Artykuł Ontologia

Nick Bostrom: Czy żyjemy w symulacji komputerowej?

Nauka ujawniła bardzo wiele na temat świata i pozycji, jaką w nim zajmujemy. Odkrycia te, ogólnie rzecz biorąc, były przygnębiające. Ziemia nie znajduje się w centrum wszechświata. Nasz gatunek wywodzi się od brutali. Składamy się z tego samego, co błoto. Jesteśmy poruszani przez neurofizjologiczne sygnały i podlegamy najrozmaitszym biologicznym, psychologicznym, a także socjologicznym uwarunkowaniom, o których wiemy bardzo mało i posiadamy nad nimi ograniczoną kontrolę.

Najnowszy numer: Zrozumieć emocje

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Nume­ry dru­ko­wa­ne moż­na zamó­wić onli­ne > tutaj. Pre­nu­me­ra­tę na rok 2017 moż­na zamó­wić > tutaj.

Magazyn można też nabyć od 4 sierpnia w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. > tutaj.

Aby dobro­wol­nie WESPRZEĆ naszą ini­cja­ty­wę dowol­ną kwo­tą, klik­nij „TUTAJ”.

Tekst uka­zał się w „Filo­zo­fuj” 2015 nr 4, s. 47–49. W peł­nej wer­sji gra­ficz­nej jest dostęp­ny w pli­ku PDF.


 Owoce postępu

Postęp tech­no­lo­gicz­ny pozo­sta­je jed­nym ze źró­deł naszej dumy. Poko­le­nia, któ­re były przed nami, zbu­do­wa­ły ogrom­ną infra­struk­tu­rę tech­no­lo­gicz­ną, tak jak poli­py two­rzą­ce w dłu­gim cza­sie rafy kora­lo­we. Miej­sce nasze­go życia jest w znacz­nym stop­niu efek­tem ludz­kiej dzia­łal­no­ści. Jed­nak fakt postę­pu tech­no­lo­gicz­ne­go w pew­nym sen­sie rów­nież jest przy­gnę­bia­ją­cy. Suge­ru­je bowiem, że naj­bar­dziej zaawan­so­wa­na tech­no­lo­gia, któ­rą dzi­siaj dys­po­nu­je­my, jest nie­sły­cha­nie ogra­ni­czo­na i topor­na w porów­na­niu do tej, któ­rą będą posia­dać nasi potomkowie.

Jeśli doko­na­my eks­tra­po­la­cji tych spo­dzie­wa­nych osią­gnięć tech­no­lo­gicz­nych i pomy­śli­my o nie­któ­rych ich logicz­nych kon­se­kwen­cjach, to doj­dzie­my do kolej­nej przy­gnę­bia­ją­cej kon­klu­zji: „argu­men­tu z symu­la­cji”, któ­ry spo­wo­do­wał tro­chę zamie­sza­nia, odkąd opi­sa­łem go trzy lata temu (po raz pierw­szy wspo­mnia­łem o nim w arty­ku­le Are You Living in a Simu­la­tion?, „Phi­lo­so­phi­cal Quar­ter­ly” 2003 – przyp. tłum.).

Argument z symulacji

For­mal­na wer­sja tego argu­men­tu wyma­ga odwo­łań do rachun­ku praw­do­po­do­bień­stwa, ale jego głów­ną ideę moż­na uchwy­cić bez pomo­cy mate­ma­ty­ki. Wycho­dzi ona od stwier­dze­nia, że cywi­li­za­cje ist­nie­ją­ce w przy­szło­ści będą dys­po­no­wać wystar­cza­ją­cą mocą obli­cze­nio­wą i taki­mi zdol­no­ścia­mi z zakre­su pro­gra­mo­wa­nia, aby móc stwo­rzyć coś, co nazy­wam „symu­la­cją przod­ków”. Były­by one dokład­ny­mi symu­la­cja­mi poprzed­ni­ków istot, któ­re doko­na­ły symu­la­cji dokład­ny­mi na tyle, żeby symu­lo­wa­ne umy­sły były świa­do­me i posia­da­ły te same rodza­je doświad­czeń, któ­ry­mi my dys­po­nu­je­my. Spró­buj pomy­śleć o tej symu­la­cji jako bar­dzo reali­stycz­nie urzą­dzo­nym śro­do­wi­sku wir­tu­al­nym, ale takim, w któ­rym mózgi zamiesz­ku­ją­ce ten świat same sta­no­wią część symulacji.

Argu­ment z symu­la­cji nie prze­są­dza, ile cza­su musi upły­nąć, zanim taka zdol­ność zosta­nie osią­gnię­ta. Nie­któ­rzy futu­ro­lo­go­wie sądzą, że zda­rzy się to w cią­gu naj­bliż­szych pięć­dzie­się­ciu lat. Nawet jeśli mia­ło­by to zająć dzie­sięć milio­nów lat, to w żaden spo­sób nie wpły­wa to na poniż­szy argument.

A oto wnio­sek argu­men­tu. Gło­si on, że z trzech poniż­szych zdań przy­naj­mniej jed­no musi być prawdziwe:
1. Pra­wie wszyst­kie cywi­li­za­cje znaj­du­ją­ce się na naszym pozio­mie roz­wo­ju wygi­nę­ły, zanim osią­gnę­ły tech­no­lo­gicz­ną dojrzałość.
2. Licz­ba tech­no­lo­gicz­nie doj­rza­łych cywi­li­za­cji, któ­re są zain­te­re­so­wa­ne symu­lo­wa­niem przod­ków, jest nie­mal rów­na zeru.
3. Pra­wie na pew­no żyjesz w symu­la­cji komputerowej.

Do cze­go pro­wa­dzi ten argu­ment? W jaki spo­sób uzy­ska­li­śmy ów wnio­sek? Załóż­my, że pierw­sze ze zdań jest fał­szy­we. W takim razie zna­czą­ca licz­ba cywi­li­za­cji na naszym pozio­mie roz­wo­ju po upły­wie dłu­gie­go cza­su sta­ła się tech­no­lo­gicz­nie doj­rza­ła. Przyj­mij­my, że rów­nież dru­gie zda­nie nie jest praw­dzi­we. Wte­dy zna­czą­ca licz­ba takich cywi­li­za­cji doko­nu­je symu­la­cji przod­ków. Jeśli więc oba te zda­nia są fał­szy­we, to będą ist­nia­ły symu­lo­wa­ne umy­sły, takie jak nasze.

Jeśli sku­pi­my się na licz­bach, to odkry­je­my, że musia­ło­by ist­nieć o wie­le wię­cej umy­słów symu­lo­wa­nych niż nie­sy­mu­lo­wa­nych. Zakła­da­my tutaj, że tech­no­lo­gicz­nie doj­rza­łe cywi­li­za­cje mia­ły­by dostęp do nie­ogra­ni­czo­nej mocy obliczeniowej.

Cho­dzi o moc tak ogrom­ną, że uży­cie jej nawet w nie­wiel­kim stop­niu do symu­la­cji przod­ków pozwo­li­ło­by tym cywi­li­za­cjom na uru­cho­mie­nie miliar­dów takich symu­la­cji, z któ­rych każ­da zawie­ra­ła­by tylu ludzi, ilu kie­dy­kol­wiek istniało.

Inny­mi sło­wy, pra­wie wszyst­kie umy­sły, takie jak twój, były­by symu­lo­wa­ne. Zatem, na mocy bar­dzo sła­bej wer­sji zasa­dy nie­odróż­nial­no­ści, był­byś zmu­szo­ny stwier­dzić, że praw­do­po­dob­nie jesteś raczej jed­nym z tych symu­lo­wa­nych umy­słów, niż tych, któ­re symu­lo­wa­ne nie są.

Zatem, jeśli sądzisz, że oba roz­pa­try­wa­ne zda­nia są fał­szy­we, to powi­nie­neś uznać trze­cie zda­nie. Odrzu­ce­nie ich wszyst­kich jest bowiem niespójne.
Nale­ży zauwa­żyć, że argu­ment z symu­la­cji nie dowo­dzi, iż żyjesz w symu­la­cji. Wnio­sek argu­men­tu jest taki, że przy­naj­mniej jed­no z powyż­szych trzech zdań jest praw­dzi­we. Argu­ment nie wska­zu­je jed­nak które.

Stan niepewności

W isto­cie nie dys­po­nu­je­my żad­ny­mi szcze­gól­ny­mi dany­mi, żeby okre­ślić, któ­re z tych zdań jest praw­dzi­we. Zda­je się, że roz­sąd­ne było­by danie im mniej wię­cej rów­nej wiary.

Przyj­rzyj­my się każ­dej z moż­li­wo­ści. Pierw­sze zda­nie jest w mia­rę zro­zu­mia­łe. Być może jest tak, że jakaś tech­no­lo­gia jest dostęp­na dla każ­dej wyso­ko roz­wi­nię­tej cywi­li­za­cji po odpo­wied­nio dłu­gim cza­sie, ale jed­no­cze­śnie dopro­wa­dza do jej znisz­cze­nia. Miej­my nadzie­ję, że tak jed­nak nie jest.

Zda­nie dru­gie wyma­ga pew­nej zgod­nej ten­den­cji wśród wszyst­kich zaawan­so­wa­nych cywi­li­za­cji. Pole­ga ona na tym, że pra­wie żad­na z cywi­li­za­cji nie jest zain­te­re­so­wa­na two­rze­niem symu­la­cji przod­ków. Moż­na sobie pomy­śleć o wie­lu róż­nych powo­dach, dla któ­rych przy­szłe cywi­li­za­cje doko­na­ły­by takie­go wybo­ru. W każ­dym razie, żeby dru­gie zda­nie było praw­dzi­we, prak­tycz­nie wszyst­kie cywi­li­za­cje musia­ły­by się w pewien spo­sób samo­ogra­ni­czyć. Jeśli taka była­by praw­da, to sta­no­wi­ło­by to intry­gu­ją­cą prze­szko­dę dla przy­szłej ewo­lu­cji inte­li­gent­ne­go życia.

Z filo­zo­ficz­ne­go punk­tu widze­nia trze­cia moż­li­wość jest naj­bar­dziej fra­pu­ją­ca. Jeśli jest praw­dzi­wa, to pra­wie na pew­no żyjesz w symu­la­cji kom­pu­te­ro­wej wytwo­rzo­nej przez jakąś wyso­ce roz­wi­nię­tą cywi­li­za­cję. Odkry­cia Koper­ni­ka i Dar­wi­na, a tak­że współ­cze­snych naukow­ców doty­czą praw i pro­ce­sów zacho­dzą­cych w symu­lo­wa­nej rze­czy­wi­sto­ści. Pra­wa te mogą, ale jed­no­cze­śnie nie muszą być toż­sa­me z tymi, któ­re obo­wią­zu­ją na bar­dziej pod­sta­wo­wym pozio­mie rze­czy­wi­sto­ści. Cho­dzi o ten poziom, w któ­rym ist­nie­je kom­pu­ter doko­nu­ją­cy naszej symu­la­cji (któ­ry zresz­tą sam może być symu­la­cją). W takim uję­ciu nasza pozy­cja w świe­cie oka­za­ła­by się jesz­cze bar­dziej przygnębiająca.

Konsekwencje praktyczne

Jakie mia­ło­by to kon­se­kwen­cje? Jak mogło­by to wpły­nąć na twój spo­sób życia? W pierw­szym odru­chu pew­nie pomy­ślał­byś, że jeśli trze­cie zda­nie jest praw­dzi­we, to pozo­sta­je ci tyl­ko zwa­rio­wać, bo oka­zu­je się, że wszyst­ko jest moż­li­we. Takie myśle­nie było­by jed­nak błęd­ne. Nawet jeśli tkwi­my w symu­la­cji, to naj­lep­szy­mi meto­da­mi prze­wi­dy­wa­nia dal­sze­go bie­gu zda­rzeń są te, któ­re świet­nie zna­my – sza­co­wa­nie na pod­sta­wie minio­nych ten­den­cji, mode­lo­wa­nie nauko­we i zdro­wy roz­są­dek. Wyda­je się, że gdy­byś napraw­dę myślał, że tkwisz w symu­la­cji, to i tak powi­nie­neś radzić sobie z życiem, podob­nie jak w sytu­acji, w któ­rej był­byś prze­ko­na­ny, że pro­wa­dzisz nie­sy­mu­lo­wa­ne życie na pod­sta­wo­wym pozio­mie rzeczywistości.

Gdy­by­śmy tkwi­li w symu­la­cji, to czy kie­dy­kol­wiek mogli­by­śmy mieć co do tego pew­ność? Jeśli twór­cy symu­la­cji nie chcie­li, żeby­śmy o tym wie­dzie­li, to praw­do­po­dob­nie nigdy nie będzie­my wie­dzie­li. Jeśli jed­nak zde­cy­do­wa­li­by się to ujaw­nić, to z pew­no­ścią by to zrobili.

Kolej­na sytu­acja, któ­ra pozwo­li­ła­by nam z wyso­kim stop­niem praw­do­po­do­bień­stwa stwier­dzić, że tkwi­my w symu­la­cji, pole­ga­ła­by na osią­gnię­ciu takie­go eta­pu roz­wo­ju, w któ­rym byli­by­śmy zdol­ni uru­cho­mić wła­sną symu­la­cję przod­ków. To zaś sta­no­wi­ło­by bar­dzo moc­ne świa­dec­two prze­ciw­ko pierw­szym dwóm zda­niom, zosta­wia­jąc nas jedy­nie ze zda­niem trzecim.

Prze­ło­żył Bła­żej Gębura


* Tytuł ory­gi­na­łu: Do We Live in a Com­pu­ter Simu­la­tion?. Tekst uka­zał się pier­wot­nie w: „New Scien­tist” 2006. Prze­kład za zgo­dą Autora.


Nick Bostrom – Pro­fe­sor filo­zo­fii Uni­wer­sy­te­tu w Oks­for­dzie, dyrek­tor Futu­re of Huma­ni­ty Insti­tu­te i Oxford Mar­tin Pro­gram­me on the Impacts of Futu­re Tech­no­lo­gy. Jest zna­ny z publi­ka­cji doty­czą­cych zasa­dy antro­picz­nej i trans­hu­ma­ni­zmu. Obec­nie zaj­mu­je się zagad­nie­nia­mi zwią­za­ny­mi z makrostrategią.

Ilu­stra­cja: Han­na Urbankowska

Tekst jest dostęp­ny na licen­cji: Uzna­nie autor­stwa-Na tych samych warun­kach 3.0 Pol­skaW peł­nej wer­sji gra­ficz­nej moż­na go prze­czy­tać > tutaj.

< Powrót do spi­su tre­ści.

 

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wes­przeć tę ini­cja­ty­wę dowol­ną kwo­tą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakład­ki WSPARCIE na naszej stro­nie, kli­ka­jąc poniż­szy link. Klik: Chcę wes­przeć „Filo­zo­fuj!”

Polecamy