Publicystyka Refleksje

Artur Szutta: O radości, jaką daje filozoficzna lektura

Częstą reakcją na zachętę do czytania literatury filozoficznej jest machnięcie ręką i słowa: „To nie dla mnie” albo „To musi być nudne”. Tymczasem filozoficzna lektura z nieodzowną domieszką refleksji może okazać się największą przygodą życia.

Najnowszy numer: Zrozumieć emocje

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Nume­ry dru­ko­wa­ne moż­na zamó­wić onli­ne > tutaj. Pre­nu­me­ra­tę na rok 2017 moż­na zamó­wić > tutaj.

Magazyn można też nabyć od 4 sierpnia w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. > tutaj.

Aby dobro­wol­nie WESPRZEĆ naszą ini­cja­ty­wę dowol­ną kwo­tą, klik­nij „TUTAJ”.

Kadr z fil­mu Ama­de­usz Milo­sa For­ma­na przed­sta­wia­ją­cy opi­sa­ną w tek­ście scenę.

W fil­mie Ama­de­usz jest taka sce­na: Anto­nio Salie­ri, nadwor­ny kom­po­zy­tor cesa­rza Austrii Józe­fa II, czy­ta tekst par­ty­tu­ry. Prze­bie­ga wzro­kiem nuty i roz­ko­szu­je się zapi­sa­ną w nich muzy­ką. Gdy­by­śmy dys­po­no­wa­li moż­li­wo­ścią pod­łą­cze­nia do jego umy­słu jakie­goś urzą­dze­nia, dzię­ki któ­re­mu mogli­by­śmy się prze­ko­nać, co dzie­je się w jego wnę­trzu, poczu­li­by­śmy zasko­cze­nie, sły­sząc har­mo­nij­ne dźwię­ki prze­ni­ka­ją­ce prze­strzeń nie­wi­dzial­nej fil­har­mo­nii. Tym­cza­sem dla więk­szo­ści z nas, nie­za­pra­wio­nych w sztu­ce czy­ta­nia par­ty­tu­ry, papier, na któ­ry spo­glą­da kom­po­zy­tor, przed­sta­wia jedy­nie rój zna­ków, któ­re poje­dyn­czo może coś dla nas zna­czą, jakieś G, jakieś A, ale jako całość są niczym mur, przez któ­ry nie jeste­śmy się w sta­nie prze­bić, z pew­no­ścią nie do rze­czy­wi­sto­ści, do jakiej zda­je się mieć dostęp Salieri.

Pew­ne podo­bień­stwo zacho­dzi w przy­pad­ku czy­ta­nia tek­stów filo­zo­ficz­nych (zapew­ne i innych, jed­nak tutaj, jako filo­zof, ogra­ni­czę się do filo­zo­fii). Tak­że w tym przy­pad­ku moż­na mówić zarów­no o lek­tu­rze płyt­kiej, któ­ra odsła­nia jedy­nie cią­gi zna­ków, słów i zdań, jak i o lek­tu­rze, któ­ra otwie­ra przed umy­słem czy­ta­ją­ce­go nowe wymia­ry, wcią­ga go w podróż po kra­inie tajem­ni­czej i rów­nie wspa­nia­łej jak kró­le­stwo muzy­ki. Nie wiem, co dzie­je się w umy­śle kom­po­zy­to­ra, wiem nato­miast, co dzie­je się w umy­śle filo­zo­fa w trak­cie lek­tu­ry. Przy­naj­mniej odro­bi­ną wra­żeń z takich filo­zo­ficz­nych podró­ży chcę się z Wami, dro­dzy Czy­tel­ni­cy, podzielić.

Poczuj ciekawość!

Lek­tu­ra zaczy­na się od pyta­nia, pro­ble­mu, wokół któ­re­go sku­pia­ją się wysił­ki auto­ra książ­ki czy arty­ku­łu. Pro­blem nale­ży ziden­ty­fi­ko­wać, przyj­rzeć się mu w sku­pie­niu – dla­te­go zanim ruszy­cie w podróż po stro­nach książ­ki, war­to wyci­szyć się, odciąć od roz­pra­sza­ją­cych uwa­gę spraw i zamy­ślić się. Spoj­rzeć w dal, przez okno, nawet przez ścia­nę, któ­ra niech znik­nie na chwi­lę i odsło­ni prze­strzeń, aby nasz umysł mógł nabrać roz­pę­du, niczym maszy­na, któ­ra za chwi­le unie­sie się w powie­trze. Pierw­szy krok uczy­nio­ny w sku­pie­niu pro­wa­dzi ku uchwy­ce­niu pro­ble­mu, zro­zu­mie­niu, dla­cze­go war­to się nad nim pochy­lić, zna­leźć moty­wa­cję, aby doświad­czyć cie­ka­wo­ści, powie­dzieć: „Cie­ka­we, jak to jest? Dla­cze­go?” Moty­wa­cja jest pali­wem, któ­re daje moc pod­trzy­ma­nia uwa­gi i sku­pie­nia w trak­cie lektury.

Fot.: Gra­fi­ka znaj­du­ją­ca się w Muzeum Lot­nic­twa w Seat­tle (USA). Some rights rese­rved by Frank Koval­chek

Nie spiesz się!

Czy­ta­jąc, nie nale­ży się spie­szyć ani kie­ro­wać chę­cią przej­ścia jak naj­więk­szej licz­by stron w krót­kim cza­sie. Sło­wa, twier­dze­nia kry­ją w sobie znacz­nie wię­cej, niż to widać z ich lite­ral­ne­go odczy­ta­nia. Każ­de zda­nie odno­si do pew­nej licz­by pojęć i myśli, dotknię­te naszym wzro­kiem rezo­nu­je sko­ja­rze­nia­mi, odnie­sie­nia­mi do innych słów, myśli, cza­sa­mi nie­zwy­kle sub­tel­nie i led­wo zauwa­żal­nie. Pośpiech czy­ni nas śle­py­mi na te deli­kat­ne suge­stie, zapro­sze­nia, aby podą­żyć za nimi w myślach, dojść do głęb­szych zna­czeń i głęb­sze­go rozu­mie­nia. Dla­te­go wła­ści­wie po każ­dej myśli (naj­czę­ściej będzie to jeden aka­pit) trze­ba się zatrzy­mać i zadu­mać. Duma­jąc, nie rób­my nic albo przy­naj­mniej nie rób­my wie­le – naj­wy­żej przy­wo­łaj­my pyta­nie i uważ­nie przy­glą­daj­my się temu, co pre­zen­tu­je się przed umy­słem. Tro­chę jak leśnik w ostę­pach lasu cze­ka na pięk­ny widok jele­nia wyła­nia­ją­ce­go się z gęstwi­ny; nie­po­trzeb­ny hałas spło­szy zwie­rza, tak też chwi­la roz­pro­sze­nia („Co dziś będzie na obiad?”) zacie­ra widok głęb­sze­go znaczenia.

Fot.: Some rights rese­rved by Caro­li­ne Granycome

Coraz dalej i dalej

W mia­rę jak coraz głę­biej zanu­rza­my się w lek­tu­rę i roz­wa­ża­nia, wcho­dzi­my coraz dalej i dalej w nie­zna­ny nam teren – w gęstwi­nie nie­zna­ne­go lasu łatwo się zgu­bić, stra­cić orien­ta­cję, pomi­mo sku­pie­nia. Stąd rada następ­na – orga­ni­zuj­cie sobie w wyobraź­ni wizję cało­ści, celu, do któ­re­go tekst zmie­rza, poszcze­gól­nych kro­ków, sko­ja­rzeń, kolej­nych pytań i spo­so­bu, w jaki te wszyst­kie spla­ta­ją się ze sobą. Bywa, że cza­sem natknie­my się na myśli nie­zwy­kle trud­ne, zra­zu poczu­je­my, że roz­bi­ja­my się o sło­wa, nie może­my uchwy­cić ich sen­su. Nie trać­my cier­pli­wo­ści, w takich chwi­lach zno­wu war­to się zatrzy­mać, zamy­ślić. W wyobraź­ni przyj­rzeć się poję­ciom zawar­tym w myśli, jaką wyra­ża zda­nie, obra­cać je w gło­wie, patrzeć i cze­kać cier­pli­wie. Jeśli tekst jest bar­dzo wyma­ga­ją­cy, a sieć powią­zań mię­dzy bada­ny­mi poję­cia­mi gęsta, pomo­cą mogą być notat­ki, rysun­ki, dia­gra­my – słu­żą one sku­pie­niu i uła­twia­ją wglą­dy. W koń­cu nadej­dzie moment, w któ­rym myśl się odsło­ni, ujaw­ni, moment odkry­cia jakiejś odpo­wie­dzi, a może kolej­ne­go pytania.

Chwile, dla których warto żyć

Nie­je­den czy­tel­nik zasta­na­wia się pew­nie, co w tych reflek­sjach, filo­zo­ficz­nej lek­tu­rze takie­go pięk­ne­go? Gdzie czar obie­ca­ny na począt­ku? Otóż jest w filo­zo­ficz­nej reflek­sji coś nie­sa­mo­wi­te­go, coś, co każ­dy chy­ba prze­żyć pra­gnie. Kie­dy wyru­sza­my w podróż, jaką obie­cu­je książ­ka, do jakiej pro­wa­dzi zadu­ma wyru­sza­my dale­ko od naszej codzien­no­ści, od biur­ka (a może fote­la), przy któ­rym podróż roz­po­czę­li­śmy. Zamy­śla­jąc się nad sen­sem pyta­nia, podą­ża­jąc za myślą auto­ra (ale i swo­ją wła­sną) prze­cho­dzi­my przez nie­wi­dzial­ne wro­ta do inne­go świa­ta. Towa­rzy­szą temu prze­ży­cia porów­ny­wal­ne, a moim zda­niem znacz­nie bar­dziej głę­bo­kie, z tymi, któ­re były udzia­łem wiel­kich podróż­ni­ków z XVXVI wie­ku, a kie­dyś będą zapew­ne udzia­łem kosmo­nau­tów rusza­ją­cych ku odle­głym pla­ne­tom: unie­sie­nie, poczu­cie inno­ści i tajem­ni­cy, któ­ra ukry­wa coś wiel­kie­go i fascynującego.

Fot.: Some rights rese­rved by Ridin­gWi­th­Ro­bots

 

To, co cze­ka nas „po dru­giej stro­nie” filo­zo­ficz­nej reflek­sji, nie ustę­pu­je pięk­nem prze­ży­ciom ziem­skich i kosmicz­nych podróż­ni­ków. Wytrwa­łe­mu czy­tel­ni­ko­wi, poszu­ki­wa­czo­wi zro­zu­mie­nia będą dane doświad­cze­nia zapie­ra­ją­ce dech w pier­si, będą niczym widok Glo­bu z księ­ży­ca, prze­strzeń otwar­te­go morza, maje­sta­tycz­ne szczy­ty gór w bla­sku słoń­ca albo roze­śmia­ne oczy uko­cha­nej oso­by. Bowiem świat „po dru­giej stro­nie” ma w sobie coś nie­ziem­skie­go, coś więk­sze­go od nas, ku cze­mu w ciszy tęsk­ni­my – dosko­na­łość. Kto nie dał się wcią­gnąć filo­zo­ficz­nej lek­tu­rze, nie zasma­ko­wał kon­tem­pla­cji, nie prze­bił przez powierzch­nię kształ­tu słów, bo zabra­kło mu cier­pli­wo­ści, nigdy nie dowie się, jak wspa­nia­ły świat cze­ka na wycią­gnię­cie ręki. A wystar­czy się­gnąć po książ­kę na pół­ce albo egzem­plarz „Filo­zo­fuj!”.

 

Fot. głów­na: Some rights rese­rved by Luz Adria­na Vil­la.


Artur Szut­ta – filo­zof, pra­cow­nik Uni­wer­sy­te­tu Gdań­skie­go, spe­cja­li­zu­je się w filo­zo­fii spo­łecz­nej, ety­ce i meta­ety­ce. Jego pasje to przy­rzą­dza­nie smacz­nych potraw, nauka języ­ków obcych (obec­nie węgier­skie­go), cho­dze­nie po górach i gra w pił­kę nożną.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wes­przeć tę ini­cja­ty­wę dowol­ną kwo­tą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakład­ki WSPARCIE na naszej stro­nie, kli­ka­jąc poniż­szy link. Klik: Chcę wes­przeć „Filo­zo­fuj!”

Polecamy