Artykuł Etyka

Piotr Bartula: Zagadka moralnej przemiany

Fot.: Some rights reserved by simonwijers, CC0
Ciekawym zjawiskiem świadczącym, że jesteśmy czymś więcej niż biologiczną maszyną, są przypadki moralnego nawrócenia. To, że niektórzy do cna zdegenerowani przestępcy potrafią przezwyciężyć tkwiące w nich skłonności do zła, trwale odmienić swoje moralne oblicze, jest z jednej strony niezwykle tajemnicze, z drugiej świadczy o wielkich możliwościach ludzkiej wolności.

Zapisz się do naszego newslettera

Tekst ukazał się w „Filo­zo­fuj” 2016 nr 2 (8), s. 36–38. W pełnej wer­sji graficznej jest dostęp­ny w pliku PDF.


Optymistyczne założenie

Na użytek obranego tem­atu przyj­mu­ję względ­nie optymisty­czne założe­nie, że człowiek ule­ga niekiedy demor­al­iza­cji, ale równie częs­to moral­nej napraw­ie. Odrzu­cam tym samym kon­cepcję mechan­icznej pomarańczy jako jedynego sposobu wymusza­nia społecznie pożą­danej przemi­any, zakłada­jącą, że włóczędzy, złodzieje, alko­hol­i­cy, prosty­tut­ki są umysłowo, społecznie i moral­nie bezwartoś­ciowi, bio­log­icznie zde­gen­erowani, bandy­ci zaś to urodzeni i noto­ryczni przestęp­cy o złej chemii mózgu.

Prze­ci­wnie: ich przykłady dowodzą, że natu­ra ludz­ka bywa nieprzewidy­wal­na i okrut­na, a nien­aw­iść wiodą­ca do zła i zbrod­ni jest objawem ludzkiej wol­noś­ci. Jed­nak nawet najwięk­si nien­aw­ist­ni­cy, złośli­w­cy, zaw­ist­ni­cy są nie tylko wściekły­mi biesa­mi o złej chemii mózgu, lecz zarazem ludź­mi ze stłu­miony­mi uczu­ci­a­mi, niekiedy niezwykły­mi osobowoś­ci­a­mi, god­ny­mi bohaterów Szek­spi­ra. Są też este­ty­cznie, moral­nie i poz­naw­c­zo fas­cynu­ją­cy, ich poczy­na­nia pozwala­ją bowiem wejrzeć w głąb ludzkiej tożsamoś­ci i dowiedzieć się, co moty­wu­je człowieka do makabrycznych czynów.

Nie jest łat­wo uwierzyć w filo­zoficzną opinię o zawsze możli­wej kon­wer­sji człowieka na dobro. W jej myśl nie byli­by całkiem źli znani kandy­daci do „Nobla nien­aw­iś­ci”: ani ter­ro­rys­ta Car­los, ani ciepią­cy na niespełnie­nie marzenia o społecznym awan­sie Charles Man­son, ani absol­went Sor­bony – Pol Pot, ani Klaus Bar­bie, znany jako rzeźnik z Lyonu, ani tym bardziej urzęd­nik niemiec­ki z okre­su drugiej wojny świa­towej, Adolf Eich­mann. Zdol­ny do nawróce­nia był­by też bohater wal­ki (z dzieć­mi) o lep­szy świat, Anders Breivik.

Tylko takie ide­al­isty­czne założe­nie tłu­maczy sens ter­minu „zagad­ka”, zapro­ponowanego w tytule artykułu. Nie ma bowiem w grun­cie rzeczy żad­nych rozum­nych argu­men­tów na rzecz moral­nej przemi­any ludzi for­mowanych przez uczu­cie trwałej nien­aw­iś­ci. Biorąc pod uwagę mija­jące dni i noce uza­leżnienia od niszczącego wszys­tko uczu­cia, nie ma żad­nych rozum­nych przesłanek, że przyszłe dni będą inne, lep­sze. Każdy kole­jny dzień, doba, tydzień, miesiąc to praw­dopodobieńst­wo zmniejsza… zbliża do zera. Możli­wość moral­nej przemi­any człowieka opiera się zatem na paradok­sal­nym zalece­niu: nie masz żad­nych szans, aby stać się lep­szym, ale i te należy wyko­rzys­tać.

Pouczający przykład Karli Tucker

Wol­na i zarazem dobra wola jest więc cud­em w grani­cach nieuchron­noś­ci i deter­miniz­mu. Trzy­ma­jąc się tych „cud­ownych” kat­e­gorii moral­nych, podam jeden, dosyć prob­lematy­czny, ale poucza­ją­cy przykład, ilus­tru­ją­cy prob­le­my wokół dylematu moral­nej przemi­any człowieka. Głośny był swego cza­su przy­padek Kar­li Tuck­er, która – będąc w stanie sil­nego wzburzenia – zabiła czekanem dwie oso­by w celu zdoby­cia moto­cyk­la. Czter­naś­cie lat od popełnienia zbrod­ni (w roku 1998) wyko­nano na niej wyrok śmier­ci orzec­zony w Tek­sasie.

O ile mi wiado­mo, mło­da Kar­la Tuck­er była osobą pozosta­jącą w licznych kon­flik­tach z otocze­niem. W szkole lubiła się bić i była bita, źle reagowała na alko­hol i narko­ty­ki, cho­ci­aż nie była nieod­wracal­ną narko­manką. Przed zabójst­wem zaży­wała jakieś środ­ki psy­choak­ty­wne, nie tracąc jed­nak w opinii biegłych psy­chologów poczy­tal­noś­ci. Nie wyk­luc­zono, że do przestępczego czynu popch­nęła ją utra­ta sen­su życia po wykryciu zdrady kochanka. Była­by to może nien­aw­iść prze­nie­siona na wszys­tkie „szowin­isty­czne męskie świnie” – reprezen­tan­tów niewiernego kochanka. Sko­ro jego nie ma, to ci, których zaatakowała, ponieśli odpowiedzial­ność.

W trak­cie czter­nas­tu lat pro­ce­su, badań psy­cho­log­icznych i apelacji, które wynikały z jej trwałej i niezmi­en­nej woli życia, Kar­la Tuck­er prze­chodz­iła liczne korzystne meta­mor­fozy. Odbyło się to bez więk­szej pomo­cy psy­choter­apeu­ty­cznej; wystar­czyło, że w hier­ar­chii więzi­en­nej wspól­no­ty zdobyła pozy­cję, sza­cunek i przy­jaciół. Nie moż­na wyk­luczyć, że jej soc­jal­na przemi­ana nastąpiła wskutek odnalezienia odpowied­niej grupy społecznej, w której czuła się na swoim miejs­cu.

Sęk w tym, że była to wspól­no­ta więźniów. Nie moż­na wyk­luczyć, że dla niek­tórych osób właś­ci­wą grupą są właśnie więźniowie, tak jak dla innych są to kibice, a dla zgro­mad­zonych na kon­fer­encji o nien­aw­iś­ci – kul­tur­al­ni naukow­cy. Wielu jed­nak ludzi być może całe życie spędzi na poszuki­wa­niu właś­ci­wej dla siebie wspól­no­ty, nigdy jej nie zna­j­du­jąc. Jed­ni sobie z tym radzą lep­iej, inni gorzej.

Wzorowy więzień

Kar­la Tuck­er sobie z tym w końcu poradz­iła, sta­jąc się wzorowym więźniem i w tym znacze­niu – zre­soc­jal­i­zowanym człowiekiem. Naw­iasem mówiąc, kat­e­go­ria „wzorowego więź­nia” jest nad­er dwuz­nacz­na, ponieważ im bardziej ktoś jest wzorowym więźniem, tym mniej nada­je się do życia na wol­noś­ci. „Wzorowy więzień” to w isto­cie ktoś, kogo filo­zofia moral­na nie powin­na sobie życzyć. Ten typ przemi­any był­by więc z punk­tu widzenia ety­ki sen­su życia pozbaw­iony sen­su. Są jed­nak przesłan­ki pozwala­jące przy­puszczać, że przemi­ana dotknęła nie tylko soc­jal­noś­ci Kar­li Tuck­er, ale także jej moral­noś­ci, a nawet religi­jnoś­ci.

W więzie­niu nawró­ciła się bowiem na katol­i­cyzm i zaczęła nawracać innych więźniów, wyszła także za mąż za kapelana więzi­en­nego – protes­tanta. Do koń­ca życia pozostał on jed­nak jej mężem pla­ton­icznym, ponieważ wrod­zony lub naby­ty pesymizm antropo­log­iczny tek­sańs­kich wysłan­ników spraw­iedli­woś­ci krymi­nal­nej kazał im pode­jrze­wać, że Kar­la Tuck­er umyśl­nie dąży do stanu bło­gosław­ionego w celu przedłuże­nia życia i wymuszenia prawa łas­ki na guber­na­torze, wów­czas Bushu seniorze. Niedowierza­ją­cy w przemi­anę nien­aw­iś­ci w miłość spraw­ili zatem, iż małżeńst­wo nie zostało skon­sumowane. Jako więzień Kar­la Tuck­er zdobyła sobie sym­pa­tię innych więźniów, służ­by więzi­en­nej, a także współczu­cie i wspar­cie mediów oraz wstaw­i­en­nict­wo Jana Pawła II, apelu­jącego o pra­wo łas­ki, której Bush jed­nakowoż nie okazał.

Niepokojące pytania

Jeżeli jed­nak przemi­ana moral­na i religi­j­na rzeczy­wiś­cie w tym przy­pad­ku nastąpiła, to i tak pojaw­ić się muszą niepoko­jące pyta­nia: czy do moral­nej przemi­any konieczne były aż dwie niewinne ofi­ary, tudzież postaw­ie­nie Kar­li Tuck­er w sytu­acji granicznej, czyli oczeki­wa­nia na zada­towaną śmierć? Czy oso­ba popeł­ni­a­ją­ca mord nie jest tożsama z osobą po lat­ach pro­ce­su, licznych apelac­jach i oczeki­wa­niu na łaskę lub karę (w tym sen­sie, że czerdziesto­let­ni X nie może cier­pieć za dwudziesto­let­niego X, gdyż są to dwaj duchowo i fizy­cznie inni ludzie)?

Rozu­mowanie to jest absurdalne i niebez­pieczne. Albo przyj­mu­je­my założe­nie o moral­nej inte­gral­noś­ci człowieka, dzię­ki czemu może ist­nieć pra­wo karne, albo uzna­je­my, że już w chwilę po mordzie przestęp­ca jest kimś innym niż w trak­cie mor­du, a co dopiero po lat­ach pro­ce­su. W tym drugim przy­pad­ku nie moż­na było­by niko­go ukarać, ponieważ na świecie nie było­by niko­go, kto zasłużył­by na karę. Ist­ni­ały­by tylko pozbaw­ione jed­no­litej woli punk­ty ludzkie, w żaden sposób ze sobą moral­nie i egzys­tenc­jal­nie niepow­iązane wid­ma ludzkie, pla­tońskie cie­nie.

Z drugiej jed­nak strony czu­je­my niestosowność unieruchami­a­jącego dzi­ała­nia fikcji prawno-moral­nych w odniesie­niu do zmi­en­nej dynami­ki życia ludzkiego (vide przy­padek Romana Polańskiego). A może jest tak, jak pisała Simone Weil:

W życiu jed­nos­t­ki niewin­ny musi zawsze cier­pieć za win­nego; albowiem karą jest poku­ta jedynie wów­czas, gdy poprzedz­iła ją skrucha. Poku­tu­ją­cy, sta­jąc się niewin­ny, cier­pi za winę grzeszni­ka, które­mu skrucha została odmówiona. Ludzkość postrze­gana jako isto­ta zgrzeszyła w Adamie, a odpoku­towała w Chrys­tusie. Tylko niewin­ność poku­tu­je. Zbrod­nia cier­pi w zupełnie inny sposób.

Czy bez wcześniejszego zła nie było­by możli­we późniejsze dobro moralne? W sposób najbardziej konkret­ny ujaw­nia się po raz kole­jny prob­lem nieuchron­nych związków między wol­noś­cią, karą a ekspi­acją. Nie sposób jed­nak wyk­luczyć, że w przy­pad­ku Kar­li Tuck­er takiego związku nie było, a sama skazana toczyła tylko instynk­towną walkę o przetr­wanie za wszelką cenę – poza wol­noś­cią, dobrem i złem. Chci­ało­by się jed­nak wierzyć, że zło i nien­aw­iść z niej wyparowały wskutek dzi­ała­nia dobrej wol­nej woli. Dobrze, by tak było.


Piotr Bar­tu­la – Dok­tor habil­i­towany, pra­cown­ik naukowy Zakładu Filo­zofii Pol­skiej Uni­w­er­syte­tu Jagiel­lońskiego, eseista. Zaj­mu­je się pol­ską i zachod­nią filo­zofią poli­ty­ki, twór­ca tzw. tes­ta­men­towej teorii spraw­iedli­woś­ci. Autor książek: Kara śmier­ci – powraca­ją­cy dylemat, August Cieszkows­ki redi­vivus, Lib­er­al­izm u kre­su his­torii.

Tekst jest dostęp­ny na licencji: Uznanie autorstwa-Na tych samych warunk­ach 3.0 Pol­s­kaW pełnej wer­sji graficznej moż­na go przeczy­tać > tutaj.

< Powrót do spisu treś­ci numeru.

Najnowszy numer można nabyć od 17 maja w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2019 można zamówić > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „tutaj”.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy