Artykuł Epistemologia Ontologia

Jacek Jarocki: Androidy, AI i Cepidy, czyli metafizyka umysłu w grach wideo

Przez lata gry komputerowe postrzegano jako medium służące wyłącznie do zabawy, a przez to – przeznaczone dla dzieci. Całe szczęście dziś to krzywdzące przeświadczenie stopniowo zanika, sami zaś twórcy wirtualnej rozrywki nie boją się podejmować tematów poważnych i wymagających dojrzałości. Coraz częściej odwołują się oni również do filozofii – na ogół z bardzo interesującym skutkiem.

Tekst uka­zał się w „Filo­zo­fuj!” 2021 nr 4 (40), s. 19–22. W peł­nej wer­sji gra­ficz­nej jest dostęp­ny w pli­ku PDF.


Fakt, że filo­zo­fia to nauka sze­ro­ka zakre­so­wo, obej­mu­ją­ca wie­le mniej lub bar­dziej pro­za­icz­nych zagad­nień, spra­wia, iż licz­ba gier będą­cych nośni­ka­mi myśli filo­zo­ficz­nej jest nad­spo­dzie­wa­nie duża. Szcze­gól­nie licz­nych przy­kła­dów dostar­cza­ją gry przy­go­do­we lub RPG, w któ­rych sto­su­je się mecha­ni­kę tzw. wybo­rów moral­nych, gdzie to my decy­du­je­my, jak powin­na postą­pić ste­ro­wa­na przez nas postać. Wąt­ki filo­zo­ficz­ne sta­no­wią rów­nież boga­te zaple­cze tzw. gier indie, czy­li tych two­rzo­nych przez twór­ców nie­za­leż­nych, któ­rzy nie dys­po­nu­ją dużym budże­tem na pro­duk­cję – stąd ogra­ni­cze­nia w jako­ści gra­fi­ki czy mecha­ni­zmach roz­gryw­ki – ale w zamian ofe­ru­ją głę­bię fabu­lar­ną. Plat­for­ma do sprze­da­ży gier Ste­am ma nawet odpo­wied­nią kate­go­rię gier „filo­zo­ficz­nych” (choć nale­ży dodać, że pro­duk­cje, któ­re tam znaj­dzie­my, nie zawsze wycho­dzą poza cyto­wa­nie Frie­dri­cha Nie­tz­sche­go czy Jeana-Pau­la Sartre’a). Jed­nak rów­nież w port­fo­lio czo­ło­wych dewe­lo­pe­rów odszu­kać moż­na dzie­ła, któ­re wprost podej­mu­ją zagad­nie­nia z zakre­su meta­fi­zy­ki czy epi­ste­mo­lo­gii. Choć zja­wi­sko to nie jest powszech­ne, war­to wska­zać kil­ka suge­styw­nych przy­kła­dów zarów­no spo­śród pro­duk­cji bar­dziej, jak i mniej popularnych.

Kim jesteś, maszyno?

Quan­tic Dre­am to nie­ty­po­we stu­dio: jego pro­duk­cje – nota­be­ne uka­zu­ją­ce się zale­d­wie raz na kil­ka lat – nie są gra­mi w kla­sycz­nym rozu­mie­niu, lecz inte­rak­tyw­ny­mi fil­ma­mi, w któ­rych aktyw­ność gra­cza spro­wa­dza się do wci­ska­nia odpo­wied­nich przy­ci­sków kon­tro­le­ra. Ta ogra­ni­czo­na roz­gryw­ka rekom­pen­so­wa­na jest jed­nak bar­dzo wcią­ga­ją­cy­mi, doj­rza­ły­mi histo­ria­mi, któ­re mogą poto­czyć się ina­czej, w zależ­no­ści od pod­ję­tych przez nas decy­zji. Jed­ną z takich opo­wie­ści przed­sta­wia naj­now­sze dzie­ło stu­dia Detro­it: Beco­me Human. Gra przed­sta­wia tytu­ło­we ame­ry­kań­skie mia­sto w roku 2038. Metro­po­lię zamiesz­ku­ją zarów­no ludzie, jak i nie­odróż­nial­ne od nich andro­idy. Obie gru­py żyją w kon­flik­cie: ludzie nie mają żad­nych wąt­pli­wo­ści, że maszy­ny to wyłącz­nie dosko­na­łe, ale cał­ko­wi­cie pozba­wio­ne świa­do­mo­ści repli­ki, andro­idy tym­cza­sem są świa­do­me i mają uczu­cia, któ­rych jed­nak nie oka­zu­ją, gdyż zbun­to­wa­ne egzem­pla­rze cze­ka zagła­da. Gracz ste­ru­je poczy­na­nia­mi trój­ki rebe­lian­tów, z per­spek­ty­wy któ­rych pozna­je świat. Dzię­ki temu nie wąt­pi, że są oni świa­do­mi. Ale jak prze­ko­nać o tym tych, któ­rzy za wszel­ką cenę chcą uśmier­cić nie­po­słusz­ne maszyny?

Detro­it: Beco­me Human nie jest z pew­no­ścią pierw­szym dzie­łem kul­tu­ry, któ­re podej­mu­je pyta­nie, gdzie koń­czy się ludz­ka świa­do­mość, a zaczy­na jej symu­la­cja (zob. „Filo­zo­fuj!” 2020, nr 4/34). Nie­ste­ty, filo­zo­fia suge­ru­je, że każ­da odpo­wiedź, jakiej udzie­li­my, będzie arbi­tral­na. Wyni­ka to z tzw. pro­ble­mu innych umy­słów, zauwa­żo­ne­go już przez Kar­te­zju­sza, a pod­ję­te­go ponow­nie na począt­ku XX wie­ku przez Ber­tran­da Rus­sel­la. Ów pro­blem moż­na sfor­mu­ło­wać w pyta­niu: skąd wiem, że kto­kol­wiek oprócz mnie jest świa­do­my? Wła­sne sta­ny men­tal­ne pozna­ję w bar­dzo szcze­gól­ny spo­sób: po pro­stu o nich wiem. Nato­miast w przy­pad­ku innych ludzi opie­ram się na rozu­mo­wa­niu, któ­re prze­bie­ga nastę­pu­ją­co: „Kie­dy jestem smut­ny, zacho­wu­ję się tak a tak. A zatem kie­dy ktoś zacho­wu­je się tak a tak, to rów­nież jest smut­ny”. Pro­blem w tym, że rozu­mo­wa­nie to jest zawod­ne. Weź­my ana­lo­gicz­ne rozu­mo­wa­nie: „Kie­dy pada deszcz, to uli­ce są mokre, a zatem kie­dy uli­ce są mokre, pada deszcz”. Wie­my jed­nak, że uli­ca może być mokra z innych powo­dów – na przy­kład awa­rii wodo­cią­go­wej – co dowo­dzi, że wska­za­ny sche­mat argu­men­ta­cji jest błęd­ny. W przy­pad­ku innych ludzi, nawet przy bra­ku roz­strzy­ga­ją­cych dowo­dów, zakła­da­my, że mają oni życie psy­chicz­ne. Ale co z andro­ida­mi? Na jakiej pod­sta­wie mogli­by­śmy stwier­dzić, że maszy­na czu­je albo myśli? Może ona prze­cież jedy­nie bar­dzo spraw­nie symu­lo­wać wszel­kie życie świa­do­me. Wyda­je się, że nie mamy narzę­dzi, aby odpo­wie­dzieć na pyta­nie, czy odłą­cza­jąc andro­ida od prą­du, zabi­ja­my go czy może uty­li­zu­je­my jak każ­dy inny sprzęt elek­tro­nicz­ny. Co gor­sza, roz­strzy­gnię­cie tej kwe­stii być może na zawsze pozo­sta­nie nie­moż­li­we, co wyni­ka z fak­tu, że w spo­sób pew­ny zna­my jedy­nie wnę­trze wła­snej świa­do­mo­ści. Czy może­my zatem dzi­wić się miesz­kań­com Detro­it, któ­rzy uwa­ża­ją andro­idy za symulantów?

Cyfrowe życie wieczne

Odwrot­ne w swych zało­że­niach pyta­nie zada­je gra Soma. W tym hor­ro­rze fir­my Fric­tio­nal Games ste­ru­je­my Simo­nem Jar­ret­tem, któ­ry w roku 2015 ule­ga wypad­ko­wi, a następ­nie – ze wzglę­du na uszko­dze­nia neu­ro­lo­gicz­ne – pod­da­je się eks­pe­ry­men­tal­ne­mu neu­ro­obra­zo­wa­niu mózgu. Pod­czas zabie­gu Jar­rett tra­ci przy­tom­ność, kie­dy zaś ją odzy­sku­je, znaj­du­je się na porzu­co­nej sta­cji geo­ter­mal­nej. Oka­zu­je się, że jest rok 2104, a cała ludz­kość zgi­nę­ła w wyni­ku ude­rze­nia kome­ty. Co wię­cej, boha­ter znaj­du­je się teraz w cie­le robo­ta, do któ­re­go prze­nie­sio­no jego umysł. Jego opo­nen­ta­mi oka­zu­ją się inne obda­rzo­ne ludz­ką świa­do­mo­ścią maszy­ny, któ­re naj­wy­raź­niej zatra­ci­ły swo­je człowieczeństwo.

Choć Soma jest hor­ro­rem, przed­sta­wia kuszą­cą dla nas wizję tzw. cyfro­wej nie­śmier­tel­no­ści. Pra­gnie­nie życia wiecz­ne­go wyda­je się głę­bo­ko zako­rze­nio­ne w czło­wie­ku; sta­no­wi isto­tę każ­dej bez mała reli­gii, a w ostat­nich latach wyzna­cza tak­że waż­ny cel badań nauko­wych. Jed­ną z poważ­nie roz­wa­ża­nych dziś hipo­tez, któ­ra – jeże­li oka­za­ła­by się praw­dzi­wa – mogła­by spra­wić, że żyli­by­śmy nie­po­rów­na­nie dłu­żej niż teraz, jest funk­cjo­na­lizm. Owo sta­no­wi­sko gło­si, że nasz umysł jest pew­ne­go rodza­ju abs­trak­cyj­ną struk­tu­rą funk­cjo­nal­ną, któ­ra może być „odtwa­rza­na” na bar­dzo róż­nym mate­ria­le: na bio­lo­gicz­nym mózgu, ale rów­nież na krze­mo­wych tablicz­kach, a nawet na popu­la­cji Chiń­czy­ków czy krę­gach żół­te­go sera. Jesz­cze dalej idzie kom­pu­ta­cjo­nizm – wer­sja funk­cjo­na­li­zmu gło­szą­ca, że nasz mózg to maszy­na obli­cze­nio­wa, reali­zu­ją­ca umysł, któ­ry peł­ni funk­cję pro­gra­mu. Takie podej­ście ma bar­dzo inte­re­su­ją­ce kon­se­kwen­cje: sko­ro jeden pro­gram moż­na insta­lo­wać na róż­nych kom­pu­te­rach, to i jeden umysł moż­na „insta­lo­wać” na róż­nych maszy­nach. Taką wła­śnie wizję przed­sta­wia Soma. Zarów­no Jar­rett, jak i jego towa­rzysz­ka – Cathe­ri­ne Chun – to oso­by, któ­re mogą dowol­nie migro­wać mię­dzy róż­ny­mi cia­ła­mi, a nawet urzą­dze­nia­mi elek­tro­nicz­ny­mi. Onto­lo­gia, któ­ra stoi za grą Fric­tio­nal Games, ma zatem cha­rak­ter jed­no­znacz­nie komputacjonistyczny.

Choć kom­pu­ta­cjo­nizm jest sta­no­wi­skiem bar­dzo popu­lar­nym, ma swo­je ogra­ni­cze­nia. Pomi­ja­jąc argu­men­ty wysu­wa­ne prze­ciw­ko nie­mu – takie jak słyn­ny argu­ment chiń­skie­go poko­ju, zapro­po­no­wa­ny przez Joh­na Searle’a (zob. wywiad z Joh­nem Searle’em w „Filo­zo­fuj!” 2015, nr 4, s. 21–23) – gene­ru­je on trud­ne do roz­wią­za­nia pro­ble­my. Wyobraź sobie, że zgo­dzi­łeś się, by prze­nieść swój umysł do kom­pu­te­ra. Aby mieć pew­ność, że wszyst­ko pój­dzie zgod­nie z pla­nem, pro­sisz, by po ope­ra­cji two­je bio­lo­gicz­ne cia­ło znisz­czo­no. Two­ja proś­ba nie zosta­je jed­nak speł­nio­na, w związ­ku z czym po wybu­dze­niu cia­ła i uru­cho­mie­niu kom­pu­te­ra ist­nie­ją dwa umy­sły: jeden w bio­lo­gicz­nym cie­le, a dru­gi w pro­ce­so­rze. Zapy­taj­my teraz, gdzie jesteś ty: two­ja jaźń, twój subiek­tyw­ny świat. Nie możesz być prze­cież w dwóch miej­scach jed­no­cze­śnie! Wyni­ka stąd, że jeden umysł jest ory­gi­na­łem, dru­gi nato­miast – jego kopią. Ale kto jest kim? Dopó­ki nie odpo­wie­my na to pyta­nie, nie będzie­my wie­dzieć, czy nie­śmier­tel­ni będzie­my my, czy jedy­nie nasza wier­na replika.

Co miliard głów, to nie jedna

Innym z moty­wów naj­czę­ściej poja­wia­ją­cych się w grach wideo jest kon­cep­cja tzw. umy­słu zbio­ro­we­go, two­rzo­ne­go przez umy­sły poje­dyn­czych istot. Przy­kła­dem takie­go rodza­ju orga­ni­zmów są Cepi­dy – kosmicz­ne for­my życia wystę­pu­ją­ce w grach z serii Cry­sis. Dzię­ki zdol­no­ści do tele­pa­tii dys­po­nu­ją one świa­do­mo­ścią roju – mogą bły­ska­wicz­nie wymie­niać mię­dzy sobą infor­ma­cje, a tak­że współ­pra­co­wać na ogrom­ną ska­lę. Umie­jęt­ność ta spra­wia, że roz­gryw­ka sta­je się znacz­nie bar­dziej wyma­ga­ją­ca: jeden zaalar­mo­wa­ny prze­ciw­nik infor­mu­je innych o pozy­cji gra­cza, co czę­sto wymu­sza dzia­ła­nie w ukry­ciu. Ana­lo­gicz­ne for­my życia poja­wia­ją się w grach z serii Mass Effect czy Star­craft, by wymie­nić tyl­ko naj­bar­dziej popu­lar­ne tytuły.

Co cie­ka­we, kon­cep­cja zbio­ro­we­go umy­słu nie jest wca­le tak sza­lo­na, jak mogło­by się na pierw­szy rzut oka wyda­wać. Trud­no bowiem zna­leźć argu­men­ty prze­ciw­ko temu, że ludz­ka świa­do­mość jest czę­ścią jakie­goś więk­sze­go kosmicz­ne­go umy­słu. Nasz sys­tem poznaw­czy skła­da się wszak z neu­ro­nów, na któ­rych poja­wia się świa­do­mość, one same są jed­nak cał­ko­wi­cie pozba­wio­ne świa­do­mo­ści. Być może my rów­nież jeste­śmy odpo­wied­ni­ka­mi neu­ro­nów, któ­re nie zda­ją sobie spra­wy, że sta­no­wią część jakieś super­świa­do­mo­ści. W naj­now­szej filo­zo­fii sta­no­wi­sko to – zwa­ne kosmop­sy­chi­zmem – bie­rze się cał­kiem na poważ­nie. Choć w prze­ci­wień­stwie do tego, co suge­ru­ją gry wideo, nie zmu­sza nas ono do przy­ję­cia, że ist­nie­je tele­pa­tia albo że jeste­śmy odgór­nie ste­ro­wa­ni; sta­no­wi inte­re­su­ją­cą hipo­te­zę, któ­rej jak do tej pory nie uda­ło się wykluczyć.

Nie ule­ga wąt­pli­wo­ści, że filo­zo­fia w grach obej­mu­je znacz­nie szer­sze spek­trum pro­ble­mów niż dobrze nam zna­ne wybo­ry moral­ne. Mimo tego, że elek­tro­nicz­na roz­ryw­ka ma – jak wska­zu­je sama nazwa – przede wszyst­kim bawić, może być ona zara­zem nośni­kiem tre­ści skła­nia­ją­cych do reflek­sji. Filo­zo­ficz­ne idee zawar­te w grach wideo nie­na­chal­nie, lecz nad wyraz sku­tecz­nie zmu­sza­ją do myśle­nia, o czym naj­le­piej świad­czy licz­ba tek­stów – począw­szy od prac nauko­wych, a skoń­czyw­szy na wpi­sach na forach – któ­re im poświęcono.


Jacek Jaroc­ki – dr, asy­stent badaw­czy w Kate­drze Histo­rii Filo­zo­fii Nowo­żyt­nej i Współ­cze­snej na Kato­lic­kim Uni­wer­sy­te­cie Lubel­skim. Jego zain­te­re­so­wa­nia obej­mu­ją filo­zo­fię umy­słu, histo­rię filo­zo­fii współ­cze­snej oraz filo­zo­fię lite­ra­tu­ry. Jest zapa­lo­nym popu­la­ry­za­to­rem. Aktyw­ny gracz: do jego ulu­bio­nych tytu­łów nale­żą Heavy Rain, L.A. NoireStar­dew Val­ley.

Tekst jest dostęp­ny na licen­cji: Uzna­nie autor­stwa-Na tych samych warun­kach 3.0 Pol­ska.
W peł­nej wer­sji gra­ficz­nej jest dostęp­ny w pli­ku PDF.

< Powrót do spi­su tre­ści numeru.

Ilu­stra­cja: Flo­ria­nen vinsi’Siegereith

Najnowszy numer można nabyć od 1 września w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2021 można zamówić > tutaj.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Skomentuj

Kliknij, aby skomentować

55 podróży filozoficznych okładka

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy