Artykuł Epistemologia Ontologia

Artur Szutta: Czym jest symulacja?

Symulacja to udawanie lub naśladowanie czegoś. Jeśli jednak coś jest udawane, to nie jest prawdziwe. Jeśli zaś nie jest prawdziwe, to czy jest realne? Czym wówczas jest? Iluzją? Czymś sztucznym? Pochodnym? Nieautentycznym? Dla filozofa nie ma lepszej zachęty do refleksji niż takie filozoficzne pytania.

Zapisz się do naszego newslettera

Tekst ukazał się w „Filo­zo­fuj!” 2020 nr 4 (34), s. 6–8. W pełnej wer­sji graficznej jest dostęp­ny w pliku PDF.


Udawanie

Led­wie dotknię­ty piłkarz pada na murawę. Trzy­ma się za kostkę, a jego twarz wykrzy­wia gry­mas bólu, którego nie ma. Stu­dent na wykładzie wpa­tru­je się z poważną miną w stronę pro­fe­so­ra. Myśla­mi jest jed­nak gdzie indziej. W obu przy­pad­kach mówimy o symu­lacji rozu­mi­anej jako udawanie. Piłkarza nic nie boli, stu­dent wcale nie uważa – obaj uda­ją. Nie zawsze jed­nak udawanie wiąże się z oszuki­waniem. Ade­p­ci szkół lot­niczych ćwiczą w symu­la­torach lotów. Nie siedzą w prawdzi­wym kokpicie samolo­tu, ale w czymś, co kokpit naśladu­je i uda­je, że leci w powi­etrzu. Naśladu­ją nie tylko przys­zli piloci, ale też żołnierze na polig­o­nach, sportow­cy na treningach czy dzieci na pla­cach zabaw. Zabawa częs­to na tym pole­ga, że uda­je­my coś innego, np. rodz­ic skrada­ją­cy się i wyskaku­ją­cy niczym wąż mors­ki spod łóż­ka (uda­jącego łódź pośrod­ku oceanu).

Bez wzglę­du na intenc­je udawa­nia czy naślad­owa­nia mamy do czynienia z jakąś for­mą niere­al­noś­ci. Udawany ból nie jest bólem. Symu­lowany lot nie jest lotem. Uda­ją­cy w zabaw­ie morskiego pot­wo­ra rodz­ic nie jest pot­worem. Ani tego bólu, ani lotu, ani pot­wo­ra nie ma.

Coś jednak istnieje

Coś jed­nak ist­nieje, coś wystar­cza­ją­co podob­ne­go do naślad­owanych stanów rzeczy, aby te stany udawać lub za nie uchodz­ić. Ist­nieją określone przed­mio­ty (symu­la­tor lotów), gry­mas na twarzy, unie­sione do góry ręce rodz­i­ca i dzi­waczne dźwię­ki, jakie wyda­je – czyli jakieś naśladu­jące zachowanie, przed­miot lub stan rzeczy. Ist­nieje też podobieńst­wo między tym, co naśladu­je, a tym, co naślad­owane.

A sko­ro ist­nieje podobieńst­wo, to czyż nie musi jakoś ist­nieć także to, co naślad­owane? Jak to możli­we, sko­ro powiedzieliśmy przed chwilą, że tego czegoś nie ma? Nie ma i zarazem jest (jakoś). Udawany ból nie ist­nieje, ale zachowanie przy­pom­i­na ból, który ist­nieje w innych przy­pad­kach uder­zonych zawod­ników. Symu­lac­ja lotu nie jest lotem, ale loty ist­nieją.

Pewną trud­ność może stanow­ić dają­ca się wyobraz­ić sytu­ac­ja, w której nikt nigdy nie wykony­wał jeszcze danej czyn­noś­ci, a ist­nieją już jej symu­lac­je. Np. nikt nigdy nie leci­ał na Marsa, a my już taki lot naśladu­je­my w fil­mach czy symu­la­torach lotów w cen­trum badań kos­micznych. No i nie zapom­i­na­jmy o morskim pot­worze, szczegól­nie takim, co do którego nieist­nienia nie ma wąt­pli­woś­ci. W takim przy­pad­ku uda­je­my coś, co z pewnoś­cią nie ist­nieje real­nie.

Różne rodzaje istnienia

Nadal jed­nak mówimy o jakimś podobieńst­wie i to podobieńst­wie do czegoś. A sko­ro jest coś, do czego podobieńst­wo moż­na uch­wycić, to owo coś musi jakoś ist­nieć – niekoniecznie real­nie, jak rzeczy­wisty ból czy fak­ty­czny lot. Może np. ist­nieć jako coś intencjon­al­nego lub coś ide­al­nego. W obu przy­pad­kach chodzi o coś, co może stać się przed­miotem myśli. Np. Gan­dalf Szary nie ist­nieje real­nie, ale ist­nieje intencjon­al­nie jako bohater powieś­ci Tolkiena. Może­my ku temu bohaterowi skierować nasze myśli, może­my go lubić, martwić się o niego w trak­cie lek­tu­ry. Może­my mu przyp­isy­wać pewne cechy, np. to, że jest odważny i ucz­ci­wy. Taki intencjon­al­ny byt ist­nieje tylko dzię­ki temu, że ist­nieją realne umysły, które mogą go pomyśleć, wyobraz­ić sobie. Wyda­je się (choć nie wszys­tkim), że gdy­by przes­tały ist­nieć wszys­tkie umysły i ich wyt­wory takie jak książ­ki, filmy etc., przes­tały­by ist­nieć także byty intencjon­alne.

Przykła­dem ide­al­nego ist­nienia jest trójkąt. Nikt z nas nigdy trójką­ta nie widzi­ał, widzieliśmy jedynie przed­mio­ty, które go przy­pom­i­na­ją. Odkry­wa­jąc jed­nak ich podobieńst­wo do trójką­ta, zakładamy jego ist­nie­nie. Niekoniecznie taki ide­al­ny (czyli prawdzi­wy) trójkąt ist­nieje tylko dzię­ki temu, że go myślimy (czy też raczej o nim myślimy). Zdaniem Pla­tona i wielu, którzy uważa­ją go za swo­jego mis­trza, trójką­ty (jak i wiele innych idei) ist­nieją nieza­leżnie od tego, czy ktoś o nich myśli.

Filozoficzne podejrzenia

Właśnie Pla­ton na dłu­go przed kom­put­erowy­mi symu­lac­ja­mi pode­jrze­wał, że nasz świat nie jest pier­wot­ną rzeczy­wis­toś­cią, a jedynie czymś naśladu­ją­cym rzeczy­wis­tość idei. Zresztą nie on jedyny. Pomysł, że nasz świat jest (sze­roko rozu­mi­aną) symu­lacją, powracał w his­torii filo­zofii kilkukrot­nie, zan­im swój argu­ment zaprezen­tował Nick Bostrom (zob. tekst Argu­ment symu­lacji – rekon­strukc­ja na s. 9).

Także inni filo­zo­fowie pode­jrze­wali, że być może zewnętrzny świat, który trak­tu­je­my jako zbiór real­nych i nieza­leżnie od nas ist­nieją­cych przed­miotów, może być jedynie pro­jekcją (choć ta niekoniecznie miała­by naślad­ować jak­iś inny real­niejszy świat). Kartezjusz w swoich Medy­tac­jach zauważa, że całe nasze doświad­cze­nie świa­ta fizy­cznego może być rezul­tatem dzi­ałań demona podsyła­jącego naszym umysłom fałszy­we treś­ci.

Wchodzą­cy z Kartezjuszem w dyskusję na nieco inny tem­at Nico­las Male­branche argu­men­tował, że sko­ro nasze dusze są tak odmi­en­nej natu­ry niż świat materii i nie mogą one wchodz­ić w inter­akc­je z tym światem, to nasze wszelkie doświad­czenia tego świa­ta, dzi­ałanie poprzez nasze ciała, muszą być zapośred­nic­zone w ideach Boga. Mówiąc współczes­nym językiem, zdaniem Malebranche’a fizy­czny świat to wirtu­al­na rzeczy­wis­tość gen­erowana w cen­tral­nym ser­w­erze (umyśle Boga), my zaś jedynie jesteśmy umysłowo podłączeni do tego ser­w­era i mamy wraże­nia życia i dzi­ała­nia w zewnętrznym (poza­umysłowym) świecie fizy­cznym.

Podob­nie Got­tfried Wil­helm Leib­niz był przeko­nany, że real­nie ist­nieją tylko umysłopodob­ne sub­stanc­je (nazy­wane przez niego mon­ada­mi), zaś wszelkie ciała, ruch to jedynie pochodne wewnętrznych stanów mon­ad, doświad­czane w nich fenome­ny.

Współczes­ny Leib­ni­zowi George Berke­ley twierdz­ił, że dostęp­ne są nam jedynie idee, rozu­mi­ane jako treś­ci naszych umysłów. Kamień, o który się potknąłem, niekoniecznie leży „tam na zewnątrz”. Treś­ci wrażeń, których suma skła­da się na doz­na­nia wzrokowe i dotykowe sugeru­jące, że potknąłem się o kamień, są w moim umyśle. Także jego zdaniem źródłem gwaran­tu­ją­cym obiek­ty­wność tych wrażeń (gwaran­tu­ją­cych np. to, że kiedy zamknę oczy albo odwrócę swo­ją uwagę od jakiegoś przed­mio­tu, on nadal będzie trwał gdzieś „tam” w gotowoś­ci do gen­erowa­nia moich wrażeń) jest Bóg.

Czy świat istnieje?

Z hipotezy, że nasz świat jest jedynie pro­jekcją, nie musi wynikać, że nie ist­nieje. Zgod­nie z intu­icją wyrażoną na początku tego ese­ju, nawet w sytu­acji symu­lacji coś jed­nak ist­nieje. Nadal może­my się zarówno do świa­ta, jak i do ist­nieją­cych w nim przed­miotów i zdarzeń odnosić jak do real­nie ist­nieją­cych. Nie są one jed­nak tym, czym się wyda­ją.

Zasadnicza różnica

Na koniec zwróćmy uwagę na istot­ną różnicę między wspom­ni­any­mi powyżej pomysła­mi filo­zofów z przeszłoś­ci a hipotezą symu­lacji kom­put­erowej. Zdaniem Pla­tona, Kartezjusza, Malebranche’a czy Berke­leya nasze umysły są realne, nie są symu­lac­ja­mi. Symu­lac­je zakłada­ją wręcz ist­nie­nie umysłów jako obser­wa­torów, bez których ist­nienia symu­lac­ja nie była­by możli­wa. W kon­cepcji symu­lacji kom­put­erowej do pomyśle­nia jest teza, że symu­lowane są też same umysły. „Nośnikiem” symu­lacji, tj. miejscem, w którym ona zachodzi, nie jest niczyj umysł, ale jak­iś nieokreślony hard­ware. Tym, co naślad­owane (symu­lowane), jest jakaś bardziej pod­sta­wowa rzeczy­wis­tość fizy­cz­na (nawet jeśli ona sama okaże się symu­lacją innego świa­ta, to u pod­staw wszel­kich symu­lacji będzie jed­nak fizy­czny świat). His­to­ryczne kon­cepc­je symu­lacji za taki nośnik przyj­mowały albo ide­alne byty, albo umysły – umysł Boga w szczegól­noś­ci.

Intelektualna przygoda

Bez wzglę­du na to, czy żyje­my w symu­lacji i które rozu­mie­nie symu­lacji jest bardziej praw­dopodob­ne albo może zgodne z prawdą, sama hipoteza, że nasz świat jedynie naśladu­je coś innego, jest wezwaniem do wielkiej przy­gody intelek­tu­al­nej. Pozwala nam spo­jrzeć na siebie i naszą rzeczy­wis­tość z innej per­spek­ty­wy, każe myśleć out of the box i w ten sposób posz­erza nasze hory­zon­ty intelek­tu­alne.


Artur Szut­ta – Uni­w­er­syte­tu Gdańskiego, spec­jal­izu­je się w filo­zofii społecznej, etyce i metae­tyce. Jego pas­je to przyrządzanie smacznych potraw, nau­ka języków obcych (obec­nie węgier­skiego i chińskiego), chodze­nie po górach i gra w piłkę nożną.

Tekst jest dostęp­ny na licencji: Uznanie autorstwa-Na tych samych warunk­ach 3.0 Pol­s­ka.

< Powrót do spisu treś­ci numeru.

Ilus­trac­ja: Pauli­na Bel­carz

Najnowszy numer można nabyć od 2 września w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2020 można zamówić > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „tutaj”.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

1 komentarz

Kliknij, aby skomentować

  • […] Czym jest symu­lac­ja? > Artur Szut­ta Symu­lac­ja to udawanie lub naślad­owanie czegoś. Jeśli jed­nak coś jest udawane, to nie jest prawdzi­we. Jeśli zaś nie jest prawdzi­we, to czy jest realne? Czym wów­czas jest? Iluzją? Czymś sztucznym? Pochod­nym? Nieau­t­en­ty­cznym? Dla filo­zo­fa nie ma lep­szej zachę­ty do reflek­sji niż takie filo­zoficzne pyta­nia. […]

  • Symu­lac­je zakłada­ją wręcz ist­nie­nie umysłów jako obser­wa­torów, bez których ist­nienia symu­lac­ja nie była­by możli­wa.” Zakłada­jąc teorię symu­lacji — W jaki sposób Wszechświat ist­ni­ał przed rozpoczę­ciem pro­ce­su ewolucji? Kiedy nie było niko­go kto mógł­by go zaob­ser­wować?

55 podróży filozoficznych okładka

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy