Artykuł Satyra

Piotr Bartula: Mowa pogrzebowa profesora Hic et Nunc

Tekst uka­zał się w „Filo­zo­fuj!” 2018 nr 2 (20), s. 40–41. W peł­nej wer­sji gra­ficz­nej jest dostęp­ny w pli­ku  PDF.


Mot­tem moje­go epi­ta­fu czy­nię odmo­wę zobo­wią­zań wobec przy­szło­ści, tym bar­dziej że ona nic dla mnie nie zro­bi­ła. Prze­szłość zaś chęt­nie podam do sądu za nęka­nie fata­li­zmem i moral­ny szan­taż cmen­tar­nych zobo­wią­zań. Nie życzę sobie, aby dzi­siej­sze „tu i teraz” cier­pia­ło za nie­gdy­siej­sze „tu i teraz”. Były to wszak odmien­ne sta­ny świa­do­mo­ści cał­kiem róż­nych istot ludz­kich. Gdy wspo­mi­nam same­go sie­bie sprzed lat, dopraw­dy nie wiem, co „autor wid­mo” miał na myśli; kim był, skąd się wziął, a nawet czy moż­na uwa­żać go za nor­mal­ne­go. Całe życie byłem szan­ta­żo­wa­ny dzie­dzic­twem przod­ków oraz zwo­dzo­ny obiet­ni­cą pomo­cy od iden­tycz­nie nęka­nych potom­ków. Każe­cie nam dbać o „przed” i „po”, a nie zosta­wi­li­ście cza­su na „teraz”.

Wma­wia­li­ście mi uczest­nic­two w pak­cie mię­dzy­po­ko­le­nio­wym, a prze­cież każ­da taka rze­ko­mo ponad­cza­so­wa umo­wa spo­łecz­na to reto­rycz­na fik­cja. Wszak zgo­da przod­ków, że zosta­ną legal­nie uka­ra­ni, jeże­li popeł­nią czyn nik­czem­ny, do nicze­go nie zobo­wią­zu­je ich potom­ków, któ­rzy być może sta­ną się łotra­mi, ponie­waż nie oni zawie­ra­li tę umo­wę. A sko­ro umo­wa nie obo­wią­zu­je następ­ców, to rów­nież nie obo­wią­zu­je ich poprzed­ni­ków, któ­rzy też są czy­imiś następ­ca­mi potwier­dza­ją­cy­mi lub nie (zależ­nie od wła­snej woli) umo­wę zawar­tą przez pra­przod­ków. Jeże­li będzie­cie więc logicz­nie myśleć, cof­nię­cie się aż do momen­tu, w któ­rym żad­na umo­wa nie jest moż­li­wa ani potrzeb­na – do Ede­nu „Tu i Teraz”.

Powia­da­cie, że moje rozu­mo­wa­nie jest absur­dal­ne, nie­bez­piecz­ne, nie­od­po­wie­dzial­ne. Przy zało­że­niu nie­skoń­czo­nej licz­by punk­tów ludz­kie­go „tu i teraz” nie moż­na wszak niko­go poznać, ponie­waż niko­go na świe­cie nie ma i być nie może. Są tyl­ko pozba­wio­ne jed­no­li­tej woli cie­nie ludz­kich widm, zni­ka­ją­ce ludz­kie punk­ty. Potwier­dzam to swo­im auto­ry­te­tem Pro­fe­so­ra Hic et Nunc. Na tym wła­śnie pole­ga moje i wasze życie czło­wie­czej efe­me­ry­dy bez esen­cji i bez natu­ry, poja­wia­ją­cej się i zni­ka­ją­cej. Tyl­ko dogma­tycz­ni akty­wi­ści i wolon­ta­riu­sze neo­pla­toń­skich tera­pii ide­ali­stycz­nych usi­łu­ją skle­ić te licz­ne „tu i teraz” w spój­nię czło­wie­cze­go cza­su. Meta­fi­zycz­ny klej moż­na nabyć w skle­pie z dopa­la­cza­mi esen­cja­li­zmu poję­cio­we­go: „Celo­wość”, „Bóg”, „Logos”, „Nomos”, „Grzech pier­wo­rod­ny”, „Histo­ria”, „Duch dzie­jów”, „Czło­wie­czość”, „Poko­le­nie” etc. Lecz w mojej opi­nii są to zale­d­wie gło­so­we tchnie­nia, a wosko­we spo­iwa rze­ko­mych esen­cji rychło się roz­pusz­cza­ją (niczym w micie Ika­ra) w pro­mie­niach słoń­ca, któ­re też się z cza­sem wypali.

Nie przyj­mu­ję też, nawet teraz przed śmier­cią, plot­ki teo­lo­gicz­nej, jako­by Ludz­kość zgrze­szy­ła kie­dyś w Ada­mie, a odpo­ku­to­wa­ła potem w Chry­stu­sie. Jakim niby cudem nie­win­ny miał­by cier­pieć za win­ne­go, a poku­tu­ją­cy, sta­jąc się nie­win­ny, cier­piał za winę grzesz­ni­ka, któ­re­mu skru­cha zosta­ła odmó­wio­na. Korzy­sta­jąc z tego rodza­ju sofi­zma­tów, usi­łu­je­cie mnie uczy­nić współ­od­po­wie­dzial­nym za śmierć Sokra­te­sa, ukrzy­żo­wa­nia Jezu­sa Chry­stu­sa, zamor­do­wa­nia Mar­ti­na Luthe­ra Kin­ga. Rów­nie bez­pod­staw­nie, jak grzech pier­wo­rod­ny, wma­wia­cie mi winę za rewo­lu­cje: fran­cu­ską, paź­dzier­ni­ko­wą, nazi­stow­ską, za Holo­caust i Powsta­nie War­szaw­skie. Zasta­wia­cie na mnie pułap­ki sple­cio­ne z nie­wi­dzial­ne­go łań­cu­cha poko­le­nio­wej soli­dar­no­ści win. Chce­cie, abym się bał wła­sne­go cie­nia i czar­ne­go psa prze­szło­ści, a zapo­mniał o życiu tu i teraz.

Pro­fa­nu­je­cie tym samym moje ulu­bio­ne zale­ce­nie: „Chwy­taj dzień, bo prze­cież nikt się nie dowie, jaką nam przy­szłość zgo­tu­ją bogowie”.

Powo­do­wa­ni stra­chem roz­pa­du tem­po­ral­nej toż­sa­mo­ści zgła­sza­cie zapo­trze­bo­wa­nie u meta­fi­zycz­ne­go kraw­ca na gar­ni­tur dla czło­wie­ka inte­gral­ne­go w cza­sie. Zwal­cza­cie „cho­ro­bę” defi­cy­tu cią­gło­ści jed­no­stek, u któ­rych „ja” wczo­raj­sze i „ja” jutrzej­sze sty­ka się wyłącz­nie przez obo­la­łe lub pod­eks­cy­to­wa­ne cia­ło. A prze­cież wia­do­mo, że sta­ny cie­le­sne są też doraź­ne, krót­kie i nie­po­rów­ny­wal­ne pomię­dzy sobą. Aby zapo­biec zbłą­dze­niu ludz­kich cie­ni w śle­pe ulicz­ki teraź­niej­szo­ści, budu­je­cie dla mnie klat­kę czło­wie­ka wiecz­ne­go i abs­trak­cyj­ne­go. Podej­mu­je­cie kru­cja­tę, w myśl któ­rej misjo­na­rze przy­szło­ści i wiecz­no­ści kastru­ją hazar­dzi­stów, arty­stów i casa­no­vów, jeże­li nie podej­mą oni Tera­pii Gło­du Tu i Teraz [TGTT].

Odbie­ra­cie mi moż­li­wość inten­sy­fi­ka­cji roz­ko­szy, eks­plo­ata­cji wła­snej zmy­sło­wo­ści. Przy­pi­su­je­cie zja­wi­ska, takie jak roz­bi­te rodzi­ny, poza­mał­żeń­skie kon­tak­ty sek­su­al­ne, cho­ro­by wene­rycz­ne, alko­ho­lizm, nar­ko­ma­nia, prze­moc, prze­stęp­czość. Mają one rze­ko­mo swo­je źró­dło w wyso­kiej pre­fe­ren­cji cza­so­wej: nasta­wie­niu na zyski i gra­ty­fi­ka­cje natych­mia­sto­we, a zanik umie­jęt­no­ści odra­cza­nia przy­jem­no­ści i zysków w cza­sie. Chwa­li­cie za to niskie pre­fe­ren­cje cza­so­we, bo tyl­ko dzię­ki nim moż­na uza­sad­nić fik­cję pra­wa kar­ne­go, przy­się­gi, umo­wy spo­łecz­nej, insty­tu­cje kon­tro­li spo­łecz­nej: kościo­ły i pań­stwa. Ale i one też trwa­ją nie dłu­żej niż mgnie­nie oka.

Chce­cie też, abym przed śmier­cią uwie­rzył w naj­lep­szy ustrój, tkwią­cy w spo­łecz­nym świe­cie jako ponad­cza­so­wa nor­ma, w odwiecz­ną ludz­ką natu­rę toczą­cą wolę każ­de­go kon­kret­ne­go czło­wie­ka – niczym robak jabł­ko; w winę ist­nie­ją­cą w cie­le ludz­kim – jak wiecz­na drza­zga. Po cóż wte­dy miał­bym w ogó­le ist­nieć, sko­ro był­bym jedy­nie roz­wi­nię­ciem bez­cza­so­wej matry­cy. Doma­gam się pra­wa zni­ka­ją­ce­go czło­wie­ka i efe­me­rycz­ne­go oby­wa­te­la. Czyż czło­wiek ma obo­wią­zek być narzę­dziem w rękach prze­szło­ści i sta­wać się środ­kiem do celów przy­szło­ści? A tym bar­dziej wiecz­no­ści? Wolę znik­nąć w nie­skoń­czo­nym „tu i teraz” niż żyć w cie­niu przod­ków, żegna­ny przez potom­ków odda­nych wiecz­no­ści. Upio­rom prze­szło­ści, przy­szło­ści i wiecz­no­ści mówię: Apa­ge Tem­po­ras! Tym bar­dziej że jestem już kimś innym niż ten, któ­ry mowę pogrze­bo­wą wygłosił.

O czym to ja mówiłem?

Prof. Hic et Nunc


Piotr Bar­tu­la – Dok­tor habi­li­to­wa­ny, pra­cow­nik nauko­wy Zakła­du Filo­zo­fii Pol­skiej Uni­wer­sy­te­tu Jagiel­loń­skie­go, ese­ista. Zaj­mu­je się pol­ską i zachod­nią filo­zo­fią poli­ty­ki, twór­ca tzw. testa­men­to­wej teo­rii spra­wie­dli­wo­ści. Autor ksią­żek: Kara śmier­cipowra­ca­ją­cy dyle­mat, August Ciesz­kow­ski redi­vi­vus, Libe­ra­lizm u kre­su histo­rii.

Tekst jest dostęp­ny na licen­cji: Uzna­nie autor­stwa-Na tych samych warun­kach 3.0 Pol­ska.

< Powrót do spi­su tre­ści nume­ru.

Ilu­stra­cja: okalinichenko

 

Najnowszy numer można nabyć od 1 września w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2021 można zamówić > tutaj.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Skomentuj

Kliknij, aby skomentować

55 podróży filozoficznych okładka

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy