Opracowania

Sokrates, cynicy i dwunożne, nieopierzone zwierzę

Czy filozofia jest dziś tym samym, czym była dla Sokratesa? Jak traktować zarzut, że zboczyła ze ścieżki wytyczonej przez niego prawie dwa i pół tysiąca lat temu? O dwóch sposobach filozofowania i ich narodzinach w starożytnej Grecji pisał na łamach „The New York Times” Nickolas Pappas.

Najnowszy numer: Zrozumieć emocje

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Nume­ry dru­ko­wa­ne moż­na zamó­wić onli­ne > tutaj. Pre­nu­me­ra­tę na rok 2017 moż­na zamó­wić > tutaj.

Magazyn można też nabyć od 4 sierpnia w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. > tutaj.

Aby dobro­wol­nie WESPRZEĆ naszą ini­cja­ty­wę dowol­ną kwo­tą, klik­nij „TUTAJ”.

Zna­na jest histo­ria, któ­ra mia­ła mieć miej­sce nie­dłu­go po śmier­ci Sokra­te­sa. Pla­ton, poszu­ku­jąc defi­ni­cji czło­wie­ka, okre­ślił go jako „zwie­rzę dwu­noż­ne, nie­opie­rzo­ne”. Kie­dy usły­szał o tym Dio­ge­nes z Syno­py, przy­szedł do Aka­de­mii z osku­ba­nym kogu­tem, mówiąc: „Oto jest czło­wiek Pla­to­na!”. Aka­de­mia, chcąc napra­wić defi­ni­cję poda­ną przez swo­je­go mistrza, doda­ła: „z pła­ski­mi paznok­cia­mi”. Aneg­do­ta ta – jak prze­ko­nu­je N. Pap­pas – dobrze przed­sta­wia dwa typy, któ­re filo­zo­fo­wie od zawsze reprezentowali.

Według nie­któ­rych filo­zo­fia zeszła z dro­gi obra­nej przez Sokra­te­sa mniej wię­cej z koń­cem XIX wie­ku, kie­dy to zaczę­ła sta­wać się w coraz więk­szym stop­niu wyspe­cja­li­zo­wa­ną dzie­dzi­ną wie­dzy upra­wia­ną na uni­wer­sy­te­tach. Ale prze­cież, twier­dzi Pap­pas, już po śmier­ci Sokra­te­sa widocz­nie zary­so­wa­ły się dwa spo­so­by filozofowania.

Dio­ge­nes z Syno­py uwa­żał się za ucznia Sokra­te­sa. Nawet jeśli go nigdy nie poznał oso­bi­ście, to znał filo­zo­fów, któ­rzy go zna­li. Sam Pla­ton nazwał Dio­ge­ne­sa „sza­lo­nym Sokra­te­sem”. Według Pap­pa­sa wła­śnie Pla­ton i Dio­ge­nes repre­zen­tu­ją dwa sta­ro­żyt­ne wzor­ce tego, jaki powi­nien być filozof.

Imię Pla­to­na łączy­my zazwy­czaj z jego Aka­de­mią, insty­tu­cją łączą­cą nauczy­cie­li i uczniów. Ucznio­wie mogli sta­wać się filo­zo­fa­mi dzię­ki uczo­no­ści i auto­ry­te­to­wi swo­ich mistrzów. Filo­zo­fia upra­wia­na w ten spo­sób opie­ra się na dąże­niu do sys­te­ma­ty­za­cji wie­dzy, reali­za­cji pew­ne­go inte­lek­tu­al­ne­go projektu.

Przed­sta­wio­na na począt­ku tek­stu aneg­do­ta wyda­je się przed­sta­wiać Dio­ge­ne­sa w nie­co korzyst­niej­szym świe­tle niż aka­de­mi­ków. Miał rację – osku­ba­ny kogut rze­czy­wi­ście jest dwu­noż­ny i nie­opie­rzo­ny, posia­da więc cechy mają­ce według Pla­to­na wyróż­niać czło­wie­ka. Mogli­by­śmy drwić z Aka­de­mii i z jej nie­udol­nych prób zde­fi­nio­wa­nia czło­wie­ka, ale pamię­taj­my, że na kry­ty­kę Dio­ge­ne­sa zare­ago­wa­ła odpo­wied­nio: popra­wi­ła definicję.

Kie­dy filo­zo­fo­wie spo­ty­ka­ją się ze sobą, mogą korzy­stać ze swo­ich pomy­słów i uspraw­niać wcze­śniej­sze osią­gnię­cia. Osku­ba­ny kogut był spo­so­bem na wyka­za­nie błę­du w teo­rii Platona.

W lite­ra­tu­rze znaj­dzie­my wie­le przy­kła­dów tych dwóch typów filo­zo­fów. Szko­ły Pla­to­na, Ary­sto­te­le­sa i sto­ików, któ­re przy­zna­ją się do swo­ich sokra­tej­skich korze­ni przed­sta­wia­ły antycz­ne­mu świa­tu filo­zo­fa jako poważ­ne­go oby­wa­te­la, schlud­nie ubra­ne­go, z buj­ną i zadba­ną bro­dą. Z dru­giej stro­ny mamy filo­zo­fów czer­pią­cych z tra­dy­cji cynic­kiej: zmierz­wio­ne bro­dy, zanie­dba­ne ubra­nia i zgar­bio­ne syl­wet­ki wspar­te na kiju. Cyni­cy prze­mie­rza­li antycz­ny świat, sta­no­wiąc wzór wol­no­my­śli­cie­la. Oby­wa­te­le świa­ta w nie­ustan­nej podró­ży – rów­nież w zna­cze­niu inte­lek­tu­al­nych poszu­ki­wań, tj. nie mogą­cy spo­cząć przy pew­nej wypra­co­wa­nej raz na zawsze teorii.

Cyni­cy byli waż­nym ele­men­tem kul­tu­ry w znacz­nym stop­niu dzię­ki temu, kim byli; w mniej­szym – z uwa­gi na to, co gło­si­li.  Jak pisze Pappas:

W dra­ma­cie ludz­kie­go życia zacho­wy­wa­li się nie jak auto­rzy teo­rii, ale akto­rzy mądro­ści. Zna­my ich z aneg­dot, ponie­waż żyli aneg­do­tycz­nie jako boha­te­ro­wie wciąż opo­wia­da­nych historii.

Kie­dy chrze­ści­jań­stwo sta­ło się legal­ne w Impe­rium Rzym­skim, pla­to­nizm dał wcze­sno­chrze­ści­jań­skim myśli­cie­lom poję­cia, któ­re uła­twia­ły zro­zu­mie­nie tego, co boskie. Ale kontr­kul­tu­ro­we wezwa­nie Sokra­te­sa tak­że wywar­ło na chrze­ści­ja­nach spo­re wra­że­nie: histo­ria Sokra­te­sa mówi nam, że może­my wie­rzyć w słusz­ność naszej dro­gi, nawet wte­dy, gdy cały świat jest prze­ciw­ko nam. Cyni­cy, któ­rzy przy­wią­zy­wa­li do tej myśli wiel­ką wagę, byli dla chrze­ści­jan zna­ko­mi­tym wzorem.

Filo­zo­fia szła obie­ma ścież­ka­mi, sys­te­ma­tycz­ną i burzy­ciel­ską, tak dłu­go jak mia­ła w pamię­ci Sokra­te­sa. […] Cyni­cy potrze­bu­ją aka­de­mii nie­da­le­ko sie­bie, choć­by tyl­ko po to, by mieć gdzie wypusz­czać swo­je osku­ba­ne kogu­ty, ale i aka­de­mia potrze­bu­je cyni­ków, choć­by tyl­ko dla przy­po­mnie­nia, że filo­zo­fia jest poważ­nym zajęciem

– pod­su­mo­wu­je Pappas.

Opra­co­wa­nie: Anto­ni Śmist

Źró­dło: The New York Times

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Skomentuj

Kliknij, aby skomentować

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wes­przeć tę ini­cja­ty­wę dowol­ną kwo­tą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakład­ki WSPARCIE na naszej stro­nie, kli­ka­jąc poniż­szy link. Klik: Chcę wes­przeć „Filo­zo­fuj!”

Polecamy