Artykuł Etyka Filozofia religii Ontologia

Krzysztof Hubaczek: Bóg kontra zło

„Bóg albo chce usunąć zło, ale nie może, albo może, ale nie chce, albo ani nie jest chętny, ani zdolny, by to uczynić. Jeśli jest chętny, ale nie może, jest słaby, co nie jest zgodne z charakterem Boga. Jeśli może, lecz nie chce, jest złośliwy, co również kłóci się z istotą Boga. Jeśli nie może i nie chce, to jest słaby i złośliwy, więc nie jest Bogiem. Jeśli może i chce usnąć zło, dlaczego tego nie robi?”

Tekst uka­zał się w „Filo­zo­fuj!” 2020 nr 5 (35), s. 22–24. W peł­nej wer­sji gra­ficz­nej jest dostęp­ny w pli­ku PDF.


Powyż­szy cytat, przy­pi­sy­wa­ny Epi­ku­ro­wi, dobit­nie uzmy­sła­wia trud­ność, jaką fakt ist­nie­nia zła w świe­cie rodzi dla wia­ry w ist­nie­nie dobre­go i wszech­moc­ne­go Boga. Zło sta­no­wi nie tyl­ko pro­blem sam w sobie, z jakim mie­rzyć musi się każ­dy czło­wiek, sta­jąc wobec bólu, cier­pie­nia, krzyw­dy czy pod­ło­ści, jakich pełen jest świat – nie­sie ono ze sobą dodat­ko­wą trud­ność, jeśli spoj­rzy­my nań z per­spek­ty­wy wia­ry w ist­nie­nie Boga. Czy moż­na jakoś uspra­wie­dli­wić to, że Bóg nic z tym całym złem w świe­cie nie robi? A może ogrom cier­pie­nia w świe­cie świad­czy o tym, że Boga po pro­stu nie ma? Czy jest ono dla ate­isty naj­lep­szy dowo­dem na Jego nie­ist­nie­nie? Jaką posta­wę wobec zła może przy­jąć teista?

Zło jako argument za nieistnieniem Boga

Z jed­nej stro­ny mogło­by się wyda­wać, że zapre­zen­to­wa­ny na począt­ku dyle­mat Epi­ku­ra jest bez zna­cze­nia dla kogoś, kto w ogó­le w Boga nie wie­rzy, gdyż w takim przy­pad­ku pro­blem ten zupeł­nie nie powsta­je. Z dru­giej jed­nak stro­ny to wła­śnie ist­nie­nie zła w świe­cie sta­no­wi czę­sto głów­ny argu­ment prze­ciw temu, by w Boga wie­rzyć. Osta­tecz­nie ate­izm, jak każ­de sta­no­wi­sko, doma­ga się jakie­goś uza­sad­nie­nia, jakiejś racji. Raczej trud­no spo­tkać kogoś, kto chciał­by postrze­gać swe prze­ko­na­nia jedy­nie jako czczą, bez­pod­staw­ną fana­be­rię – każ­dy raczej pra­gnie, by były one uza­sad­nio­ne, racjo­nal­ne, popar­te argu­men­ta­mi. Nie ina­czej jest z ateistą.

Rów­nież teista musi jakoś do fak­tu ist­nie­nia zła w świe­cie się usto­sun­ko­wać, pogo­dzić je ze swo­im prze­ko­na­niem o ist­nie­niu Boga. Te wysił­ki teisty okre­śla się tra­dy­cyj­nie mia­nem teo­dy­cei (od grec­kich słów the­os – „bóg” oraz dike – „spra­wie­dli­wość”). Okre­śle­nie to już samo w sobie jest dwu­znacz­ne. Z jed­nej stro­ny może ozna­czać uka­za­nie boskiej spra­wie­dli­wo­ści w świe­tle fak­tu ist­nie­nia zła, z dru­giej – uspra­wie­dli­wie­nie Stwór­cy z zarzu­tu, któ­re­go pod­sta­wę ów fakt stanowi.

Czy ist­nie­nie zła wyklu­cza ist­nie­nie Boga? Inny­mi sło­wy, czy ist­nie­je logicz­na sprzecz­ność pomię­dzy ist­nie­niem dobre­go wszech­moc­ne­go Stwór­cy z jed­nej, a zła z dru­giej stro­ny? Dla­cze­go jed­no mia­ło­by wyklu­czać dru­gie? Jak to zwy­kle w filo­zo­fii bywa, wszyst­ko zale­ży od tego, jak rozu­mie­my poszcze­gól­ne poję­cia. Bóg w tra­dy­cji euro­pej­skiej pod wpły­wem mono­te­izmu rozu­mia­ny jest jako isto­ta dobra i wszech­moc­na, któ­ra two­rzy świat z nicze­go (cre­atio ex nihi­lo), co ozna­cza, że wszyst­ko, co ist­nie­je, ist­nie­nie swe zawdzię­cza Bogu. Pro­blem zła nie powstał­by, gdy­by bogów było wie­lu (jed­ni byli­by źli, inni dobrzy) albo gdy­by świat miał zostać utwo­rzo­ny z jakie­goś odwiecz­ne­go budul­ca, nio­są­ce­go w sobie zarze­wie zła, za któ­re­go natu­rę Twór­ca owe­go świa­ta (czy, jak go okre­śla­li sta­ro­żyt­ni, Demiurg) nie był­by odpo­wie­dzial­ny. W kla­sycz­nym teizmie Bóg jest źró­dłem wszyst­kie­go, co ist­nie­je, zatem powsta­je pyta­nie, jaka jest odpo­wie­dzial­ność Stwór­cy za ist­nie­ją­ce w świe­cie zło.

Zły serowar

Czy Bóg stwo­rzył zło? Jeśli tak, to jak moż­na nazy­wać go dobrym? Co to zna­czy, że ktoś two­rzy zło? Co mamy na myśli, gdy mówi­my, że zło ist­nie­je? Ktoś stra­cił pra­cę, ktoś uko­cha­ną oso­bą, ktoś życie… Cier­pi, bo doświad­cza jakie­goś bra­ku: bra­ku tego, co być powin­no. Może zatem zło tak napraw­dę to nie tyle coś ist­nie­ją­ce­go, ale brak jakie­goś dobra – pra­cy, bli­skiej oso­by, życia? Tak postrze­gał ten pro­blem św. Augu­styn. Jego zda­niem zło tak napraw­dę nie ist­nie­je, nie moż­na zatem mówić, że Bóg je stwo­rzył. Zło ist­nie­je tyl­ko w sen­sie meta­fo­rycz­nym, prze­no­śnym, tak jak „ist­nie­ją” dziu­ry w serze. Jeśli się nad tym zasta­no­wić, to te ostat­nie tak napraw­dę nie ist­nie­ją – mówiąc, że „w tym serze są dziu­ry”, mamy na myśli po pro­stu to, że w całej jego masie są miej­sca, w któ­rych sera brak. Dziu­ry nie ist­nie­ją zatem w żad­nym pozy­tyw­nym sen­sie. Tak samo mia­ło­by być ze złem – jest ono jedy­nie bra­kiem dobra, bra­kiem bytu, zatem jako takie nie ist­nie­je, więc nie ma sen­su mówić, że ktoś je stworzył.

Czy takie posta­wie­nie pro­ble­mu roz­wią­zu­je spra­wę? Jeśli trzy­mać się sero­wej ana­lo­gii, to mogli­by­śmy zapy­tać, kto lub co jest odpo­wie­dzial­ne za to, że w jed­nym serze owe dziu­ry powsta­ją, a w innym nie. Sko­ro sero­war jest w sta­nie wypro­du­ko­wać ser z owy­mi „bra­ka­mi” w posta­ci dziur albo bez nich, to nie spo­sób twier­dzić, że nie jest za owe dziu­ry (bra­ki) odpo­wie­dzial­ny. Podob­nie ze złem – nawet jeśli jest ono bra­kiem dobra, to dla­cze­go ten brak ma miej­sce? Dla­cze­go Bóg nie stwo­rzył świa­ta, w któ­rym nie bra­ku­je zdro­wia, pra­cy, miło­ści bli­skich etc.? Czyż dobra isto­ta nie robi­ła­by wszyst­kie­go, aby owych bra­ków dobra nie było? A może Bóg nie mógł takie­go świa­ta stwo­rzyć? Ktoś mógł­by bowiem zauwa­żyć, że sero­war nie do koń­ca kon­tro­lu­je pro­ce­sy zacho­dzą­ce w serze i nie ma prze­cież wpły­wu na to, w któ­rym frag­men­cie sero­wej gomół­ki owe dziu­ry powsta­ną. Jest to jed­nak wada tej ana­lo­gii. Bóg, w prze­ci­wień­stwie do sero­wa­ra, miał­by być wszech­moc­ny, zatem czy moż­na odma­wiać mu peł­nej kon­tro­li nad pro­ce­sem powsta­wa­nia świa­ta, któ­re­go miał­by być Stwór­cą? Jeśli nie, to wyda­je się, że ate­ista try­um­fu­je – zło wyklu­cza moż­li­wość ist­nie­nia dobre­go i wszech­moc­ne­go Stwórcy.

Wolność a wszechmoc

Czy jed­nak nega­tyw­na odpo­wiedź na ostat­nie pyta­nie jest oczy­wi­sta? Czy moż­li­we są jakie­kol­wiek ogra­ni­cze­nia dzia­ła­nia wszech­moc­nej isto­ty? Teista może zauwa­żyć, że czło­wiek, w prze­ci­wień­stwie do sera, nie jest bez­wol­nym przed­mio­tem w rękach rze­mieśl­ni­ka. Oczy­wi­ście Bóg może jako wszech­moc­ny kon­tro­lo­wać dzia­ła­nia Jasia, przej­mu­jąc tym samym ste­ro­wa­nie Jasiem. Nie może jed­nak pozo­sta­wić Jasia wol­nym, jed­no­cze­śnie przej­mu­jąc nad nim kon­tro­lę. Ta nie­moż­ność nie sta­no­wi jakie­goś ogra­ni­cze­nia Boskiej wszech­mo­cy, ale wyni­ka z wewnętrz­nej sprzecz­no­ści ocze­ki­wa­nia, iż Bóg jed­no­cze­śnie przej­mie kon­tro­lę nad Jasiem i jej nie przej­mie, pozo­sta­wia­jąc Jasio­wi kon­tro­lę nad jego czy­na­mi. Wol­ność stwo­rzeń ma sta­no­wić więk­sze dobro, dla któ­re­go Bóg dopusz­cza sytu­acje, w któ­rych, nie­za­leż­nie od Jego woli, stwo­rze­nia spo­wo­du­ją zło. Sta­no­wi­sko to okre­śla­ne jest jako teo­dy­cea wol­niej woli.

Cóż może odpo­wie­dzieć ate­ista? Nawet jeśli Bóg jako isto­ta wszech­moc­na nie może kon­tro­lo­wać dzia­łań wol­nych pod­mio­tów, to czy ozna­cza to, że nie może on prze­wi­dzieć, jak w spo­sób wol­ny owe pod­mio­ty postą­pią? Jest bowiem podob­no wszech­wie­dzą­cy… Teista znów może pró­bo­wać twier­dzić, że dzia­ła­nie wol­ne, jako nie­zde­ter­mi­no­wa­ne, nie może być w żaden spo­sób prze­wi­dzia­ne, a zatem Bóg nie może mieć wie­dzy o przy­szłych dzia­ła­niach wol­nych pod­mio­tów. Czy jed­nak wol­ne dzia­ła­nie musi ozna­czać brak zde­ter­mi­no­wa­nia? Czy moż­na być zarów­no wol­nym, jak i zde­ter­mi­no­wa­nym? Tu doty­ka­my inne­go pro­ble­mu filo­zo­ficz­ne­go: czy wol­ność i deter­mi­ni­zmem wza­jem­nie się wyklu­cza­ją (inkom­pa­ty­bi­lizm), czy dadzą się ze sobą pogo­dzić (kom­pa­ty­bi­lizm)?

Zło daremne a cnota

Ate­ista może przy­jąć jed­nak zupeł­nie inną posta­wę. Może on uznać, iż teista ma rację, twier­dząc, że nie ma ewi­dent­nej sprzecz­no­ści mię­dzy ist­nie­niem zła a ist­nie­niem Boga. Nie ozna­cza to jed­nak, że ist­nie­nie zła w świe­cie nie sta­no­wi racji, by przy­pusz­czać, że ist­nie­nie Boga nie jest co praw­da wyklu­czo­ne, ale po pro­stu mało praw­do­po­dob­ne. Ate­ista wska­zu­je tu na pew­ną wadę argu­men­ta­cji teisty: nawet jeśli przy­jąć, że pew­ne złe sta­ny rze­czy ist­nie­ją dla­te­go, że umoż­li­wia­ją bądź przy­czy­nia­ją się do więk­sze­go dobra, nie ozna­cza to, że jest tak w przy­pad­ku każ­de­go zła, jakie w świe­cie spo­ty­ka­my. Wyda­je się bowiem, że ist­nie­je wie­le zła, któ­re po pro­stu nicze­mu nie słu­ży i Bóg, gdy­by ist­niał, powi­nien to zło usu­nąć lub mu zapo­biec, a sko­ro tego nie robi, to praw­do­po­dob­nie nie istnieje.

Teista może jed­nak ode­przeć to rozu­mo­wa­nie, kwe­stio­nu­jąc fakt ist­nie­nia zła darem­ne­go – zła, któ­re nicze­mu nie słu­ży. Może dane zło wyda­je się nam bez­ce­lo­we nie dla­te­go, że ów cel nie ist­nie­je, ale po pro­stu dla­te­go, że nasza wie­dza jest ogra­ni­czo­na? Argu­men­ta­cja ate­isty, jak i teisty osta­tecz­nie odwo­łu­je się do naszej nie­wie­dzy: pierw­szy zauwa­ża, że o racjach pew­nych przy­pad­ków zła nic nam nie wia­do­mo, dru­gi – że owa nie­wie­dza nie upraw­nia nas do twier­dze­nia, że racja taka nie istnieje.

Teista może jed­nak przy­jąć inna stra­te­gię niż jedy­nie scep­ty­cyzm. Może on zauwa­żyć, że szu­ka­nie racji dla każ­de­go przy­pad­ku zła z osob­na jest błę­dem. Nale­ży raczej zapy­tać, jaki świat bar­dziej słu­ży boskim celom: czy świat będą­cy rajem, peł­nym przy­jem­no­ści i pozba­wio­nym wszel­kie­go zła i cier­pie­nia? Czy może świat, w któ­rym wybór dobra nie jest oczy­wi­sty, ale sprzy­ja roz­wo­jo­wi naszych cnót? Może waż­niej­sze od pyta­nia o to, dla­cze­go zło ist­nie­je, jest to, jaką posta­wę wobec nie­go przyj­mie­my i jak ten fakt ukształ­tu­je nas jako isto­ty moral­ne? Odpo­wiedź na to ostat­nie pyta­nie wyda­je się zresz­tą istot­na nie­za­leż­nie od tego, któ­rej stro­nie powyż­sze­go spo­ru przy­zna­my rację – ate­iście czy teiście.


Krzysz­tof Huba­czek – dok­tor filo­zo­fii, socjo­log, finan­si­sta i pro­gra­mi­sta, wie­lo­let­ni wykła­dow­ca w Insty­tu­cie Filo­zo­fii Uni­wer­sy­te­tu Szcze­ciń­skie­go. Autor książ­ki Bóg a zło. Pro­ble­ma­ty­ka teo­dy­ce­al­na w filo­zo­fii ana­li­tycz­nej (2010) wyda­nej w ramach serii Mono­gra­fie. Seria huma­ni­stycz­na Fun­da­cji na rzecz Nauki Pol­skiej. Publi­ko­wał m.in. w „Kwar­tal­ni­ku Filo­zo­ficz­nym”, „Rocz­ni­kach Filo­zo­ficz­nych”, „Ana­li­zie i Egzy­sten­cji” i „Dia­me­tro­sie”.

Tekst jest dostęp­ny na licen­cji: Uzna­nie autor­stwa-Na tych samych warun­kach 3.0 Pol­ska.

< Powrót do spi­su tre­ści numeru.

Ilu­stra­cja: Nata­lia Biesiada-Myszak

Najnowszy numer można nabyć od 1 września w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2021 można zamówić > tutaj.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

4 komentarze

Kliknij, aby skomentować

  • Z reli­gij­ne­go punk­tu widze­nia, zło ist­nie­je, gdyż doszło do nie­po­słu­szeń­stwa wobec Naj­wyż­sze­go. Tak jest utrzy­my­wa­ne w PŚ. To nie­po­słu­szeń­stwo, rzu­ci­ło cień, na wie­le dusz, któ­re były nie­ja­ko pod­le­głe temu nie­cne­mu czy­no­wi. Bóg na to nie miał wpły­wu, musiał przy­jąć to co się sta­ło, nie­ja­ko “na kla­tę”. “Nie spo­sób żeby zgor­sze­nie nie przy­szło na świat…” Nie dało się temu zapo­biec, żad­nym spo­so­bem. I tu pyta­nie o Prze­zna­cze­nie. Bóg wyraź­nie nie chciał ist­nie­nia zła, ale mógł liczyć wyłącz­nie na to, że inni będą szli Jego dro­ga­mi. Tak się jed­nak nie sta­ło. To nie­po­słu­szeń­stwo, to jedy­na Boża nie­moc, któ­rą On posia­da. Świa­tło zosta­ło zmar­no­wa­ne i teraz wszyst­ko jest efek­tem domi­na. Czy­ny sprzed tysiąc­le­ci, rzu­tu­ją na to, co dzie­je się obec­nie. Bóg nie rozu­mie tego, dla­cze­go czło­wiek błą­dzi i nie podą­ża ku Nie­mu. Czło­wiek wol­ny, wie dokąd ma zmie­rzać, by się z Nim spo­tkać, nato­miast inni ludzie, mają spo­ry pro­blem, by do Nie­go tra­fić. “To inny świat, zupeł­nie inny”. Więc to, z jakie­go świa­ta się wywo­dzi­my, powo­du­je jacy jeste­śmy i cze­go pra­gnie­my. Czy jeste­śmy z “zabo­ru” czy z “wol­nej Pol­ski”. Czy­tam powy­żej, że wg. Augu­sty­na zło nie ist­nie­je, z czym trud­no mi się zgo­dzić, bo sko­ro cier­pie­nie jest nama­cal­ne to i zło z nim zwią­za­ne, rów­nież ist­nie­je i jest jego przyczyną.

  • … I być może to jest na odwrót: nie­po­kor­ne zło jak to zło jest anty… co widać też dzi­siaj na naszych ulicach…

  • … A co jeśli Jah­we wypu­ścił zło niczym dżi­na z tajem­ni­czej butel­ki i pozwo­lił je/mu hulać do woli po świe­cie, w następ­stwie grze­chu pierworodnego?!
    Vide ks. Rdz, ST/NT Biblia, KKK, Ojco­wie Kościo­ła Wscho­du i Zacho­du, Bre­via­rium Fidei, Dan­te Ali­ghie­ri “Boska Kome­dia“, GB Man­ni, M. Rader/I. Nie­sius, K. Bole­sła­wiusz, W. Tyl­kow­ski etc…

55 podróży filozoficznych okładka

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy