Artykuł

Augustyn z Hippony: Śmierć przyjaciela

W owych lat­ach, właśnie wtedy, gdy zacząłem nauczać w mieś­cie, w którym się urodz­iłem, miałem bard­zo bliskiego przy­ja­ciela. Wiele nas łączyło: mieliśmy wspólne zain­tere­sowa­nia, a byliśmy też rówieśnika­mi, obaj w kwiecie młodoś­ci. Razem dorastal­iśmy, razem chodzil­iśmy do szkoły, wspól­nie się baw­iliśmy. (…) Chło­piec ten nigdy nie był ani moc­no, ani głęboko zako­rzeniony w prawdzi­wej wierze, a ja go jeszcze od niej odcią­gałem ku fan­tasty­cznym, zgub­nym przesą­dom. To wyciskało łzy z oczu mojej matce. Dorósłszy do lat męs­kich błądz­ił razem ze mną, a bez niego czułem się zupełnie zagu­biony. I nagle Ty, Panie, (…) zabrałeś mojego przy­ja­ciela z tego żywo­ta zaled­wie po roku bliskiej między nami przy­jaźni, słod­szej mi pon­ad wszys­tko, co w ówczes­nym moim życiu było bło­gie. (…) Czyż jestem w stanie pojąć, co wtedy uczyniłeś, Panie? Czy mogę zgłębić otchłań Two­jej decyzji? Leżał w ciężkiej gorączce, nieprzy­tom­ny, oblany potem. Gdy uznano, że stan jego zdrowia jest bez­nadziejny, udzielono mu chrz­tu w stanie nieprzy­tom­noś­ci. Ja nie przy­wiązy­wałem do tego żad­nej wagi, zakłada­jąc, że dusza jego zachowa raczej to, czego się ode mnie nauczyła, niż to, czego doko­nano na ciele człowieka nieprzy­tom­nego. Stało się jed­nak zupełnie inaczej. Wstąpiło w niego nowe życie i ozdrowiał. Przy pier­wszej sposob­noś­ci – a było to zaraz, gdy mógł już mówić, bo nie odstępowałem od niego, tak bard­zo byliśmy obaj do siebie przy­wiązani – próbowałem żar­to­bli­wie zagad­nąć go o chrzest, myśląc, że i on będzie się z tego wyśmiewał, bo ochrzc­zono go, gdy zupełnie nie był zdol­ny ani do myśle­nia, ani do odczuwa­nia. Jemu jed­nak już powiedziano o tym, że został ochrzc­zony. Ter­az spo­jrzał na mnie ze zgrozą jak na wro­ga. I z niespodziewaną, cud­own­ie nabytą pewnoś­cią siebie ostrzegł mnie, że jeśli chcę pozostać jego przy­ja­cielem, nigdy mi nie wol­no mówić do niego takich rzeczy. Zdu­miony i zbity z tropu, postanow­iłem nie sprze­ci­wiać mu się, dopó­ki nie wyzdrowieje zupełnie i nie wzmoc­ni się wresz­cie na tyle, abym mógł się z nim poważniej rozmówić. (…) Po kilku dni­ach, gdy ja właśnie byłem nieobec­ny, wró­ciła mu gorącz­ka i umarł. Wtedy ból zam­roczył moje serce. Na cokol­wiek patrzyłem, wszędzie widzi­ałem tylko śmierć. Rodzinne mias­to stało się dla mnie czymś niemożli­wym do zniesienia, dom rodzin­ny – samym nieszczęś­ciem. Wszys­tko, co przedtem było nam obu wspólne, ter­az, bez niego, zmieniło się w straszną mękę. Wszędzie go szukały moje oczy, a nigdzie go nie było. Wszys­tkie miejs­ca, gdzie dawniej bywal­iśmy razem, były mi nien­aw­istne przez to, że jego tam nie było, że już mi te miejs­ca nie mogły zapowiadać: Zaraz przyjdzie! – jak to było wtedy, gdy na niego czekałem, kiedy żył. I stałem się sam dla siebie wielkim prob­le­mem. Pytałem mą duszę, dlaczego jest tak smut­na i czemu tak strasznie mnie dręczy, a ona nie potrafiła mi na to odpowiedzieć. Gdy mówiłem: „Ufaj Bogu!” – też nie była posłusz­na. I miała w tym rację, bo prawdzi­wszy i więcej wart był ten ukochany człowiek, którego utraciła, niż mgliste wid­mo, w jakim kaza­łem jej pokładać nadzieję. Koiły mnie tylko łzy, które stały się najwięk­szym po owym przy­ja­cielu ukochaniem mej duszy.

(Wyz­na­nia, księ­ga czwarta, przeł. Z. Kubi­ak)


Tekst jest dostęp­ny na licencji: Uznanie autorstwa-Na tych samych warunk­ach 3.0 Pol­s­ka.

Najnowszy numer można nabyć od 3 stycznia w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2020 można zamówić > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „tutaj”.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Sklep

55 podróży filozoficznych okładka

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy