Artykuł Filozofia w filmie Omówienia i recenzje Publicystyka

Artur Szutta: Dwunastu gniewnych ludzi – studium demokracji w działaniu

A_Szutta 3 baner logo czarne p
Film Sidneya Lumeta to dzieło wybitne, dopracowane do ostatniego szczegółu studium ludzkiej natury, przesądów, egoistycznych pragnień i możliwości ich przezwyciężenia dzięki otwartości na wyższe ideały, takie jak prawda i sprawiedliwość. Jak w lustrze odbijają się w nim blaski i cienie demokracji.

Tekst ukazał się w „Filozofuj!” 2018 nr 3 (21), s. 56–57. W pełnej wersji graficznej jest dostępny w pliku  PDF.


Dwunastu sędziów przysięgłych ma orzec, czy młody, osiemnastoletni człowiek jest winny morderstwa pierwszego stopnia – zabójstwa własnego ojca – za które grozi mu kara śmierci. Wszystko zdaje się przemawiać przeciwko oskarżonemu. Jest narzędzie zbrodni – nóż sprężynowy, taki sam jak ten, który chłopiec zakupił w dniu morderstwa. Jest motyw – ojciec pobił syna podczas kłótni. Są świadkowie – sąsiad słyszał kłótnię, krzyki młodzieńca: „zabiję cię”, łomot upadającego ciała. Zdążył także dotrzeć do drzwi swojego mieszkania i dojrzeć zbiegającego po schodach zabójcę. Jest także kobieta mieszkająca po drugiej stronie ulicy, która przez okno, na własne oczy widziała akt zabójstwa, jak i samego zabójcę.

Jeszcze zanim przysięgli zaczną obradować możemy im się przyjrzeć dokładnie. Kamera oprowadza nas po sali, pokazując z bliska bohaterów mającego się rozegrać dramatu. Młody mężczyzna ekscytuje się tym, że to sprawa o morderstwo. Inny w skupieniu studiuje gazetowe doniesienia z giełdy, jeszcze inny spogląda na zegarek i zastanawia się, czy zdąży na mecz baseballa, na który już kupił bilety. Jeden z mężczyzn, który okazuje się przewodniczącym rady przysięgłych, przegląda jakieś papiery na stole. Ktoś stoi w oknie, wpatrując się w dal. Daje się słyszeć krótkie wymiany zdań o sprawie, o życiu prywatnym i o pogodzie. Wszystkim, może z wyjątkiem jednego bohatera, daje się we znaki upał panujący tego najgorętszego, przynajmniej wedle prognozy pogody, dnia w roku.

W końcu siadają dookoła stołu, wedle porządku: sędzia numer jeden (przewodniczący), sędzia numer dwa… sędzia numer dwanaście. Zaczynają od głosowania nad winą oskarżonego. Wynik: jedenaście głosów „winny”, jeden głos „niewinny”. Werdykt musi być jednomyślny, czeka nas zatem półtorej godziny dramatycznej dyskusji, której wynik będzie oznaczał życie albo śmierć człowieka.

Jeden z członków rady, przysięgły nr 8, ma wątpliwości. Chłopiec nie przyznał się do winy. „Nad czym się tu rozwodzić” – oburza się przysięgły nr 10. „Ludziom slumsów nie można ufać” – krzyczy – „kłamstwo mają we krwi”.

Sędzia nr 12 proponuje, aby każdy z głosujących za orzeczeniem winy wyraził swoje racje. Może to przekona jedynego, który głosował inaczej. Przysięgły nr 2 uważa, że wina jest oczywista – są przecież świadkowie. Nr 3 poddał analizie niezbite fakty. Nr 4 zauważył, że wersja oskarżonego jest nieprzekonujaca: twierdził, że był w kinie w czasie dokonania morderstwa, a nie pamiętał nawet, na jakim był filmie ani jacy aktorzy w nim grali. Inny z kolei wskazał na przeszłość młodzieńca: pobicie nauczyciela, kradzież samochodu. Dlaczego ten jeden, sędzia nr 8 uparł się, aby dyskutować?

Nie wie, czy młodzieniec jest niewinny, ale uważa, że przysięgli winni mu są kilka chwil namysłu, w końcu chodzi o życie młodego człowieka. Tak poważna decyzja wymaga dyskusji. Rozmawiajmy. Cały ten film jest rozmową, właściwie nie rozmową, ale dyskusją, polegającą na przekonywaniu do swoich racji, sięganiu po argumenty. Nie tylko argumenty. Przez większą część jesteśmy świadkami zmagania się nie tylko racji, ale i różnych osobowości. Społeczeństwo, które reprezentują sędziowie przysięgli, to nie tylko racjonalne umysły wrażliwe na każdy powiew racji. Żyją w nim także egoiści, skupieni tylko na swoich sprawach, żyją ludzie urażeni, kierujący się nienawiścią, uprzedzeniami, ludzie zranieni. Jedni mają wielką zdolność empatii, potrafią się postawić na miejscu oskarżonego, drudzy kierują się głosem większości, inni jeszcze podążają za prostymi zasadami życiowymi, nie lubią komplikować sobie życia subtelnościami. I jeszcze ten dający się bohaterom we znaki upał – sprawia, że ich wady stają się bardziej widoczne, niczym pod szkłem powiększającym.

Sędzia nr 8, gotowy poświęcić choćby i cały dzień na dociekanie prawdy, jest tylko jeden. Czy rzeczywiście zeznania świadków są tak wiarygodne? Czy starszy pan, świadek nr 1, mógł usłyszeć głos młodzieńca, jeśli według zeznań świadka nr 2 w momencie zbrodni pod oknami domu przejeżdżał powodujący hałas pociąg? Czy mógł zdążyć dojść w 15 sekund do drzwi, aby zobaczyć twarz mordercy na klatce schodowej, skoro miał 75 lat i kulał na jedną nogę? Czy zdobycie takiego samego noża jak narzędzie zbrodni jest rzeczywiście niemal niemożliwe, skoro sędzia nr 8 mógł kupić go dwie przecznice od miejsca morderstwa? Wielu nie chce słuchać argumentów nr. 8, w sercu już zdecydowali, mają swoje racje, „mają prawo do swojego zdania”. Po co zastanawiać się nad subtelnymi, fantastycznymi, jak sądzą, gdybaniami. Nr 8 znajduje jednak sprzymierzeńców, powoli dociera ze swoimi argumentami do sędziego nr 9, nr 4… Teraz oni przejmują pałeczkę, doszukując się nowych racji, dostrzegając nowe powiązania pomiędzy fragmentami ustalonych faktów, przemawiając coraz mocniej do umysłów zwolenników orzeczenia winy oskarżonego.

Dwunastu gniewnych ludzi to także film o nas, ludziach żyjących 60 lat później, i naszych demokracjach. Wymiany zdań, jakich jesteśmy świadkami w trakcie seansu, można napotkać w debatach telewizyjnych, parlamencie, ale też na forach społecznościowych, takich jak Facebook. Ludzie tacy jak sędzia nr 8 także i dziś należą do mniejszości. W dyskusjach dominują uprzedzenia, chęć okopania się na swoich pozycjach, negatywne emocje. Może tylko język dzisiejszych „wymian myśli” jest znacznie ostrzejszy. Czy jest to zatem film pesymistyczny, czy dający nadzieję? Aby poznać odpowiedź na to pytanie, trzeba go obejrzeć do końca.


Artur Szutta – filozof, pracownik Uniwersytetu Gdańskiego, specjalizuje się w filozofii społecznej, etyce i metaetyce. Jego pasje to przyrządzanie smacznych potraw, nauka języków obcych (obecnie węgierskiego i chińskiego), chodzenie po górach i gra w piłkę nożną.

Tekst jest dostępny na licencji: Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

< Powrót do spisu treści numeru.

Fot.: Kadr z filmu Dwunastu gniewnych ludzi


czas: 1 godz. 36 min.
reżyseria: Sidney Lumet
scenariusz: Reginald Rose
gatunek: Dramat sądowy
produkcja: USA
premiera: 10 kwietnia 1957 (świat)

 

Najnowszy numer można nabyć od 4 maja w salonikach prasowych wielu sieci. Szczegóły zob. tutaj.

Numery drukowane można zamówić online > tutaj. Prenumeratę na rok 2022 można zamówić > tutaj.

Dołącz do Załogi F! Pomóż nam tworzyć jedyne w Polsce czasopismo popularyzujące filozofię. Na temat obszarów współpracy można przeczytać tutaj.

Skomentuj

Kliknij, aby skomentować