Publicystyka Refleksje

Artur Szutta: O zanikającej sztuce skupienia

Coraz szybsze tempo naszego życia pozbawia nas zdolności i okazji do czytania tekstów filozoficznych. Wymagają one bowiem skupienia, stanu w którym nasz umysł wznosi się na swoje wyżyny i czyni z nas godnych miana homo sapiens sapiens.

Najnowszy numer: Nowy człowiek?

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2017 można zamówić > tutaj.

Magazyn można też nabyć od 23 listopada w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „TUTAJ”.

Między gonitwą a szukaniem wytchnienia

Nasze codzi­enne życie moż­na podzielić na trzy częś­ci: sen, obow­iąz­ki (w pra­cy, ale też poza nią) i czas wol­ny. Sen pomińmy – co nie znaczy, że nie jest ważny; jest ważny, ale nie o tym chcę tutaj pisać. Nasze obow­iąz­ki pochła­ni­a­ją więk­szość dnia. Musimy cią­gle gdzieś gonić, ści­gać się z cza­sem, bo niedłu­go egza­min, szef kazał coś zro­bić „na wczo­raj”, bo „konkurenc­ja nie śpi”, bo trze­ba dzieci ode­brać ze szkoły, zaw­ieźć na basen, bo czas ucieka. Wraca­jąc popołud­niem do domu, raczej późnym, a jeśli wczes­nym, to wiec­zorem, czu­je­my zmęcze­nie – ogromne zmęcze­nie i mamy świado­mość, że jutro bieg zaczy­na się od nowa.

zabieganie
Rzeź­ba zna­j­du­ją­ca się w cen­trum Kanaza­wy (Japonia). Fot.: Some rights reserved by Eryn Vorn

Jest jeszcze czas wol­ny. I cała masa możli­woś­ci, jak go wypełnić. Najproś­ciej spędz­ić go w fotelu przed telewiz­orem, poleżeć na tapczanie, bardziej akty­wni pójdą na spac­er, do zna­jomych, będą upraw­iać jak­iś sport albo popracu­ją w ogród­ku. Jeśli to urlop, pojadą w góry, nad jezioro. Moż­na jeszcze coś poczy­tać. Tutaj możli­woś­ci też wiele. Są komiksy, gaze­ty, cza­sopis­ma, książ­ki – na papierze, w wer­sji elek­tron­icznej, online itd. Co czy­tać?

Zróbmy eksperyment

15. tar­gi książ­ki w Krakowie. Fot.: Some rights by Piotr Dra­bik

Drodzy Czytel­ni­cy! Pro­ponu­ję Wam pewien ekspery­ment. Weź­cie z pół­ki, wypoży­cz­cie z bib­liote­ki albo kup­cie w księ­gar­ni kil­ka książek, cza­sop­ism, gazet i komik­sów. Przeczy­ta­j­cie z każdej z nich po kil­ka stron, a potem poukłada­j­cie w kole­jnoś­ci od pozy­cji, którą Wam się czy­tało najlepiej (np. lek­tu­ra była wcią­ga­ją­ca, intere­su­ją­ca, przy­jem­na), do takich, które czy­tało się naj­gorzej (były nudne, trudne, zniechę­ca­jące). Co się okaże? Jestem bard­zo ciekawy. Staw­iam hipotezę, że w wielu przy­pad­kach, cho­ci­aż z różną mocą, ujawnią się następu­jące (cho­ci­aż nieje­dyne) zależnoś­ci: im bardziej skom­p­likowany lub abstrak­cyjny tekst, tym więcej wyma­gał skupi­enia, aby go zrozu­mieć. Zaś im więcej wyma­gał skupi­enia, tym więcej cza­su potrze­bowal­iś­cie do jego przeczy­ta­nia. I w końcu im bardziej jak­iś frag­ment okazy­wał się czasochłon­ny, tym bardziej nużył i zniechę­cał. Dlaczego tak się dzieje (oczy­wiś­cie przy założe­niu, że moja hipoteza jest traf­na)?

Moglibyś­cie powiedzieć: brak cza­su i zmęcze­nie! Jesteśmy tak zagani­ani, że nie stać nas na kom­fort czy­ta­nia abstrak­cyjnych, skom­p­likowanych, wyma­ga­ją­cych skupi­enia i cza­su książek czy cza­sop­ism. I była­by to odpowiedź prawdzi­wa. Ale nie jedy­na.

Pro­ponu­ję poekspery­men­tować (przy­na­jm­niej w wyobraźni) jeszcze trochę. Załóżmy, że udało nam się przekon­ać Waszych sze­fów, sze­fowe, rząd, rynek, kogo trze­ba, aby dali Wam trochę więcej cza­su na odpoczynek. Tydzień? Miesiąc? Ile potrze­bu­je­cie, aby odzyskać siły. Ter­az do dzieła – znowu poczy­ta­j­cie i poukłada­j­cie możli­we lek­tu­ry według tego, jak dobrze się je czy­ta. Znowu staw­iam hipotezę, że w wielu przy­pad­kach (cho­ci­aż zapewne będzie ich mniej niż za pier­wszym razem) wyma­gany stopień skupi­enia będzie moc­no pow­iązany ze stop­niem satys­fakcji z lek­tu­ry. Tym razem zmęcze­nie i brak cza­su nie mogą stanow­ić wyjaśnienia. Co zatem będzie tego przy­czyną?

W czym tkwi przyczyna?

Zawsze moż­na wskazać na nie­jas­ny język, niepotrzeb­nie rozbu­dowane zda­nia itd. itd. Zgo­da, ale i te czyn­ni­ki moż­na wye­lim­i­nować, dobier­a­jąc lek­tu­ry pod wzglę­dem jas­noś­ci języ­ka i ponown­ie przeprowadz­ić ekspery­ment. Nadal mam silne przeko­nanie, że zależność między wyma­ganym stopień skupi­enia a zniechęce­niem utrzy­ma się i niewiel­ki wpływ na tę zależność będzie miało to, czy tem­at jest intere­su­ją­cy, czy nie. Żeby się przekon­ać, że jest intere­su­ją­cy, trze­ba zrozu­mieć, co się czy­ta. Żeby zaś zrozu­mieć, trze­ba się skupić i wytr­wać w skupi­e­niu przez dłuższy czas. A my tego nie potrafimy!

Fot.: Some rights reserved by Mo Riza

Coraz bardziej, z pokole­nia na pokole­nie, tracimy tę umiejęt­ność. Mam nadzieję, że nie z powodu zmi­an w naszym DNA, ani innych nieza­leżnych od nas sił natu­ry. Pode­jrze­wam raczej, że jest to wynik coraz szyb­szego tem­pa naszego życia. Coraz szy­b­ciej jemy, coraz szy­b­ciej pracu­je­my, oglą­damy filmy (porów­na­jmy tem­po filmów sprzed 30 lat i tych nam współczes­nych), i coraz szy­b­ciej czy­tamy. Poś­piech jed­nak nie pozwala na skupi­e­nie, a ponieważ współczes­ny świat zmusza nas do poś­piechu, to jesteśmy pozbaw­ieni szan­sy na prak­tykowanie skupi­enia. Jeśli zaś nie prak­tyku­je­my skupi­enia, to tracimy tę zdol­ność.

Recepta – „Filozofuj!”

Fot.: Some rights reserved by takomabibelot

W ten sposób pozbaw­iamy się szan­sy na lek­tu­ry, które w prze­ci­wieńst­wie do tzw. lek­tur łatwych zmusza­ją do myśle­nia „na najwyższych obro­tach”, do myśle­nia o sprawach najważniejszych, które czyni nas mądrze­jszy­mi, dzię­ki które­mu sta­je­my się god­ni miana homo sapi­ens sapi­ens.

Nie jest moim zami­arem ronić łzy nad utra­conym światem naszego „prawdzi­wego człowieczeńst­wa”. Uważam bowiem, że nie jest to świat utra­cony bezpowrot­nie. Po pier­wsze, są pośród nas jeszcze ludzie, którzy skupi­e­nie prak­tyku­ją – wymusza to na nich pra­ca, np. aka­demic­ka, rodzin­na trady­c­ja, albo szczęśli­wy przy­padek spraw­ił, że dali się wciągnąć we wspani­ały świat wyma­ga­jącej lek­tu­ry. Po drugie, zdol­noś­ci skupi­enia, jak każdej innej, przy­na­jm­niej w pewnym stop­niu, moż­na się nauczyć. Jak? Po pros­tu czy­ta­jąc – na początek tek­sty ciut trud­niejsze od tych, które czy­tamy z łat­woś­cią. Niekoniecznie długie – cza­su rzeczy­wiś­cie mamy mało. Gdzie takich tek­stów szukać? Źródeł jest wiele – cho­ci­aż­by „Filo­zo­fuj!”.

Fot. głów­na: Some rights reserved by Peter Werk­man.


Artur Szut­ta – filo­zof, pra­cown­ik Uni­w­er­syte­tu Gdańskiego, spec­jal­izu­je się w filo­zofii społecznej, etyce i metae­tyce. Jego pas­je to przyrządzanie smacznych potraw, nau­ka języków obcych (obec­nie węgier­skiego), chodze­nie po górach i gra w piłkę nożną.

 

 

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

1 komentarz

Kliknij, aby skomentować

  • […] Nasze codzi­enne życie moż­na podzielić na trzy częś­ci: sen, obow­iąz­ki (w pra­cy, ale też poza nią) i czas wol­ny. Sen pomińmy – co nie znaczy, że nie jest ważny; jest ważny, ale nie o tym chcę tutaj pisać. Nasze obow­iąz­ki pochła­ni­a­ją więk­szość dnia. Musimy cią­gle gdzieś gonić, ści­gać się z cza­sem, bo niedłu­go egza­min, szef kazał coś zro­bić „na wczo­raj”, bo „konkurenc­ja nie śpi”, bo trze­ba dzieci ode­brać ze szkoły, zaw­ieźć na basen, bo czas ucieka. Wraca­jąc popołud­niem do domu, raczej późnym, a jeśli wczes­nym, to wiec­zorem, czu­je­my zmęcze­nie – ogromne zmęcze­nie i mamy świado­mość, że jutro bieg zaczy­na się od nowa. Więcej: http://filozofuj.eu/o-zanikajacej-sztuce-skupienia/ […]

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy