Wspomnienia

Jan Kłos: Prof. Jerzy Gałkowski (1937–2022) – Mistrz i Przyjaciel [Wspomnienie]

zostaną po nich buty i telefon głuchy […]
potem cisza normalna więc całkiem nieznośna


ks. Jan Twardowski

Profesora pamiętam… Jest jakiś smętek w słowie „pamiętam”, bo przywołuje ono z przeszłości ludzi, rzeczy i sprawy, których już nie ma. I nawet „przywołanie” mi tu nie pasuje, bo przecież kojarzy się ono z wołaniem, na które jednak nikt nie odpowiada. Mówimy zatem zaledwie o bezsilnym przywołaniu, w którym mocują się ze sobą pamięć i wyobraźnia. To wyobraźnia przywołuje obrazy. Obraz zawsze można przywołać, bo mieści się w zasobie indywidualnej pamięci. 

Profesor zajmował się wykładami z etyki szczegółowej, myślą Kierkegaarda, oczywiście filozofią Karola Wojtyły (Jana Pawła II), filozofią pracy, filozofią społeczno-polityczną. Kiedy 13 maja 1981 dotarła do uczelni wiadomość o zamachu na Papieża, Profesor wybiegł na dziedziniec, ustawił stolik i zorganizował grupę studentów, którzy zbierali podpisy pod listem wsparcia dla Jana Pawła II. Energia tego postawnego mężczyzny bardzo nam się udzieliła. Byliśmy przekonani, że naprawdę wspieramy Papieża swoim podpisem. Po latach spotkaliśmy się w mieszkaniu Profesora, opłakując odejście Jana Pawła II do Domu Ojca. Opłakiwaliśmy je własnymi wspomnieniami.

Na seminaria Profesora uczęszczałem dziesięć lat, a więc bardzo długo. Ogromnie sobie cenię atmosferę wolności i nieskrępowanej dyskusji, jaka nam wówczas towarzyszyła. Profesor miał w sobie niespożyty zapas cierpliwości. Cierpliwość ta karmiła się przekonaniem, że każdy ma swój indywidualny czas dojrzewania. Wprawdzie moje seminarium trwało chwilę niemałą, ale samo pisanie pracy już tylko chwilę, bo nagle zobaczyłem problem, o którym warto pisać. Profesor umiał czekać na to zobaczenie. A przewinął się przez nasze seminaria tłum spory. Niektórzy wpadli jakby tylko na moment, inni byli dłużej, a nieliczni do końca, wieńcząc te spotkania napisaną pracą. Profesor czekał na to nasze dojrzewanie.

Pamiętam też spotkania seminaryjne w Gródku, gdzie Profesor miał dom letniskowy. Wiśnia ociekająca białymi kwiatami, brzęczące pszczoły, prawie jak cykady w gaju oliwkowym, gdzie Sokrates zwykł spotykać się z uczniami. Zapach trawy, drewna schnącego na słońcu i myśl filozoficzna snująca się wątkiem ciekawym oplatała zgromadzonych. Chciało się żyć, idee rodziły się najświeższe, potem nabierały mocy i dojrzewały w głowach, bo przecież filozofia potrzebuje czasu na wzrastanie i zakorzenianie.

Zdjęcie ze zbiorów Barbary Wolińskiej-Łoś; fot. Jan Kłos

Na jedno z takich spotkań wybraliśmy się maluchem (czyli fiatem 126p). Wprawdzie ja jestem postury nikczemnej, ale pozostała trójka: Profesor, John Grondelski, Marek Dolata to mężczyźni słusznego wzrostu. Maluch pocił się, ale rwał do przodu. Podpuszczony przez Profesora nawet zacząłem wyprzedzać inny samochód. Maluch spotężniały masą pasażerów przemknął obok. I tak dotarliśmy do celu.

Raduję się, że mogliśmy wydać książkę na 65. urodziny Profesora. Była to też okazja, żeby zgromadzić wszystkich uczniów i przyjaciół wokół tego dzieła, a potem zorganizować małą uroczystość. Wspominam także nasze spotkanie z okazji 50-lecia odnowienia doktoratu Profesora. Oprócz obecności na uroczystości uczelnianej spotkaliśmy się w dworku „W krainie Alicji” w Nałęczowie. Alicja wędrowała w krainie czarów i my też przenieśliśmy się na ten krótki wieczór w czas dawnych wspomnień. Przeszłość mieszała się z teraźniejszością, bo przecież każdy przybył na to spotkanie już ze swoim bagażem doświadczeń.

Pamiętam moje wizyty w mieszkaniu Profesora przy ul. Chopina. Na ścianach i obrazach grały refleksy zachodzącego słońca, a przy nogach drzemał Bryś – wierny pies Profesora, który zawsze witał przychodzącego. Czasem warczał tak od niechcenia, jakby przypominając sobie, że przecież pies powinien warczeć. Profesor wtedy gromił go, mówiąc: „I co, nie głupio ci teraz?”, kiedy przybysz już siedział w fotelu.

Pamiętam nasz wypad do Kazimierza Dolnego do Rajchertówki. Jechało tam grono doktorantów i doktorów. Siedzieliśmy potem do późnej nocy przy ognisku. Ogień parskał i prychał, rzucając w niebo salwy iskier. Profesor przysłuchiwał się naszym debatom, puentując porwane rozmyślania. Bo jak tu było dyskutować spokojnie, gdy noc parna, nad nami girlandy gwiazd, a przed nami burza iskier. A wszystko tak snuło się, jak rozwinięty welon dymu znad ogniska. W takich warunkach rodzą się więzy, które przeskakują nad śmiercią, jakby to była zaledwie mała rzeczka, która tylko na moment zaplątała się w życiu. Ono wraz z myślą biegnie dalej w nieskończoność.

Pozostała mi także szczególna pamiątka – ostatni tekst Profesora, którym była recenzja, jaką napisał do mojej książki Słój pamięci. Wrzucam zatem do tego słoja kolejną przyjaźń i – jak radził Tuwim – stawiam go w słońcu. Mieni się coraz bogatszymi barwami przeszłości, dojrzewa. Zabieram go w przyszłość. Jest w nim pamięć o Człowieku, który pozostał twórczy do końca, który umiał także przekładać język filozoficzny na komunikat dostępny dla czytelnika prasy i słuchacza audycji radiowych – rzecz rzadka, acz niezwykle cenna. Nie pamiętam, żeby kiedykolwiek użalał się nad sobą. O swoim stanie zdrowia mówił tylko wtedy, gdy ktoś go o to pytał. Nawet wówczas, kiedy już był słaby, opowiadał o swoich planach pisarskich. Starości i cierpienia się nie wybiera, ale pracę i rozmyślanie nad pracą owszem, więc po co miałby się rozwodzić nad tym, czego ani wybrać, ani zmienić nie sposób. Tak zrozumiałem jego postawę.

Profesor potrafił się też autentycznie cieszyć naszymi sukcesami, i to nie tylko zawodowymi. Współczuć innym, kiedy doświadczają goryczy porażki, rzecz prosta, ale radować się ich sukcesami – to już jest mistrzowsko wyższego rzędu. On promieniał, gdy słuchał relacji o pomyślnym obrocie naszych spraw. To nas uskrzydlało, a przynajmniej mnie na pewno.

Teraz cóż nam pozostaje, chyba jeno powtórzyć za Platonem: 

Tak nam, Echekratesie, skonał przyjaciel; człowiek, o którym możemy powiedzieć, że ze wszystkich, którycheśmy wtedy znali, najlepszy był i w ogóle najmądrzejszy i najsprawiedliwszy.


Jan Kłos – pracownik Katolic­kiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II, interesuje się doktrynami społeczno-politycznymi, środkami masowego przekazu, systemem politycznym Stanów Zjednoczonych. Laureat Nagrody im. Michaela Novaka za rok 2006.

Najnowszy numer można nabyć od 2 listopada w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2023 można zamówić > tutaj.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Skomentuj

Kliknij, aby skomentować

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy