Opracowania

Sokrates, cynicy i dwunożne, nieopierzone zwierzę

Czy filozofia jest dziś tym samym, czym była dla Sokratesa? Jak traktować zarzut, że zboczyła ze ścieżki wytyczonej przez niego prawie dwa i pół tysiąca lat temu? O dwóch sposobach filozofowania i ich narodzinach w starożytnej Grecji pisał na łamach „The New York Times” Nickolas Pappas.

Najnowszy numer: Esencja piękna

Zapisz się do newslettera:

---

Filozofuj z nami w social media

Najnowszy numer można nabyć od 24 stycznia w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2018 można zamówić > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „tutaj”.

Znana jest historia, która miała mieć miejsce niedługo po śmierci Sokratesa. Platon, poszukując definicji człowieka, określił go jako „zwierzę dwunożne, nieopierzone”. Kiedy usłyszał o tym Diogenes z Synopy, przyszedł do Akademii z oskubanym kogutem, mówiąc: „Oto jest człowiek Platona!”. Akademia, chcąc naprawić definicję podaną przez swojego mistrza, dodała: „z płaskimi paznokciami”. Anegdota ta – jak przekonuje N. Pappas – dobrze przedstawia dwa typy, które filozofowie od zawsze reprezentowali.

Według niektórych filozofia zeszła z drogi obranej przez Sokratesa mniej więcej z końcem XIX wieku, kiedy to zaczęła stawać się w coraz większym stopniu wyspecjalizowaną dziedziną wiedzy uprawianą na uniwersytetach. Ale przecież, twierdzi Pappas, już po śmierci Sokratesa widocznie zarysowały się dwa sposoby filozofowania.

Diogenes z Synopy uważał się za ucznia Sokratesa. Nawet jeśli go nigdy nie poznał osobiście, to znał filozofów, którzy go znali. Sam Platon nazwał Diogenesa „szalonym Sokratesem”. Według Pappasa właśnie Platon i Diogenes reprezentują dwa starożytne wzorce tego, jaki powinien być filozof.

Imię Platona łączymy zazwyczaj z jego Akademią, instytucją łączącą nauczycieli i uczniów. Uczniowie mogli stawać się filozofami dzięki uczoności i autorytetowi swoich mistrzów. Filozofia uprawiana w ten sposób opiera się na dążeniu do systematyzacji wiedzy, realizacji pewnego intelektualnego projektu.

Przedstawiona na początku tekstu anegdota wydaje się przedstawiać Diogenesa w nieco korzystniejszym świetle niż akademików. Miał rację – oskubany kogut rzeczywiście jest dwunożny i nieopierzony, posiada więc cechy mające według Platona wyróżniać człowieka. Moglibyśmy drwić z Akademii i z jej nieudolnych prób zdefiniowania człowieka, ale pamiętajmy, że na krytykę Diogenesa zareagowała odpowiednio: poprawiła definicję.

Kiedy filozofowie spotykają się ze sobą, mogą korzystać ze swoich pomysłów i usprawniać wcześniejsze osiągnięcia. Oskubany kogut był sposobem na wykazanie błędu w teorii Platona.

W literaturze znajdziemy wiele przykładów tych dwóch typów filozofów. Szkoły Platona, Arystotelesa i stoików, które przyznają się do swoich sokratejskich korzeni przedstawiały antycznemu światu filozofa jako poważnego obywatela, schludnie ubranego, z bujną i zadbaną brodą. Z drugiej strony mamy filozofów czerpiących z tradycji cynickiej: zmierzwione brody, zaniedbane ubrania i zgarbione sylwetki wsparte na kiju. Cynicy przemierzali antyczny świat, stanowiąc wzór wolnomyśliciela. Obywatele świata w nieustannej podróży – również w znaczeniu intelektualnych poszukiwań, tj. nie mogący spocząć przy pewnej wypracowanej raz na zawsze teorii.

Cynicy byli ważnym elementem kultury w znacznym stopniu dzięki temu, kim byli; w mniejszym – z uwagi na to, co głosili.  Jak pisze Pappas:

W dramacie ludzkiego życia zachowywali się nie jak autorzy teorii, ale aktorzy mądrości. Znamy ich z anegdot, ponieważ żyli anegdotycznie jako bohaterowie wciąż opowiadanych historii.

Kiedy chrześcijaństwo stało się legalne w Imperium Rzymskim, platonizm dał wczesnochrześcijańskim myślicielom pojęcia, które ułatwiały zrozumienie tego, co boskie. Ale kontrkulturowe wezwanie Sokratesa także wywarło na chrześcijanach spore wrażenie: historia Sokratesa mówi nam, że możemy wierzyć w słuszność naszej drogi, nawet wtedy, gdy cały świat jest przeciwko nam. Cynicy, którzy przywiązywali do tej myśli wielką wagę, byli dla chrześcijan znakomitym wzorem.

Filozofia szła obiema ścieżkami, systematyczną i burzycielską, tak długo jak miała w pamięci Sokratesa. […] Cynicy potrzebują akademii niedaleko siebie, choćby tylko po to, by mieć gdzie wypuszczać swoje oskubane koguty, ale i akademia potrzebuje cyników, choćby tylko dla przypomnienia, że filozofia jest poważnym zajęciem

– podsumowuje Pappas.

Opracowanie: Antoni Śmist

Źródło: The New York Times

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy