Artykuł Filozofia przyrody Filozofia współczesna

Philip Goff: Czy Wszechświat jest świadomym umysłem?

philip goff kosmopsychizm
Kosmopsychizm to pogląd, który może wydawać się szalony, ale dobrze tłumaczy, w jaki sposób Wszechświat dostosował się do zaistnienia w nim życia.

Down­load (PDF, 1.42MB)


 

Wszechświat skrojony na miarę

W ciągu ostat­nich czter­dzi­es­tu lat naukow­cy coraz dobit­niej uświadami­ali sobie osobli­wy fakt doty­czą­cy Wszechświa­ta: prawa fizy­ki, które w nim obow­iązu­ją oraz jego wyjś­ciowe warun­ki są pre­cyzyjnie dostro­jone do tego, aby mogło pow­stać w nim życie. Dziś wiemy, że to ostat­nie jest możli­we tylko wtedy, gdy wartoś­ci liczbowe w fizyce pod­sta­wowej – na przykład siła graw­itacji czy masa elek­tronu – mieszczą się w pewnym zakre­sie. Tym­cza­sem zakres ten to wyjątkowo wąs­ki wycinek wszys­t­kich możli­wych wartoś­ci. Jest zatem niezwyk­le mało praw­dopodob­ne, aby w takim Wszechświecie jak nasz wys­tąpiły warun­ki pozwala­jące na zaist­nie­nie życia. Mimo to – wbrew wszelkiemu praw­dopodobieńst­wu – tak właśnie jest. 

Oto kil­ka przykładów pre­cyzyjnego dostro­je­nia: 

  • Silne odd­zi­ały­wanie jądrowe (siła, która wiąże skład­ni­ki jądra ato­mu) ma wartość 0,007. Gdy­by wynosiła ona 0,006 lub mniej, Wszechświat zaw­ier­ał­by tylko wodór. Gdy­by nato­mi­ast wynosiła 0,008 lub więcej, wodór uległ­by fuzji, tworząc cięższe pier­wiast­ki. W obu przy­pad­kach chemicz­na złożoność, bez której życie nie może pow­stać, była­by fizy­cznie niemożli­wa. 
  • To, czy chemicz­na złożoność jest fizy­cznie możli­wa, zależy również od mas pod­sta­wowych skład­ników materii: elek­tronów i kwarków. Gdy­by masa dol­nego kwar­ka była trzy razy więk­sza, we Wszechświecie był­by tylko wodór. Gdy­by nato­mi­ast zwięk­szyć masę elek­tronu dwa i pół raza, Wszechświat zaw­ier­ał­by tylko neu­trony; nie było­by w nim atom­ów, a tym bardziej reakcji chemicznych. 
  • Graw­itac­ja zda­je się być ważną siłą, ale w rzeczy­wis­toś­ci jest znacznie słab­sza – około 1036 razy –  od innych sił dzi­ała­ją­cych na ato­my. Gdy­by graw­itac­ja była choć trochę sil­niejsza, gwiazdy for­mowały­by się z mniejszej iloś­ci materii, przez co były­by znacznie mniejsze, a ich żywot był­by o wiele krót­szy. Prze­ciętne słońce świeciło­by wów­czas około dziesięć tysię­cy, zami­ast dziesię­ciu mil­iardów lat, a zatem zbyt krótko, by zaszły pro­cesy ewolucyjne, które prowadzą do pow­sta­nia złożonego życia. I odwrot­nie: gdy­by graw­itac­ja była niez­nacznie tylko słab­sza, gwiazdy były­by znacznie zimniejsze, a tym samym nie eksplodowały­by i nie zmieni­ały się w super­nowe. Życie było­by wów­czas niemożli­we, bowiem super­nowe są głównym źródłem wielu pier­wiastków cięż­kich współt­worzą­cych orga­nizmy żywe.

Niek­tórzy twierdzą, że pre­cyzyjne dostro­je­nie to po pros­tu pod­sta­wowy fakt na tem­at naszego Wszechświa­ta, szczęśli­wy traf, który nie wyma­ga wyjaśnienia. Podob­nie jed­nak jak wielu naukow­ców i filo­zofów, uważam takie stanowisko za niezad­owala­jące. W Życiu Wszechświa­ta fizyk Lee Smolin osza­cow­ał, że biorąc pod uwagę wszys­tkie rozważane przykłady pre­cyzyjnego dostro­je­nia, szansa pojaw­ienia się życia we Wszechświecie wynosi 1 na 10229, z czego wniosku­je:W mojej opinii tak znikome praw­dopodobieńst­wo jest czymś, czego nie może­my zostaw­ić bez wyjaśnienia. Szczęśli­wy traf na pewno tu nie wystar­czy; potrze­bu­je­my jakiegoś racjon­al­nego wytłu­maczenia, w jaki sposób zdarze­nie tak mało praw­dopodob­ne mimo wszys­tko zaszło”.

Dwa najczęst­sze wyjaśnienia pre­cyzyjnego dostro­je­nia to teizm i hipoteza wieloświa­ta. Teiś­ci powołu­ją się na wszech­moc­nego i doskonale dobrego, nad­przy­rod­zonego stwór­cę Wszechświa­ta, a następ­nie wyjaś­ni­a­ją pre­cyzyjne dostro­je­nie odwołu­jąc się do jego dobrych intencji. Życie ma wielką wartość obiek­ty­wną, dlat­ego Bóg w swo­jej dobro­ci chci­ał je urzeczy­wist­nić tworząc prawa – w tym stałe przy­rody – które umożli­wia­ją jej zaist­nie­nie. Nato­mi­ast hipoteza wieloświa­ta zakła­da ogrom­ną, być może nieskońc­zoną, liczbę fizy­cznych wszechświatów, odmi­en­nych od naszego, w których obow­iązu­je wiele różnych wartoś­ci stałych. Jeśli mamy wystar­cza­jącą liczbę wszechświatów real­izu­ją­cych odpowied­ni zakres stałych, zaist­nie­nie co najm­niej jed­nego, pre­cyzyjnie dostro­jonego wszechświa­ta, sta­je się mniej niepraw­dopodob­ne. 

Obie te teorie są w stanie wyjaśnić pre­cyzyjne dostro­je­nie. Ich prob­lem pole­ga jed­nak na tym, że na pier­wszy rzut oka dokonu­ją zarazem fałszy­wych przewidy­wań. Dla teisty wiąże się ono z prob­le­mem zła. Gdy­by powiedziano nam, że dany Wszechświat został stwor­zony przez doskonale dobrą, wszech­wiedzącą i wszech­moc­ną istotę, to spodziewal­ibyśmy się, że nie będzie w nim niepotrzeb­ne­go cier­pi­enia. Nie bylibyśmy zaskoczeni, że we wszechświecie tym ist­nieje inteligentne życie, ale zdzi­wiło­by nas to, że pow­stało ono poprzez okrut­ny pro­ces doboru nat­u­ral­nego. Dlaczego kocha­ją­cy Bóg, który może abso­lut­nie wszys­tko, zde­cy­dował­by się na stworze­nie życia w ten sposób? Na pier­wszy rzut oka teizm przewidu­je zatem wszechświat znacznie lep­szy niż nasz. Dlat­ego właśnie niedoskon­ałoś­ci naszego Wszechświa­ta moc­no prze­maw­ia­ją prze­ci­wko ist­nie­niu Boga. 

Nato­mi­ast w przy­pad­ku hipotezy wieloświa­ta fałszy­we przewidy­wanie wyni­ka z tzw. prob­le­mu mózgu Boltz­man­na, nazwanego tak na cześć XIX-wiecznego aus­tri­ack­iego fizy­ka Lud­wiga Boltz­man­na, który jako pier­wszy sfor­mułował paradoks obser­wowanego Wszechświa­ta. Zakłada­jąc, że ist­nieje wieloświat, oczeki­wać moż­na, że nasz Wszechświat będzie dość typowym jego ele­mentem skład­owym, a przy­na­jm­niej typowym światem z obser­wa­tora­mi (nie może­my wszak zamieszki­wać świa­ta, w którym nie ma obser­wa­torów). Jed­nak w książce Dro­ga do rzeczy­wis­toś­ci. Wycz­er­pu­ją­cy prze­wod­nik po prawach rządzą­cych Wszechświatem fizyk i matem­atyk Roger Pen­rose obliczył, że w wieloświecie tego rodza­ju, jaki pos­tu­lu­je więk­szość współczes­nych fizyków – opar­tym na kos­mologii infla­cyjnej i teorii strun – dla każdego obser­wa­to­ra, który obser­wu­je jed­norod­ny, uporząd­kowany wszechświat tak duży jak nasz, jest 10 do potę­gi 10123 obser­wa­torów, którzy obser­wu­ją jed­norod­ny, uporząd­kowany, lecz zaled­wie 10 razy mniejszy wszechświat. Zde­cy­dowanie najpowszech­niejszym rodza­jem obser­wa­to­ra był­by „mózg Boltz­man­na”: dzi­ała­ją­cy mózg, który, dzię­ki zwycza­jne­mu przy­pad­kowi, wyłonił­by się na krótką chwilę z chao­ty­cznego wszechświa­ta. Jeśli Pen­rose ma rację, to zgod­nie z teorią wieloświa­ta praw­dopodobieńst­wo, że obser­wa­tor odkry­je ogrom­ny, uporząd­kowany wszechświat jest niezwyk­le małe. Dlat­ego też fakt, że sami jesteśmy taki­mi obser­wa­tora­mi, stanowi moc­ną rację prze­ci­wko kon­cepcji wieloświa­ta.

Żaden z tych argu­men­tów nie jest rozstrzy­ga­ją­cy. Teiś­ci mogą próbować wskazać powody, dla których Bóg pozwala na cier­pi­e­nie obser­wowane we Wszechświecie, a zwolen­ni­cy wieloświa­ta mogą pod­jąć wysiłek, by dopra­cow­ać swo­ją teorię w taki sposób, aby nasz Wszechświat był mniej niepraw­dopodob­ny. Jed­nak oba te posunię­cia wyda­ją się doraźne i stanow­ią próbę ratowa­nia teorii, która w prze­ci­wnym wypad­ku musi­ała­by zostać uznana za obaloną. Myślę, że może­my zapro­ponować lep­sze rozwiązanie. 

Milczenie fizyki

W powszech­nej opinii fizy­ka jest na dobrej drodze, aby w pełni wyjaśnić naturę przestrzeni, cza­su i materii. Takiego wyjaśnienia dziś wprawdzie jeszcze nie ma, między inny­mi dlat­ego, że nasza najlep­sza teo­ria makroświa­ta – ogól­na teo­ria względ­noś­ci – jest niez­god­na z najlep­szą teorią mikroświa­ta, czyli mechaniką kwan­tową. Na ogół zakła­da się jed­nak, że pewnego dnia trud­noś­ci te uda się przezwyciężyć, a fizy­cy z dumą zaprezen­tu­ją zniecier­pli­wionej pub­licznoś­ci Wielką Zunifikowaną Teorię Wszys­tkiego: wycz­er­pu­ją­cy opis fun­da­men­tal­nej natu­ry Wszechświa­ta. 

W rzeczy­wis­toś­ci jed­nak, pomi­mo swych niewąt­pli­wych zalet, fizy­ka nie mówi nam zupełnie nic o naturze fizy­cznego Wszechświa­ta. Roz­pa­trzmy pra­wo powszech­nego ciąże­nia, sfor­mułowane przez Iza­a­ka New­tona:

Zmi­enne m1 i m2 oznacza­ją masy dwóch obiek­tów, których siłę wza­jem­nego przy­cią­ga­nia graw­ita­cyjnego chce­my obliczyć. F jest siłą graw­ita­cyjną między tymi dwiema masa­mi, G to stała graw­ita­cyj­na (której wartość znamy z obserwacji), nato­mi­ast r jest odległoś­cią między m1 i m2. Zauważmy, że rów­nanie to nie pozwala nam zdefin­iować, czym jest „masa”, „siła” i „odległość”. Nie doty­czy to wyłącznie prawa New­tona. Przed­miotem fizy­ki są pod­sta­wowe włas­noś­ci fizy­cznego świa­ta: masa, ładunek, spin, odległość, siła. Ale rów­na­nia fizy­ki nie wyjaś­ni­a­ją, czym te rzeczy są. One jedynie nazy­wa­ją je, a następ­nie ujmu­ją w abstrak­cyjne for­muły.

Jeśli fizy­ka nie infor­mu­je nas o naturze właś­ci­woś­ci fizy­cznych, to o czym właś­ci­wie mówi? Otóż tak naprawdę fizy­ka to narzędzie przewidy­wa­nia. Nawet jeśli nie wiemy, czym są „masa” i „siła”, może­my rozpoz­nać je w świecie. Pojaw­ia­ją się one na przykład jako odczy­ty na przyrzą­dach pomi­arowych albo w inny sposób wpły­wa­ją na nasze zmysły. Za pomocą rów­nań fizy­ki, takich jak pra­wo powszech­nego ciąże­nia, może­my dokład­nie przewidzieć, co będzie się dzi­ało. Właśnie ta zdol­ność dokony­wa­nia predykcji dała nam niezwykłe możli­woś­ci wyko­rzys­ta­nia świa­ta nat­u­ral­nego do naszych celów, co doprowadz­iło do rewolucji tech­no­log­icznej, która zmieniła oblicze naszej plan­e­ty. Żyje­my ter­az w okre­sie his­torii, w którym ludzie są tak zach­wyceni sukce­sa­mi fizy­ki i nauk pokrewnych, tak poruszeni przez cuda tech­nologii, że skła­ni­a­ją się do myśle­nia, iż matem­aty­czne mod­ele fizy­ki ujmu­ją całą rzeczy­wis­tość. To jed­nak nie jest zadanie dla fizy­ki. Jej celem jest przewidy­wanie zachowa­nia materii, a nie odkry­wanie jej wewnętrznej natu­ry. Stwierdze­nie, że ato­my są całkowicie pozbaw­ione umysłowoś­ci, a następ­nie zas­tanaw­ian­ie się, skąd ta ostat­nia pochodzi, jest niemą­dre. 

Biorąc pod uwagę, że fizy­ka nie mówi nam nic o naturze fizy­cznej rzeczy­wis­toś­ci, czy jest coś, co rzeczy­wiś­cie wiemy? Czy mamy jakieś wskazów­ki co do tego, jak dzi­ała­ją „ukryte sprężyny” Wszechświa­ta? Ang­iel­s­ki astronom Arthur Edding­ton jako pier­wszy potwierdz­ił ogól­ną teorię względ­noś­ci, a także sfor­mułował (choć w innym kon­tekś­cie) wspom­i­nany już prob­lem mózgu Boltz­man­na. W książce Natu­ra świa­ta fizy­cznego zas­tanaw­iał się on nad ograniczeni­a­mi fizy­ki, dowodząc, że jedyną rzeczą, jaką naprawdę wiemy o naturze materii jest to, iż część z niej jest świado­ma; wiedza ta bierze się stąd, iż zda­je­my sobie bezpośred­nio sprawę ze świado­moś­ci naszych włas­nych mózgów. „Poz­na­je­my zewnętrzny świat, ponieważ jego włók­na łączą się z naszą świado­moś­cią. Znamy jed­nak wyłącznie zakończenia tych włókien; na ich pod­staw­ie mniej lub bardziej skutecznie odt­warza­my wszys­tko inne, podob­nie jak pale­on­tolog rekon­stru­u­je wymarłe stworze­nie na pod­staw­ie zachowanego w zie­mi odcisku”. Nie mamy bezpośred­niego dostępu do natu­ry materii, która zna­j­du­je się poza naszy­mi mózga­mi. Jed­nak zdaniem Edding­tona najbardziej rozsąd­ną speku­lacją jest ta, że natu­ra materii zna­j­du­jącej się poza mózgiem jest taka sama jak tej w jego wnętrzu. Biorąc pod uwagę, że nie mamy bezpośred­niego wglą­du w naturę atom­ów – stwierdza Edding­ton – „nierozważnie” jest utrzymy­wać, że są one całkowicie pozbaw­ione umysłowoś­ci, a następ­nie zas­tanaw­iać się, skąd ta ostat­nia się bierze.

Świadoma materia

W mojej książce Con­scious­ness and fun­da­men­tal real­i­ty (Świado­mość a fun­da­men­tal­na rzeczy­wis­tość) przek­sz­tał­ciłem te rozważa­nia w dro­bi­az­gowy argu­ment na rzecz panpsy­chiz­mu: poglą­du, zgod­nie z którym cała mate­ria jest świado­ma. Panpsy­chista może rozwinąć swe pod­sta­wowe stanowisko na dwa sposo­by. Jed­nym z nich jest mikropsy­chizm – pogląd, że świado­mość posi­ada­ją najm­niejsze częś­ci świa­ta fizy­cznego. Stanowiska tego nie należy utożsami­ać z absurdal­nym poglą­dem, że kwar­ki mają emoc­je lub że elek­trony odczuwa­ją egzys­tenc­jal­ny lęk. W przy­pad­ku ludzi świado­mość to wyrafi­nowane zjawisko, obe­j­mu­jące sub­telne i złożone emoc­je, myśli i doświad­czenia zmysłowe. Idea, że świado­mość może ist­nieć w pewnych bard­zo pod­sta­wowych for­ma­ch nie jest jed­nak niespój­na. Mamy dobry powód, by uważać świadome doświad­cze­nie konia za o wiele mniej skom­p­likowane niż człowieka, a doświad­czenia kur­cza­ka za mniej skom­p­likowane niż konia. Możli­we, że w miarę jak orga­nizmy sta­ją się prost­sze, w pewnym momen­cie światło świado­moś­ci nagle gaśnie. Jeżeli tak jest, to najprost­sze orga­nizmy w ogóle nie mają doświad­czenia. Równie możli­we jed­nak, że światło świado­moś­ci nigdy nie wyłącza się całkowicie, ale słab­nie wraz ze spad­kiem złożonoś­ci organ­icznej, bieg­nąc przez muchy, owady, rośliny, ame­by i bak­terie. Mikropsy­chista jest zda­nia, iż to kon­tin­u­um obe­j­mu­je również mater­ię nieor­gan­iczną, w tym pod­sta­wowe byty fizy­czne – elek­trony i kwar­ki – które posi­ada­ją bard­zo prymi­ty­wne formy świado­moś­ci, odzwier­cied­la­jące ich prostą naturę. 

Jed­nak wielu naukow­ców i filo­zofów nau­ki argu­men­tu­je, że tego rodza­ju „odd­ol­ny” obraz Wszechświa­ta jest przes­tarza­ły i że współczes­na fizy­ka sugeru­je inną, „odgórną” lub „holisty­czną” wiz­ję, w której złożone całoś­ci są bardziej pod­sta­wowe niż ich częś­ci. Zgod­nie z holizmem stół, który zna­j­du­je się przed tobą, nie ist­nieje na bazie sub­ato­mowych cząstek, które go tworzą. To raczej ist­nie­nie cząstek sub­ato­mowych wywodzi się ze stołu. Ostate­cznie wszys­tko, co ist­nieje, wywodzi się z pod­sta­wowego sys­te­mu złożonego: Wszechświa­ta jako całoś­ci.

Holizm budzi cokol­wiek misty­czne sko­jarzenia, bowiem jego zwolen­nik musi przyjąć, iż ostate­czną rzeczy­wis­tość stanowi pew­na zespolona całość. Wskazać moż­na jed­nak silne naukowe argu­men­ty, które prze­maw­ia­ją na jego rzecz. Amerykańs­ki filo­zof Jonathan Schaf­fer twierdzi, że dobry dowód na prawdzi­wość tej kon­cepcji stanowi zjawisko splą­ta­nia kwan­towego. Splą­tane cząst­ki zachowu­ją się jak jeden byt, nawet jeśli dzielą­ca je odległość uniemożli­wia przemieszczanie się między nimi jakiegokol­wiek syg­nału. Według Schaf­fera jedyne sen­sowne wyjaśnie­nie tego fak­tu wyma­ga założe­nia, że zna­j­du­je­my się we Wszechświecie, w którym złożone sys­te­my są bardziej fun­da­men­talne niż ich częś­ci. Jeśli połączymy holizm i panpsy­chizm, otrzy­mamy kos­mopsy­chizm: pogląd, że Wszechświat jest świadomy, zaś pod­stawą świado­moś­ci ludzi i zwierząt jest świado­mość samego Wszechświa­ta, a nie świado­mość pod­sta­wowych cząstek. Tego właśnie poglą­du bronię w mojej książce. 

Kos­mopsy­chista nie musi twierdz­ić, że świadomy Wszechświat ma cechy umysłowe podob­ne do ludz­kich, takie jak myśle­nie i racjon­al­ność. W swo­jej książce zasug­erowałem, by potrak­tować kos­miczną świado­mość jako raczej swego rodza­ju bezrozum­ny „bała­gan”. Ter­az jed­nak wyda­je mi się, iż – wbrew temu, co wcześniej sądz­iłem – namysł nad pre­cyzyjnym dostro­je­niem może wskazy­wać, że życie men­talne Wszechświa­ta o wiele bardziej przy­pom­i­na ludzkie życie umysłowe. 

Kanadyjs­ki filo­zof John Leslie zapro­ponował intere­su­jące wyjaśnie­nie pre­cyzyjnego dostro­je­nia, które w książce Wszechświaty nazwał aks­jarchizmem. W pre­cyzyjnym dostro­je­niu zadzi­wia przede wszys­tkim to, że prawa naszego Wszechświa­ta umożli­wiły zaist­nie­nie czegoś wysoce wartoś­ciowego: życia, zwłaszcza inteligent­nego. Gdy­by, w zgodzie z wszelkim praw­dopodobieńst­wem, prawa te nie zostały pre­cyzyjnie dostro­jone, Wszechświat miał­by nieskończe­nie mniejszą wartość, a nawet – jak stwierdzili­by niek­tórzy – nie miał­by jej wcale. Leslie twierdzi, że właś­ci­we postaw­ie­nie prob­le­mu umożli­wia jego najlep­sze rozwiązanie: prawa są pre­cyzyjnie dostro­jone, ponieważ ich wys­tępowanie prowadzi do zaist­nienia czegoś o znacznej wartoś­ci. Jak widać, nie wprowadza on żad­nego bóst­wa pośred­niczącego między fak­ta­mi doty­czą­cy­mi wartoś­ci a fak­ta­mi kos­mo­log­iczny­mi; te pier­wsze jak gdy­by dosię­ga­ją wartoś­ci i bezpośred­nio je usta­la­ją.

Nie sposób zaprzeczyć, że aks­jarchizm – który nie zakła­da nic poza obser­wowal­nym Wszechświatem – jest oszczęd­nym wyjaśnie­niem pre­cyzyjnego dostro­je­nia. Niełat­wo jed­nak przy tym orzec, czy jest to pogląd zrozu­mi­ały. Nie wyda­je się, aby wartoś­ci mogły przy­czynowo wpły­wać na funkcjonowanie świa­ta, przy­na­jm­niej nie w oder­wa­niu od moty­wów racjon­al­nych pod­miotów dzi­ała­nia. Prze­ci­w­na sug­es­tia przy­pom­i­nała­by stwierdze­nie, że abstrak­cyj­na cyfra 9 wywołała hura­gan. 

Kos­mopsy­chista może jed­nak uczynić aks­jarchizm zrozu­mi­ałym, jeżeli uzna, że umysłowe cechy Wszechświa­ta pośred­niczą między fak­ta­mi doty­czą­cy­mi wartoś­ci a fak­ta­mi kos­mo­log­iczny­mi. W myśl tego poglą­du, który może­my nazwać „pod­miotowym kos­mopsy­chizmem”, sam Wszechświat pre­cyzyjnie dostroił prawa ze wzglę­du na wartoś­ci. Kiedy to uczynił? W pier­wszych 10-43 sekundy – okre­sie nazy­wanym erą Planc­ka – znane nam dziś teorie fizy­czne, obe­j­mu­jące pre­cyzyjnie dostro­jone prawa, zała­mu­ją się. Kos­mopsy­chista może zasug­erować, że na tym wczes­nym etapie kos­mo­log­icznych dziejów sam Wszechświat „wybrał” pre­cyzyjnie dostro­jone wartoś­ci, aby umożli­wić zaist­nie­nie rozum­nego życia.

Filozoficzna spekulacja?

Propozy­c­ja ta wyma­ga dwo­jakiej mody­fikacji wyjś­ciowej tezy kos­mopsy­chiz­mu. Po pier­wsze, musimy przyjąć, że Wszechświat dzi­ała dzię­ki pewnej pod­sta­wowej zdol­noś­ci rozpoz­nawa­nia i reagowa­nia na wartoś­ci. Choć to znaczą­co zmienia sposób, w jaki zwyk­le myślimy o rzeczach, pozosta­je ona w zgodzie z nasza wiedzą empiryczną. Już przed wieka­mi szkoc­ki filo­zof David Hume zauważył, że może­my obser­wować jedynie zachowa­nia rzeczy; leżące u ich pod­staw siły, które powodu­ją te zachowa­nia, pozosta­ją dla nas niewidoczne. Na ogół zakładamy, że Wszechświat napędzany jest liczny­mi pozaracjon­al­ny­mi związka­mi przy­czynowy­mi, ale niewyk­luc­zone, że równie ważną rolę odgry­wa zdol­ność Wszechświa­ta do reagowa­nia na reflek­sję nad wartoś­ci­a­mi. 

Oszczęd­ność wyjaśnienia pozwala założyć, że Wszechświat ma naturę świadomą. Ale jakie kon­sek­wenc­je pogląd ten niesie dla praw fizy­ki? Sugeru­ję, byśmy te ostat­nie potrak­towali jako ograniczenia nałożone na dzi­ałanie spraw­cze Wszechświa­ta. W prze­ci­wieńst­wie do Boga teiz­mu, Wszechświat jako pod­miot dzi­ała­nia ma ogranic­zoną moc, co wyjaś­nia jego oczy­wiste niedoskon­ałoś­ci. Dzi­ała on wprawdzie w celu maksy­mal­iza­cji wartoś­ci, ale tylko w ramach praw fizy­ki. Dobroczyn­ność Wszechświa­ta pozosta­je obec­nie na ogół niewidocz­na; pod­miotowy kos­mopsy­chista mógł­by wyjaśnić ten fakt, utrzy­mu­jąc, że ograniczenia nałożone ter­az przez prawa fizy­ki są znacznie bardziej restryk­cyjne niż w wyjątkowych okolicznoś­ci­ach pier­wszego ułam­ka sekundy po Wielkim Wybuchu, kiedy prawa te nie obow­iązy­wały.

Brzyt­wa Ock­hama to zasa­da, która głosi, że – o ile wszys­tko inne pozosta­je bez zmi­an – należy prefer­ować teorie bardziej oszczędne, czyli te o sto­sunkowo niewielu pos­tu­lat­ach. Czy przyp­isy­wanie Wszechświa­towi ele­men­tarnej świado­moś­ci nie wiąże się zatem ze zbyt wielkim kosztem? Byna­jm­niej. Fizy­czny świat musi mieć jakąś naturę, o której fizy­ka nic nie mówi. Hipoteza, że jest to natu­ra świado­ma, nie różni się pod wzglę­dem oszczęd­noś­ci od poglą­du prze­ci­wnego. Tak naprawdę to właśnie ta pier­wsza propozy­c­ja jest bardziej oszczęd­na, współ­gra bowiem z jedyną rzeczą, jaką naprawdę wiemy o naturze materii: z tym, że móz­gi mają świado­mość.

Mimo wszys­tko dru­ga i ostat­nia mody­fikac­ja, jaką musimy wprowadz­ić do kos­mopsy­chiz­mu w celu wyjaśnienia pre­cyzyjnego dostro­je­nia, ma swo­ją cenę. Jeśli w erze Planc­ka Wszechświat pre­cyzyjnie dostroił prawa w taki sposób, aby mil­iardy lat później pow­stało życie, to musi on być w pewnym sen­sie świadomy kon­sek­wencji swoich dzi­ałań. Oto właśnie mody­fikac­ja: pro­ponu­ję, aby pod­miotowy kos­mopsy­chizm głosił, iż Wszechświat ma pod­sta­wową dys­pozy­cję do reprezen­towa­nia wszys­t­kich potenc­jal­nych kon­sek­wencji każdego ze swych możli­wych dzi­ałań. W pewnym sen­sie pos­tu­lat ten jest prosty, trud­no jed­nak zaprzeczyć, że złożoność owych reprezen­tacji men­tal­nych zmniejsza oszczęd­ność tego poglą­du. Mimo to takie zobow­iązanie jest praw­dopodob­nie mniej rozrzutne niż pos­tu­laty teisty lub zwolen­ni­ka teorii wieloświatów. Ten pier­wszy zakła­da nad­przy­rod­zony pod­miot dzi­ała­nia, pod­czas gdy pod­miotowy kos­mopsy­chista przyj­mu­je spraw­cę nat­u­ral­nego. Ten dru­gi nato­mi­ast uzna­je ogrom­ną liczbę odręb­nych, nieob­ser­wowal­nych bytów: wiele wszechświatów, gdy tym­cza­sem pod­miotowy kos­mopsy­chista jedynie uzu­peł­nia kon­cepcję bytu, w który już wierzymy: fizy­cznego Wszechświa­ta. Co najważniejsze, pod­miotowy kos­mopsy­chizm uni­ka fałszy­wych przewidy­wań, for­mułowanych przez dwie konkuren­cyjne teorie.

Idea, że Wszechświat jest świadomym umysłem, który reagu­je na wartoś­ci, wyda­je nam się sza­lona. Musimy ją jed­nak oce­ni­ać nie poprzez sko­jarzenia kul­tur­owe, jakie budzi, ale na pod­staw­ie jej mocy wyjaś­ni­a­jącej. Pod­miotowy kos­mopsy­chizm tłu­maczy pre­cyzyjne dostro­je­nie bez dokony­wa­nia fałszy­wych przewidy­wań i czyni to z pros­totą oraz ele­gancją nieosią­gal­ną dla konkuren­cyjnych ujęć. Jest to zatem pogląd, który powin­niśmy potrak­tować poważnie.

Przełożyły Maria Minik, Mał­gorza­ta Kuśmieruk

Przekład prze­jrzał i popraw­ił: Jacek Jaroc­ki

Śród­ty­tuły pochodzą od tłu­maczy.

Philip Goff, Is the Uni­verse a con­scious mind?, aeon.co, 2 lutego 2018. Przekład za zgodą auto­ra.

Najnowszy numer można nabyć od 3 września w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2020 można zamówić > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „tutaj”.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

55 podróży filozoficznych okładka

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy