Artykuł Satyra

Piotr Bartula: Persona non grata (szkice do portretu)

Bartula baner logo biale l
Zjawisko „Persona non grata” (PNG) pojawia się od czasu do czasu w naszej kulturze. Co oznacza i czego nas uczy?

Tekst ukazał się w „Filozofuj!” 2018 nr 4 (22), s. 39–40. W pełnej wersji graficznej jest dostępny w pliku PDF.


Zjawisko „Persona non grata” (PNG) świetnie uchwycił Witold Gombrowicz w dramacie Iwona, księżniczka Burgunda. Tytułowa „księżniczka”, niemota, bezforemne nic, intruz, skupia na sobie trwożną uwagę Dworu, który skłania „debilkę” do zadławienia się karaskami. Wgaduje w nią – niejako w samoobronie – aby sama się unicestwiła. Albo „My” – Dwór, albo „Ono” – śmiertelne zagrożenie ładu, w którym wszystko jest na swoim miejscu: król jest królem, książę księciem, szambelan szambelanem. Perwersyjny plan księcia Filipa, by poślubić wątpliwej jakości narzeczoną, jest desperacką próbą uchylenia „prawa podobania”: „Tak, dość jestem bogaty, żeby zaręczyć się nawet z nędzą wyjątkową. Dlaczego ma mi się podobać tylko ładna? A brzydka nie może mi się podobać? Gdzie to jest zapisane? Gdzież jest takie prawo, któremu ja miałbym ulegać jak jaki bezduszny narząd, a nie jak człowiek wolny”. Morał: kochać się w osobie pięknej, mądrej i kulturalnej to nie sztuka, każdy to potrafi. Durzyć się zaś w szpetnej i niepożądanej to suwerenny akt osobistej wolności – tu trzeba się wykazać arystokratyczną wolą mocy. Jednak „wola mocy” przegrała w końcu ze społeczną presją pozbycia się Persony non grata. Jak wiemy, sam autor dramatu też był dobrze obeznany z rolą autsajdera.

Przykładem starożytnego PNG jest Diogenes z Synopy. Jego zachowanie było częściowo zwierzęce, częściowo zaś boskie, na pewno nie prospołeczne, a tym bardziej propaństwowe. Przeszedł do historii jako filozoficzny menel gardzący władzą i społeczeństwem. Jego bezczelna wypowiedź „Nie zasłaniaj mi słońca”, skierowana do Aleksandra Macedońskiego, do dzisiaj budzi podziw u kontestatorów władzy. Żył jak nomada, sikający z wysokości swojej beczki na wszelkie konwencje życia publicznego. Nie chciał być „istotą dwunożną i nieopierzoną”, wolał pozostać nieoskubanym kurczakiem uprawiającym publiczną masturbację. Ten młodzieńczy symbol samowystarczalności czyni go pierwszym libertarianinem. Nie był obywatelem monarchii, arystokracji czy politei, lecz władcą Egocentrycznej Beczkarni. Mimo to w hierarchii politycznej i towarzyskiej pozostawał nikim. Ale żeby być Nikim, trzeba być Kimś: Psem Niebiańskim!

Emil Cioran („apatryda metafizyczny”), który sam cierpiał w Paryżu na zespół PNG, opisuje współczesnego „Diogenesa” pod postacią kawiarnianego grajka na flecie, żebraka, sypiającego pod mostami lub w dobrych hotelach, gdyż zarabiał mnóstwo pieniędzy, lecz przepuszczał wszystko. „Podczas spotkania powiedziałem mu: Słuchaj, jesteś największym filozofem w Paryżu, jedynym wielkim współczesnym. On na to: Łacha sobie ze mnie ciągniesz, wyśmiewasz się ze mnie. Zaprotestowałem. Żył w sposób przypominający mi filozofów greckich, którzy perorowali na ulicach i rynkach”.

Sokrates jest chyba najbardziej znaną figurą w galerii PNG. Żył wprawdzie na koszt miasta jako nieznośne dziecko demokracji ateńskiej, przez system polityczny do czasu tolerowany. W końcu został skazany na wypicie śmiertelnej trucizny – za psucie młodzieży i podważanie bogów państwowych. Przyjęcie tej politycznej kary i odmowa ucieczki jest aktem założycielskim obywatelskiego nieposłuszeństwa. Prędzej czy później każdy z nas stanie przed sokratejską próbą „PNG”: uprawiać ketman społeczno-polityczny czy wypić cykutę prawdy i wino autentyczności.

W nowszych czasach podobny los spotkał H. D. Thoreau. W poczuciu bycia Persona non grata opuścił miasto, siedlisko zła, niewolnictwa, wojny i degeneracji. Jako platonik bez ambicji politycznych zerwał umowę społeczną i wycofał się nad brzeg jeziora, gdzie spożywał owoce pochodzące z własnej hodowli. Wycieczka-ucieczka nie do końca się powiodła, albowiem miasto – w osobie poborcy podatkowego – przyszło po dezertera. Zatrzymał się on w punkcie granicznym cywilizacji i stanu natury, dając okazję do fiskalnej interwencji władzy zwierzchniej, która upomniała się o człowieka pragnącego pozostać sobą. W efekcie podatkowego incydentu Thoreau trafił na jedną noc do więzienia, z którego wyciągnęła go ciotka, uiszczając „należną” państwu kwotę. Jako apolityczny PNG postawił swoje sumienie ponad wolą powszechną, wolą wszystkich i prawem stanowionym, ponad przysięgą i rozkazem państwa. Szczególną pogardę dla władzy zwierzchniej ujawnił w przykrych słowach: „Wielu zatem obywateli, ofiarowując swoje ciało państwu, służy mu nade wszystko jako maszyny, nie jako ludzie”.

W złowieszczych czasach nazistowskich ludzi-maszyn pojawił się żydowski wariant Persony non grata. Przykładem będzie Szlomo Perel, bohater filmu Agnieszki Holland Europa Europa. Prawie od początku świadomego życia uprzytamniał sobie, że jest winny, nie wiedząc dlaczego. Obrzezanie, które miało przywiązać chłopca do wspólnoty etniczno-politycznej, stało się stygmatem niezawinionej winy. To, co w rodzicielskich zamierzeniach miało tożsamość kulturowo-religijną młodzieńca wzmacniać, nie pozwoliło mu pozostać sobą. Przeciwnie: stało się przyczyną licznych nieszczęść politycznych i erotycznych, albowiem młodzieniec musiał kryć swoje ciało przed ukochaną z Hitlerjugend. Jego nagość byłaby śmiertelną demaskacją. Chcąc przetrwać we wrogim świecie oprawców, wdziewał maski – raz wrogich, a raz sojuszniczych – ideologii. Od 1942 do 1945 roku służył w Wehrmachcie, a w latach 1941–1942 uczył się w szkole Hitlerjugend, jeszcze wcześniej był komsomolcem. Miotany niczym liść podmuchami historii, przez historię znękany, stał się bohaterem autobiografii Ich war Hitlerjunge Salomon. Po wojnie szlochał nad grobem ojca, zagłodzonego przez niemieckich nazistów. Płakał, śpiewając stare piosenki na spotkaniu z kombatantami nocnych marszów z pochodniami. Ronił łzy podczas filmu o swoim udręczonym życiu Persony non grata.

Trudno się dziwić, że po tych strasznych doświadczeniach boimy się własnego cienia tożsamości narodowo-kulturowej. Chcemy być osobami istniejącymi ponad narodem, ponad religią, ponad społeczeństwem. Niebiańskimi Psami bez politycznych kagańców i łańcuchów, poza zasięgiem strzelców wyborowych każdej opresyjnej władzy.

Persony non grata łączcie się!


Piotr Bartula – doktor habilitowany, pracownik naukowy Zakładu Filozofii Polskiej Uniwersytetu Jagiellońskiego, eseista. Zajmuje się polską i zachodnią filozofią polityki, twórca tzw. testamentowej teorii sprawiedliwości. Autor książek: Kara śmierci – powracający dylemat, August Cieszkowski redivivus, Liberalizm u kresu historii.

Tekst jest dostępny na licencji: Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

< Powrót do spisu treści numeru.

Ilustracja: źródło: commons.wikimedia.org, CCo

Najnowszy numer można nabyć od 2 listopada w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2023 można zamówić > tutaj.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Skomentuj

Kliknij, aby skomentować

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy