Publicystyka Refleksje

Artur Szutta: O radości, jaką daje filozoficzna lektura

Częstą reakcją na zachętę do czytania literatury filozoficznej jest machnięcie ręką i słowa: „To nie dla mnie” albo „To musi być nudne”. Tymczasem filozoficzna lektura z nieodzowną domieszką refleksji może okazać się największą przygodą życia.

Najnowszy numer: Kim jest osoba?

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Najnowszy numer można nabyć od 1 sierpnia w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2018 można zamówić > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „tutaj”.

Kadr z fil­mu Amadeusz Milosa For­mana przed­staw­ia­ją­cy opisaną w tekś­cie scenę.

W filmie Amadeusz jest taka sce­na: Anto­nio Salieri, nad­worny kom­pozy­tor cesarza Aus­trii Józe­fa II, czy­ta tekst par­ty­tu­ry. Prze­b­ie­ga wzrok­iem nuty i rozkoszu­je się zapisaną w nich muzyką. Gdy­byśmy dys­ponowali możli­woś­cią podłączenia do jego umysłu jakiegoś urządzenia, dzię­ki które­mu moglibyśmy się przekon­ać, co dzieje się w jego wnętrzu, poczulibyśmy zaskocze­nie, słysząc har­moni­jne dźwię­ki przenika­jące przestrzeń niewidzial­nej fil­har­monii. Tym­cza­sem dla więk­szoś­ci z nas, nieza­praw­ionych w sztuce czy­ta­nia par­ty­tu­ry, papi­er, na który spoglą­da kom­pozy­tor, przed­staw­ia jedynie rój znaków, które poje­dync­zo może coś dla nas znaczą, jakieś G, jakieś A, ale jako całość są niczym mur, przez który nie jesteśmy się w stanie prze­bić, z pewnoś­cią nie do rzeczy­wis­toś­ci, do jakiej zda­je się mieć dostęp Salieri.

Pewne podobieńst­wo zachodzi w przy­pad­ku czy­ta­nia tek­stów filo­zoficznych (zapewne i innych, jed­nak tutaj, jako filo­zof, ograniczę się do filo­zofii). Także w tym przy­pad­ku moż­na mówić zarówno o lek­turze płytkiej, która odsła­nia jedynie cią­gi znaków, słów i zdań, jak i o lek­turze, która otwiera przed umysłem czy­ta­jącego nowe wymi­ary, wcią­ga go w podróż po krainie tajem­niczej i równie wspani­ałej jak królest­wo muzy­ki. Nie wiem, co dzieje się w umyśle kom­pozy­to­ra, wiem nato­mi­ast, co dzieje się w umyśle filo­zo­fa w trak­cie lek­tu­ry. Przy­na­jm­niej odrobiną wrażeń z takich filo­zoficznych podróży chcę się z Wami, drodzy Czytel­ni­cy, podzielić.

Poczuj ciekawość!

Lek­tu­ra zaczy­na się od pyta­nia, prob­le­mu, wokół którego sku­pi­a­ją się wysił­ki auto­ra książ­ki czy artykułu. Prob­lem należy ziden­ty­fikować, przyjrzeć się mu w skupi­e­niu – dlat­ego zan­im ruszy­cie w podróż po stronach książ­ki, warto wyciszyć się, odciąć od rozprasza­ją­cych uwagę spraw i zamyślić się. Spo­jrzeć w dal, przez okno, nawet przez ścianę, która niech zniknie na chwilę i odsłoni przestrzeń, aby nasz umysł mógł nabrać rozpę­du, niczym maszy­na, która za chwile uniesie się w powi­etrze. Pier­wszy krok uczyniony w skupi­e­niu prowadzi ku uch­wyce­niu prob­le­mu, zrozu­mie­niu, dlaczego warto się nad nim pochylić, znaleźć motywację, aby doświad­czyć cieka­woś­ci, powiedzieć: „Ciekawe, jak to jest? Dlaczego?” Motywac­ja jest pali­wem, które daje moc podtrzy­ma­nia uwa­gi i skupi­enia w trak­cie lek­tu­ry.

Fot.: Grafi­ka zna­j­du­ją­ca się w Muzeum Lot­nict­wa w Seat­tle (USA). Some rights reserved by Frank Kovalchek

Nie spiesz się!

Czy­ta­jąc, nie należy się spieszyć ani kierować chę­cią prze­jś­cia jak najwięk­szej licz­by stron w krótkim cza­sie. Słowa, twierdzenia kryją w sobie znacznie więcej, niż to widać z ich lit­er­al­nego odczy­ta­nia. Każde zdanie odnosi do pewnej licz­by pojęć i myśli, dotknięte naszym wzrok­iem rezonu­je sko­jarzeni­a­mi, odniesieni­a­mi do innych słów, myśli, cza­sa­mi niezwyk­le sub­tel­nie i led­wo zauważal­nie. Poś­piech czyni nas ślepy­mi na te delikatne sug­estie, zaproszenia, aby podążyć za nimi w myślach, dojść do głęb­szych znaczeń i głęb­szego rozu­mienia. Dlat­ego właś­ci­wie po każdej myśli (najczęś­ciej będzie to jeden akapit) trze­ba się zatrzy­mać i zad­u­mać. Duma­jąc, nie rób­my nic albo przy­na­jm­niej nie rób­my wiele – najwyżej przy­woła­jmy pytanie i uważnie przyglą­da­jmy się temu, co prezen­tu­je się przed umysłem. Trochę jak leśnik w ostę­pach lasu czeka na piękny widok jele­nia wyła­ni­a­jącego się z gęst­winy; niepotrzeb­ny hałas spłoszy zwierza, tak też chwila rozproszenia („Co dziś będzie na obi­ad?”) zaciera widok głęb­szego znaczenia.

Fot.: Some rights reserved by Car­o­line Grany­come

Coraz dalej i dalej

W miarę jak coraz głę­biej zanurza­my się w lek­turę i rozważa­nia, wchodz­imy coraz dalej i dalej w niez­nany nam teren – w gęst­winie niez­nanego lasu łat­wo się zgu­bić, stracić ori­en­tację, pomi­mo skupi­enia. Stąd rada następ­na – orga­nizu­j­cie sobie w wyobraźni wiz­ję całoś­ci, celu, do którego tekst zmierza, poszczegól­nych kroków, sko­jarzeń, kole­jnych pytań i sposobu, w jaki te wszys­tkie splata­ją się ze sobą. Bywa, że cza­sem natkniemy się na myśli niezwyk­le trudne, zrazu poczu­je­my, że rozbi­jamy się o słowa, nie może­my uch­wycić ich sen­su. Nie traćmy cier­pli­woś­ci, w takich chwilach znowu warto się zatrzy­mać, zamyślić. W wyobraźni przyjrzeć się poję­ciom zawartym w myśli, jaką wyraża zdanie, obra­cać je w głowie, patrzeć i czekać cier­pli­wie. Jeśli tekst jest bard­zo wyma­ga­ją­cy, a sieć pow­iązań między badany­mi poję­ci­a­mi gęs­ta, pomocą mogą być notat­ki, rysun­ki, dia­gramy – służą one skupi­e­niu i ułatwia­ją wglądy. W końcu nade­jdzie moment, w którym myśl się odsłoni, ujawni, moment odkrycia jakiejś odpowiedzi, a może kole­jnego pyta­nia.

Chwile, dla których warto żyć

Nieje­den czytel­nik zas­tanaw­ia się pewnie, co w tych reflek­s­jach, filo­zoficznej lek­turze takiego pięknego? Gdzie czar obiecany na początku? Otóż jest w filo­zoficznej reflek­sji coś niesamowitego, coś, co każdy chy­ba przeżyć prag­nie. Kiedy wyrusza­my w podróż, jaką obiecu­je książ­ka, do jakiej prowadzi zad­u­ma wyrusza­my daleko od naszej codzi­en­noś­ci, od biur­ka (a może fotela), przy którym podróż rozpoczęliśmy. Zamyśla­jąc się nad sensem pyta­nia, podąża­jąc za myślą auto­ra (ale i swo­ją włas­ną) prze­chodz­imy przez niewidzialne wro­ta do innego świa­ta. Towarzyszą temu przeży­cia porówny­walne, a moim zdaniem znacznie bardziej głębok­ie, z tymi, które były udzi­ałem wiel­kich podróżników z XVXVI wieku, a kiedyś będą zapewne udzi­ałem kos­mo­nautów rusza­ją­cych ku odległym plan­e­tom: uniesie­nie, poczu­cie innoś­ci i tajem­ni­cy, która ukry­wa coś wielkiego i fas­cynu­jącego.

Fot.: Some rights reserved by Rid­ing­With­Ro­bots

 

To, co czeka nas „po drugiej stron­ie” filo­zoficznej reflek­sji, nie ustępu­je pięknem przeży­ciom ziem­s­kich i kos­micznych podróżników. Wytr­wałe­mu czytel­nikowi, poszuki­wac­zowi zrozu­mienia będą dane doświad­czenia zapier­a­jące dech w pier­si, będą niczym widok Globu z księży­ca, przestrzeń otwartego morza, majes­taty­czne szczy­ty gór w blasku słoń­ca albo roześmi­ane oczy ukochanej oso­by. Bowiem świat „po drugiej stron­ie” ma w sobie coś nieziem­skiego, coś więk­szego od nas, ku czemu w ciszy tęskn­imy – doskon­ałość. Kto nie dał się wciągnąć filo­zoficznej lek­turze, nie zas­makował kon­tem­placji, nie prze­bił przez powierzch­nię ksz­tał­tu słów, bo zabrakło mu cier­pli­woś­ci, nigdy nie dowie się, jak wspani­ały świat czeka na wyciąg­nię­cie ręki. A wystar­czy sięgnąć po książkę na półce albo egzem­plarz „Filo­zo­fuj!”.

 

Fot. głów­na: Some rights reserved by Luz Adri­ana Vil­la.


Artur Szut­ta – filo­zof, pra­cown­ik Uni­w­er­syte­tu Gdańskiego, spec­jal­izu­je się w filo­zofii społecznej, etyce i metae­tyce. Jego pas­je to przyrządzanie smacznych potraw, nau­ka języków obcych (obec­nie węgier­skiego), chodze­nie po górach i gra w piłkę nożną.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Wesprzyj nasz projekt

Polecamy