Antropologia Artykuł

Marek Błaszczyk: Życie jako egzystencja

Gdyby życie w wymiarze egzystencjalnym choć trochę nie było tajemnicą, nie musielibyśmy o nie pytać. Nie pisalibyśmy mniej lub bardziej obszernych rozpraw naukowych, próbując z różnych stron ukazać jego fenomen i istotę. Zapewne nie szukalibyśmy też odpowiedzi na pytanie, jak żyć w zgodzie z samym sobą (być sobą) oraz jak uczynić życie egzystencjalnie „lżejszym”. Nie musielibyśmy wreszcie pytać, czy życie ma cel i sens, a jeśli zakładamy lub wierzymy, że ma, to jak je odnaleźć.

Tekst ukazał się w „Filozofuj!” 2020 nr 2 (32), s. 50–51. W pełnej wersji graficznej jest dostępny w pliku PDF.


Jaka jest zatem tajemnica życia? Wydaje się, że nie ma jednej tajemnicy, której odkrycie gwarantowałoby życie w pełni szczęśliwe, satysfakcjonujące i wolne od trosk. Której poznanie ukonstytuowałoby społeczny ład i porządek, harmonijną i bezkonfliktową współegzystencję wszystkich ludzkich istnień. Czy oznacza to, że skazani jesteśmy na przypadek, że ten czy ów zbieg okoliczności przesądza o naszym istnieniu, nadając mu kształt i wartość? Że jesteśmy igraszką w rękach niepojętego, milczącego i radykalnie od nas oddalonego Absolutu (Boga)? Że sytuacje, które nam się przydarzają, są wynikiem „ślepego losu”, jakiegoś nadnaturalnego fatum, które określa i definiuje naszą egzystencję? Mówiąc krótko: czy oznacza to, że nasze życie zależy jedynie od warunków zewnętrznych, okoliczności i zdarzeń, w które jesteśmy uwikłani i które – wbrew naszej woli – stanowią naszą rzeczywistość tu-oto?

Oczywiście, że nie. To, że trudno wyróżnić tutaj jakąś jedną uniwersalną, ponadhistoryczną tajemnicę życia, nie oznacza bynajmniej, iż skazani jesteśmy na egzystencjalny chaos – na łaskę bądź kaprysy przyjaznego czy drwiącego z nas wszechświata. Da się bowiem wskazać na pewien filozoficzno-psychologiczny mechanizm, który rządzi naszym postępowaniem, steruje naszymi wyborami, decyzjami i nawykami. Mechanizm ten odpowiada nie tylko za nasze samorozumienie i samopoczucie, ale i postrzeganie zewnętrznej względem nas rzeczywistości, w specyficzny sposób filtrując występujące w jej obrębie fenomeny i wydarzenia zgodnie z głęboko tkwiącymi w naszej podświadomości przekonaniami na jej temat.

Siła przekonań

Istnieją takie sfery ludzkiej egzystencji, które wymykają się naukowemu, racjonalnemu oglądowi. Gdy stają się one naszym udziałem, najczęściej odwracamy wzrok lub załamujemy ręce. „To niemożliwe”, „nie ma opcji, żeby to się stało”, „nie ma możliwości, żeby to się zadziało”, mówimy wówczas, chcąc siebie przekonać, że panujemy nad sytuacją, że zrobiliśmy wszystko, co było w naszej mocy, by zbliżyć się do tego, czego pragniemy. Oto więc nasze przekonanie: nie możemy czegoś zrobić, czasem nawet w ogóle nie podejmujemy ku temu starań, ponieważ uważamy, że nie sposób tego wykonać; coś jest dla nas nieosiągalne, ponieważ sądzimy, że takie właśnie jest. Nasz umysł zawsze znajdzie przy tym odpowiednią „logiczną wymówkę”, potwierdzającą zakładany przez nas wcześniej stan rzeczy. W tym przypadku: że coś jest niewykonalne, nieosiągalne, poza zasięgiem naszych możliwości. Dlaczego tak się dzieje? Zapewne dlatego, że nasza podświadomość, zbudowana z takich a nie innych przekonań, boi się skonfrontować z tym, co nowe; z tym, co może naruszyć jej „znane” struktury, jej wewnętrzny spokój i porządek. Dążymy tym samym do zachowania dotychczasowego „bezpieczeństwa”, nie wychodząc poza własną strefę komfortu.

Czy wszak poleganie jedynie na rozumie i jego logicznych „wyjaśnieniach” jest wszystkim, co możemy zrobić, czy też nasz umysł zręcznie nas oszukuje, bazując na silnie zakorzenionych w nas przekonaniach i myślowych przyzwyczajeniach? Zadajmy tu sobie pytanie: czy tajemnica życia rzeczywiście byłaby tajemnicą, gdyby można ją było zgłębić ludzkim rozumem, czy też jest nią ona właśnie dlatego, że poza rozum wykracza, otwierając przed człowiekiem sytuacje pozornie aporetyczne i paradoksalne?

Obserwując przewrotne koleje ludzkiej egzystencji, można odnieść wrażenie, że rozum usilnie pragnie odwrócić naszą uwagę od siły naszych podświadomych pragnień i intuicji, racjonalizując niemal każdą napotykaną przez nas sytuację na swoją korzyść. Nie zrobimy tej czy innej rzeczy, bo mamy wpojone przekonanie, że jest niewykonalna, że przecież „to niemożliwe”. Dla przykładu: nie złożymy dokumentów na wymarzone studia, bo sami nie wierzymy, że mogą nas tam przyjąć. Nie wyślemy artykułu do renomowanego czasopisma naukowego, bo myślimy, że przecież i tak nie ma szans na jego publikację. W ten sposób właśnie sabotujemy własne życie, często nie zdając sobie z tego sprawy.

Prawo przyciągania

Wróćmy teraz na chwilę do naszych przekonań. Skoro już wiemy, że mają one ogromną moc perswazyjną, że znacząco wpływają na nasze życie, definiując stosunek do otaczającej nas rzeczywistości, to powstaje pytanie, jak ten fakt wykorzystać, by świadomie wybierać „filtry”, przez które chcemy ją postrzegać i interpretować. Od razu trzeba podkreślić, że zmiana przekonań, zmiana zaprogramowanego przez zunifikowane społeczeństwo nastawienia do świata, jest nie tyle wydarzeniem, co procesem, i to często długofalowym. Rozum bowiem szybko znajdzie mnóstwo logicznych „wymówek”, by pozostać w obecnym stanie myślowych przyzwyczajeń i nie wychodzić poza tak dobrze mu „znaną” strefę bezpieczeństwa i komfortu. Wszelka próba wykroczenia poza „utarte” schematy myślenia implikuje zatem poczucie lęku, niepewności, osamotnienia, a nawet dezintegracji tożsamości. Jeśli jednak to zaakceptujemy i uznamy uczucie owego dyskomfortu za nieodłączny element rozwoju osobistego, czeka nas niesamowita nagroda. Nie tylko bowiem zobaczymy, że nie istnieje jeden obiektywny, uniwersalny „filtr”, przez który wszyscy patrzymy na świat, ale i odkryjemy, iż „filtr” ten możemy modyfikować, chcąc poczuć określone emocje.

Szczęście nie tyle zależy więc od okoliczności i warunków zewnętrznych (przypadek, „ślepy los” czy fatum), ile jest naszym świadomym wyborem. Mówiąc inaczej, tajemnica bycia szczęśliwym tkwi w tym, że potrafimy wykreować w sobie odpowiednie nastawienie mentalne, które przyciąga szczęście. Najczęściej to wcale nie problemy stanowią przeszkodę nie do pokonania, lecz właśnie owo nastawienie do nich. Zgodnie z prawem przyciągania przyciągamy bowiem do swego życia te zdarzenia i sytuacje, o których intensywnie myślimy, których pragniemy na poziomie podświadomym. Jeśli boimy się coś stracić, i lęk przed stratą będzie w naszych myślach dominujący, to tylko kwestią czasu będzie to, że naprawdę to coś utracimy. Jeśli jednak głęboko uwierzymy, że coś jest możliwe, to – zgodnie z prawem przyciągania – nasz umysł będzie podawał nam liczne rozwiązania, potwierdzając zarazem nasze przekonanie, że to coś „jest możliwe”. Mechanizm ten doskonale znał m.in. Albert Einstein, który zapytany o to, w jaki sposób powstają wielkie odkrycia naukowe, odpowiedział niedwuznacznie: „wszyscy doświadczeni naukowcy wiedzą, że czegoś zrobić nie można; nagle znajduje się jakiś nieuk, ktoś, kto tego nie wie, i on właśnie robi wielkie odkrycie”.


Marek Błaszczyk – doktor filozofii, związany z Uniwersytetem Mikołaja Kopernika w Toruniu. Zainteresowania naukowe: filozofia egzystencji, antropologia filozoficzna, filozofia hermeneutyczna.

Tekst jest dostępny na licencji: Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

< Powrót do spisu treści numeru.

Ilustracja: Victor Tongdee

Najnowszy numer można nabyć od 4 maja w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2022 można zamówić > tutaj.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

1 komentarz

Kliknij, aby skomentować