Antropologia Artykuł Opinie

Paweł Pijas: Argument z wampiryzmu przeciw transhumanizmowi

Pragnę argumentować, że projekt transhumanistyczny jest utopią, której ziszczenie się nie może być przedmiotem naszych racjonalnych pragnień i dążeń. W tym celu wykorzystuję zmodyfikowaną wersję argumentacji, którą sformułował Bernard Williams w tekście Sprawa Macropulos: Refleksje nad nudą nieśmiertelności.

Najnowszy numer: Jak działa język?

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Najnowszy numer można nabyć od 2 października w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2018 można zamówić > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „tutaj”.

Tekst ukazał się w „Filo­zo­fuj” 2017 nr 6 (18), s. 49. W pełnej wer­sji graficznej jest dostęp­ny w pliku  PDF.


Na początek musimy ustal­ić, jak rozu­miemy poję­cie tran­shu­man­iz­mu. Jeżeli tran­shu­man­izm ma oznaczać entuz­jasty­czny pro­gram jedynie „punk­towych”, tech­nicznych bądź medy­cznych elim­i­nacji roz­maitych przykroś­ci związanych z ludzką kondy­cją, a zwłaszcza chorób i wad roz­wo­jowych (tutaj punk­tem odniesienia będzie nor­ma medy­cz­na), jak np. przy­wróce­nie pełnej sprawnoś­ci osób z uszkod­zony­mi zmysła­mi czy też niepełnosprawnych ruchowo, to przy pewnych założe­ni­ach (spraw­iedli­wa dostęp­ność rozwiązań) nie widzę w nim nic zdrożnego, a przy­na­jm­niej nic, co było­by bardziej prob­lematy­czne moral­nie niż medy­cy­na uwikłana w gospo­darkę rynkową. Wyda­je się jed­nak, że taki „mięk­ki” tran­shu­man­izm nie jest celem samych tran­shu­man­istów. Dążą oni raczej do całoś­ciowej trans­for­ma­cji bytu ludzkiego w kierunku istot postludz­kich. Za pomocą roz­maitych rozwiązań bioinżynieryjnych prag­ną oni wykre­ować isto­ty, które znacznie będą od nas się różnić pod wzglę­dem dłu­goś­ci życia (być może określe­nie „dłu­gość życia” przes­tanie mieć sens, ponieważ będą to isto­ty nieśmiertelne), możli­woś­ci fizy­cznych i intelek­tu­al­nych.

Roz­maicie moż­na argu­men­tować prze­ci­wko takiemu pro­jek­towi, wskazu­jąc na jego pode­jrzany moral­nie charak­ter. Chci­ałbym jed­nak skupić się na innej kwestii, ponieważ w pier­wszej kole­jnoś­ci uważam, że cel „twardego” tran­shu­man­iz­mu należy odrzu­cić przede wszys­tkim dlat­ego, że nie może być on przed­miotem naszych racjon­al­nych dążeń i prag­nień. Zarówno w kul­turze niskiej, jak i wysok­iej mamy przed­staw­ienia istot, które osiągnęły stan postludzkiej kondy­cji – są to na przykład wam­piry. Mówimy o isto­tach obdar­zonych nieśmiertel­noś­cią oraz znacznie potężniejszych od nas w aspekcie siły fizy­cznej i zdol­noś­ci intelek­tu­al­nych, ale zwróćmy uwagę, że zasad­nicza więk­szość tych obrazów kon­cen­tru­je się na przed­staw­ie­niu wam­pirów jako istot skazanych na nieszczęś­cie i głównym wyjaśnie­niem tego fak­tu nie jest to, że taką istotą sta­je się poprzez zła­manie reguł moral­nych lub że isto­ta taka musi łamać reguły moralne, aby utrzy­mać się w ist­nie­niu (chodzi tutaj oczy­wiś­cie o picie krwi istot żywych), cho­ci­aż z pewnej per­spek­ty­wy jest to ważne wytłu­macze­nie i moż­na sfor­mułować ana­log­iczny zarzut pod adresem tran­shu­man­iz­mu.

Głównym prob­le­mem owej postludzkiej kondy­cji jest właśnie sam fakt przekroczenia typowo ludz­kich ograniczeń. Wyda­ją się one warunk­iem emocjon­al­nej, woli­ty­wnej i intelek­tu­al­nej spójnoś­ci naszego życia, ponieważ dopiero w ich per­spek­ty­wie nasze uczu­cia, dzi­ała­nia i przeko­na­nia otrzy­mu­ją odpowied­nie „zabar­wie­nie” i głębię, mogą się stać ele­mentem naszej pomyśl­noś­ci i satys­fakcji życiowej, w skró­cie: mogą nadać nasze­mu życiu sens i smak. Gdy wye­limin­u­je­my te ograniczenia, nasze „ja” zostanie skazane na w grun­cie rzeczy bard­zo jałowe pow­tarzanie przeżyć w długich okre­sach cza­su i zatracimy umiejęt­ność trak­towa­nia ich poważnie (wam­piry cechu­je defe­tyzm, nihilizm, apa­tia – warto na to zwró­cić uwagę). Ten „sens w ramach ograniczeń” może być wyjaś­ni­any ewolucyjnie (przys­tosowanie mózgu i umysłu do stan­dar­d­owych ram cza­sowych ludzkiego życia bio­log­icznego) bądź moral­nie (dopiero wtedy byt osobowy wyda­je się spójny z wol­noś­cią, racjon­al­noś­cią i moral­ną odpowiedzial­noś­cią). Tak czy owak powodu­je on, że nie może­my racjon­al­nie prag­nąć i dążyć do stanu, w którym przekroczymy uwarunk­owa­nia, w ramach których może­my być szczęśli­wi i spełnieni. A sko­ro my nie może­my tego racjon­al­nie prag­nąć, to w isto­cie nikt nie może tego racjon­al­nie prag­nąć. Quod erat demon­stran­dum. Tran­shu­man­izm jest więc dla nas zagroże­niem.


Paweł Pijas – Dok­tor filo­zofii, asys­tent w Insty­tu­cie Filo­zofii, Socjologii i Dzi­en­nikarst­wa Uni­w­er­syte­tu Gdańskiego, absol­went Kolegium MISH KUL i Wydzi­ału Filo­zofii KUL. Zain­tere­sowa­nia badaw­cze: ety­ka, epis­te­molo­gia, his­to­ria filo­zofii (M. Schel­er, F. Niet­zsche, B. Williams), metafilo­zofia.

Tekst jest dostęp­ny na licencji: Uznanie autorstwa-Na tych samych warunk­ach 3.0 Pol­s­ka.

< Powrót do spisu treś­ci numeru.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

3 komentarze

Kliknij, aby skomentować

  • Bard­zo dobry artykuł. Co do tran­shu­man­iz­mu, to należny pamię­tać o tym, że jest on jedynie mały kroczkiem do ostate­cznego celu , a nie celem samym w sobie, trze­ba zrozu­mieć, jakie są moralne i intelek­tu­alne pod­stawy tran­shu­man­iz­mu. Funkcjonowanie człowieka, w najwięk­szym stop­niu ogól­noś­ci należy roz­pa­try­wać na dwóch prze­ci­w­stawnych płaszczyz­nach: posłuszeńst­wu Bogu- postęp, choć podzi­ał ten może wydawać się absurdal­nych dla współczes­nego człowieka prze­siąkniętego na wskroś fałszy­wa ide­ologią mate­ri­al­iz­mu, to ludzie kiedyś byli mądrze­jsi i już dawno dos­zli do wniosku, że albo się rozwi­ja­ją albo , są posłuszni Bogu i dążą do zbaw­ienia, żeby był wilk syty i owca cała to wymyślili gnozę, Bóg ist­niej i stworzył świat , ale nie intere­su­je się jego losem, to przeko­nanie umożli­wia to, że ludzie ” spuszcza­ją się z boskiego łańcucha” i mogą dowol­nie ksz­tał­tować świat, by w ostate­cznoś­ci stać się równi Bogu, co do kwestii tech­nicznych tran­suman­iz­mu to napisałem swo­jego cza­su taki oto artykuł: http://finktank.pl/2017/11/15/osobliwosc-ktora-nadejdzie/

  • Z mojego punk­tu widzenia, tekst ciekawy i trafny z wyjątkiem poniższego.

    …” co było­by bardziej prob­lematy­czne moral­nie niż medy­cy­na uwikłana w gospo­darkę rynkową.

    Smutne jest to, że cią­gle wśród nas, a tym bardziej wśród ludzi ze sporą wiedzą filo­zoficzną- jak autor niniejszego artykułu, są tacy dla których dobrowol­na, opar­ta na zau­fa­niu współpra­ca, wyda­je się moral­nym prob­le­mem.
    Autor najpraw­dopodob­niej sugeru­je tutaj rozwiąza­nia etatysty­czne, czyli polityczne,a te jak wiado­mo z teorii jak i z prak­ty­ki zaw­ier­a­ją w sobie imma­nent­ny ele­ment tru­cizny naj­gorszej z możli­wych.

    Dla rozwinię­cia tej myśli, posłużę się krótkim artykułem dr Jaku­ba Boży­dara Wiśniewskiego

    Wszelkie rzekome uza­sad­nienia etatyz­mu są w ostate­cznym rachunku uza­sad­nieni­a­mi mito­log­iczny­mi czy też qua­si-religi­jny­mi — ich celem jest powołanie do ist­nienia deus ex machi­na, który umożli­wi tzw. władzy wyję­cie się spod zasad powszech­nie obow­iązu­jącej moral­noś­ci.

    Kiedyś twierdz­iło się np., że przed­staw­iciele tzw. klasy rządzącej mają pra­wo inicjować prze­moc wobec życia, wol­noś­ci i włas­noś­ci innych, gdyż są oni boga­mi, a kon­wencjon­al­na moral­ność obow­iązu­je wyłącznie śmiertel­ników. Później twierdz­iło się, że co praw­da nie są oni boga­mi, ale są wyłączny­mi przed­staw­iciela­mi bogów, co — na zasadzie prze­chod­nioś­ci — również staw­ia ich pon­ad jakimikol­wiek moral­ny­mi ograniczeni­a­mi. Dziś nato­mi­ast twierdzi się, że nie są oni przed­staw­iciela­mi klasy­cznie rozu­mi­anych bogów, ale hipostaza­mi roz­maitych plemi­en­nych bądź ide­o­log­icznych świec­kich bożków, takich jak “naród”, “lud”, “społeczeńst­wo”, “wola powszech­na”, itp. Cel jest jed­nak zawsze ten sam — ide­o­log­iczne roz­grzesze­nie najwięk­szego z tery­to­ri­al­nych agre­sorów i jego klien­teli z dzi­ałań, które w wyko­na­niu każdego innego były­by z miejs­ca uznane za głęboko niemoralne.

    Wszelkie uza­sad­nienia pseu­do-tech­niczne są w tym kon­tekś­cie wtórne wobec wymienionych wyżej uza­sad­nień mito­log­icznych — np. twierdze­nie, jako­by monop­o­listy­czny aparat agresji był niezbęd­ny do prze­ci­wdzi­ała­nia pow­stawa­niu rynkowych monop­o­li, z miejs­ca ignoru­je fakt, iż ów aparat sam jest najniebez­pieczniejszym i najgłę­biej zako­rzenionym monopolem, zdol­nym do najbardziej niszczy­ciel­s­kich manip­u­lacji rynkiem. Jak wyżej — powszech­nie uznane definic­je, czy to moralne, czy eko­nom­iczne, nie doty­czą bogów ani świec­kich bożków.

    Inny­mi słowy, argu­men­tu­jąc prze­ci­wko etatyz­mowi, należy zawsze pamię­tać, że ma się do czynienia nie tyle z ide­owym poglą­dem, co z ide­o­log­icznym przesą­dem, który swo­je źródło bierze w koniecznoś­ci ciągłego zakłamy­wa­nia rzeczy­wis­toś­ci, jeśli rzeczy­wis­tość ta ma tolerować zin­sty­tucjon­al­i­zowaną niemoral­ność. I choć nie jest tak, że w związku z tym argu­men­towanie prze­ci­wko etatyz­mowi to z koniecznoś­ci rzu­canie grochem o ścianę, to jed­nak należy mieć świado­mość, że jest to pro­ces, który — chcąc być skutecznym — wyma­ga nie tylko solid­nego log­icznego zaplecza, ale też ogrom­nych pokładów psy­chicznej siły, moral­nej odwa­gi i orga­ni­za­cyjnej deter­mi­nacji. Przesądy są zazwyczaj żywot­niejsze niż świadome i ucz­ci­we błędy, ale — w prze­ci­wieńst­wie do log­icznych fak­tów i poprawnych argu­men­tów — nawet one nie są na szczęś­cie nieśmiertelne.

    • Szanowny Panie,

      dzięku­ję za komen­tarz, poz­woli Pan jed­nak, że nie będę rozpoczy­nał polemi­ki, Pana post bowiem doty­czy mojej uwa­gi na mar­gin­e­sie, a nie głównej linii argu­men­ta­cyjnej.

      Poz­draw­iam serdecznie,
      PP

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy