Artykuł Epistemologia Etyka

Artur Szutta: Anatomia relatywizmu

Chociaż relatywizmów jest wiele, można mówić o ich wspólnej strukturze. Jej uchwycenie pozwala zrozumieć nie tylko naturę tej grupy stanowisk, ale także uświadomić sobie, dlaczego to stanowisko może wydawać się atrakcyjne oraz jakie może mieć słabości.

Tekst uka­zał się w „Filo­zo­fuj!” 2019 nr 4 (28), s. 8–9. W peł­nej wer­sji gra­ficz­nej jest dostęp­ny w pli­ku PDF.


Zacznijmy od słowa

Na począ­tek przyj­rzyj­my się same­mu sło­wu „rela­ty­wizm”. Pocho­dzi on od przy­miot­ni­ka „rela­tyw­ny”, ten od łaciń­skie­go rela­ti­vus, ozna­cza­ją­ce­go cechę odno­sze­nia się do cze­goś, bycia w rela­cji z czymś. Bar­dziej pol­sko brzmią­cy odpo­wied­nik tego ter­mi­nu to sło­wo „względ­ny”. Tak oto może­my powie­dzieć, że ktoś jest relatywnie/względnie wyso­ki, mając na myśli, że posia­da on tę cechę w odnie­sie­niu do kogoś inne­go, ale nie­ko­niecz­nie zawsze i w każ­dym przy­pad­ku. Na przy­kład Guli­wer był olbrzy­mem wzglę­dem Lili­pu­tów, nato­miast wca­le nim nie był wzglę­dem miesz­kań­ców Brob­din­gnag. Albo nasza Zie­mia wzglę­dem nas, ludzi, jest potęż­na, ale w porów­na­niu z Dro­gą Mlecz­ną jest drob­niej­sza niż pył wzglę­dem czło­wie­ka. W rela­ty­wi­zmie nie o taką jed­nak względ­ność cho­dzi, a przy­naj­mniej nie tyl­ko o taką.

Definicja ogólna

Licz­ne są rela­ty­wi­zmy, mogą doty­czyć róż­nych dzie­dzin: moral­no­ści, kul­tu­ry, pozna­nia, bytu, jed­nak tezy, któ­re gło­szą, mają wspól­ną struk­tu­rę. Moż­na ją okre­ślić nastę­pu­ją­co: X posia­da cechę F w zależ­no­ści od Z. Przez X może­my rozu­mieć sądy, war­to­ści, nor­my, ale też fak­ty, jakieś aspek­ty świa­ta. Przez F zaś może­my rozu­mieć takie cechy X jak praw­da, racjo­nal­ność, zasad­ność, pięk­no, słusz­ność, dobroć itd. Nato­miast Z ozna­cza czyn­nik, w rela­cji do któ­re­go, wzglę­dem któ­re­go albo poprzez któ­ry X posia­da F. Na przy­kład nie­wol­nic­two (X) jest moral­nie złe (F) w ramach kul­tu­ry współ­cze­sne­go Zacho­du (Z). Albo lody tru­skaw­ko­we (X) są smacz­ne (F) dla Jana (Z). Czę­sto w naszych potocz­nych wypo­wie­dziach pomi­ja­my Z, ogra­ni­cza­jąc się jedy­nie do wypo­wie­dzi typu: „Nie­wol­nic­two jest złe”, „Lody tru­skaw­ko­we są smacz­ne”, przez co zda­niem rela­ty­wi­sty może­my nabyć błęd­ne­go prze­ko­na­nia, że są to cechy abso­lut­ne (bez­względ­ne), zapo­mi­na­my o czyn­ni­ku Z, któ­ry z tego powo­du rela­ty­wi­ści (np. Paul Boghos­sian) okre­śla­ją mia­nem ukry­te­go parametru.

Trzy anty (nie mylić z Entami)

Ogól­ny obraz rela­ty­wi­zmu moż­na dopeł­nić prze­ciw­sta­wie­niem go tezom (lub sta­no­wi­skom), któ­re sta­no­wią jego zaprze­cze­nie. Tak więc po pierw­sze rela­ty­wizm jest anty­ab­so­lu­ty­stycz­ny, prze­czy ist­nie­niu (glo­bal­nie lub jedy­nie w ramach pew­nej dzie­dzi­ny, takiej jak na przy­kład moral­ność, este­ty­ka czy logi­ka) prawd, war­to­ści czy innych wła­sno­ści, któ­re sto­su­ją się do wszyst­kich cza­sów, miejsc czy kul­tur. Czy­li prze­czy ist­nie­niu takich X (w ogó­le lub w danej dzie­dzi­nie), któ­re posia­da­ją F wzglę­dem każ­de­go moż­li­we­go Z.

Po dru­gie rela­ty­wizm jest anty­obiek­ty­wi­stycz­ny, tj. prze­czy ist­nie­niu (glo­bal­nie lub w danej dzie­dzi­nie) prawd, war­to­ści lub innych F, któ­re były­by nie­za­leż­ne od umy­słów. Na przy­kład rela­ty­wi­sta este­tycz­ny będzie prze­czył ist­nie­niu cechy pięk­na, któ­ra była­by nie­za­leż­na od umy­słu tego, kto to pięk­no podziwia.

Po trze­cie rela­ty­wizm jest anty­mo­ni­stycz­ny, czy­li negu­je tezę, że nie może być wię­cej niż jed­na popraw­na odpo­wiedź na okre­ślo­ne pyta­nie lub pyta­nia (rela­ty­wi­zmy lokal­ne) lub wszel­kie pyta­nie (to w przy­pad­ku glo­bal­ne­go relatywizmu).

Różne relatywizmy

W zależ­no­ści od tego, jak zde­fi­niu­je­my X, FZ, będzie­my mie­li do czy­nie­nia z róż­nym rodza­jem rela­ty­wi­zmu. Jeże­li przez X będzie­my rozu­mie­li sądy moral­ne, war­to­ści moral­ne lub wła­sno­ści moral­ne, zaś przez F cechę praw­dzi­wo­ści lub fał­szu (albo pre­dy­kat ist­nie­nia – w przy­pad­ku wła­sno­ści moral­nych), a przez Z kul­tu­rę, gru­pę osób (bądź nawet kon­kret­ne jed­nost­ki), wów­czas będzie­my mówi­li o rela­ty­wi­zmie etycz­nym. Nato­miast jeśli X będzie dla nas sąda­mi, prze­ko­na­nia­mi lub teo­rią, zaś F cechą praw­dzi­wo­ści, racjo­nal­no­ści (Z może zno­wu odno­sić się do kul­tu­ry lub jakiejś gru­py jed­no­stek), wów­czas może­my mówić o rela­ty­wi­zmie epi­ste­mo­lo­gicz­nym (poznaw­czym). Jeśli nato­miast bar­dziej sku­pi­my się na Z, defi­niu­jąc je jako pew­ną kul­tu­rę (w odnie­sie­niu do któ­rej dany sąd/norma etc. jest praw­dzi­wy bądź słusz­ny), wów­czas może­my mówić o rela­ty­wi­zmie kulturowym.

Co motywuje do przyjęcia relatywizmu?

Zwo­len­ni­cy róż­ne­go rodza­ju rela­ty­wi­zmów powo­łu­ją się na wie­le racji – naj­czę­ściej są to jed­nak obser­wa­cje doty­czą­ce róż­no­rod­no­ści kul­tu­ro­wej, upo­rczy­wo­ści wie­lu spo­rów, któ­rych zda­niem rela­ty­wi­stów nie da się roz­strzy­gnąć przez odwo­ła­nie do jakie­goś super-kry­te­rium (np. przez odwo­ła­nie się do auto­ry­te­tu Boga, per­cep­cji zmy­sło­wej czy jakichś prawd oczy­wi­stych dla wszyst­kich). Zda­niem rela­ty­wi­stów nasze uza­sad­nie­nia (czy dowo­dy) w danej dzie­dzi­nie lub glo­bal­nie są per­spek­ty­wicz­ne, tj. mogą zostać uzna­ne jedy­nie z jakiejś per­spek­ty­wy (per­spek­ty­wy kul­tu­ry, teo­rii, jakie­goś celu prak­tycz­ne­go, sche­ma­tu poję­cio­we­go, języ­ka itd.). Jak twier­dzą, wszyst­ko jest kon­tek­stu­al­ne, nie ma Archi­me­dej­skie­go punk­tu spoj­rze­nia na rze­czy­wi­stość. Twier­dząc, że coś jest jakieś, powin­ni­śmy pamię­tać, że tak napraw­dę twier­dzi­my, że coś jest jakieś z jakiejś per­spek­ty­wy (rela­tyw­nie wzglę­dem jakie­goś sys­te­mu prze­ko­nań, sche­ma­tu poję­cio­we­go czy sys­te­mu war­to­ści). Dodat­ko­wym argu­men­tem nie­któ­rych rela­ty­wi­stów jest powo­ły­wa­nie się na to, że rela­ty­wizm wspie­ra posta­wę tolerancji.

Jakieś słabe strony?

Zarzu­tów wobec poszcze­gól­nych rela­ty­wi­zmów jest wie­le. Ist­nie­je zarzut samo­od­nie­sie­nia – to wzglę­dem rela­ty­wi­zmu glo­bal­ne­go. Z bra­ku miej­sca pomi­nę go tutaj, ponie­waż o nim prze­czy­ta­cie w innych arty­ku­łach tego nume­ru „Filo­zo­fuj!”. Czę­sto przy­kła­do­wo zarzu­ca się zwo­len­ni­kom rela­ty­wi­zmu, że prze­ce­nia­ją wiel­kość nie­zgo­dy i róż­ni­ce mię­dzy­kul­tu­ro­we, że rela­ty­wizm nie tyle wspie­ra tole­ran­cję, co pro­wa­dzi do nihi­li­stycz­ne­go permisywizmu,
któ­ry zacie­ra ­róż­ni­cę mię­dzy dobrem a złem. Pod­kre­śla się tak­że, że po przy­ję­ciu rela­ty­wi­zmu nie­moż­li­wa jest dys­ku­sja, bo jaki sens ma np. dys­ku­to­wa­nie, czy lody tru­skaw­ko­we są smacz­ne, czy nie, jeśli tak na praw­dę Jan twier­dzi, że lody tru­skaw­ko­we są smacz­ne dla nie­go, a Jani­na twier­dzi, że jej nie sma­ku­ją. O czym tu dys­ku­to­wać? Szcze­gól­nie trud­na do wyobra­że­nia jest dys­ku­sja mię­dzy­kul­tu­ro­wa, a prze­cież takie dys­ku­sje miej­sce mają.

Na koniec chcę zwró­cić waszą uwa­gę na jesz­cze dwie kwe­stie. Po pierw­sze, wyda­je się, że aby przy­jąć sta­no­wi­sko rela­ty­wi­stycz­ne w danej dzie­dzi­nie, musi­my zało­żyć odpo­wied­nią onto­lo­gię. Zgod­nie z nią świat (w ramach tej dzie­dzi­ny) nie może być jakiś (okre­ślo­ny), bo to ozna­cza­ło­by, że nie­któ­rzy z nas mogli­by go traf­niej opi­sy­wać niż inni. Gdy­by świat był okre­ślo­ny (taki a nie inny), wów­czas roz­strzy­ga­ją­cym czyn­ni­kiem Z były­by nie kul­tu­ra czy subiek­tyw­ne per­spek­ty­wy, ale świat sam w sobie, któ­ry jest jeden. Ponie­waż był­by on ten sam dla wszyst­kich, rela­ty­wi­stycz­ne sta­no­wi­sko musia­ło­by być błęd­ne. Czy zało­że­nie nie­okre­ślo­no­ści świa­ta (lub któ­rychś jego ele­men­tów) da się obro­nić na grun­cie relatywizmu?

Po dru­gie, przyj­mu­jąc pogląd rela­ty­wi­stycz­ny, nie może­my gło­sić poglą­dów, któ­re fak­tycz­nie gło­si wie­le kul­tur (lub ich przed­sta­wi­cie­li), np. że Bóg jest (albo że Go nie ma) obiek­tyw­nie, a nie w ramach sche­ma­tu XFZ. Że nie­wol­nic­two jest złe (albo nie) obiek­tyw­nie. Co wię­cej, rela­ty­wi­sta nie tyl­ko nie może gło­sić takich tez, ale jeśli pró­bu­je nakło­nić do przy­ję­cia rela­ty­wi­zmu inne oso­by, to tym samym suge­ru­je, że powin­ny one odrzu­cić pew­ną gru­pę (cha­rak­te­ry­stycz­nych dla wie­lu kul­tur) poglą­dów. Czy jest to do pogo­dze­nia z ide­ałem tolerancji?


Artur Szut­ta – Uni­wer­sy­te­tu Gdań­skie­go, spe­cja­li­zu­je się w filo­zo­fii spo­łecz­nej, ety­ce i meta­ety­ce. Jego pasje to przy­rzą­dza­nie smacz­nych potraw, nauka języ­ków obcych (obec­nie węgier­skie­go i chiń­skie­go), cho­dze­nie po górach i gra w pił­kę nożną.

Tekst jest dostęp­ny na licen­cji: Uzna­nie autor­stwa-Na tych samych warun­kach 3.0 Pol­ska.

< Powrót do spi­su tre­ści nume­ru.

Najnowszy numer można nabyć od 1 września w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2021 można zamówić > tutaj.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Skomentuj

Kliknij, aby skomentować

55 podróży filozoficznych okładka

Wesprzyj „Filozofuj!” finansowo

Jeśli chcesz wesprzeć tę inicjatywę dowolną kwotą (1 zł, 2 zł lub inną), przejdź do zakładki „WSPARCIE” na naszej stronie, klikając poniższy link. Klik: Chcę wesprzeć „Filozofuj!”

Polecamy