Artykuł Satyra

Piotr Bartula: Dobra natura i zły uczeń

Zły uczeń pomijał zawsze opisy przyrody w lekturach szkolnych, bo natura jawiła się w nich jako nieskończenie nudna. Nużyła go ta tęsknota do tych pagórków leśnych, do tych łąk zielonych „Szeroko nad błękitnym Niemnem rozciągnionych/ Do tych pól malowanych zbożem rozmaitem,/ Wyzłacanych pszenicą, posrebrzanych żytem;/ Gdzie bursztynowy świerzop, gryka jak śnieg biała/ Gdzie panieńskim rumieńcem dzięcielina pała/ A wszystko przepasane jakby wstęgą, miedzą/ Zieloną, na niej z rzadka ciche grusze siedzą”.

Tekst ukazał się w „Filozofuj!” 2021 nr 5 (41), s. 42–43. W pełnej wersji graficznej jest dostępny w pliku PDF.


Nie było i nie ma większej tortury dla złego ucznia niżeli nuda. Jest ona niekiedy źródłem poezji, ale równie często motywem zbrodni i rewolucji. Mucha wrzucona do sieci pająka, natura pożerająca i pożerana – to widok sycący znudzony wzrok i uczucia złego ucznia. Podobnie cieszyło go nadziewanie konika polnego na wędkę, chociaż glista (lub dżdżownica) jakby bardziej na to zasługiwała – z powodów estetycznych… Nawiasem mówiąc, nasuwał się złemu uczniowi okrutny wniosek filozoficzny: piękno ma większe prawa niźli szpetota. Nie raz przecież słyszał o werdyktach sądowych promujących osoby piękniejsze. Również w życiu towarzyskim „ładny” mówi byle co i słyszy: cóż za trafne spostrzeżenie. „Szpetny” za to samo otrzymuje reprymendę: milcz, głupcze… Jakież to naturalne!

U złego ucznia nie działało sumienie ekologiczne. Nie wiedział, że w tle jego naturalnego zachowania tkwi szowinizm gatunkowy. Nie rozważał śladem Artura Schopenhauera przewagi boleści zabijanego nad radością zabijającego: „Kto zechce pokrótce sprawdzić twierdzenia, że na świecie przyjemność przeważa nad boleścią lub że się przynajmniej równoważą, niech porówna doznania zwierzęcia pożeranego przez inne z doznaniami pożerającego”. Niefrasobliwie/epikurejsko zabijał ważki, motyle, ćmy, biedronki, komary, ważki, torturował żaby. Nie czuł, że podważa etykę poszanowania przyrody. On tylko likwidował nudę i monotonię życia. Już w dzieciństwie odkrył, że najlepszym na to remedium jest zabijanie.

Wedle klasyków filozofii polityki człowiek naturalny tak się w końcu znudził strachem i mordowaniem (Hobbes) albo nicnierobieniem (Rousseau), że za pomocą artefaktu umowy społecznej powołał do życia sztucznego obywatela. Stan naturalny przezwyciężył zaś przez sztuczny stan państwa, które legalnie może karać „złych uczniów” – uśmiercać ich na krzesłach elektrycznych, „zastrzykiem śmierci” lub z użyciem trujących gazów bojowych.

Z nudów powstały wspaniałe świątynie antropocenu: Uniwersytet, Kawiarnia, Kościół, Opera. Życie uniwersyteckie to fauna i flora konferencyjna profesorów, doktorów i magistrów (plus paprotki), kawiarnie z przyrodą mają związek poprzez nazwy alkoholi (magnolia, złote piaski, żubr, czarna porzeczka, wiśniówka), celibat to wynalazek ostentacyjnie antynaturalny, tak samo gmach opery w Manaus zbudowany w dżungli za pieniądze magnatów kauczuku. Ku jej czci powstał film pt. Fitzcarraldo Wernera Herzoga, którego bohater – fanatyk opery – przeprawia sztuczny statek przez naturalne góry. Zły uczeń oglądał oczywiście film na wagarach w parku, bo siedzenie w szkolnej ławie było beznadziejnie nudne.

Starzy nauczyciele mówili uczniowi: kto widział stodołę, rozród zwierząt, rzekę, wiejską gospodę, ten tylko może w pełni zrozumieć lekturę Chłopów. Dzisiaj istnieją już tylko producenci żywności, dzieci nie chodzą do lasu ze strachu przed kleszczem, w obawie przed utonięciem pluskają się w gumowym basenie made in China. Nowy Reymont musiałby napisać czterotomowe dzieło pt. Urzędnicy. Wolą oni pracować w świetle niebieskich ekranów pełnych sztucznych słońc, gwiazd i księżyców niżeli w polu. Jak o wiele bardziej zachwycające były swobodne wymachy ramion na stoku, widok zielonej łąki migocącej jaskrami i stokrotkami, śpiew ptaka i bzykanie pszczół.

Świat natury jawi się niekiedy złemu uczniowi we wspomnieniach niczym sielanka: nie było grodzenia, istniała realna rzeka, łąka, krowa. Teraz już wie, że krowie niepachy zatruwają całą przyrodę. Jej urocze placki można będzie niebawem oglądać tylko w zoo. Czuje niekiedy nostalgię za utraconym „latem leśnego człowieka”, który: „zamiast iść szukać rozrywki w dusznej sali knajpy, z gilem chowanym się bawi i dogląda go”… (lub zabija go!).

Dzisiaj prawa zwierząt stały się zarzewiem sporów ideowych między szkołami etycznymi skruszonych złych uczniów. Ponad głowami obojętnych ptaków, drzew i skał toczą oni wojny kulturowe o właściwe metody żywieniowe, dopuszczalność polowań, ratowanie zbłąkanych zwierząt, dokarmianie, eksperymenty medyczne. Nie tak dawno (jak dla filozofa) w słynącej z tolerancji Holandii polityk Pim Fortuyn został – w imię etyki ekologicznej – zgładzony przez fanatyka ruchu wyzwolenia zwierząt. Fortuyn był bowiem zwolennikiem noszenia futer, czyli zgodnie z „ekoprawdą” domagał się skalpowania fok i baranów, holokaustu tygrysów i krokodyli. Brzydzący się siadania na skórzanych fotelach zabójca uznał, że ratowanie braci młodszych usprawiedliwia zabijanie braci starszych. Kult przyrody, krytyka miasta, asfaltu, nikotynizmu i dekadencji nie chroni jednak przed okrucieństwem i przemocą złych uczniów.

Bo też i sama natura nie jest zbyt romantyczna. Przekonał się o tym rozczarowany przyrodnik Czesław Miłosz: „Te morderstwa pająków, te musze dziwactwa/ I zabawy bakterii, i zieleń jak rana/ Nie bawią mnie, przeciwnie, duszą jak astma./ Naturo! Politycznie jesteś podejrzana./ Dachau koników polnych! Mrówek Oświęcimie! Próżno zbrodnie maskujesz zieloną peruką./ Kiedy nasz ludzki sztandar glob ziemski owinie,/ Nic nie będzie Naturą – wszystko będzie sztuką”. Natura to piękna, ale zła, przebiegła i bezlitosna kobieta – femme fatale. Nawet rośliny kuszą i zabijają. Nie inaczej czynią źli uczniowie, podobni często bardziej do aniołków niż szkaradnych postaci urodzonych morderców z katalogów Cesarego Lombroso. Ale i oni będą kiedyś martwą naturą.

Podobnie jak uczniowie dobrzy. Gdy przemówi głos natury, wszyscy ludzie będą równi.

Aneks

Filozof Thomas Nagel stwierdził, że człowiek nie może wiedzieć, jak to jest być nietoperzem: „Namysł, jak to jest być nietoperzem, prowadzi nas zatem do wniosku, że istnieją fakty, z których nie zdają sprawy zdania wyrażalne w ludzkim języku. Możemy być zmuszeni uznać istnienie takich faktów, nie będąc w stanie ich stwierdzić czy zrozumieć”. Jednak wyznania złego ucznia są niepojęte dla nietoperzy dokładnie tak samo, jak nietoperz jest niedostępny dla ucznia. Pisarz i jego wydawca nie mogą liczyć na sukces czytelniczy w środowisku lwów, małp, nietoperzy, żab etc. Pozostają nam tylko uczniowie, z którymi pędzimy donikąd w Kosmicznej Pierwszej Klasie. Leci w niej coraz mniej koneserów Dzieł Zebranych, a coraz więcej czytelników SMS-ów wybranych. SOS.


Piotr Bartula – doktor habilitowany, pracownik naukowy Zakładu Filozofii Polskiej Uniwersytetu Jagiellońskiego, eseista. Zajmuje się polską i zachodnią filozofią polityki, twórca tzw. testamentowej teorii sprawiedliwości. Autor książek: Kara śmierci – powracający dylemat, August Cieszkowski redivivus, Liberalizm u kresu historii.

Tekst jest dostępny na licencji: Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska.
W pełnej wersji graficznej jest dostępny w pliku PDF.

< Powrót do spisu treści numeru.

Ilustracja: Anna Koryzma

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2024 można zamówić > tutaj.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Skomentuj

Kliknij, aby skomentować

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy