do naszego newslettera

Down­lo­ad (PDF, 4.91MB)


Anne Fausto­-Sterling: Dlaczego płeć biologiczna nie jest binarna

Dwie płcie bio­lo­gicz­ne nie wystar­cza­ją, by opi­sać ludz­ką róż­no­rod­ność. Nie wystar­cza­ły w cza­sach biblij­nych i nie wystar­cza­ją teraz.

Kie­dy jesz­cze mało wie­dzie­li­śmy o bio­lo­gii, usta­na­wia­li­śmy pra­wa spo­łecz­ne, by zarzą­dzać róż­no­rod­no­ścią płcio­wą. Na przy­kład sta­ro­żyt­ny żydow­ski kodeks rabi­nicz­ny, zna­ny jako Tose­fta, trak­to­wał ludzi posia­da­ją­cych zara­zem męskie i żeń­skie narzą­dy płcio­we (takie jak jądra albo pochwa) cza­sem jak kobie­ty (nie mogli oni dzie­dzi­czyć wła­sno­ści ani słu­żyć jako kapła­ni), a cza­sem jak męż­czyzn (zabra­niał im golić zarost albo prze­by­wać w odosob­nie­niu z kobie­ta­mi). Bar­dziej bru­tal­ni w tym wzglę­dzie byli Rzy­mia­nie, któ­rzy her­ma­fro­dy­tów postrze­ga­li jako zły znak i mogli zabić oso­bę, któ­rej cia­ło i umysł nie były zgod­ne z binar­ną kla­sy­fi­ka­cją płci.

Dzi­siaj nie­któ­re rzą­dy wyda­ją się przyj­mo­wać rzym­ski model – wpraw­dzie nie zabi­ja­ją ludzi, któ­rzy nie pasu­ją do żad­nej z dwóch „prze­gró­dek” przy­pi­sa­nych płciom, ale usi­łu­ją zaprze­czyć ist­nie­niu takich osób. W paź­dzier­ni­ku 2018 r. pre­mier Węgier, Vic­tor Orbán, zaka­zał stu­diów nad płcią spo­łecz­no-kul­tu­ro­wą na pozio­mie uni­wer­sy­tec­kim, twier­dząc, że „ludzie rodzą się albo jako męż­czyź­ni, albo jako kobie­ty” i czymś nie­do­pusz­czal­nym jest „mówić o spo­łecz­nie kon­stru­owa­nych płciach kul­tu­ro­wych zamiast o płciach bio­lo­gicz­nych”. Obec­nie [w roku 2018 – przyp. red.] pod admi­ni­stra­cją Trum­pa, Depar­ta­ment Zdro­wia i Opie­ki Spo­łecz­nej USA chce iść w śla­dy Orbána, praw­nie defi­niu­jąc płeć jako „sta­tus danej oso­by jako osob­ni­ka płci męskiej lub żeń­skiej opar­ty na nie­zmien­nych cechach bio­lo­gicz­nych, któ­re moż­na ziden­ty­fi­ko­wać w trak­cie naro­dzin albo przed nimi”. Pod bar­dzo wie­lo­ma wzglę­da­mi – moral­ny­mi i nauko­wy­mi – jest to zły pomysł. Sku­pię się tu na błę­dzie bio­lo­gicz­nym, zosta­wia­jąc innym opi­sa­nie krzyw­dy, jaką takie orze­cze­nie wyrzą­dza ludziom.

Od daw­na wia­do­mo, że nie ma jed­nej pro­stej bio­lo­gicz­nej meto­dy, któ­ra pozwo­li­ła­by w nie­pod­wa­żal­ny spo­sób przy­pi­sać każ­dą ludz­ką isto­tę do jed­nej z dwóch kate­go­rii – osob­ni­ków płci męskiej lub żeń­skiej. W latach pięć­dzie­sią­tych ubie­głe­go wie­ku psy­cho­log John Money wraz ze swo­im zespo­łem badał ludzi, któ­rzy przy­szli na świat z nie­zwy­kły­mi kom­bi­na­cja­mi cech płcio­wych (np. jaj­ni­ka­mi i peni­sem, jądra­mi i pochwą, dwo­ma chro­mo­so­ma­mi X i mosz­ną). Mając na uwa­dze tych ludzi, któ­rych dziś nazwa­li­by­śmy inter­pł­cio­wy­mi, dok­tor Money opra­co­wał wie­lo­war­stwo­wy model roz­wo­ju płciowego.

Punk­tem wyj­ścia była dla nie­go płeć chro­mo­so­mal­na, któ­ra zosta­je okre­ślo­na pod­czas zapłod­nie­nia, kie­dy plem­nik z chro­mo­so­mem X albo Y łączy się z komór­ką jajo­wą zawie­ra­ją­cą chro­mo­som X. Tak w każ­dym razie dzie­je się zazwy­czaj. Zda­rza się jed­nak, że komór­ka jajo­wa albo plem­nik nie mają chro­mo­so­mu płci albo mają o jeden taki chro­mo­som za dużo. W efek­cie embrion otrzy­mu­je nie­ty­po­wą płeć chro­mo­so­mal­ną, np. XXY, XYY albo XO. Tak więc już w pierw­szej war­stwie okre­śla­nia płci mamy wię­cej niż tyl­ko dwie kategorie.

A to dopie­ro pierw­sza war­stwa. Osiem do dwu­na­stu tygo­dni od poczę­cia embrion naby­wa pło­do­wą płeć gona­dal­ną: embrio­ny z chro­mo­so­mem Y wykształ­ca­ją embrio­nal­ne jądra, a te z dwo­ma chro­mo­so­ma­mi X − embrio­nal­ne jaj­ni­ki. Otwie­ra to dro­gę dla powsta­nia hor­mo­nal­nej płci pło­du, gdyż embrio­nal­ne jądra lub jaj­ni­ki pło­du zaczy­na­ją pro­du­ko­wać hor­mo­ny, któ­re sty­mu­lu­ją dal­szy roz­wój zarod­ka w kie­run­ku męskim lub żeń­skim (zależ­nie od rodza­ju hor­mo­nów). Hor­mo­nal­na płeć pło­du jest odpo­wie­dzial­na za wytwo­rze­nie się wewnętrz­nej płci repro­duk­cyj­nej (two­rze­nie się maci­cy, szyj­ki maci­cy i jajo­wo­dów u osob­ni­ków żeń­skich albo nasie­nio­wo­du, pro­sta­ty i nają­drza u osob­ni­ków płci męskiej). W czwar­tym mie­sią­cu hor­mo­ny pło­du dopeł­nia­ją swe­go zada­nia, kształ­tu­jąc zewnętrz­ną płeć geni­tal­ną – penis i mosz­nę u osob­ni­ków męskich oraz pochwę i łech­tacz­kę u żeńskich.

Tak więc jesz­cze zanim się naro­dzi, dziec­ko wypo­sa­żo­ne jest już w pięć warstw okre­śla­ją­cych płeć. I tak jak w wypad­ku płci chro­mo­so­mal­nej, każ­da z następ­nych warstw nie zawsze przy­bie­ra postać binar­ną. Co wię­cej, mię­dzy war­stwa­mi, z któ­rych jed­na może być binar­na, a inna nie, mogą zacho­dzić kon­flik­ty: dziec­ko z chro­mo­so­mem XX może uro­dzić się z peni­sem, oso­ba o chro­mo­so­mie XY może mieć pochwę, i tak dalej. Takie nie­spój­no­ści są jak pręt wetknię­ty w szpry­chy każ­de­go pro­jek­tu, mają­ce­go na celu okre­ślić płeć męską lub żeń­ską kate­go­rycz­nie i raz na zawsze, wyłącz­nie na pod­sta­wie narzą­dów płcio­wych noworodka.

Zło­żo­ność tej sytu­acji wzra­sta dodat­ko­wo z uwa­gi na to, że pro­ces two­rze­nia się warstw okre­śla­ją­cych płeć nie koń­czy się w momen­cie naro­dzin. Doro­śli ota­cza­ją­cy nowo­na­ro­dzo­ne dziec­ko okre­śla­ją jego płeć na posta­wie tego, jak postrze­ga­ją jego płeć geni­tal­ną (w chwi­li naro­dzin lub na pod­sta­wie bada­nia USG) i moment ten sta­no­wi w życiu dziec­ka począ­tek pro­ce­su przy­swa­ja­nia spo­łecz­nej roli zwią­za­nej z daną płcią. Hor­mo­ny pło­du mają też wpływ na roz­wój mózgu, wytwa­rza­jąc jesz­cze jed­ną war­stwę, zwa­ną płcią mózgu. Jeden z prze­ja­wów płci mózgu sta­je się widocz­ny w okre­sie pokwi­ta­nia, kie­dy to stan­dar­do­wo pew­ne komór­ki mózgu sty­mu­lu­ją wytwa­rza­nie w okre­ślo­nych ilo­ściach i wedle okre­ślo­ne­go wzo­ru męskich lub żeń­skich hor­mo­nów typo­wych dla doro­słych osob­ni­ków, któ­re powo­du­ją typo­we dla doro­słych doj­rze­wa­nie sek­su­al­ne. Dok­tor Money nazwał te war­stwy hor­mo­nal­ną płcią okre­su pokwi­ta­nia i mor­fo­lo­gicz­ną płcią okre­su pokwi­ta­nia. Tak­że i one mogą wyka­zy­wać zróż­ni­co­wa­nie wykra­cza­ją­ce dale­ko poza dwu­ka­te­go­rial­ną kla­sy­fi­ka­cję. To tu wła­śnie mają swe źró­dło nie­koń­czą­ce się spo­ry o to, jak usta­lić, kto ma pra­wo rywa­li­zo­wać w mię­dzy­na­ro­do­wych zawo­dach spor­to­wych prze­zna­czo­nych wyłącz­nie dla kobiet.

Od lat pięć­dzie­sią­tych minio­ne­go wie­ku poja­wi­ło się na ten temat bar­dzo wie­le prac nauko­wych. Jed­nak ci, któ­rzy w bio­lo­gii szu­ka­ją łatwych w uży­ciu defi­ni­cji płci bio­lo­gicz­nej i kul­tu­ro­wej, nie będą usa­tys­fak­cjo­no­wa­ni naj­waż­niej­szy­mi wyni­ka­mi tych badań. I tak, na przy­kład, wie­my teraz, że embrio­nal­ne jądra albo jaj­ni­ki pło­du nie roz­wi­ja­ją się pod kie­run­kiem jed­ne­go genu, ale prze­ciw­staw­nych zespo­łów genów, z któ­rych jeden zespół hamu­je roz­wój cech męskich i sty­mu­lu­je roz­wój cech żeń­skich, pod­czas gdy dru­gi dzia­ła odwrot­nie. Zatem istot­na jest nie tyle obec­ność czy brak okre­ślo­ne­go genu, ile rów­no­wa­ga sił mię­dzy zespo­ła­mi genów, któ­re dzia­ła­ją rów­no­cze­śnie albo w okre­ślo­nej kolej­no­ści. Pod­wa­ża to moż­li­wość uży­cia pro­ste­go testu gene­tycz­ne­go w celu okre­śle­nia „praw­dzi­wej” płci.

Zmia­na poli­ty­ki zapro­po­no­wa­na przez Depar­ta­ment Zdro­wia i Opie­ki Spo­łecz­nej USA to krok wstecz. Jest ona jaw­nie sprzecz­na z nauko­wym kon­sen­su­sem co do płci bio­lo­gicz­nej i kul­tu­ro­wej, a jed­no­cze­śnie zagra­ża wol­no­ści ludzi do tego, by żyć zgod­nie ze swo­ją płcią bio­lo­gicz­ną i kul­tu­ro­wą, któ­re to roz­wi­ja­ją się przez cały cykl każ­de­go indy­wi­du­al­ne­go życia.

Tłu­ma­czy­ła Joan­na Kla­ra Teske


Why Sex Is Not Bina­ry, „New York Times” 25 paź­dzier­ni­ka 2018, https://www.nytimes.com/2018/10/25/opinion/sex-biology-binary.html. Prze­kład za zgo­dą Autorki.


Anne Fau­sto­-Ster­ling – pro­fe­sor­ka bio­lo­gii i stu­diów nad płcią spo­łecz­no-kul­tu­ro­wą na Uni­wer­sy­te­cie Brow­na, autor­ka waż­nych ksią­żek: Myths of Gen­der: Bio­lo­gi­cal The­ories abo­ut Women and Men (1992), Sexing the Body: Gen­der Poli­tics and the Con­struc­tion of Sexu­ali­ty (2000) oraz Sex/Gender: Bio­lo­gy in a Social World (2012).

 


Alex Byrne: Czy płeć jest binarna?

Nie­bi­nar­ność płci bio­lo­gicz­nej jest ewi­dent­nie czymś, w co wie­lu pro­gre­sy­wi­stów gorą­co pra­gnie wie­rzyć, jed­nak filo­zo­ficz­nie uza­sad­nio­ny argu­ment za tym, by każ­de­go trak­to­wać z god­no­ścią i sza­cun­kiem, wca­le nie wyma­ga zakła­da­nia takiej niebinarności.

Odpo­wiedź na tytu­ło­we pyta­nie udzie­lo­na w nie­daw­nym felie­to­nie w „New York Time­sie” wię­cej zaciem­nia niż roz­ja­śnia. W swo­im tek­ście Dla­cze­go płeć nie jest binar­na bio­loż­ka i spe­cja­list­ka od badań nad płcią spo­łecz­no-kul­tu­ro­wą Anne Fau­sto-Ster­ling pró­bu­je upo­rząd­ko­wać sytu­ację: „Dwie płcie bio­lo­gicz­ne nie wystar­cza­ją, by opi­sać ludz­ką róż­no­rod­ność”. Według Fau­sto-Ster­ling „od daw­na wia­do­mo”, że nie­któ­rzy ludzie nie są ani kobie­ta­mi, ani męż­czy­zna­mi (lub może są zara­zem kobie­ta­mi i mężczyznami).

W ten spo­sób Fau­sto-Ster­ling usto­sun­ko­wu­je się do wycie­kłe­go z Depar­ta­men­tu Zdro­wia i Opie­ki Spo­łecz­nej USA pro­jek­tu notat­ki, w któ­rej – w punk­cie dzie­wią­tym – pro­po­nu­je się praw­ną defi­ni­cję płci bio­lo­gicz­nej „odwo­łu­ją­cą się do nie­zmien­nych cech bio­lo­gicz­nych”. Notat­ka ta wyda­je się być czę­ścią god­nej ubo­le­wa­nia pró­by pozba­wie­nia osób trans­pł­cio­wych nie­któ­rych zabez­pie­czeń praw­nych. Cho­ciaż oso­ba trans­pł­cio­wa jest z rów­nym praw­do­po­do­bień­stwem kobie­tą lub męż­czy­zną jak oso­ba, któ­ra nie jest trans­pł­cio­wa, obroń­cy praw osób trans­pł­cio­wych nie­jed­no­krot­nie powo­łu­ją się na domnie­ma­ny fakt, że „płeć bio­lo­gicz­na nie jest binar­na”, aby uza­sad­nić pogląd, że trans­pł­cio­wość nie jest zabu­rze­niem psy­chicz­nym, a jedy­nie „nor­mal­nym warian­tem bio­lo­gicz­nym”. Twier­dze­nia, że „ist­nie­je całe spek­trum płci bio­lo­gicz­nych” czy, jak ćwierć wie­ku temu napi­sa­ła Fau­sto-Ster­ling w „New York Time­sie”, że „jest co naj­mniej pięć płci”, mają słu­żyć podob­ne­mu celo­wi. Arty­kuł Fau­sto-­Ster­ling przyj­mu­je i roz­po­wszech­nia te idee. Jed­nak te domnie­ma­ne fak­ty bio­lo­gicz­ne nie tyl­ko nie zosta­ły dowie­dzio­ne, ale podob­ne wyko­rzy­sty­wa­nie bio­lo­gii do roz­wią­zy­wa­nia pro­ble­mów spo­łecz­nych i praw­nych jest cał­ko­wi­cie błęd­ne. Oso­by trans­pł­cio­we, tak jak wszy­scy inni, powin­ny móc swo­bod­nie żyć i pra­co­wać, bez oba­wy przed napięt­no­wa­niem, nęka­niem czy lek­ce­wa­że­niem. To, czy płeć jest dwu­war­to­ścio­wa, czy sta­no­wi spek­trum, czy też ist­nie­ją czter­dzie­ści dwie płcie, abso­lut­nie nicze­go w tym wzglę­dzie nie zmienia.

Zacznij­my od bio­lo­gii. Fau­sto-Ster­ling roz­wa­ża pogląd, zgod­nie z któ­rym nie­któ­rzy ludzie nie są ani płci żeń­skiej, ani płci męskiej. Wyja­śnia ona wpro­wa­dzo­ne przez psy­cho­lo­ga Joh­na Moneya wie­lo­war­stwo­we roz­róż­nie­nie na płeć chro­mo­so­mal­ną, zewnętrz­ną płeć geni­tal­ną, płeć hor­mo­nal­ną w cza­sie pokwi­ta­nia oraz inne. Jak zauwa­ża, te płcie nie zawsze się ze sobą zga­dza­ją. Ist­nie­ją na przy­kład ludzie, któ­rzy chro­mo­so­mal­nie są płci męskiej (XY), ale ich zewnętrz­ne geni­ta­lia są żeń­skie. Fau­sto-Ster­ling zauwa­ża rów­nież, że już same „war­stwy płci” Moneya nie są binar­ne: ist­nie­ją kom­bi­na­cje chro­mo­so­mów deter­mi­nu­ją­cych płeć inne niż XXXY – i tak samo jest w przy­pad­ku pozo­sta­łych warstw.

Co jed­nak sta­ło się z wyj­ścio­wy­mi kate­go­ria­mi kobie­tamęż­czy­zna, któ­rym arty­kuł Fau­sto-Ster­ling miał być poświę­co­ny? Wyda­je się, że zni­kły bez śla­du, ustę­pu­jąc miej­sca kate­go­riom kobie­co­ści chro­mo­so­mal­nej czy geni­tal­nej – i tak dalej. Zgo­da, nie­któ­re oso­by mają chro­mo­so­my XXY, albo tyl­ko jeden chro­mo­som X, co spra­wia, że chro­mo­so­mal­nie nie są ani kobie­ta­mi, ani męż­czy­zna­mi. Wyj­ścio­we pyta­nie nie doty­czy­ło jed­nak tego, czy płeć chro­mo­so­mal­na jest binar­na, lecz tego, czy płeć bio­lo­gicz­na jest binar­na. Autor­ka nie tyle udzie­li­ła odpo­wie­dzi na to pyta­nie, ile uchy­li­ła się od niej.

W isto­cie tak­so­no­mia Moneya zakła­da w domy­śle kate­go­rie kobie­tamęż­czy­zna. Być chro­mo­so­mal­nie kobie­tą to mieć chro­mo­so­my płcio­we typo­we dla (ludz­kich) osob­ni­ków żeń­skich; być geni­tal­nie kobie­tą to mieć geni­ta­lia typo­we dla (ludz­kich) osob­ni­ków żeń­skich – i tak dalej. Na czym jed­nak pole­ga bycie po pro­stu kobie­tą lub męż­czy­zną? Zostaw­my na boku wyróż­nio­ne przez Moneya roz­ma­ite kate­go­rie zwią­za­ne z płcią bio­lo­gicz­ną i zapy­taj­my wprost: czym są płcie biologiczne?

Odpo­wiedź na to pyta­nie jest zna­na od XIX wie­ku. Jak to ujmu­je Simo­ne de Beau­vo­ir w książ­ce Dru­ga płeć (uzna­wa­nej za pod­sta­wę współ­cze­sne­go femi­ni­zmu), płcie bio­lo­gicz­ne „są defi­nio­wa­ne przez game­ty, któ­re wytwa­rza­ją”. Dokład­niej: kobie­ty wytwa­rza­ją game­ty (komór­ki roz­rod­cze) duże, męż­czyź­ni nato­miast – małe. (Ponie­waż nie ma płci, któ­ra wytwa­rza­ła­by trze­ci rodzaj gamet o śred­niej wiel­ko­ści, ist­nie­ją tyl­ko dwie płcie). Rzut oka na ogrom­ną róż­no­rod­ność osob­ni­ków żeń­skich i męskich w świe­cie zwie­rząt i roślin potwier­dza, że płcie bio­lo­gicz­ne nie mogą być niczym innym. Na przy­kład rów­na­nie: „osob­nik płci żeń­skiej = XX” jest błęd­ne z pew­ne­go zasad­ni­cze­go wzglę­du, któ­ry nie wią­że się wca­le z chro­mo­so­mal­nym zróż­ni­co­wa­niem wśród ludzi. Otóż sami­ce wie­lu gatun­ków albo mają inne chro­mo­so­my płcio­we (jak u pta­ków), albo w ogó­le ich nie mają (jak u nie­któ­rych gadów). Sys­tem XX/XY to jedy­nie mecha­nizm, za pomo­cą któ­re­go ssa­ki łoży­sko­we, mię­dzy inny­mi ludzie, na ogół sta­ją się sami­ca­mi i sam­ca­mi; inne zwie­rzę­ta i rośli­ny róż­ni­cu­ją się na osob­ni­ki męskie i żeń­skie za pomo­cą innych mecha­ni­zmów. Ile­kroć więc suge­ru­je się, że bycie kobie­tą lub męż­czy­zną jest kwe­stią posia­da­nia okre­ślo­nych chro­mo­so­mów (albo pierwszorzędowych/drugorzędowych cech płcio­wych), może­my być pew­ni, że dys­ku­sja zeszła na manowce.

Jest jed­nak pew­na kom­pli­ka­cja. Z róż­nych przy­czyn kobie­ty lub męż­czyź­ni mogą nie wytwa­rzać gamet. Mały chło­piec jest męż­czy­zną, mimo że upły­nie jesz­cze spo­ro cza­su zanim jego orga­nizm zacznie pro­du­ko­wać sper­mę (był­by męż­czy­zną nawet gdy­by umarł w dzie­ciń­stwie), a kobie­ta po okre­sie prze­kwi­ta­nia nie prze­sta­je być kobie­tą tyl­ko dla­te­go, że nie pro­du­ku­je już zdol­nych do życia komó­rek jajo­wych. Robot­ni­ce psz­czół miod­nych są zazwy­czaj nie­zdol­ne do wytwa­rza­nia komó­rek jajo­wych, ponie­waż roz­wój ich jaj­ni­ków hamu­ją sub­stan­cje che­micz­ne wydzie­la­ne przez kró­lo­wą. (U jed­ne­go gatun­ku psz­czół wszyst­kie robot­ni­ce są trwa­le bez­płod­ne, nawet w tych kolo­niach, w któ­rych nie ma królowych).

W świe­tle przy­to­czo­nych przy­kła­dów traf­niej­sze (cho­ciaż nadal nie do koń­ca pre­cy­zyj­ne) jest stwier­dze­nie, że kobie­ty to te osob­ni­ki, któ­re prze­by­ły przy­naj­mniej część ścież­ki roz­wo­jo­wej, w wyni­ku któ­rej wytwa­rza się duże game­ty – przy­naj­mniej w pew­nym stop­niu doszło u nich do wykształ­ce­nia jaj­ni­ków. Podob­nie męż­czyź­ni – to te osob­ni­ki, któ­re prze­szły jakąś część ścież­ki roz­wo­ju, w wyni­ku któ­rej wytwa­rza się małe game­ty. W bio­lo­gii defi­ni­cje nigdy nie są ide­al­nie pre­cy­zyj­ne i te poda­ne wyżej nie sta­no­wią wyjąt­ku. Mimo to dają nam one pewien punkt odnie­sie­nia, kie­dy zasta­na­wia­my się, czy ist­nie­ją ludzie, któ­rzy nie są ani kobie­ta­mi, ani męż­czy­zna­mi. (Nie ule­ga wąt­pli­wo­ści, że nie­któ­re orga­ni­zmy, inne niż ludz­kie, nie są ani żeń­skie, ani męskie, oraz że nie­któ­re, mia­no­wi­cie oboj­na­ki, są zara­zem żeń­skie i męskie).

Roz­waż­my jako przy­kład „inter­pł­cio­wy” stan, jakim jest wro­dzo­na hiper­pla­zja nad­ner­cza, jed­no z wie­lu „zabu­rzeń roz­wo­ju płci”. Oso­by o chro­mo­so­mach XX znaj­du­ją­ce się w tym rzad­kim sta­nie mogą, z powo­du wyso­kie­go pozio­mu hor­mo­nów andro­ge­no­wych w łonie mat­ki, mieć w chwi­li naro­dzin powięk­szo­ną łech­tacz­kę (cza­sa­mi bar­dzo przy­po­mi­na­ją­cą peni­sa). Oso­by te prze­szły spo­rą część ścież­ki roz­wo­ju, któ­ra pro­wa­dzi do wytwa­rza­nia komó­rek jajo­wych (mają nor­mal­ne jaj­ni­ki i jajo­wo­dy), i nawet nie weszły na (męską) dro­gę, wio­dą­cą do pro­duk­cji sper­my. Przy naro­dzi­nach przy­pi­su­je się im cza­sem płeć męską, ale zazwy­czaj wycho­wu­je się je jako dziew­czyn­ki – i rze­czy­wi­ście wie­le z nich rodzi póź­niej dzie­ci. Nie­za­leż­nie od tego, czy wycho­wu­je się je jako dziew­czyn­ki, czy jako chłop­ców, lite­ra­tu­ra nauko­wa traf­nie kla­sy­fi­ku­je je jako kobie­ty. Jak moż­na się spo­dzie­wać, ist­nie­ją rów­nież inne rzad­kie przy­pad­ki (praw­do­po­dob­nie 1 na 50 000 naro­dzin albo nawet jesz­cze rza­dziej), kie­dy trud­no okre­ślić płeć nowo­rod­ka; nie ma jed­nak wyraź­nych i bez­spor­nych przy­kła­dów ludzi, któ­rzy nie są ani kobie­ta­mi, ani męż­czy­zna­mi. (To samo moż­na powie­dzieć o rze­ko­mych przy­kła­dach ludzi, któ­rzy są zara­zem kobie­ta­mi i męż­czy­zna­mi, choć tu spra­wa jest bar­dziej złożona).

Ist­nie­nie przy­pad­ków, w któ­rych trud­no roz­strzy­gnąć, czy czło­wiek jest kobie­tą, czy męż­czy­zną, poka­zu­je, że nie­roz­waż­nie było­by ogła­szać, iż płeć bio­lo­gicz­na (u ludzi) jest binar­na. Ale z tego same­go powo­du rów­nie przed­wcze­sne było­by wyro­ko­wa­nie, że tak nie jest – lub tym bar­dziej, że jest to dowie­dzio­ny fakt bio­lo­gicz­ny. Jeśli nawet nie­któ­rzy ludzie nie miesz­czą się w podzia­le binar­nym, to sta­no­wią oni zni­ko­my uła­mek popu­la­cji, znacz­nie mniej­szy niż te 1–2%, cyto­wa­ne czę­sto na pod­sta­wie wcze­śniej­szej pra­cy Fausto-Sterling.

Nie­bi­nar­ność płci bio­lo­gicz­nej jest ewi­dent­nie czymś, w co wie­lu pro­gre­sy­wi­stów gorą­co pra­gnie wie­rzyć, jed­nak filo­zo­ficz­nie uza­sad­nio­ny argu­ment za tym, by każ­de­go trak­to­wać z god­no­ścią i sza­cun­kiem, wca­le nie wyma­ga zakła­da­nia takiej nie­bi­nar­no­ści. W prze­szło­ści oso­by inter­pł­cio­we były jako dzie­ci pod­da­wa­ne wąt­pli­wej etycz­nie ope­ra­cji narzą­dów płcio­wych albo okła­my­wa­ne w kwe­stii ich sta­tu­su medycz­ne­go przez (zwy­kle mają­cych dobre inten­cje) leka­rzy. Przy­ję­cie, że powo­dem, dla któ­re­go taką ope­ra­cję nale­ży uznać za coś nie­wła­ści­we­go, jest to, iż pacjen­ci nie miesz­czą się w binar­nym podzia­le i nie powin­ni być do nie­go dopa­so­wy­wa­ni za pomo­cą zabie­gów chi­rur­gicz­nych, było­by ogrom­nym błę­dem. Zasad­ni­cze argu­men­ty prze­ciw­ko tej ope­ra­cji (stwa­rza ona poważ­ne ryzy­ko, przy­no­sząc nie­wiel­ką korzyść, a pacjen­ci są za mali, by wyra­zić zgo­dę) nie mają nic wspól­ne­go z tym, czy pacjen­ci są kobie­ta­mi, męż­czy­zna­mi, zara­zem kobie­ta­mi i męż­czy­zna­mi, czy też ani kobie­ta­mi, ani mężczyznami.

Poza tym kwe­stia, czy płeć jest binar­na, choć istot­na z aka­de­mic­kie­go punk­tu widze­nia, nie ma zna­cze­nia dla obec­nych spo­rów wokół trans­pł­cio­wo­ści i zmie­nia­ją­cych się spo­so­bów lecze­nia dys­fo­rii płcio­wej. Stwier­dze­nie, że ludz­ka płeć bio­lo­gicz­na to prze­pięk­na tęcza, a nie kwa­drat podzie­lo­ny kon­ser­wa­tyw­nie na różo­wą i nie­bie­ską połów­kę, może wyda­wać się wyzwa­la­ją­ce i krze­pią­ce dla osób, któ­re zma­ga­ją się z pro­ble­mem toż­sa­mo­ści płcio­wej. Ale takie popra­wia­ją­ce samo­po­czu­cie podej­ście jest nie­wie­le lep­sze niż oszu­ki­wa­nie pacjen­tów inter­pł­cio­wych: sza­cu­nek dla auto­no­mii wyma­ga uczci­wo­ści. Na koniec jesz­cze jed­na uwa­ga: jeśli obroń­cy osób trans­pł­cio­wych (lub innych osób) opie­ra­ją swo­ją argu­men­ta­cję na wąt­pli­wych inter­pre­ta­cjach bio­lo­gii, to w osta­tecz­nym roz­ra­chun­ku dzia­ła­ją jedy­nie na korzyść ich wrogów.

Tłu­ma­czy­li Łukasz Libow­ski i Mar­cin Iwanicki


Is Sex Bina­ry?, „Arc Digi­tal” 2 listo­pa­da 2018, https://arcdigital.media/is-sex-binary-16bec97d161e. Prze­kład za zgo­dą Auto­ra i Wydawcy.


Alex Byr­ne – pro­fe­sor filo­zo­fii na MIT, współ­re­dak­tor anto­lo­gii Readings on Color (1997), Disjunc­ti­vism (2008) oraz The Nor­ton Intro­duc­tion to Phi­lo­so­phy (2015). Pro­wa­dzi kurs inter­ne­to­wy Phi­lo­so­phy: Minds and Machi­nes na plat­for­mie edX. Stro­na inter­ne­to­wa > tutaj.

 

 


Ilu­stra­cja: Ernst Ludwig Kirch­ner, Three Faces

 

Najnowszy numer można nabyć od 30 października w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2020 można zamówić > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „tutaj”.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

1 komentarz

Kliknij, aby skomentować

  • Męż­czy­zna — kobie­ta — człowiek”
    Powyż­szy arty­kuł — dywa­ga­cje, suge­stie, wnioski…
    Zgro­za! Gro­te­ska! Niebezpieczeństwo!
    Cen­zu­ra myślenia!?

55 podróży filozoficznych okładka

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy