Artykuł Logika Teoria argumentacji

Krzysztof A. Wieczorek: Logiczne równie pochyłe w sporach bioetycznych

Gdy człowiekowi, który ma na głowie kilkanaście włosów, wyrośnie jeden nowy włos, nie zmieni to zapewne naszej oceny stanu jego owłosienia – tak jak wcześniej, będziemy uważali go za łysego. Podobnie, gdy przybędą mu dwa czy trzy włosy. Jaka ilość włosów może zatem sprawić, że zaliczymy go do grona nie-łysych? Sto, pięćset, tysiąc, dwa tysiące? A dlaczego akurat tyle? Czy skoro nie potrafimy podać dokładnej liczby, to już zawsze będziemy musieli nazywać go łysym?

Zapisz się do naszego newslettera

Tekst uka­zał się w „Filo­zo­fuj!” 2019 nr 5 (29), s. 34–35. W peł­nej wer­sji gra­ficz­nej jest dostęp­ny w pli­ku PDF.


Pod­czas spo­rów bio­etycz­nych czę­sto wysu­wa­ne są argu­men­ty okre­śla­ne mia­nem rów­ni pochy­łej. O tzw. empi­rycz­nej odmia­nie tych argu­men­tów pisa­łem w „Filo­zo­fuj!” 2017 nr 6. Dziś nato­miast chciał­bym zająć się ich nie­co inną wer­sją, nazy­wa­ną zwy­kle logicz­ną (lub cza­sem poję­cio­wą). Oto typo­wy przy­kład logicz­nej rów­ni pochyłej:

Zwo­len­ni­cy pra­wa do abor­cji twier­dzą, że zapłod­nio­na komór­ka jajo­wa to jesz­cze nie czło­wiek, w związ­ku z czym jej usu­nię­cie to tyl­ko zwy­kły zabieg medycz­ny. Gdy jed­nak przyj­mie­my ten pogląd, to oka­że się, iż rów­nie bez­kar­ne powin­no pozo­stać zabi­cie nowo­rod­ka! Każ­dy zwo­len­nik pra­wa do abor­cji musi się bowiem zgo­dzić, że jeśli nie jest niczym złym prze­rwa­nie cią­ży na przy­kład w dzie­więt­na­stym dniu po poczę­ciu, to rów­nie dopusz­czal­ne będzie to tak­że w dwu­dzie­stym dniu. Jeden dzień na pew­no nie ma tu więk­sze­go zna­cze­nia – z jakiej racji bowiem dozwo­lo­ne było­by doko­na­nie abor­cji w jed­nym momen­cie, a zabro­nio­ne dwa­dzie­ścia kil­ka godzin póź­niej. Ale w takim razie rów­nie uspra­wie­dli­wio­na musi oka­zać się abor­cja w dwu­dzie­stym pierw­szym dniu cią­ży, dwu­dzie­stym dru­gim i kolej­nych, aż doj­dzie­my do momen­tu, w któ­rym dziec­ko powin­no się uro­dzić. Jeśli zatem uzna­my za dopusz­czal­ną abor­cję w jed­nym, obo­jęt­nie któ­rym, momen­cie cią­ży, zmu­sze­ni będzie­my dopu­ścić ją w każ­dym momen­cie. Nie sądzę, aby ktoś chciał tego naprawdę!

Argu­men­ty o podob­nej struk­tu­rze wysu­wa­ne są cza­sem pod­czas spo­rów o dopusz­czal­ność euta­na­zji. Stwier­dza się w nich, że pomi­mo tego, iż skró­ce­nie cier­pień oso­by znaj­du­ją­cej się w sta­nie ago­nal­nym może w nie­któ­rych przy­pad­kach wyda­wać się uza­sad­nio­ne, to jed­nak nie nale­ży na to pozwa­lać ze wzglę­du na nie­po­żą­da­ne kon­se­kwen­cje, do jakich to pro­wa­dzi. Gdy uzna­my bowiem, że może­my zgo­dzić się na poda­nie śmier­tel­ne­go zastrzy­ku komuś, komu leka­rze dają mak­si­mum na przy­kład tydzień życia, to dla­cze­go mie­li­by­śmy odmó­wić oso­bie, któ­rej pozo­sta­je tro­chę wię­cej, powiedz­my: osiem dni? Jeden dzień nie ma tu prze­cież więk­sze­go zna­cze­nia. W takim razie jed­nak musie­li­by­śmy wyra­zić zgo­dę rów­nież na euta­na­zję tego, komu zda­niem leka­rzy zosta­ło dzie­więć dni życia, a tak­że dzie­sięć, jede­na­ście itd., aż do dowol­nie dużej licz­by – co wyda­je się już bar­dzo trud­ne do zaakceptowania.

Starożytny rodowód

Nie­trud­no zauwa­żyć, że logicz­ne rów­nie pochy­łe opie­ra­ją się na rozu­mo­wa­niu zaczerp­nię­tym ze zna­ne­go już w sta­ro­żyt­no­ści (jego autor­stwo przy­pi­su­je się żyją­ce­mu w IV w. p.n.e. Eubu­li­de­so­wi) para­dok­su łyse­go. W para­dok­sie tym wycho­dzi się od dwóch trud­nych do zakwe­stio­no­wa­nia prze­sła­nek. Pierw­szej, że czło­wie­ka, któ­ry ma na gło­wie nie­wiel­ką ilość wło­sów, np. dzie­sięć, okre­śla­my mia­nem łyse­go – w potocz­nym zna­cze­niu tego sło­wa. Dru­giej, że jeśli oso­bie, któ­rą uzna­li­śmy za łysą, przy­bę­dzie jeden włos, to dalej będzie­my twier­dzi­li, że jest ona łysa. Jeden włos wię­cej nie jest prze­cież w sta­nie spra­wić, że ktoś łysy prze­sta­nie zasłu­gi­wać na to mia­no. Wyobraź­my sobie teraz, że usta­wia­my w sze­reg sto tysię­cy osób w taki spo­sób, że pierw­sza z nich ma na gło­wie dzie­sięć wło­sów, a każ­da następ­na o jeden wię­cej – jede­na­ście, dwa­na­ście, trzy­na­ście itp., aż do ostat­niej, któ­rej czu­pry­na liczy ponad sto tysię­cy wło­sów. Zgod­nie z pierw­szą przy­ję­tą prze­słan­ką, oso­bę sto­ją­cą na począt­ku takie­go sze­re­gu musi­my uznać za łysą. Na mocy dru­giej prze­słan­ki za łysą musi­my uznać naj­pierw dru­gą oso­bę (bo ma jeden włos wię­cej od poprzed­niej – łysej), następ­nie trze­cią (bo ma jeden włos wię­cej od tej, któ­rą przed chwi­lą uzna­li­śmy za łysą) i dalej na tej samej zasa­dzie każ­dą kolej­ną. Osta­tecz­nie docho­dzi­my więc do wnio­sku, że łysa musi być ostat­nia oso­ba w wyobra­żo­nym sze­re­gu – ta któ­ra ma na gło­wie ponad sto tysię­cy włosów.

Na podob­nym rozu­mo­wa­niu opie­ra­ją się logicz­ne rów­nie pochy­łe. Ich ogól­ny sche­mat moż­na przed­sta­wić następująco:

Prze­słan­ka 1: Przy­pad­ki od A1 do An two­rzą ciąg, w któ­rym każ­dy kolej­ny ele­ment róż­ni się od poprzed­nie­go tyl­ko o r.

Prze­słan­ka 2: Róż­ni­ca r roz­pa­try­wa­na sama w sobie nie jest w danym kon­tek­ście znacząca.

Kon­klu­zja: Jeśli zatem zali­czy­my A1 do kate­go­rii K, to będzie­my zobo­wią­za­ni zali­czyć do K rów­nież An.

Argu­men­ty takie są zwy­kle roz­bu­do­wy­wa­ne poprzez doda­nie kolej­nej prze­słan­ki stwier­dza­ją­cej, że zali­cze­nie przy­pad­ku An do kate­go­rii K jest z jakichś powo­dów nie­moż­li­we lub przy­naj­mniej trud­ne do zaak­cep­to­wa­nia, co ma pro­wa­dzić do osta­tecz­nej kon­klu­zji, iż nie powin­ni­śmy zali­czać do K przy­pad­ku A1. Z sytu­acją taką mamy do czy­nie­nia w zacy­to­wa­nych na począt­ku arty­ku­łu argu­men­tach doty­czą­cych abor­cji i eutanazji.

Sofizmat pokazujący ważny problem

Gdy jakieś rozu­mo­wa­nie pro­wa­dzi do ewi­dent­nie fał­szy­we­go wnio­sku, to znak, że musi znaj­do­wać się w nim jakiś błąd. W przy­pad­ku para­dok­su łyse­go i pokrew­nych mu argu­men­tów rów­ni pochy­łej jest to naj­czę­ściej tzw. błąd asy­mi­la­cji. Pole­ga on na nie­do­strze­ga­niu (albo świa­do­mym igno­ro­wa­niu) fak­tu, że wie­le małych róż­nic może się kumu­lo­wać, dając w efek­cie dużą zmia­nę. Wpraw­dzie róż­ni­ca jed­ne­go wło­sa nie spra­wi, że czło­wiek łysy sta­nie się nie-łysym, jed­nak róż­ni­ca ta pomno­żo­na przez parę tysię­cy ma już zna­cze­nie. Podob­nie jest z róż­ni­cą jed­ne­go dnia w argu­men­tach przy­to­czo­nych na począt­ku arty­ku­łu. Z powo­du błę­du asy­mi­la­cji kon­klu­zja logicz­nych rów­ni pochy­łych nie jest dobrze uza­sad­nio­na – logi­ka w żaden spo­sób nie wyma­ga, aby zali­cze­nie obiek­tu A1 do kate­go­rii K (np. pew­ne­go czło­wie­ka do gro­na osób łysych albo takich, w przy­pad­ku któ­rych moż­na zgo­dzić się na euta­na­zję) skut­ko­wa­ło koniecz­no­ścią zali­cze­nia do tej samej kate­go­rii obiek­tu An.

Pomi­mo że więk­szość logicz­nych rów­ni pochy­łych to jedy­nie zręcz­ne sofi­zma­ty, argu­men­ty te zwra­ca­ją uwa­gę na poważ­ny pro­blem. Otóż w sytu­acji, gdy przej­ście pomię­dzy dwo­ma zbio­ra­mi odby­wa się w spo­sób nie­ja­ko cią­gły, przy pomo­cy bar­dzo wie­lu drob­nych, trud­nych do zauwa­że­nia kro­ków, ogrom­ną trud­ność może spra­wić usta­le­nie ostrej gra­ni­cy, któ­ra pozwa­la­ła­by w spo­sób nie­pod­wa­żal­ny zali­czyć dany obiekt do jed­ne­go lub dru­gie­go zbio­ru. Jaka ilość wło­sów sta­no­wić ma gra­ni­cę, od któ­rej czło­wie­ka prze­sta­nie­my nazy­wać łysym? Po ilu dniach zapłod­nio­na komór­ka jajo­wa sta­je się czło­wie­kiem? Wyty­cze­nie w takich przy­pad­kach jed­no­znacz­nej linii gra­nicz­nej wyda­je się zada­niem kar­ko­łom­nym. W jakim­kol­wiek miej­scu byśmy jej nie nakre­śli­li, zawsze moż­li­we (i zwy­kle łatwe) będzie zakwe­stio­no­wa­nie doko­na­ne­go wybo­ru. Nie zna­czy to jed­nak, że gra­nic takich nie moż­na bądź nie nale­ży wyzna­czać. Czy­nie­nie tego, choć bar­dzo trud­ne, jest czę­sto koniecz­ne – zmu­sza nas do tego życie. Pisa­łem o tym daw­no temu w „Filo­zo­fuj!” 2015 nr 4 w arty­ku­le Kie­dy czło­wiek prze­sta­je być bied­ny, czy­li o potrze­bie wyzna­cza­nia gra­nic.


Krzysz­tof A. Wie­czo­rek – Adiunkt w Insty­tu­cie Filo­zo­fii Uni­wer­sy­te­tu Ślą­skie­go. Inte­re­su­je go przede wszyst­kim tzw. logi­ka nie­for­mal­na, teo­ria argu­men­ta­cji i per­swa­zji, związ­ki mię­dzy logi­ką a psy­cho­lo­gią. Pry­wat­nie jest miło­śni­kiem zwie­rząt (ale tyl­ko żywych, nie na tale­rzu). Ama­tor­sko upra­wia bie­gi długodystansowe.

Tekst jest dostęp­ny na licen­cji: Uzna­nie autor­stwa-Na tych samych warun­kach 3.0 Pol­ska.

< Powrót do spi­su tre­ści numeru.

Ilu­stra­cja: Mał­go­rza­ta Uglik

Najnowszy numer można nabyć od 30 października w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2020 można zamówić > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „tutaj”.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

55 podróży filozoficznych okładka

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy