Artykuł Filozofia nauki

Adam Grobler: Młodsza siostra filozofii

Czytając poemat Lukrecjusza O naturze wszechrzeczy, studenci uśmiechają się z politowaniem. Poeta powtarza bezpodstawne wymysły niedouczonych filozofów o atomach, które łączą się rzekomo za pomocą haczyków i zaczepów. Dziś każde dziecko wie, że owo łączenie zachodzi za sprawą elektronów walencyjnych.

Najnowszy numer: Nowy człowiek?

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2017 można zamówić > tutaj.

Magazyn można też nabyć od 23 listopada w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „TUTAJ”.

Tekst ukazał się w „Filo­zo­fuj” 2016 nr 4 (10), s. 36–37. W pełnej wer­sji graficznej jest dostęp­ny w pliku PDF.


Skąd wie? Tego nie wie. Wie jed­nak, że nau­ka opiera się na doświad­cze­niu. Dlat­ego wielu ludzi wyobraża sobie, że uczeni mają jakieś sposo­by na podglą­danie atom­ów i mogą je przyła­pać na gorą­cym uczynku, kiedy się ze sobą łączą. Znam oso­by z wyższym wyk­sz­tałce­niem, które myślą, że ato­my, a może nawet i elek­trony, moż­na oglą­dać pod mikroskopem elek­tronowym. Nic z tych rzeczy. Dla stru­mienia elek­tronów, którym posługu­je się mikroskop, są „widzialne” tylko obiek­ty o masie znacznie przekracza­jącej masę elek­tronu – muszą to być co najm­niej jądra atom­ów cięż­kich pier­wiastków. I to „widzialne” w cud­zysłowie, bo ich obraz pow­sta­je na zasadach odmi­en­nych od widoków dostęp­nych dzię­ki przyrzą­dom opty­cznym.

W każdym razie elek­trony walen­cyjne tworzące wiąza­nia chemiczne są tak samo zmyślone jak haczy­ki i zaczepy. Tak samo też naw­iązu­ją do potocznych wyobrażeń garder­o­bianych w rodza­ju sznurowadeł (wiąza­nia), zap­inek i haftek (haczy­ki). Różni­ca sprowadza się do poziomu zaawan­sowa­nia aparatu poję­ciowego, który ksz­tał­tował się przez dwa i pół tysią­ca lat. Starożyt­ny atom­izm miał na celu wyjaśnić, dlaczego w ogóle coś ist­nieje, sko­ro rzeczy nieustan­nie się zmieni­a­ją. To, co się zmienia, sta­je się czymś innym. Coś przes­ta­je ist­nieć, zaczy­na ist­nieć coś innego. Jeśli zaś zmienia się nieustan­nie, to zan­im jeszcze zdąży na dobre zaist­nieć, bezpowrot­nie ginie. Ato­my, naj­drob­niejsze cząst­ki rzeczy, według pomysłu Demokry­ta (lub Leukip­posa) miały być niezmi­enne. Dlat­ego ist­nieją całą gębą. Rzeczy zaś zmieni­a­ją się, bo zmienia się zestaw atom­ów, z których są utwor­zone.

W ogól­nych zarysach taki pogląd na rzeczy­wis­tość panu­je do dziś. A pow­stał on nie dzię­ki szkiełku i oku, lecz czys­tej speku­lacji metafizy­cznej nad zagad­ką bytu. Do nau­ki prze­dostał się za sprawą Johna Dal­tona, który stanął przed prob­le­mem wyjaśnienia prawa stałych sto­sunków wag­owych. Dlaczego pier­wiast­ki łączą się w związ­ki chemiczne w jed­nakowych pro­por­c­jach, bez wzglę­du na sposób przeprowadzenia syn­tezy? Może jest tak, że cząstecz­ka związku skła­da się z określonej licz­by atom­ów każdego pier­wiast­ka i ato­my tego samego pier­wiast­ka są tej samej wagi, a różnych pier­wiastków różnej?

Inaczej niż Louis Pas­teur, który oglą­dał pod mikroskopem drob­nous­tro­je pode­jrze­wane najpierw o powodowanie fer­men­tacji, a następ­nie oskarżone również o wywoły­wanie chorób, Dal­ton mógł o obser­wowa­niu atom­ów co najwyżej śnić. Musi­ał się zad­owolić zas­tosowaniem starożyt­nego pomysłu do odpowiedzi na nowe pytanie. Tym razem nie metafizy­czne, lecz pow­stałe w wyniku zauważe­nia empirycznej praw­idłowoś­ci. Nato­mi­ast rozwiązanie prob­le­mu z obserwacją nie miało nic wspól­nego. Naw­iązy­wało raczej do maksymy Anaksy­man­dra, który na dłu­go przed pow­staniem nau­ki sfor­mułował naczel­ną zasadę postępowa­nia naukowego: wyjaś­ni­aj rzeczy jawne przez nie­jawne.
Starożyt­ną kon­cepcję ato­mu stosowano w nauce jeszcze kilka­krot­nie. Żeby wyjaśnić, dlaczego masy ato­m­owe wszys­t­kich pier­wiastków są całkow­itą wielokrot­noś­cią masy ato­mu wodoru, wymyślono cząst­ki ele­men­tarne, drob­niejsze jeszcze od ato­mu, nie­jako ato­my drugiej gen­er­acji. Dla wyjaśnienia dwóch rodza­jów promieniowa­nia podzielono je na elek­trony i protony, a neu­trony dodano tylko dla wyrów­na­nia bilan­su mas. W miarę pow­stawa­nia kole­jnych prob­lemów wyna­jdy­wano coraz to nowe cząst­ki, przez co teo­ria stawała się coraz mniej prze­jrzys­ta. W celu jej uporząd­kowa­nia wymyślono ato­my trze­ciej gen­er­acji – kwar­ki. A że każ­da teo­ria naukowa jest prow­iz­o­rycz­na, ciąg dal­szy zapewne nastąpi.

Nau­ka nie mogła­by się praw­idłowo rozwi­jać bez pouczeń ze strony starszej o dwa tysiące lat siostry. To od niej, prócz ato­mu, pochodzą na przykład poję­cia pier­wiast­ka chemicznego, natęże­nia pola, więzi społecznych, postrze­ga­nia pod­pro­gowego i wiele innych. Niek­tórzy mogą sobie pomyśleć, że asys­ta rodzeńst­wa z wiekiem sta­je się zbęd­na. Dojrza­ła nau­ka wie lep­iej, a zgrzy­bi­ałą filo­zofię moż­na odesłać na emery­turę, by mogła roz­pamię­ty­wać swą dawną świet­ność i gder­ać na zep­su­cie oby­cza­jów. Nic z tych rzeczy, nawet jeśli zostaw­ić na boku nowe prob­le­my moralne, które generu­je zmi­en­na rzeczy­wis­tość. Trwa­ją­cy od dziesiątków lat kryzys, którego źródłem jest niez­god­ność między dwiema najlep­szy­mi jak dotąd teo­ri­a­mi naukowy­mi – ogól­ną teorią względ­noś­ci i teorią kwan­tów – popy­cha wielu uczonych do speku­lacji czys­to metafizy­cznych, za jakie uchodzą na przykład rozważa­nia nad teorią strun. Z drugiej strony liczni filo­zo­fowie rozwi­ja­ją uzbro­jone w zaawan­sowany aparat matem­aty­czny mod­ele cza­so­przestrzeni i roz­gałęzionych sieci odd­zi­ały­wań przy­czynowych. Być może ich wysił­ki popch­ną naukę naprzód. Że jeszcze nie zdołały? Cóż, niek­tóre pomysły czeka­ją na zas­tosowanie kil­ka, a inne set­ki lat.


Adam Grob­ler –  Pro­fe­sor, dyrek­tor Insty­tu­tu Filo­zofii Uni­w­er­syte­tu Opol­skiego i wiceprze­wod­niczą­cy Komite­tu Nauk Filo­zoficznych PAN. Zaj­mu­je się metodologią nauk, teorią poz­na­nia, filo­zofią anal­i­ty­czną i dydak­tyką filo­zofii. W wol­nym cza­sie gra w bry­dża sportowego. Wdowiec (2006), w powtórnym związku (od 2010), ojciec czwór­ki dzieci (1980, 1983, 1984, 1989) i dzi­adek, jak na razie, pię­cior­ga wnucząt. Miesz­ka w Krakowie. WWW: http://grobler.artus.net.pl, e-mail: adam_grobler@interia.pl.

Tekst jest dostęp­ny na licencji: Uznanie autorstwa-Na tych samych warunk­ach 3.0 Pol­s­kaW pełnej wer­sji graficznej moż­na go przeczy­tać > tutaj.

< Powrót do spisu treś­ci numeru.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy