Artykuł Filozofia współczesna

Roman Ingarden: O dyskusji owocnej słów kilka

Zapisz się do naszego newslettera

Tekst ukazał się w „Filo­zo­fuj!” 2020 nr 3 (33), s. 78–79. W pełnej wer­sji graficznej jest dostęp­ny w pliku PDF.


Swo­bo­da dyskusji? Ależ oczy­wiś­cie, tak. To niezbęd­ny warunek wszelkiego postępu w nauce i czyn­nik równie istot­ny dla wsze­lakiego roz­wo­ju kul­tur­al­nego i społecznego. Nie trze­ba chy­ba więcej o tym pisać.

Lecz jeżeli dyskus­ja ma być istot­nie owoc­na, to jej swo­bo­da nie może być tylko czys­to for­mal­na, to znaczy taka, że nie staw­ia się dyskusji żad­nych zewnętrznych for­mal­nych zapór. Musi się ona jeszcze odz­naczać inny­mi istot­ny­mi rysa­mi. Musi przede wszys­tkim wypły­wać z rzetel­nej wewnętrznej potrze­by wszys­t­kich biorą­cych w niej udzi­ał i być prowad­zona przy zachowa­niu wewnętrznej ich swo­body. Ta wewnętrz­na swo­bo­da rodzi się z abso­lut­nej rzetel­noś­ci myśle­nia, ze szczeroś­ci wobec samego siebie i z nieustraszonego żad­ny­mi okolicznoś­ci­a­mi dąże­nia do uzyska­nia wyjaśnienia spraw niewy­jaśnionych, a nier­az dog­maty­cznie na wiarę czy w opar­ciu o auto­ry­tet przyj­mowanych. Rodzi się ona z potrze­by skon­trolowa­nia przyj­mowanych twierdzeń czy żywionych przeświad­czeń, w kry­ty­cznym, a zarazem nieuprzed­zonym docieka­niu.

Lecz swo­bo­da wewnętrz­na jest jedynie wtedy rzetel­na, jeżeli jest wszech­stron­na (co zaraz wytłu­maczę) i jeżeli pozwala przezwyciężyć wszelkie nasze, na śle­po żywione przez nas przy­wiąza­nia do pewnych idei czy wartoś­ci. Ma być, powiedzi­ałem, wszech­stron­na, to znaczy, że ma się odnosić nie tylko do cud­zych, indy­wid­u­al­nie czy społecznie przyj­mowanych twierdzeń, lecz także do twierdzeń włas­nych uznanych za prawdzi­we i uza­sad­nione czy choć­by tylko do żywionych przez nas przeświad­czeń. Jeżeli jesteśmy istot­nie swo­bod­ni wewnętrznie, gotowi jesteśmy zawsze – i uda­je się nam to mniej lub więcej sprawnie – zaw­iesić nasze własne przeświad­czenia, twierdzenia, a nawet umiłowa­nia, by móc przys­tąpić do dyskusji z całą gotowoś­cią do uzna­nia cud­zego poglą­du, a nie tylko w ten­dencji do prze­for­sowa­nia włas­nej opinii. Gdzie brak tej gotowoś­ci do odstąpi­enia od włas­nych twierdzeń i do przyję­cia stanowiska naszego opo­nen­ta, dyskus­ja jest od pier­wszej chwili skrępowana i przeprowadzana raczej dla pozoru czy dla zaspoko­je­nia włas­nej ambicji, a nie w ten­dencji dojś­cia wspól­nie z prze­ci­wnikiem teo­re­ty­cznym do prawdy. Rozstrzy­ga­jące znacze­nie ma tu zwłaszcza gotowość do zaw­ieszenia żywionej przez nas doty­chczas oce­ny cud­zego stanowiska czy postawy. Bez zaw­ieszenia tej oce­ny nie jesteśmy skłon­ni wysłuchać rzetel­nie cud­zej argu­men­tacji ani zrozu­mieć, dlaczego ktoś inny uzna­je pewne twierdze­nie, które my uważamy za fałszy­we, a wys­tępu­je prze­ciw temu, które my reprezen­tu­je­my. Trafne i wierne zrozu­mie­nie cud­zej myśli, zan­im się dojdzie do ewen­tu­al­nego jej odrzuce­nia lub uzna­nia, jest pier­wszym warunk­iem dyskusji rzetel­nej i naprawdę wol­nej. Wielką przy tym rolę odgry­wa unieza­leżnie­nie się od naszych włas­nych przyzwycza­jeń intelek­tu­al­nych, a przede wszys­tkim, zwłaszcza gdy chodzi o dyskus­je filo­zoficzne, wyz­wole­nie się z automatyz­mu włas­nego języ­ka, z włas­nej aparatu­ry poję­ciowej. Jest to bowiem niezbęd­ny wstęp do tego, by pod­jąć próbę i wysiłek (nier­az znaczny) zrozu­mienia cud­zego języ­ka i aparatu­ry poję­ciowej. Wielość języków tzw. nar­o­dowych, a zwłaszcza wielość wyspec­jal­i­zowanych języków naukowych poszczegól­nych grup i szkół filo­zoficznych i siła nawyknienia do posługi­wa­nia się tylko językiem włas­nym, niechęć do myśle­nia w dowol­nym języku, uniemożli­wia­ją­ca odzyskanie swo­body wewnętrznej człowieka, spraw­ia, iż wyt­worzyły się dziś prawdzi­we mury między ludź­mi i społecznoś­ci­a­mi różnych typów (naukowych, artysty­cznych, kul­tur­al­nych, religi­jnych), mury utrud­ni­a­jące, jeżeli zgoła nie uniemożli­wia­jące, porozu­mie­nie się w wielu sprawach teo­re­ty­cznych, a – co gorsza – prak­ty­cznych. To, co ma być środ­kiem do porozu­mienia się i do uzyska­nia zgody na te same twierdzenia, sta­je się zaporą nier­az nie do prze­by­cia. Co więcej, jest nie tylko zaporą dla porozu­mienia się między ludź­mi, lecz także dla dotar­cia do rzeczy­wis­toś­ci widzial­nej i ujmowanej językowo przez kogo innego. Toteż trzy­manie się z uporem włas­nego języ­ka, włas­nego sposobu rozu­mienia, włas­nego wartoś­ciowa­nia – to właśnie ów brak swo­body wewnętrznej, który ilu­zo­ryczną czyni wszelką próbę dyskusji między ludź­mi.

Wola zapoz­na­nia się nie­jako w ory­gi­nale z cud­zym stanowiskiem jest w nauce, a zwłaszcza filo­zofii, pier­wszym warunk­iem wyz­wole­nia się od włas­nych przesądów i uprzedzeń, ale zarazem jest też pier­wszym warunk­iem prawa doma­gania się, by nasze stanowisko zostało w równie swo­bod­ny sposób zrozu­mi­ane i prze­myślane, jak pra­wo do tego ma stanowisko cud­ze. Dopó­ki nie ma spełnienia tego warunku, tak dłu­go też nie ma dyskusji swo­bod­nej. Dopó­ki – inny­mi słowy – nie ma woli współpra­cyna równych prawachprzy równym wysiłkurównej rzetel­noś­ci – przy zdoby­wa­niu wiedzy czy wyzwala­niu się od błędów włas­nych, dopó­ty nie ma mowy o zre­al­i­zowa­niu dyskusji naprawdę wol­nej i dopó­ty wszel­ka dyskus­ja nie jest właś­ci­wie potrzeb­na, bo jest tylko pozor­na. Gdy wszys­tkie strony gotowe są wspól­nie rozważać same nieoso­biste twierdzenia, gdy nie odgry­wa w dyskusji żad­nej roli, kto i kiedy je wykrył lub reprezen­tu­je, gdy więc jesteśmy wszyscy wol­ni wobec twierdzeń dysku­towanych, czy ideałów rozważanych, dopiero wtedy jest sens przys­tępować do dyskusji.

Potrze­ba dyskusji i jej istot­na funkc­ja rodzi się bowiem nie z prag­nienia czy żądzy prze­for­sowa­nia włas­nego stanowiska w jakiejkol­wiek spraw­ie (choć prawdą jest, że wiele dyskusji z tego powodu bywa wytaczanych), lecz z ogranic­zonoś­ci i ułom­noś­ci sił twór­czych, a w szczegól­noś­ci poz­naw­czych poszczegól­nego człowieka. Rodzi się też częs­to ze świado­moś­ci naszej jed­nos­tron­noś­ci, jakżeż częs­to nieuchron­nej, bo wypły­wa­jącej bądź to z typu naszych uzdol­nień czy sprawnoś­ci, bądź też z naszych umiłowań, zamieni­a­ją­cych ją tak częs­to w stron­nic­zość, w brak swo­body wewnętrznej. Przełamy­wa­niu tych ułom­noś­ci ludz­kich ma właśnie służyć dyskus­ja, dyskus­ja będą­ca szukaniem u innych pomo­cy, skon­trolowa­nia tego, co udało się nam samym uzyskać, i uzu­pełnienia tym, czego włas­nym wysiłkiem nie mogliśmy zdobyć. I w tej to właśnie funkcji wza­jem­nego poma­gania, współpra­cy, dyskus­ja win­na i może uzyskać ową swo­bodę, której wszyscy win­niśmy się doma­gać jako prawa człowieka, a zarazem czegoś, co dopiero może ją uczynić dyskusją spraw­iedli­wą.


Tekst pochodzi z Książecz­ki o człowieku Romana Ingar­de­na, Wydawnict­wo Lit­er­ack­ie, Kraków 1987, s. 173–176.


Tekst jest dostęp­ny na licencji: Uznanie autorstwa-Na tych samych warunk­ach 3.0 Pol­s­ka.

< Powrót do spisu treś­ci numeru.


Dzięku­je­my wszys­tkim naszym Hojnym Wspier­a­ją­cym poma­ga­ją­cym nam za pośred­nictwem por­talu zrzutka.pl w wyda­niu Dodatku spec­jal­nego o Romanie Ingar­de­nie. Szczególne podz­iękowa­nia należą się: Józe­fowi Lubac­zowi, Janowi Rycher­towi i Bartłomiejowi Skowronowi.

Najnowszy numer można nabyć od 2 września w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2020 można zamówić > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „tutaj”.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

55 podróży filozoficznych okładka

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy