Artykuł Historia filozofii nowożytnej Ontologia

Anna Tomaszewska: David Hume o naturze związków przyczynowych

Co wiedza naukowa ma wspólnego z wiarą? Krytyka przyczynowości przeprowadzona w XVIII wieku przez Davida Hume’a prowadzi do wniosku, że między tymi dziedzinami nie ma istotnych różnic.

Tekst ukazał się w „Filo­zo­fuj” 2019 nr 3 (27), s. 9–11. W pełnej wer­sji graficznej jest dostęp­ny w pliku PDF.


W mowie potocznej sfor­mułowań odnoszą­cych się do związków przy­czynowych uży­wamy nawet wtedy, gdy nie posługu­je­my się słowa­mi „związek przy­czynowy” czy „przy­czy­na”. Nie tylko więc mówimy na przykład, że przy­czyną kolizji pojazdów była nad­mier­na pręd­kość jed­nego z nich, ale też że ogień parzy albo poży­wie­nie zaspoka­ja głód. W drugim wypad­ku zakładamy ist­nie­nie pewnych zależnoś­ci – które nazy­wamy związka­mi przy­czynowy­mi – między określony­mi rodza­ja­mi rzeczy: ogniem i uczu­ciem bólu czy zjedze­niem kawał­ka chle­ba i uczu­ciem sytoś­ci. Poję­cie związku przy­czynowego odgry­wa kluc­zową rolę w naukach empirycznych, takich jak fizy­ka czy chemia. Jed­nym z głównych celów tych nauk jest bowiem wyjaś­ni­an­ie zjawisk, odpowiedź na pyta­nia typu „dlaczego to a to miało lub ma miejsce?”, czyli odkry­wanie przy­czyn. Jak jed­nak należy rozu­mieć znacze­nie wypowiedzi o zachodze­niu związków przy­czynowych lub zakłada­ją­cych ist­nie­nie takich związków?

Impresje i idee

Odpowiedź na to pytanie moż­na znaleźć w dziełach szkock­iego filo­zo­fa epo­ki oświece­nia, Davi­da Hume’a  (1711–1776), Trak­ta­cie o naturze ludzkiej oraz Bada­ni­ach doty­czą­cych rozu­mu ludzkiego. Hume jest przed­staw­icielem empiryz­mu, tj. kierunku w teorii poz­na­nia, zgod­nie z którym cała nasza wiedza wywodzi się z doświad­czenia, nie ist­nieje więc wiedza wrod­zona. Według szkock­iego filo­zo­fa każ­da idea, czyli pewnego rodza­ju treść naszego umysłu, bierze swój początek w jakiejś impresji, to znaczy w bezpośred­nim doświad­cze­niu zmysłowym. Na przykład idea czer­wieni – poję­cie czer­wonej bar­wy – może wywodz­ić się ze wzrokowego doświad­czenia bar­wy płatków ­konkret­nego czer­wonego tuli­pana. Hume uważa także, że doświad­cze­nie uza­sad­nia te spośród naszych przekon­ań, które doty­czą fak­tów. Nie wszys­tkie przeko­na­nia wyma­ga­ją uza­sad­nienia przez doświad­cze­nie, ponieważ ist­nieją też takie, których prawdzi­wość moż­na wykazać na drodze anal­izy zawartych w nich ter­minów. Do tej ostat­niej klasy zdań o relac­jach między idea­mi należą według Hume’a zda­nia matem­aty­ki i logi­ki. Dzieląc poz­nanie w ten sposób, filo­zof przyj­mu­je następu­jącą zasadę: jeśli nie da się wskazać na impresję czy też zbiór impresji, z których wywodzi się dana idea, należy tę ideę uznać za bezsen­sowną. Inny­mi słowy, jeśli żywimy przeko­nanie, które doty­czy fak­tów, ale którego treś­ci nie potrafimy pow­iązać z jakimkol­wiek doświad­cze­niem, przeko­nanie takie nie może być prawdzi­we (o ile w ogóle ma ono jakąkol­wiek treść).

Pojaw­ia się tu jed­nak pewien prob­lem. Ist­nieją prze­cież przeko­na­nia, których treś­ci nie potrafimy w całoś­ci pow­iązać z doświad­cze­niem. Mówiąc językiem Hume’a, w przy­pad­ku niek­tórych idei nie sposób wskazać na impres­je, z których idee te miały­by się wywodz­ić. Do takich przekon­ań należą te, które doty­czą ist­nienia przed­miotów zewnętrznych wzglę­dem naszego umysłu, ist­nienia nas samych jako zachowu­ją­cych tożsamość w cza­sie pod­miotów doświad­czenia, a także zachodzenia relacji przy­czynowych między dany­mi rzecza­mi bądź rodza­ja­mi rzeczy. Na przykład gdy twierdzę, że przy­czyną kolizji pojazdów była nad­mier­na pręd­kość jed­nego z nich, treść mojej wypowiedzi zna­jdzie w doświad­cze­niu tylko częś­ciowe potwierdze­nie: licznik jed­nego z pojazdów wskazy­wał, że kierow­ca poruszał się z pręd­koś­cią pon­ad 100 km/h w tere­nie zabu­dowanym, pół min­u­ty później zaob­ser­wowano zderze­nie pojaz­du z maszyną wyjeżdża­jącą z dro­gi pod­porząd­kowanej i uderze­nie jed­nego pojaz­du w dru­gi. Samego związku przy­czynowego między tymi dwoma zdarzeni­a­mi nie moż­na zaob­ser­wować jako ele­men­tu dającego się wyo­dręb­nić z doświad­czenia. Czy w takim razie zdanie mówiące o tym, że taki związek miał miejsce, jest pozbaw­ione sen­su?

Analiza związku przyczynowego

Odpowiedź Hume’a na tak zadane pytanie skła­da się z dwóch częś­ci, które nazwę negaty­wną i pozy­ty­wną. Pier­wsza część zaczy­na się od anal­izy poję­cia związku przy­czynowego. Na poję­cie to składa­ją się poję­cia następst­wa i koniecznego pow­iąza­nia. Po pier­wsze, zdarze­nie B, które nazy­wamy skutkiem, następu­je po zdarze­niu A, które nazy­wamy przy­czyną. Po drugie, B nie mogło­by zaist­nieć, gdy­by nie zaist­ni­ało A, oraz na pod­staw­ie fak­tu zaist­nienia A może­my wnosić, że również B się wydarzy. Dalej Hume dowodzi, że o ile doświad­cze­nie uza­sad­nia nasze przeko­na­nia o następowa­niu po sobie danych zdarzeń, o tyle nie uza­sad­nia ono przekon­ań o ist­nie­niu koniecznego związku między taki­mi następu­ją­cy­mi po sobie zdarzeni­a­mi. Nie tylko nie obser­wu­je­my takiego pow­iąza­nia, ale także nie doświad­cza­my tego, by dana rzecz czy zdarze­nie miały w sobie „moc” wywoły­wa­nia jakichkol­wiek skutków. Co więcej, przeko­na­nia o ist­nie­niu koniecznych pow­iązań między zdarzeni­a­mi nie da się uza­sad­nić również za pomocą rozu­mowa­nia, czyli na drodze dedukcji. Nie ma sprzecznoś­ci log­icznej w stwierdze­niu, że mimo przekroczenia pręd­koś­ci i włączenia się drugiego pojaz­du do ruchu, a nawet zetknię­cia się dwóch pojazdów ze sobą – z których jeden był rozpęd­zony – do kolizji nie doszło, podob­nie jak nie jest wewnętrznie sprzecz­na myśl, że pewnego razu po nocy nie nastąpi dzień ani nawet –  że ogień nie parzy. Przeko­na­nia o ist­nie­niu koniecznych pow­iązań między zdarzeni­a­mi nie da się więc wywieść z rozważa­nia relacji między idea­mi. Jak wspom­ni­ałam wcześniej, uza­sad­nione są według Hume’a tylko zda­nia oparte na doświad­cze­niu lub doty­czące związków między idea­mi. Sko­ro przeko­nanie o ist­nie­niu koniecznych pow­iązań nie należy do żad­nej z tych klas, to nie jest przeko­naniem uza­sad­nionym.

Jed­nak mimo że przy­toc­zone przykłady nie stanow­ią stwierdzeń sprzecznych wewnętrznie, nie­jako instynk­town­ie wyczuwamy, iż mało praw­dopodob­ne jest, aby to, co głoszą, rzeczy­wiś­cie mogło mieć miejsce. Żywimy bowiem przeświad­cze­nie (con­vic­tion) o tym, że pewne zdarzenia, czy też ich rodza­je, są ze sobą pow­iązane relac­ja­mi przy­czynowy­mi. Skąd bierze się takie przeświad­cze­nie? I czy mimo braku wystar­cza­jącego uza­sad­nienia na rzecz jego prawdzi­woś­ci mamy pra­wo je żywić? Pozy­ty­w­na część argu­men­tacji Hume’a doty­czącej związku przy­czynowego odpowia­da na to pytanie. Według szkock­iego filo­zo­fa tym, co spraw­ia, że jesteśmy skłon­ni uważać, iż pewne zdarzenia są pow­iązane relacją przy­czynową, jest nawyk łączenia ze sobą tych zdarzeń, jaki pow­sta­je w nas dzię­ki temu, że obser­wu­je­my pow­tarza­jące się następst­wo zdarzeń do nich podob­nych lub też tego samego rodza­ju. Niemowlę nie przy­chodzi na świat z wiedzą o tym, że ogień parzy. Doświad­cza­jąc jed­nak roz­maitych gorą­cych przed­miotów, dziecko naby­wa – niekoniecznie w sposób świadomy – przeświad­cze­nie o ist­nie­niu nieroz­er­wal­nego związku między ideą gorą­ca a ideą bólu. Przyzwycza­je­nie wyt­warza w umyśle braku­jące doświad­cze­nie – impresję – koniecznego związku między rzecza­mi, z których jed­ną nazy­wamy przy­czyną, a drugą skutkiem.

Konsekwencje zarzutów Hume’a

Argu­men­tac­ja Hume’a prowadzi do dość zaskaku­ją­cych wniosków. Zgod­nie z nią bowiem okazu­je się, że przekon­ań doty­czą­cych relacji przy­czynowych nie moż­na uza­sad­nić, odwołu­jąc się do dają­cych się zaob­ser­wować fak­tów. Zda­nia mówiące o przy­czy­nach może­my stwierdzać, pamię­ta­jąc jed­nak, że pod­stawą do ich wygłasza­nia jest ist­nie­nie pewnego psy­cho­log­icznego mech­a­niz­mu: po pros­tu nasz umysł dzi­ała w taki sposób, że łączy niek­tóre zdarzenia tak, jak­by w rzeczy­wis­toś­ci również były one ze sobą pow­iązane. Jeśli więc zda­nia nau­ki mają doty­czyć zjawisk, które może­my zaob­ser­wować, nie należy twierdz­ić, że nau­ka zaj­mu­je się odkry­waniem przy­czyn, lecz co najwyżej – że opisu­je pow­iązanie ze sobą pewnych zdarzeń relac­ja­mi cza­sowo-przestrzen­ny­mi. Inny­mi słowy, tak rozu­mi­ana nau­ka nie bada związków przy­czynowych, lecz stałe następst­wa.

Jeśli jed­nak chcielibyśmy pozostać przy takim rozu­mie­niu nau­ki, zgod­nie z którym odkry­wa ona związ­ki przy­czynowe, to biorąc pod uwagę, że według Hume’a w poję­ciu przy­czyny zaw­iera się poję­cie koniecznoś­ci (ta zaś ma charak­ter subiek­ty­wny, bo sprowadza się do nieod­partego poczu­cia) –
będziemy musieli uznać, że nie ma istot­nej różni­cy między stwierdzeni­a­mi naukow­ca, który przeprowadz­ił pewną liczbę ekspery­men­tów w celu wery­fikacji swo­jej hipotezy, a stwierdzeni­a­mi człowieka niewyk­sz­tał­conego, a nawet sza­leń­ca, który „czu­je”, że rzeczy mają się tak, jak mu się wyda­je. Jak pisał Bertrand Rus­sell w Dzie­jach zachod­niej filo­zofii, argu­men­tac­ja Hume’a prowadzi do „bankruct­wa osiem­nas­towiecznej racjon­al­noś­ci”, gdyż każe uznać, że w isto­cie nie ma różni­cy między wiarą a wiedzą naukową. Jakkol­wiek by było, scep­ty­cyzm szkock­iego filo­zo­fa skła­nia nas do tego, by nie ufać zbyt­nio rezul­tatom badań nauk empirycznych.


Anna Tomaszews­ka – Adi­unkt w Zakładzie His­torii Filo­zofii Insty­tu­tu Filo­zofii Uni­w­er­syte­tu Jagiel­lońskiego. Zawodowo intere­su­je się filo­zofią nowożyt­ną, zwłaszcza myślą Kan­ta, a także zagad­nieni­a­mi z zakre­su teorii poz­na­nia i filo­zofii umysłu. Wol­ny czas spędza na łonie natu­ry (od wycieczek górs­kich po agro­tu­rystykę), lubi też pop­u­larne pol­skie kome­die z lat 80. ubiegłego stule­cia.

Tekst jest dostęp­ny na licencji: Uznanie autorstwa-Na tych samych warunk­ach 3.0 Pol­s­ka.

< Powrót do spisu treś­ci numeru.

Ilus­trac­ja: Mał­gorza­ta Uglik

Najnowszy numer można nabyć od 3 września w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2020 można zamówić > tutaj.

Aby dobrowolnie WESPRZEĆ naszą inicjatywę dowolną kwotą, kliknij „tutaj”.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy